Głos Poszkodowanych - strona główna
Strona główna  
Organizacyjne :  Forum portalu www.sklepowicz.pl
 
Idź do wątku: <---->
Akcja: ForaWątkiNowy wątekSzukajZaloguj
kinga porady
Autor: zadluzonyznadzieja69 (IP zapamiętane)
Data: 27 wrz 2012 - 21:19:17

Wykaz chorób zawodowych

Wykaz chorób zawodowych wraz z okresem, w którym wystapienie udokumantowanych objawów chorobowych upoważnia do rozpoznania choroby zawodowej pomimo prześniejszego zakończenia pracy w narażeniu zawodowym.Choroby zawodowe Okres, w którym wystąpienie udokumentowanych objawów chorobowych upoważnia do rozpoznania choroby zawodowej pomimo wcześniejszego zakończenia pracy w narażeniu zawodowym
Zatrucia ostre albo przewlekłe lub ich następstwa wywołane przez substancje chemiczne w przypadku zatruć ostrych - 3 dni,
w przypadku zatruć przewlekłych - w zależności od rodzaju substancji
Gorączka metaliczna 3 dni
Pylice płuc:
pylica krzemowa nie można określić
pylica górników kopalń węgla nie można określić
pylico-gruźlica nie można określić
pylica spawaczy nie można określić
pylica azbestowa oraz pozostałe pylice krzemianowe nie można określić
pylica talkowa nie można określić
pylica grafitowa nie można określić
pylice wywołane pyłami metali nie można określić
Choroby opłucnej lub osierdzia wywołane pyłem azbestu:
rozległe zgrubienia opłucnej nie można określić
rozległe blaszki opłucnej lub osierdzia nie można określić
wysięk opłucny 3 lata
Przewlekłe obturacyjne zapalenie oskrzeli, które spowodowało trwałe upośledzenie sprawności wnetylacyjnej płuc z obniżeniem natęzonej objętości wydechowej pierwszosekundowej (FEV1) poniżej 60% wartości należnej, wywołane narażeniem na pył lub gazy drażniące, jeżeli w ostatnich 10 latach pracy zawodowej co najmniej w 30% przypadków stwierdzono na stanowisku pracy przekroczenia najwyższych dopuszczalnych stężeń 1 rok
Astma oskrzelowa 1 rok
Zewnątrzpochodne alergiczne zapalenie pęcherzyków płucnych:
postać ostra i podostra 1 rok
postać przewlekła 3 lata
Ostre uogólnione reakcje alergiczne 1 dzień
Byssinoza 7 dni
Beryloza nie można określić
Choroby płuc wywołane pyłem metali twardych nie można określić
Alergiczny nieżyt nosa 1 rok
Zapalenie obrzękowe krtani o podłożu alergicznym 1 rok
Przedziurawienie przegrody nosa wywołane substancjami o działaniu żrącym lub drażniącym 2 lata
Przewlekłe choroby narządu głosu spowodowane nadmiernym wysiłkiem głosowym, trwającym co najmniej 15 lat:
guzki głosowe twarde 2 lata
wtórne zmiany przerostowe fałdów głosowych 2 lata
niedowład mięści wewnętrznych krtani z wrzecionowatą niedomykalnością fonacyjną głośni i trwałą dysfonią 2 lata
Choroby wywołane działaniem promieniowania jonizującego:
ostra choroba popromienna uogólniona po napromieniowaniu całego ciała lub przeważającej jego części 2 miesiące
ostra choroba popromienna o charakterze zmian zapalnych lub zapalno-martwiczych skóry i tkanki podskórnej 1 miesiąc
przewlekłe popromienne zapalenie skóry nie można określić
przewlekłe uszkodzenie szpiku kostnego nie można określić
zaćma popromienna 10 lat
Nowotwory złośliwe powstałe w następstwie działania czynników występujących w środowisku pracy, uznanych za rakotwórcze u ludzi:
rak płuca, rak oskrzela indywidualnie w zalezności od okresu latencji nowotworu
międzybłoniak opłucnej albo otrzewnej indywidualnie w zalezności od okresu latencji nowotworu
nowotwór układu krwiotwórczego indywidualnie w zalezności od okresu latencji nowotworu
nowotwór skóry indywidualnie w zalezności od okresu latencji nowotworu
nowotwór pęcherza moczowego indywidualnie w zalezności od okresu latencji nowotworu
nowotwór wątroby indywidualnie w zalezności od okresu latencji nowotworu
rak krtani indywidualnie w zalezności od okresu latencji nowotworu
nowotwór nosa i zatok przynosowych indywidualnie w zalezności od okresu latencji nowotworu
nowotwory wywołane działaniem promieniowania jonizującego z prawdopodobieństwem indukcji przekraczającym 10% indywidualnie, po oszacowaniu ryzyka
Choroby skóry:
alergiczne kontaktowe zapalenie skóry 2 lata
kontaktowe zapalenie skóry z podrażnienia 1 miesiąc
trądzik olejowy, smarowy lub chlorowy o rozległym charakterze 1 miesiąc
drożdżakowe zapalenie skóry rąk u osób pracujących w warunkach sprzyjających rozwojowi drożdżaków chorobotwórczych 1 miesiąc
grzybice skóry u osób stykających się z materiałem biologicznym pochodzącym od zwierząt 1 miesiąc
pokrzywka kontaktowa 2 miesiące
fotodermatozy zawodowe 2 lata
Przewlekłe choroby układu ruchu wywołane sposobem wykonywania pracy:
przewlekłe zapalenie ścięgna i jego pochewki 1 rok
przewlekłe zapalenie kaletki maziowej 1 rok
przewlekłe uszkodzenie łąkotki u osób wykonujących pracę w pozycji klęczącej lub kucznej 1 rok
przewlekłe zapalenie okołostawowe barku 1 rok
przewlekłe zapalenie nadkłykcia kości ramiennej 1 rok
zmęczeniowe złamanie kości 1 rok
Przewlekłe choroby obwodowego układu nerwowego wywołane sposobem wykonywania pracy:
zespół cieśni w obrębie nadgarstka 1 rok
zespół rowka nerwu łokciowego 1 rok
zespół kanału de Guyona 1 rok
Obustronny trwały odbiorczy ubytek słuchu typu ślimakowego lub czuciowo-nerwowego spowodowany hałasem, wyrażony podwyższeniem progu słuchu o wielkości co najmniej 45 dB w uchu lepiej słyszącym, obliczony jako średnia arytmetyczna dla częstotliwości audiometrycznych 1,2 i 3 kHz 2 lata
Zespół wibracyjny:
postać naczyniowo-nerwowa 1 rok
postać kostno-stawowa 3 lata
postać mieszana: naczyniowo-nerwowa i kostno-stawowa 3 lata
Choroby wywołane pracą w warunkach podwyższonego ciśnienia atmosferycznego:
choroba dekompresyjna 5 lat
urazy ciśnieniowe 3 dni
następstwa oddychania mieszaninami gazowymi pod zwiększonym ciśnieniem 3 dni
Choroby wywołane działaniem wysokich albo niskich temperatur otoczenia:
udar cieplny albo jego następstwa 1 rok
wyczerpanie cieplne albo jego następstwa 1 rok
odmroziny 1 rok
Choroby układu wzrokowego wywołane czynnikami fizycznymi, chemicznymi lub biologicznymi:
alergiczne zapalenie spojówek 1 rok
ostre zapalenie spojówek wywołane promieniowaniem nedfioletowym 3 dni
epidemiczne wirusowe zapalenie spojówek lub rogówki 1 rok
zwyrodnienie rogówki wywołane czynnikami drażniącymi 3 lata
zaćma wywołana działaniem promieniowania podczerwonego lub długofalowego nadfioletowego 10 lat
centralne zmiany zwyrodnieniowe siatkówki i naczyniówki wywołane krótkofalowym promieniowaniem podczerwonym lub promieniowaniem widzialnym z obszaru widma niebieskiego 3 lata
Choroby zakaźne lub pasożytnicze albo ich następstwa nie można określić

Opracowano na podstawie: Rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie chorób zawodowych z dnia 30 czerwca 2009 r.

Re: kinga porady
Autor: zadluzonyznadzieja69 (IP zapamiętane)
Data: 27 wrz 2012 - 21:47:02

PRAWO GOSPODARCZE
Prawo gospodarcze nie jest wyodrębnione jako prawo.
Prawo cywilne reguluje całość obrotu i stosunków cywilno-prawnych.
Stosunek cywilno prawny to takie stosunki, które dotyczą praw z zakresu prawa cywilnego. W K.C. zawarte są podstawowe przepisy, a obok szereg przepisów szczegółowych, które regulują stosunki cywilno-prawne. Nie ma tu zasady podrzędności jak to jest w stosunku cywilno-administracyjnym.
Kiedyś regulowały to przepisy kodeksu handlowego jako część kodeksu cywilnego. Zostało to zmienione w 1964 r. Przy uchwaleniu nowego kodeksu cywilnego.
Art.VI KC - znać ten zapis.
W 1990 r w drodze nowelizacji KC znikły przywileje do podmiotów gospodarczych . Zanikł dualizm istnienia dwóch nurtów.
Oprócz kodeksu handlowego istnieją odrębne przepisy regulujące stan prawny dla spółek, banków, stowarzyszeń.
W Polsce odrębnie działa Sąd Gospodarczy
Właściwy do rozpoznania sprawy cywilnej będzie Sąd Gospodarczy, wtedy gdy po obydwu stronach będą podmioty gospodarcze, a sprawa będzie z zakresu działalności gospodarczej.
Od 1988 r. Nastąpiły zmiany w tym kierunku, że poszerzono o spółkę komandytową.
Spółki: Jawne
komandytowe
cywilne
z.o.o.
W naszych warunkach sięga się do Spółki cywilnej, gdyż łatwo jest ją założyć.
Umowy weszły do kodeksu cywilnego, umowy spedycyjne,
Czynności handlowe regulowane dawniej przez kodeks handlowy regulowane są dzisiaj przez kodeks cywilny.
Istnieje pełnomocnictwo na podstawie kodeksu cywilnego i prokura na podstawie kodeksu handlowego.
Ustawa o działalności gospodarczej jest punktem wyjścia do pojęcia podmiotu gospodarczego.
Art.1 ustawy z 28.12.1988r. Nr 41. Poz.324 o działalności gospodarczej.
Działalność gospodarcza może prowadzić każdy i na równych prawach.
Art.2 ust2. Wprowadza pojęcie podmiotu gospodarczego.
Podmiotem może być osoba fizyczna, osoba prawna itd.
W obecnej chwili każdy może wszystko prowadzić.
Ustawa o działalności gospodarczej Dz.U.Nr 41,poz.324 z 88 r.
Podmioty gospodarcze = obrót gospodarczy
K.C.
PODMIOTY OBROTU GOSPODARCZEGO
podmiot prawa, osoba fizyczna, osoba prawna
W KC - podział podmiotu prawa na 2 grupy: osoba fizyczna, osoba prawna
Bycie podmiotem prawnym jest cechą normatywną.
Ustawodawca decyduje o tym czy jakiś podmiot posiada zdolności do czynności prawnej czy nie.
posiadanie przez osoby fizyczne osobowości prawnej wywodzi się z prawa naturalnego. Ustawodawca je tylko potwierdził.
osoby fizyczne - zdolność prawna przysługuje każdemu od chwili urządzenia
do śmierci Nie oznacza to możliwości uczestniczenia w obrocie cywilno-prawnym występują bowiem pewne ograniczenia.
- możliwość zdolności do czynności prawnych nabywa się, wtedy kiedy są spełnione przesłanki normatywne - wiek i brak ubezwłasnowolnienia.
Zdolność do czynności prawnych - zdolność deliktowa, kontraktowa (nabywanie zdolności przez zawieranie umów - możność poniesienia odpowiedzialności za popełnione czyny niedozwolone.
W Kodeksie Rodzinnym zawarcie wcześniejszego związku małżeńskiego -osoby fizyczne te w/w przesłanki są ustalone ustawodawcę.
osoba prawna jest to pewna fikcja prawna, tą osobowość przyznajemy jakiemuś tworowi prawnemu, a nie osobom konkretnym.
art.33 KC - Skarb Państwa, jednostka organizacyjna, którym przepisy szczególne przyznają osobom prawnym przepisy szczególne będą określały czy też jednostki będą posiadały tę osobowość prawną czy nie.
Przepis szczególne musi wprost określać kto będzie tym podmiotem przedsiębiorstwo państwowe, stowarzyszenia, fundacje, banki, związki religijne.
Momentem nabycia osoby prawnej będzie wpis do odpowiedniego rejestru (są one w sądach).
Podmioty uczestniczące w obrocie handlowym nazywamy kupcami.
Typy osób prawnych z dawnego kodeksu handlowego:
1. 1. spółki z.o.o.
2. 1. spółki jawne
3. 1. spółki komandytowe
4. 1. spółki handlowe
5. 1. spółki akcyjne
1,3 posiadają osobowość prawna z chwilą wpisu do rejestru handlowego tzw. spółki kapitałowej.
Spółka z.o.o. posiada wiele cech spółki osobowej.
Spółka cywilna-regulowana przepisami art. 860-875 KC (KC-umowa cywilna), ustawa o działalności gospodarczej art.2 ust.2 pojęcie podmiotu gospodarczego. Jest to pojęcie szerokie.
Przedsiębiorstwo prowadzące działalność gospodarczą może być osobą fizyczną, osoba prawną, a także jednostką organizacyjną nie posiadającą osobowości prawnej utworzona zgodnie z przepisami prawa, jeżeli prowadzi działalność gospodarczą.
Równoprawność różnych podmiotów na rynku prowadzi działalność gospodarczą.
Spółka cywilna nie posiada osobowości prawnej.
Art.860 KC celem zawarcia umowy spółki cywilnej jest dążenie do osiągnięcia celu gospodarczego nie ma obowiązku celu zarobkowego. Przepisy Spółki cywilnej nie przystają do rzeczywistości gospodarczej. Miała spełniać inne cele, ale nasza rzeczywistość spowodowała, że podmiotem pojawiającym się na rynku będzie spółka cywilna, ponieważ najłatwiej ją założyć, nie jest wymagany wpis do rejestru - nie ma jako takiej kontroli, wymóg: wpisów do działalności gospodarczej, obowiązek podatkowy.
Umowa spółki winna być sporządzona na piśmie ma to znaczenie dla celów dowodowych, nie stosuje się przepisów kodeksu handlowego.
Cechy spółki cywilnej:
1. 1. instytucja prawno cywilna
2. 1. zawiązuje się przez zawarcie umowy
3. 1. nie wymaga formy pisemnej
Kto może być wspólnikiem:
osoba fizyczna
osoba prawna
spółka handlowa
Nie ma żadnych ograniczeń.
Z istoty tej instytucji wynika to, że musi być co najmniej 2 wspólników lub umowa wielostronna z kilkoma wspólnikami ( 1 wspólnik - nie ma spółki).
Spółka akcyjna i z.o.o. może być jednoosobowa już w momencie utworzenia.
Spółka cywilna odpowiedzialność za zobowiązania wobec osoby trzeciej będą odpowiedzialnością wspólników całym majątkiem w obecnym i przyszłym - odpowiedzialność pełna, odpowiedzialność za całe zobowiązania spółki,
Wspólność ustawowa spółki cywilnej nie ma udziałów majątku (małżeńskie)
Wierzyciel nie może się domagać wierzytelności póki ta spółka istnieje nie może dokonywać podziału majątku spółki,
wspólnicy mają prawo prowadzenia spraw spółki, można ograniczać jedynie te prawa (pociąga to konsekwencje dla spółki, ale musi on na to wyrazić zgodę),
może wypowiedzieć udział dłużnika ze spółki, wtedy istnieje możliwość rozliczeń w spółce i wyegzekwować można wierzytelności w przypadku, gdy nie może wierzyciel wyegzekwować długu z majątku dłużnika.
Art.872 KC.
Umowa spółki może być rozwiązana dobrowolnie, bądź każdy ze wspólników z ważnych powodów może domagać się rozwiązania spółki przez sąd (utrata zaufania, działanie na szkodę spółki),
w spółce cywilnej po stronie powodów lub pozwanych będą występowali wspólnicy,
spółka cywilna nabyła zdolność sądową w sprawach gospodarczych rozpoznawanych przez sądy gospodarcze może pozwać i może być pozwana.
II.SPÓŁKI HANDLOWE osobowe nie posiadają osobowości prawnej. W zakresie za zobowiązania zasady takie jak w spółce cywilnej - w spółce jawnej -za cały dług spółki odpowie majątek spółki i majątek osobisty wspólników w pierwszym rzędzie powinien sięgnąć wierzyciel do majątku spółki-chodzi o wierzyciela spółki (inaczej w spółce cywilnej).
Art.75 kodeksu handlowego 860 Kodeksu cywilnego
1 - spółka jawna, która prowadzi we wspólnym imieniu działalność zarobkową
- prowadzenie działalności gospodarki zarobkowej cel spółki,
- w większym zakresie prowadzenie tej działalności.
Spółka jawna staje się spółką w momencie wpisu do rejestru, oznacza to, że jest spółka handlowa jawna i jest objęta rejestrem handlowym.
Art.77 k.h.- umowa spółki winna być zawarta na piśmie.
W przypadku spółki jawnej mamy do czynienia z nazwą firmy (nazwa handlowa jest to firma),
-nazwa handlowa to to samo co imię i nazwisko u osób fizycznych czyli również podlega na ochronie,
-odpowiedzialność pełna wspólników - wspólnik musi mieć wpływ na sprawy spółki, nie wgląd do dokumentów, może reprezentować spółkę, nie można zakazać reprezentowania spółki na zewnątrz jeżeli nie ma zastrzeżenia w umowie,
1. 1. powołanie prokurenta w sprawie handlowej jawnej,
2. 1. w przypadku spółki handlowej mamy do czynienia z odpowiedzialnością spółki przed przystąpieniem wspólnika do spółki czyli wspólnie wstępujący do spółki w trakcie jej trwania odpowiada za zobowiązania spółki powstałe przed jego wstąpieniem do spółki,
3. 1. w spółkach osobowych handlowych - nie można powierzyć spraw spółki osobom trzecim (nie można wyłączyć wspólnika z prowadzenia spraw spółki - prawo wglądu do wszystkich dokumentów),
4. 1. w umowie spółki jawnej, gdy chodzi o sprawy majątkowe może zawierać przepis, który stanowi jaką kwotę może zaciągać dany wspólnik w zobowiązaniach, jeżeli nie ma tej bariery orzeczenie sądowe, gdy brak zaufania do wspólników można dochodzić praw na drodze sądowej,
5. 1. w spółce jawnej za zobowiązania odpowiada każdy wspólnik całym swoim majątkiem osobistym,
6. 1. możliwość dziedziczenia w razie śmierci o wstąpieniu do spółki po śmierci jednego ze wspólników,
7. 1. rozwiązanie na mocy porozumienia wspólników lub orzeczenia sądowego, upadłości spółki 2 wspólników musi być jeżeli 1 wypowiedział - spółka automatycznie ulega rozwiązaniu, śmierć wspólnika jeżeli nie miał spadkobierców określonych w umowie.
III. III. SPÓŁKI OSOBOWE HANDLOWE - spółka komandytowa (od 1981 roku) W oparciu o przepisy handlowe powstała. Jest to spółka osobowa nie posiadająca osobowości prawnej - ma wiele cech spółki jawnej:
-konstrukcja ustawowa - stosuje się przepisy o spółce jawnej,
-większy formalizm przy zakładaniu - umowa zawarta w formie aktu notarialnego,
-spółka handlowa osobowa art.143 k.h. ma na celu prowadzenie działalności w większym zakresie, wymiarze,
-wspólnicy - 2 typy w tej spółce:
1/ odpowiada bez ograniczenia za zobowiązania spółki - komplementariusze,
2/ wspólnicy komendytariusze - odpowiadają w sposób ograniczony do wysokości ograniczonej w umowie. Ta kwota nosi nazwę SUMY KOMANDYTOWEJ,
co najmniej 2 wspólników,
- jeżeli ustąpi komandytariusz to przekształca się w spółkę jawną (gdy występuje 1 komandytariusz), a zostają sami komplementariusze.
CZYNNOŚCI HANDLOWE.
Czynności handlowe regulowane kiedyś w kodeksie handlowym to czynności dokonywane przez kupca.
Do kodeksu cywilnego wprowadzono dawne umowy handlowe. Do takich dawnych umów do kodeksu cywilnego przeszły umowa sprzedaży art.535 i następnie KC.
Szczególne rodzaje to:
sprzedaż na raty, na próbę, z zastrzeżeniem prawa własności.
Te wymienione umowy nie pojawiają się w obrocie gospodarczym.
W miejsce dawnego podziału, weszły czynności objęte kodeksem cywilno - prawnym. Występują dwie sfery obrotu. Obrót powszechny czyli ten który nie jest związany z działalnością zarobkową. Obrót gospodarczy gdzie mamy do czynienia z czynnościami prawnymi tzn. zarobek, uczciwość obrotu, etyka kupiecka.
Źródła prawa w zakresie obrotu handlowego to przepisy KC - część ogólna, szczególna itd.
W obrocie gospodarczym międzynarodowym występuje czynność wtedy gdy jeden z podmiotów ma siedzibę poza granicami kraju. Przy transakcjach dopuszcza się istnienie zwyczaju międzynarodowego oraz element subiektywny - przekonanie, że praktyka ta opiera się na prawie obowiązującym.
Inkoters to ujednolicone reguły handlowe
Zwyczaje handlowe w obrocie krajowym - miejsce zwyczaju wśród innych norm prawnych reguluje praktyka sądowa, orzecznictwo. Zwyczaj obowiązuje po przepisie bezwzględnie obowiązującym.
Jeżeli dana reguła jest sporna to rozstrzygnięcie zachodzi poprzez zwyczaj bezwzględnie obowiązujący -> normę względnie obowiązującą.
Oprócz zwyczaju międzynarodowego do źródeł prawa zaliczamy praktyki handlowe między umowami handlowymi.
W toku transakcji kształtują się pewne praktyki, które są &#8220;przepisem&#8221;.
Kolejnym źródłem prawa w ramach umów istotne znaczenie mają umowy ramowe. Są one wynikiem między kontrahentami pewnych uzgodnień, odniesień. Możemy tutaj mówić o wzorcach umów. W obrocie międzynarodowym wzorce odgrywają ważną rolę. Są opracowywane przez organy branżowe, w stosunkach między kontrahentami, organizacjami.
W nowej regulacji KC zawarte są nowe zasady zawierania umów. Art. 385, 3851, 3852 KC dotyczą ogólnych warunków przy zawieraniu umów przez firmy ubezpieczeniowe. Ogólne warunki przy zawieraniu umów muszą być stronie doręczone. Nie muszą być jeśli są zwyczajowo przyjęte.
W sytuacji gdy : - umowa zawarta przez strony jest sprzeczna z ogólnymi zasadami, warunkami - art. 3851 KC rozstrzyga, że pierwszeństwo należy przyznać umowie. Możliwością domagania się przez stronę korekty jest powództwo, którego celem jest osiągnięcie bezskuteczności tych ogólnych warunków. Nie może to nastąpić w terminie późniejszym ni z 1 miesiąc od wykonania umowy.
Główne źródła prawa to :
1. 1. umowy głównie KC
2. 1. konwencje międzynarodowe
3. 1. zwyczaj handlowy - krajowy, międzynarodowy
4. 1. umowa zawarta między kontrahentami
Ocena czynności prawnych w obrębie obrotu gospodarczego.
Oprócz w/w umów są umowy, które są przypisane do obrotu, Są to umowa spedycji, przewozu, maklerska, komisu. Umowy te utraciły handlowy charakter, są jednak umowami profesjonalnymi.
Przez przepisy szczególne regulowane są umowy licencyjne.
Czynnościami prawnymi są czek, weksel. Umowami sa umowy ubezpieczeniowe, mienia. Oprócz umów zawartych w KC zwanych umowami nazwanymi, poza kodeksem w obrocie prawnym spotykamy się z umowami nienazwanymi. Są one swobodnie kształtowane. Umowa nienazwana jest umową &#8220;KNOW - HOW&#8221;. Jest to upoważnienie do korzystania z nie opatentowanego wynalazku - odbywa się to w ramach w/w umowy. Umowa ta jest nienazwaną. Ma zastosowanie np. w Coca - Cola.
Pojęcie czynności handlowych należy rozumieć w kontekście czynności prawnej. Jeżeli przepisy mówią, że dla czynności prawnej są wymagane pewne przesłanki to dotyczy to również czynności handlowej.
Powszechny obrót cywilny - po jednej stronie podmiot gospodarczy, po drugiej stronie osoba fizyczna.
Obrót gospodarczy - czynności prawne związane z prowadzeniem działalności gospodarczej przez podmioty gospodarcze.
Przepisy dawnego KH utrzymane w mocy przez KC. Art. 6 KC uchyla przepisy KH i utrzymuje w mocy tylko niektóre grupy przepisów. Umowy z KH zostały również przeniesione do KC.
Mamy dwustronność w prowadzeniu działalności gospodarczej : - powszechny obrót cywilny, obrót gospodarczy.
Mamy takie typy umów, które z istoty są umowami handlowymi : - umowa spedycji, przewozu.
O charakterze handlowym umowy decyduje to jakie podmioty zawierają umowę. Natomiast inne z istoty swej są umowami handlowymi dawniej regulowanymi przez KH, a teraz przez KC.
Do ważności czynności handlowej muszą byś spełnione przesłanki prawne tak jak do czynności prawnej.
Ocena ważności umowy - by była ważna muszą być spełnione przesłanki.
Zdolność prawna i zdolność do czynności prawnej.
Strony, które zawierają umowę (podmioty prawa) muszą posiadać te kwalifikacje prawne. Jeżeli będzie to osoba fizyczna, która prowadzi działalność gospodarczą, to jego zdolność oceniana będzie pod kątem zdolności prawnej osoby fizycznej. Na gruncie prawa umownego można mówić o zdolności kontraktowej (zdolność do zawarcia umowy). Gdy umowy zawiera spółka cywilna to podmiotem będą właściciele, wspólnicy - tu oceniamy zdolność kontraktową osoby fizycznej. Gdy po stronie sprzedającego jest sp. z o.o. to podmiotem będzie sp. z o.o. - tu określamy zdolność kontraktową spółki. Gdy ustalenie zdolności odbywa się przed rejestracją to określamy zdolność jako spółki cywilnej.
Przesłanka dotycząca formy tej czynności.
Przepisy określają czy dany typ czynności wymaga określonej formy, czy pisemna, przez kogo podpisana
Czy umowa może być zawarta w dowolnej formie?
Art. 75 KC przewiduje, że czynność prawna obejmująca rozporządzenie majątkiem ponad 2 tys. zł wymaga formy pisemnej, ale gdy nie jest zachowana, to nie powoduje to nieważności, tylko skutki dowodowe. W przypadku umowy najmu dłużej niż 1 rok, to nie zachowanie formy pisemnej skutkuje tym, że umowa taka zawarta jest na czas nieokreślony
Przy zawieraniu umów trzeba liczyć się z tym że ustawodawca określa formę i jej niezachowanie rodzi powyższe skutki.
Przesłanki dotyczące treści - art.58 KC.
Nie oznacza on pozbawienia swobody kontraktowej (kontrahenci mogą je swobodnie kształtować, zmieniać), ale są sytuacje w których wkracza się w tę swobodę poprzez ograniczenia w formie przepisów bezwzględnie obowiązujących.
W art. 58 KC - czynności prawne sprzeczne z ustawą, albo mające na celu obejście ustawy, niezgodne z zasadami współżycia społecznego; -> obejście ustawy - zawarcie umowy, ale jej cel jest zupełnie inny niż prowadzenie działalności, która jest zabroniona przez prawo; -> z zasadami współżycia społecznego - konflikt na podłożu uczciwości podmiotu, dokonanie czynności bez dobrej wiary, pewne zasady moralności.
Gdy czynność jest sprzeczna z tymi zasadami to taka czynność jest nieważna. Gdy nieważnością dotknięta jest część umowy to nie powoduje to nieważności całej umowy czy czynności, chyba że dotknięte sa najistotniejsze jej elementy to wówczas cała umowa jest nieważna.
Przesłanki dotyczące wadliwości czynności prawnej z uwagi na istnienie wady oświadczenia woli.
To oświadczenie woli prowadzi do wyłonienia określonych skutków prawnych, ocenia się ważność obydwu podmiotów dokonujących zawarcia umowy: - błąd, groźba, pozorność, brak świadomości lub swobody.
Nieważność bezwzględna jest przy pozorności i braku swobody, a przy pozostałych jest nieważność względna, czyli czynność jest ważna dopóki nie zostanie unieważniona.
Czynności handlowe w kontaktach międzynarodowych.
Teraz podmioty mogą dokonywać czynności z podmiotami gospodarczymi zagranicznymi. O charakterze międzynarodowym decyduje to, że jedna lub dwie strony mają miejsce zamieszkania lub siedzibę w różnych krajach. Jeżeli w jakiejś czynności prawnej występują podmioty zagraniczne to jest to sankcja międzynarodowa. W umowie międzynarodowej można dokonać wyboru prawa, które ją będzie regulowała. Przepisy, które to regulują, to przepisy o prawie prywatnym międzynarodowym - ustawa z 1965 roku - inaczej prawo kolizyjne. Takie przepisy mają dać wskazówki jak rozwiązywać kolizje pomiędzy prawem w różnych krajach, pomiędzy różnym porządkiem prawnym. Te przepisy zawierają regulacje jakie prawo stosować w sytuacjach kolizyjnych.
Art., 25 1 - strony mogą dokonywać wyboru systemu prawnego.
Czy można wybrać prawo neutralne ?
To czy strony mogą wybrać prawo dowolne, to muszą zaistnieć pewne uwarunkowania. Taki spór rozstrzyga Sąd Arbitrażowy (w Warszawie) w przypadku np. spółek właściwy jest sąd siedziby strony pozwu. Gdyby pozwanym była polska spółka to właściwym będzie Sąd Arbitrażowy w W-wie i stwierdziłby, że strony mogą swobodnie wybierać porządek prawny.
Gdy strony nie dokonały wyboru prawa np. w czynnościach sprzedaży, to stosuje się przepisy gdzie dokonywano umowy sprzedaży (kraju sprzedawcy). Art. 27 prawa międzynarodowego - każde państwo ma swoje prawo kolizyjne. Gdy strony zawrą w umowie, że spory rozstrzyga arbitraż ad hoc, to taki Sąd Arbitrażowy gdy jest upoważniony przez kontrahentów będzie rozpatrywać spór kierując się zasadami słuszności (normy zwyczajowe, reguły kupieckie).
Podstawowym źródłem prawa będzie kontrakt.
Elementy przedmiotowe umowy sprzedaży - np. Art. 535 KC
1. 1. przeniesienie własności rzeczy ze sprzedawcy na kupującego i wydanie rzeczy.
2. 1. kupujący ma obowiązek odebrać rzecz i zapłacić cenę.
Większość umów w obrocie gospodarczym to umowy wzajemne, tzn. że po jednej i po drugiej stronie występują uprawnienia i obowiązki. Typem takiej umowy dwustronnie zobowiązującej jest umowa sprzedaży.
Umowa jednostronnie zobowiązująca to np. umowa darowizny. Darczyńca przenosi własność rzeczy, a obdarowany ma prawo domagać się jej wydania.
Wykonanie umów, skutki ich niewykonania.
KC określa jak umowa powinna być wykonana. Po pierwsze wynika to z umowy. Oceną zachowania dłużnika czy było właściwie wykonanie umowy będzie tzw. staranność art. 355, art. 472.
Na gruncie handlowym art. 355 2 - uwzględnia się zawodowy charakter tej działalności. Np. umowa z firmą budowlaną, która wykona roboty wadliwie, to odpowiada za należytą staranność (ocena poprzez pryzmat zawodowy).
Przy ocenie wykonania zobowiązań wynikających z umów, sięgamy do przepisów KC.
Okoliczności zwolnienia dłużnika od niewykonania bądź nienależytego wykonania umowy.
Kary umowne - odpowiedzialność za niewykonanie lub nienależyte wykonanie umowy jest tzw. odpowiedzialność kontraktowa art. 471 KC. Trzeba wykazać, że szkoda powstała w wyniku niewykonania bądź nienależytego wykonania, że istnieje związek przyczynowo - skutkowy oraz wina po stronie dłużnika.
Kontrahenci przeważnie w umowie zawierają kary umowne za niewykonanie umowy. Istota kary jest taka, że nie trzeba wykazywać winy, jeżeli pojawiły się okoliczności zawarte w umowie to trzeba płacić. Art. 484 - to art. Dyspozytywny, nie można domagać się odszkodowania wyższego od kary umownej, chyba że kontrahenci umówią się że można. Na gruncie międzynarodowym art. 431 KH przewiduje, że nie można się domagać obniżenia kary.
Umowa leasingowa.
Celem nie jest przeniesienie prawa, ale oddanie rzeczy w używanie. Istotą tej umowy jest okres używania - oznacza okres użyteczności tej rzeczy. Traci swoją wartość ekonomiczną, ulega amortyzacji. Istotny jest element prawny w sensie cywilno - prawnym. Umowa ta przyszła z USA w latach 70-tych. Tam dotyczyła przemysłu. Regulacji prawnej wyszczególnionej nie ma. Mowa jest w przepisach celnych, podatkowych -(odprawa celna warunkowa). Leasing wiąże się z kredytowaniem. Raty są oprocentowane.
Formy : bezpośredni gdzie od producenta dostajemy maszynę, pośredni gdzie od kupca dostaje się w używanie.
Umowa franchisingowa.
Jest to taka sytuacja, w której firmy o ustalonej renomie, doświadczone, w celu rozszerzenia rynku zbytu udzielają zezwolenia innym podmiotom na prowadzenie tego rodzaju działalności w taki sam sposób jak firma macierzysta.
Te różne powstające placówki tworzą sieć np. Coca - Cola, Mc Donald. Jest to umowa odpłatna. Franchisingobiorca prowadzi na własny rachunek i we własnym imieniu, ale na zewnątrz występuje jako element sieci. Do obowiązków należy uiszczenie jednorazowej opłaty za udzielenie zgody, opłaty licencji i odpłaty okresowej. Do obowiązku należy zaopatrywanie się u Franchisingodawcy. Jest to umowa nienazwana. Mieści w sobie takie określenia jak umowa zlecenia, agencyjna. Zawiera w sobie element umowy licencyjnej.
Prawo to uporządkowany zbiór obowiązujących w danym państwie norm prawnych. W prawie gospodarczym występują głównie normy cywilno - prawne odznaczające się równorzędnym pod względem traktowania stron. Jest to cywilna metoda regulacji. Występuje nadto administracyjna metoda regulacji, która dotyczy stosunków organów administracji gospodarczej wobec podmiotów prowadzących działalność gospodarczą z pozycji władczych.
Obrót gospodarczy to wymiana dóbr i usług oraz towarzyszące tej wymianie i powstające w jej procesie stosunki prawne między jej uczestnikami. Może się odbywać pomiędzy podmiotami prowadzącymi stałą działalność gospodarczą albo między tymi podmiotami a innymi osobami. Obrót gospodarczy może być krajowy, międzynarodowy, mieszany, masowy. Regulacja prawna od 1990 roku zawarta jest w KC dotyczy zarówno obrotu powszechnego i handlowego.
Podmiotami w obrocie gospodarczym są osoby fizyczne, mogą być podmioty nie prowadzące działalności gospodarczej w danym zakresie lub nie prowadzące działalności gospodarczej w ogóle .
Prawo handlowe to zespół norm należących do prawa cywilnego (prywatnego), które regulują organizację (ustrój) podmiotów gospodarczych oraz czynności handlowe powstające między tymi podmiotami oraz między tymi podmiotami a innymi osobami w obrocie gospodarczym zarówno wewnętrznym jak i międzynarodowym.
Źródła prawa handlowego to KC, utrzymane w mocy przepisy KH oraz normy zawarte w prawie stanowionym jak i w prawie umownym oraz zwyczaju i prawie zwyczajowym. Są to normy cywilnoprawne. Prawo umowne -jego źródłem są tzw. umowne warunki umów nazywane też porozumieniami w sprawach warunków umów.
Źródła prawa dla przedsiębiorstw państwowych, spółdzielni, przedsiębiorstw zagranicznych, z udziałem zagranicznym, przedsiębiorstw prywatnych, rzemieślniczych, związków przedsiębiorstw, izb gospodarczych to ustawa o spółkach z podmiotami zagranicznymi. Normy te zawierają w swym przepisie uregulowania cywilne, administracyjne, prawno - finansowe, z zakresu prawa pracy.
Zdolności do czynności prawnych i zdolności prawnych dla osoby fizycznej i prowadzącej działalność gospodarczą określają przepisy KC. Ponadto osobę fizyczną obowiązują inne unormowania zawarte w przepisach szczególnych, a dotyczące praw, działalności np. przepisy sanitarne, budowlane, ochrony środowiska Przy niektórych działalnościach zwłaszcza tych z zakresu rzemiosła wymaga się odpowiednio kwalifikacji. Powstanie, ustrój i ustanie spółek prawa handlowego i cywilnego jest uregulowane w przepisach utrzymanego kodeksu handlowego oraz KC. Zagadnienia spółek reguluję niekiedy w sposób szczególny przepisy pozakodeksowe.
Działalność gospodarcza podmiotów gospodarczych reguluje ustawa o wynalazczości, ustawa o znakach towarowych, prawo dewizowe, prawo celne, ustawa o cenach o normalizacji, prawo wekslowe, prawo czekowe, ustawa o obligacjach, prawo o obrocie publicznym papierami wartościowymi.
Ogólne warunki umów są określone przez art. 384 KC
z którego wynika, że RM może w drodze rozporządzenia określić szczegółowe warunki umów, zawieranie i wykonywanie, dot. ochrony konsumentów. Są to ogólne warunki o charakterze normatywnym. Rozporządzenie to może odbiegać od przepisów dyspozytywnych zawartych w KC. Przepisy mogą przybierać postać przepisów bezwzględnie obowiązujących lub względnie obowiązujących, pozostawiając stronom szeroki zakres swobody. Te przepisy mogą być wydane tylko wówczas gdy wymaga tego &#8220;ochrona interesów konsumenta&#8221;. Ogólne warunki i wzory umów jak to wynika z treści art. 385 KC, mogą być wydawane przez stronę upoważnioną do tego przez właściwe przepisy i w ich granicach. Wzory umów tym się różnią od ogólnych warunków umów, że posiadają już gotową treść umowy - podlega tylko konkretyzacji i indywidualizacji. W obrocie handlowym występują wzory umów o charakterze instrukcyjnym - pozbawione mocy wiążącej.
Prawo umowne - to tzw. umowne warunki umów nazywane porozumieniami w sprawach warunków umów. Ustalone są w drodze porozumień (art.. 385 2 KC). Do prawa umownego zalicza się akty erekcyjne, które stwarzają normy prawne na przyszłość np. umowa spółki, statut spółdzielni.
Prawo zwyczajowe - jest również źródłem prawa handlowego. Jest to powszechnie stosowana praktyka zachowania się. Zwyczaj uzyskuje doniosłość prawną wówczas gdy konkretny przepis prawa odsyła do takiej praktyki. W Polsce zwyczaj ma 2 funkcje - wyjaśniającą - ustalony zwyczaj jest pomocny przy tłumaczeniu oświadczeń woli stron; normującą - oddziałuje on na skutki prawne czynności prawnej.
Zwyczaj handlowy - pewna powtarzające się praktyka przyjęta w handlu w drodze żywiołowej do rozwiązania jakieś sprawy (zwyczaj miejscowy, powszechny, międzynarodowy, państwa).
Kolizje źródeł prawa - przyjmuje się następujące metody postępowania :
1. 1. Normy bezwzględnie obowiązujące mają pierwszeństwo przed normami względnie obowiązującymi;
2. 2. W razie kolizji między normami względnie obowiązującymi wynikającymi z różnych źródeł prawa - pierwszeństwo mają obowiązujące normy umowne;
3. 3. W razie kolizji między aktami normatywnymi ogólnymi i szczegółowymi, pierwszeństwo mają normy szczególne;
4. 4. Zwyczaj wchodzi w zastosowanie wtedy, gdy działa doń prawo stanowione. Prawo zwyczajowe stosuje się gdy brak jest norm wynikających z aktów normatywnych lub prawa umownego.
Prawo prywatne - to regulacja wzajemnych stosunków prawnych o charakterze majątkowym i niemajątkowym między osobami fizycznymi i osobami prawnymi na zasadzie formalnej równości stron.
Kupiec - znaczenie techniczno prawne na określenie zawodu - to przedsiębiorca, a nie osoba przynależna do stanu kupieckiego.
Podmiot gospodarczy - zgodnie z art. 1 KC podmiotami obrotu cywilno prawnego są osoby fizyczne i prawne. Jeśli owe podmioty zajmują się zawodowo stałą działalnością gospodarczą w celach zarobkowych czyli prowadzeniem przedsiębiorstwa nazywa się je podmiotami gospodarczymi.
Zgłoszenie działalności gospodarczej - z punktu widzenia prawa handlowego w myśl ustawy z 23.12.88 o działalności gospodarczej podjęcie działalności gospodarczej przez osoby fizyczne i jednostki organizacyjne nie mające osobowości prawnej jest uzależnione od jej zgłoszenia do organu ewidencyjnego i wpisu do ewidencji właściwego organu.
Zakres przedmiotowy ustawy ( wym. wyżej)- wszystkie podmioty gospodarcze traktowane są na równych prawach. Podejmowanie działalności gospodarczej opiera się także na prawie publicznym (administracyjnym, finansowym, podatkowym, prasowym itp.).
Jednostka gospodarcza to każda, według przepisów prawa wyodrębniona jednostka organizacyjna powołana do prowadzenia stałej działalności gospodarczej, specjalnie pod tym kątem ukształtowana. Jednostka gospodarcza to to samo co podmiot gospodarczy.
Osoba fizyczna - jako podmiot gospodarczy powinna prowadzić działalność gospodarczą w celach zarobkowych i na własny rachunek. Dokonuje czynności, które nie są przez państwo zabronione.
Osoba prawna - to każda jednostka organizacyjna, której przymiot osobowości prawnej przyznany został przez przepisy obowiązującego prawa. Osoby prawne uzyskują osobowość prawną z chwilą zarejestrowania w rejestrze sądowym.
Jednostki organizacyjne nie mające osobowości prawnej - to spółki prawa cywilnego ( spółki jawne i komandytowe), państwowe jednostki budżetowe, zakłady, przedsiębiorstwa będące na pełnym rozrachunku. Są to tylko te jednostki, które podejmując działalność gospodarczą nie są zobowiązane do jej rejestracji w inny sposób i na podstawie innych przepisów.
Przedsiębiorstwo - w znaczeniu funkcjonalnym termin ten oznacza stałą działalność zawodową (produkcję handel, usługi) uprawianą samodzielnie w celach zarobkowych. W znaczeniu przedmiotowym przez przedsiębiorstwo rozumie się zespół środków produkcji, czyli kompleks majątkowy odpowiednio zorganizowany w celach prowadzenia określonej działalności gospodarczej - zarobkowej. Jest to z punktu widzenia organizacyjno prawnego odrębna i samodzielnie pod względem gospodarczym, organizacyjnym, finansowo majątkowym i prawnym jednostka organizacyjna prowadząca stałą działalność gospodarczą lub zajmująca się świadczeniem usług w celu zaspokojenia cudzych potrzeb. Przedsiębiorstwo stanowi całość w znaczeniu gospodarczym ponieważ przedmiotem jego działalności jest pewien zamknięty proces gospodarczy. Na jego całość organizacyjną składa się odpowiednio zorganizowany kolektyw ludzki oraz autonomiczna struktura organizacyjna. Całość majątkowa oznacza, że przedsiębiorstwo opiera swą działalność na wyodrębnionym kompleksie środków majątkowych, odrębnie ewidencjonowanych i bilansowanych, jest samowystarczalne pod względem finansowym oraz rozlicza się z wyników. Przedsiębiorstwo jest całością w znaczeniu prawnym, wyposażone jest w podmiotowość prawną.
Zakład - podstawowa forma organizacyjna przedsiębiorstwa - to jednostka stanowiąca całość pod względem technicznym, lokalizacyjnym i organizacyjnym. Od przedsiębiorstwa różni się tym, że nie posiada osobowości prawnej, lecz wchodzi w skład jednostki organizacyjnej W zakładzie przedmiotem działalności nie musi być proces zamknięty. Czynnikiem osobowym jest załoga. Struktura organizacyjna zakładu nie ma charakteru w pełni autonomicznego i samo wystarczającego Czynnik majątkowy zakładu nie daje mimo wyodrębnienia pełnej samodzielności pod względem finansowym. Stosunki wewnętrzne określa statut jednostki organizacyjnej.
Kombinat to zespół zakładów produkcyjnych i jednostek naukowo badawczych oraz handlowych powołanych do kompleksowego rozwiązywania określonego celu lub problemu gospodarczego w skali kraju - przedsiębiorstwa wielozakładowe. Siedziba podmiotu gospodarczego - miejsce prowadzenia działalności czyli zakład winny być oznaczone na zewnątrz.
Przedsiębiorstwo państwowe to jednostka samorządna, samo finansująca, posiadająca osobowość prawną. Wg art. 551 KC przedsiębiorstwo jest zespołem składników materialnych i niematerialnych przeznaczonych do realizacji określonych zadań gospodarczych obejmujących wszystko co wchodzi w jego skład, a więc - firmę, znaki towarowe, księgi handlowe, ruchomości i nieruchomości należące do przedsiębiorstwa, produkty, materiały, patenty, wzory użytkowe i zdobnicze, zobowiązania i obciążenia, prawa wynikające z najmu i dzierżawy lokali. Podstawowym przepisem regulujących działalność przedsiębiorstwa jest ustawa o przedsiębiorstwach państwowych, o samorządzie załogi przedsiębiorstw gospodarce finansowej oraz akty niższego rzędu.
Rodzaje przedsiębiorstw :
- kluczowe - powoływane przez naczelne i centralne organy administracji państwowej,
- terenowe - powoływane przez terenowe organy administracji państwowej,
- przedsiębiorstwa użyteczności publicznej - celem jest bieżące i nieprzerwane zaspokajanie potrzeb ludności ( komunikacja miejska, energia elektryczna, gazowa, cieplna, inżynieria sanitarna, gospodarcza, świadczenie usług ), w razie potrzeby przedsiębiorstwa użyteczności publicznej dotowane jest przez organ założycielski,
- mieszane - prowadzące działalność na bazie kapitału państwowego i innego. powoływane są w drodze umowy.
- przedsiębiorstwa międzynarodowe - tworzone przez organy administracji państwowej wraz z innymi państwami,
- wewnętrzne - jednostki gospodarcze przewidziane w przepisach prawa np, spółki, spółdzielnie i inne.
Tworzenie przedsiębiorstw : powoływane decyzja organu państwowego naczelnego lub centralnego oraz NBP i banki państwowe. Przed powołaniem przedsiębiorstwa organ założycielski przeprowadza badania i analizy , dokonuje niezbędnych ustaleń. Akt o utworzeniu przedsiębiorstwa określa jego nazwę, rodzaj, siedzibę i przedmiot działania. O strukturze decyduje statut uchwalony przez ogólne zebranie pracowników na wniosek dyrektora przedsiębiorstwa. Przedsiębiorstwa państwowe podlegają wpisowi do rejestru przedsiębiorstw prowadzony przez właściwy ze względu na siedzibę sąd rejonowy. Wpis jest obowiązkowy. Z chwilą wpisu uzyskuje osobowość prawną wraz z nią zdolność do czynności prawnych.
Mienie przedsiębiorstwa : wartość mienia to fundusz statutowy przedsiębiorstwa, który ustala organ założycielski. Tworzą majątek od chwili wpisu do rejestru. Mienie staje się własnością przedsiębiorstwa z tym że zbyć może je tylko w drodze przetargu. Z zaciągniętych zobowiązań przedsiębiorstwo odpowiada jedynie swoim majątkiem.
Organy przedsiębiorstwa : ogólne zebranie pracowników (delegatów), rada nadzorcza, dyrektor.
Rada Nadzorcza ma wpływ na powoływanie i odwoływanie Dyrektora. Kierowanie należy wyłącznie do Dyrektora. Podejmuje decyzje samodzielnie i za nie odpowiada. Dyrektor powołuje i odwołuje rada pracownicza. Spośród kandydatów wyłonionych w drodze konkursu 5 lat lub na czas nieokreślony. Odwołanie wymaga zasięgnięcia opinii organu założycielskiego.
Dyrektora przedsiębiorstwa użyteczności publicznej powołuje i odwołuje organ założycielski. Dyrektor wykonuje uchwały rady pracowniczej dotyczącej działalności przedsiębiorstwa. Spory między dyrektorem a radą rozstrzyga komisja rozjemcza.
Do dokonywania czynności prawnych z mocy prawa jest dyrektor przedsiębiorstwa. Inne osoby na podstawie upoważnienia. Umowy powyżej 5 tyś zł podpisują 2 osoby. Główny księgowy jest organem kontroli wewnętrznej.
Nadzór : sprawuje organ założycielski, ogranicza się do kontroli i oceny działalności przedsiębiorstwa oraz pracy dyrektora. W ramach nadzoru organ może nałożyć obowiązek wprowadzenia do planu zadania dla obronności kraju w wypadku klęski, wstrzymać decyzję dyrektora, jeżeli jest sprzeczna z prawem, zawiesić dyrektora gdy narusza rażąco prawo.
Łączenie, podział, likwidacja przedsiębiorstwa : najczęstsze przekształcenia to połączenie dwóch w jedno. Włączenie jednego przedsiębiorstwa w drugie to inkorporacja. Decyduje organ założycielski za zgodą rady pracowniczej. Likwidacja - powody : zły stan finansowy przedsiębiorstwa i gospodarczy, który nie stwarza szans wyjścia, procesy prywatyzacyjne - oddanie części lub całego przedsiębiorstwa innej osobie na podstawie umowy. Decyzje podejmuje organ założycielski z własnej inicjatywy lub na wniosek rady przedsiębiorstwa w porozumieniu z Ministrem Przekształceń Własnościowych.
Kooperacja to współdziałanie podmiotów gospodarczych.
Spółdzielnia : jest dobrowolnym zrzeszeniem nieograniczonej liczby osób o zmiennym składzie osobowym i zmiennym funduszu udziałowym, które w interesie swoich członków prowadzi wspólną działalność gospodarczą. Majątek spółdzielni stanowi prywatną własność ich członków. Przy podejmowaniu uchwał każdy członek dysponuje 1 głosem. Wstępując do spółdzielni członek jest zobowiązany zadeklarować wkład pieniężny lub rzeczowy tzw. udział. Członkiem spółdzielni może być każda osoba fizyczna zdolna do czynności prawnych, która odpowiada wymaganiom określonym w statucie. Członkiem może być również osoba prawna. Spółdzielnia musi liczyć co najmniej 10 członków, a spółdzielnia rolna co najmniej 5, przy włączeniu osób prawnych 3 członków.. Do założenia spółdzielni wystarcza akt woli zrzeszających się członków. Członkowie - założyciele uchwalają statut, który zawiera nazwę spółdzielni, siedzibę, adres, przedmiot działalności, wysokość i liczba udziałów, terminy ich wnoszenia, prawa i obowiązki członków, zasady i tryb ich przyjmowania, wypowiedzenia, wykluczenia i wykreślenia, zasady zwoływania walnego zgromadzenia, podejmowania uchwał, zasady wyboru członków organów spółdzielni, zasady podziału nadwyżki.
Po zorganizowaniu Zarząd występuje z wnioskiem o wpis do rejestru spółdzielni i ich związków. Wpisu dokonuje sąd. z chwilą zarejestrowania, spółdzielnia staje się osobą prawną, uzyskuje zdolność prawną i zdolność do czynności prawnych. Jako podmiot ma prawo do zawierania umów, dokonuje czynności prawnych.
Organy spółdzielni.
Walne zgromadzenie - tworzą wszyscy członkowie spółdzielni. Jest organem uchwałodawczym, decyduje o kluczowych sprawach spółdzielni. Walne zgromadzenie zwołuje się raz w roku w ciągu 6 - m.-cy po upływie roku obrachunkowego.
Rada Nadzorcza - jest organem powołanym do sprawowania kontroli i nadzorowania działalności spółdzielni. Liczebność Rady określa statut. Członkiem rady może być tylko członek spółdzielni.
Zarząd - jest organem kierującym działalnością spółdzielni i reprezentującym ją na zewnątrz. Zarząd może być wieloosobowy lub jednoosobowy. Przy tym drugim funkcję tę pełni prezes, którego wybiera i odwołuje walne zgromadzenie. Do zarządu należy wykonywanie czynności prawnych w imieniu spółdzielni.
Zebranie grup członkowskich - wybór przedstawicieli na zebranie przedstawicieli pełni funkcję opiniodawczą.

Re: kinga porady
Autor: zadluzonyznadzieja69 (IP zapamiętane)
Data: 27 wrz 2012 - 21:51:09

Pojęcie środków publicznych.

Środkami publicznymi są:

1. Dochody publiczne.

2. Środki pochodzące ze źródeł zagranicznych, niepodlegające zwrotowi.

3. Przychody budżetu państwa i budżetów jednostek samorządu terytorialnego oraz innych jednostek zaliczanych do sektora finansów publicznych pochodzące:

&#216; za sprzedaży papierów wartościowych oraz z innych operacji finansowych;

&#216; z prywatyzacji majątki Skarbu Państwa oraz majątku jednostek samorządu terytorialnego;

&#216; za spłat pożyczek udzielonych ze środków publicznych;

&#216; z otrzymanych pożyczek i kredytów;

4. przychody jednostek zaliczanych do sektora finansów publicznych uzyskiwane w związku z prowadzoną działalnością oraz pochodzące z innych źródeł.



Dochody publiczne.

Przez dochody publiczne należy rozumieć:

1. daniny publiczne, do których zalicza się podatki oraz inne świadczenia pieniężne, których obowiązek ponoszenia na rzecz państwa, jednostek samorządu terytorialnego oraz innych jednostek zaliczanych do sektora finansów publicznych wynika z odrębnych ustaw;

2. pozostałe dochody uzyskiwane przez jednostki sektora finansów publicznych, do których zalicza się:

1) opłaty;

2) dochody z mienia, w szczególności z najmu oraz dzierżawy i innych umów o podobnych charakterze oraz dywidendy od wniesionego kapitału;

3) dochody ze sprzedaży majątku, rzeczy i praw, nie stanowiące przychodów ze sprzedaży papierów wartościowych oraz innych operacji finansowych a także przychodów z prywatyzacji majątku Skarbu Państwa oraz majątku jednostek samorządu terytorialnego;

4) spadki, zapisy i darowizny w postaci pieniężnej;

5) inne dochody uzyskane na podstawie odrębnych przepisów, o ile są pobierane przez organy finansowe z dochodów publicznych lub przez podległe albo nadzorowane przez te organy jednostki, sektora finansów publicznych.



Przychody publiczne.

&#8211; to środki pieniężne uzyskiwane przez dany podmiot, tworzące jego zasoby pieniężne. Przychody pieniężne nazywane są też niekiedy wpływami pieniężnymi.



Wydatki publiczne.

Związane są z realizacją redystrybucji definitywnej (wydatkiem jest np. zapłata za rzeczy bądź usługi świadczone na rzecz jednostek należących do sektora finansów publicznych, wypłata wynagrodzeń itp.).

- mogą być ponoszone na cele i wysokości ustalonych w ustawie budżetowej, uchwale budżetowej jednostki samorządu terytorialnego i w planie finansowym jednostki sektora finansów publicznych.

Wydatki publiczne powinny być dokonywane:

* w sposób celowy i oszczędny, z zachowaniem zasady uzyskiwania najlepszych efektów z danych nakładów;

* w sposób umożliwiający terminową realizacje zadań;

* w wysokości i terminach wynikających z wcześniej zaciągniętych zobowiązań.



Rozchody publiczne.

Wiążą się z czasowym transferem środków &#8211; są wyrazem realizacji zobowiązań wcześniej zaciągniętych przez podmiot sektora finansów publicznych (np. spłata pożyczki), bądź jako wykonanie obowiązków umownych polegających na udostępnieniu zasobów finansowych podmiotów sektora finansów publicznych &#8211; innym podmiotom (np. udzielenie pożyczki).

Rozchodami publicznymi są:

1) spłaty otrzymanych pożyczek i kredytów;

2) wykup papierów wartościowych oraz inne operacje finansowe;

3) udzielone pożyczki.











Sektor finansów publicznych.

W myśl art. 5 ustawy do sektora finansów publicznych zalicza się:



1) organy władzy publicznej, organy administracji rządowej, organy kontroli państwowej i ochrony prawa, sądy i trybunały, a także jednostki samorządu terytorialnego i ich organy oraz związki;

2) jednostki budżetowe, zakłady budżetowe i gospodarstwa pomocnicze jednostek budżetowych;

3) fundusze celowe;

4) państwowe szkoły wyższe;

5) jednostki badawczo-rozwojowe;

6) samodzielne publiczne zakłady opieki zdrowotnej;

7) państwowe lub samorządowe instytucje kultury;

8) Zakład Ubezpieczeń Społecznych, Kasę Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego i zarządzane przez nie fundusze;

9) Kasy Chorych;

10) Polską Akademię Nauk i tworzone przez nią jednostki organizacyjne;

11) państwowe lub samorządowe osoby prawne utworzone na podst. odrębnych ustaw w celu wykonywania zadań publicznych, z wyłączeniem przedsiębiorstw, banków i spółek prawa handlowego.



W sektorze finansów publicznych wyodrębnić można:



1) sektor rządowy;

2) sektor samorządowy &#8211; jednostki samorządu terytorialnego i ich organy oraz podległe tym organom jednostki organizacyjne.



Jawność i przejrzystość finansów publicznych (przejawy realizacji tych zasad).

Jawność finansów publicznych gwarantuje art. 11 ustawy o finansach publicznych.

Realizowana ona jest przez:

&#216; jawność sejmowej debaty budżetowej i debat budżetowych jednostek samorządu terytorialnego;

&#216; publikację budżetu państwa i budżetu jednostek samorządu terytorialnego;

&#216; jawność sejmowej debaty nad sprawozdaniem z wykonania budżetu państwa i debat nad wykonaniem sprawozdań budżetowych jednostek samorządu terytorialnego.



Ponadto:

&#216; podawanie do publicznej wiadomości kwot dotacji udzielonych z budżetu państwa i budżetów jednostek samorządu terytorialnego;

&#216; zbiorczych danych dotyczących finansów publicznych przez Ministra Finansów;

&#216; udostępnianie corocznych sprawozdań dotyczących finansów i działalności jednostek należących do sektora finansów publicznych.



Minister Finansów ogłasza, w drodze obwieszczenia, w Dzienniku Urzędowym RP &#8222;Monitor Polski&#8221;:

&#216; kwotę państwowego długu publicznego;

&#216; kwotę niewymagalnych zobowiązań z tytułu poręczeń i gwarancji udzielonych przez podmioty sektora finansów publicznych;

&#216; kwotę długu Skarbu Państwa;

&#216; niewymagalnych zobowiązań z tytułu poręczeń i gwarancji udzielonych przez Skarb Państwa.



Klasyfikacja dochodów i wydatków publicznych, klasyfikacja budżetowa (budżet państwa i budżet jednostki samorządu terytorialnego).

Klasyfikacja budżetowa to prawnie określone zasady grupowania dochodów i wydatków budżetowych. Jest ona ściśle związana z realizacją zasady szczegółowości budżetu, a także zasadą jasności (przejrzystości) budżetu.

Może opierać się na kryteriach:

1) Podmiotowych

2) Przedmiotowych

3) Funkcjonalnych

4) Mieszanych



Zastosowanie przyjętych kryteriów klasyfikacyjnych tworzy podziałki klasyfikacji budżetowej, tj. jej nazwane części składowe, stwarzając możliwość grupowania dochodów bądź wydatków na określonym piętrze klasyfikacji.

W Polsce stosuje się jednocześnie wiele kryteriów klasyfikacyjnych (w sposób zhierarchizowany), tzn. że określone kryterium klasyfikacyjne uznaje się za kryterium pierwszoplanowe i tworzy się w oparciu o nie szereg podziałek klasyfikacyjnych pierwszego rzędu, następnie tworzy się kryterium drugoplanowe i podziałki klasyfikacyjne drugiego rzędu &#8211; tak, że służą one do podziału dochodów i wydatków ale już tylko w ramach podziału wcześniejszego itd.



Budżet państwa składa się z części od[powiadających zasadniczo organom władzy państwowej, kontroli, ochrony prawa, sądów i trybunałów oraz administracji rządowej. Odrębne części posiadają m.in.:

&#216; Kancelaria Sejmu;

&#216; Kancelaria Senatu;

&#216; Kancelaria Prezydenta;

&#216; Sąd Najwyższy;

&#216; NSA;

&#216; TK;

&#216; NIK;

&#216; Rzecznik Praw Obywatelskich itp.



Poza tym w odrębnych częściach budżetu państwa ujmuje się subwencje ogólne dla jednostek samorządu terytorialnego, rezerwę ogólną, rezerwy celowe, obsługę długu Skarbu Państwa, przychody i rozchody związane z finansowaniem deficytu i rozdysponowaniem nadwyżki budżetowej. W uzasadnionych przypadkach w budżecie państwa mogą być tworzone odrębne części dla państwowych jednostek organizacyjnych nie będących organami władzy lub administracji rządowej oraz zadań ogólnych, jeżeli wyodrębnienie części jest uzasadnione koniecznością zapewnienia bieżącej kontroli wydatków. Poszczególnymi częściami dysponują kierownicy organów, właściwi ministrowie, przewodniczący określonych w odrębnych ustawach komitetów wchodzących w skład Rady Ministrów, kierownicy urzędów centralnych, wojewodowie (dysponenci części budżetowej).

Dalszy podział dochodów i wydatków budżetu opiera się już na opisanym wcześniej podziale klasyfikacyjnym dochodów i wydatków publicznych. Części dzielą się więc na działy, te zaś z kolei na rozdziały, a następnie na paragrafy. Szczegółowe zasady klasyfikacji dochodów i wydatków budżetowych określa Minister Finansów w drodze rozporządzenia.

Klasyfikacja budżetowa tworzy jako całość zespół podziałek klasyfikacyjnych, umożliwiających planowanie dochodów i wydatków w pożądany sposób. Podziałki klasyfikacyjne tworzą formalną strukturę budżetu.



Wydawanie aktów normatywnych, które wywołują skutki finansowe dla budżetu państwa lub dochodów jednostek samorządu terytorialnego (obowiązek opiniowania).

1. Skutki finansowe ustaw.

Ustawa o finansach publicznych stanowi, że przedstawiane Radzie Ministrów projekty aktów prawnych, których skutkiem finansowym może być zwiększenie wydatków lub zmniejszenie dochodów podmiotów sektora finansów publicznych, w stosunku do wielkości wynikających z obowiązujących przepisów, wymagają określenia wysokości tych skutków i uprzedniego ich zaopiniowania przez Ministra Finansów.

Ponadto wydanie przez organ administracji rządowej aktu normatywnego wywołującego skutki finansowe dla budżetu państwa, nieprzewidziane w danej części budżetowej, wymaga porozumienia z Ministrem Finansów.

Projekt ustawy, której skutkiem byłaby zmiana poziomu dochodów własnych bądź samorządu terytorialnego, wymaga określenia wysokości skutków tych zmian oraz zaopiniowania przez Komisję Wspólna Rządu i Samorządu Terytorialnego. Opinia ta powinna być przekazana do sejmu wraz z projektem ustawy.

2. Zwolnienia, ulgi w spłacie oraz egzekucja należności jednostek sektora finansów publicznych.

Zgodnie z ustawą o finansach publicznych, w wypadku należności o charakterze daninowym (podatki, opłaty) ulgi w zapłacie oraz zwolnienia do obowiązku zapłaty uregulowane są w ustawie &#8211; Ordynacja podatkowa.

Spłata należności pieniężnych, do których nie stosuje się przepisów ustawy &#8211; Ordynacja podatkowa, przypadających na podst. odrębnych przepisów szczególnych państwowym jednostkom sektora finansów publicznych, może być, w szczególnie uzasadnionych przypadkach, umarzana, odraczana lub rozkładana na raty. RM określa, w drodze rozporządzenia, szczegółowe zasady i tryb umarzania, odraczania lub rozkładania na raty spłat takich należności, a także wskazuje organy do tego uprawnione, wskazując:

&#216; przesłanki uzasadniające umorzenie, odroczenie lub rozłożenie na raty należności;

&#216; rodzaj i zakres udzielonych ulg w spłacaniu należności;

&#216; organy właściwe do umarzania należności, odraczania lub rozkładania na raty w zależności od wysokości kwot udzielonej ulgi.



Główny księgowy jednostki sektora finansów publicznych.

Funkcja głównego księgowego została stworzona dla potrzeb finansów publicznych. Podmiot ten (w celu umożliwienia wykonywania nałożonych na niego zadań), ma specjalny status , wyznaczany zakresem obowiązków oraz uprawnień. RM określa w drodze rozporządzenia, prawa i obowiązki głównego księgowego budżetu państwa, głównych księgowych części budżetowych, państwowych jednostek budżetowych, zakładów budżetowych i gospodarstw pomocniczych oraz skarbników i głównych księgowych jednostek samorządu terytorialnego.

- zajmuje się:

* planowaniem finansowym;

* ewidencją zjawisk finansowych;

* sporządzaniem stosownych sprawozdań.



Audyt wewnętrzny (organizacja służb audytu, tryb działania).

- ogół działań przez które kierownik jednostki otrzymuje obiektywną i niezależną ocenę funkcjonowania danej jednostki w zakresie gospodarki finansowej pod względem legalności i gospodarności, celowości, rzetelności, przejrzystości, jawności. Badanie dokumentacji, efektywność działania. Audytor wewnętrzny jest zatrudniony w danej jednostce. Jednostki podlegające audytowi- katalog jest otwarty. Audytor po przeprowadzeniu w danej jednostce sporządza sprawozdanie, które otrzymuje kierownik. Kierownik jest zobowiązany w terminie 2 miesięcy do podjęcia działań w celu usunięcia niezgodności.



Jednostka budżetowa.

Jednostkami budżetowymi są takie jednostki organizacyjne sektora finansów publicznych, które pokrywają swoje wydatki bezpośrednio z zasobów budżetowych, a pobrane dochody odprowadzają na rachunek odpowiednio dochodów budżetu państwa albo budżetu jednostki samorządu terytorialnego &#8211; zazwyczaj jednostki ze sfery usług niematerialnych, świadczące te usługi z zakresie administracji państwowej bądź samorządowej, obronności, porządku wewnętrznego, zdrowia, szkolnictwa itd.

Jednostka budżetowa prowadzi gospodarkę finansową wg zasad określonych w ustawie o finansach publicznych.

Jednostki budżetowe tworzą, łączą, przekształcają w inną formę organizacyjno-prawną i likwidują:

a) państwowe - ministrowie, kierownicy urzędów centralnych i wojewodowie oraz inne organy działające na podstawie odrębnych przepisów.

b) gminne, powiatowe lub wojewódzkie &#8211; organy stanowiące jednostkę samorządu terytorialnego.



Charakterystyczną cechą jednostek budżetowych jest sposób ich powiązania z budżetem &#8211; planowane dochody i wydatki jednostki budżetowej są w pełnych kwotach ujęte w budżecie. Oznacza to, że jednostka budżetowa na pokrycie swoich wydatków, wykorzystuje zasoby budżetowe, a jeżeli osiąga dochody, to przekazuje je w całości na rachunek środków budżetowych &#8211; budżetowanie brutto.

Poziom jej wydatków nie jest uzależniony od poziomu dochodów przez nią pobieranych.

Działalność finansowa jednostek budżetowych opiera się na ich planach finansowych, obejmujących przewidywane w danym roku budżetowym dochody i wydatki. Plany te (ze względu na pełną zależność gospodarki finansowej jednostki budżetowej od budżetu i jego zasobów) odzwierciedla odpowiedni fragment budżetu.

Jednostki budżetowe posiadają swoje rachunki bankowe, służące do realizacji ich wydatków, na które to rachunki przekazywane są środki z budżetu. Niektóre jednostki posiadają subkonta rachunków (tylko do pobierania dochodów) &#8211; np. Urzędy Skarbowe.

Likwidując jednostkę budżetową lub łącząc kilka z nich, organ określa przeznaczenie mienia, znajdującego się w użytkowaniu jednostki.



Zakład budżetowy.

Zakładami budżetowymi są takie jednostki organizacyjne sektora finansów publicznych, które odpłatnie wykonują zadania, pokrywając (w całości) koszty swojej działalności z przychodów własnych. Autonomia gospodarki finansowej odróżnia w istotny sposób zakład budżetowy od jednostki budżetowej.

Zakłady budżetowe są powiązane z określonym budżetem &#8211; państwowym lub samorządowym (zakłady budżetowe państwowe, wojewódzkie, powiatowe oraz gminne).

Podstawą gospodarki finansowej zakłady budżetowego jest roczny plan finansowy, obejmujący przychody i wydatki stanowiące koszty działalności oraz stan środków obrotowych i rozliczenia z budżetem.

Z budżetem i jego zasobami zakład budżetowy powiązany jest metodą netto (budżetowanie netto), tzn. że w wypadku gdy planowane dochody zakładu budżetowego są większe od planowanych wydatków, planowana jest też wpłata nadwyżki nad wydatkami do budżetu.

Zakład budżetowy może otrzymywać dotacje:

&#216; dotacja na pokrycie planowanego niedoboru &#8211; otrzymywana z budżetu, jeżeli jego wydatki są większe od planowanych dochodów;

&#216; dotacja przedmiotowa &#8211; otrzymywana z budżetu niezależnie od dotacji podmiotowych,

&#216; dotacja celowa &#8211; otrzymywana w zakresie określonym w odrębnych przepisach na dofinansowanie kosztów realizacji inwestycji;

&#216; jednorazowa dotacja na pierwsze wyposażenie w środki obrotowe - przyznawana nowo tworzonemu zakładowi budżetowemu na pierwsze wyposażenie w środki obrotowe.



Łącznie dotacje dla zakładu budżetowego nie mogą przekroczyć 50% jego dochodów własnych - nie dotyczy to dotacji inwestycyjnych.

Zakład budżetowy dokonuje wpłat do budżetu nadwyżek środków obrotowych, ustalonych na koniec okresu rozliczeniowego &#8211; gdy stan tych środków jest większy od planowanego.

W planie finansowym zakładu budżetowego wyodrębnia się przychody własne, dotacje z budżetu państwa (lub jednostki samorządu terytorialnego), wydatki na wynagrodzenia i składniki naliczane od wynagrodzeń, a także wydatki inwestycyjne.

W planie finansowym mogą być dokonywane zmiany w ciągu roku w przypadku realizowania wyższych od planowanych przychodów i wydatków pod warunkiem, że nie spowoduje to zmniejszenia wpłat do budżetu ani zwiększenia dotacji z budżetu.

Zakład budżetowy posiada swój rachunek bankowy, na który wpływają jego dochody i z którego może dokonywać wydatków do wysokości zgromadzonych zasobów.

Likwidując zakład budżetowy, organ określa przeznaczenie mienia znajdującego się w użytkowaniu zakładu. To samo dotyczy łączenia zakładów budżetowych.

Należności i zobowiązania zlikwidowanego zakładu budżetowego przejmuje organ, który go zlikwidował.

Minister Finansów określa, w drodze rozporządzenia, szczegółowe zasady gospodarki finansowej zakładów budżetowych oraz szczegółowe zasady i terminy rocznych rozliczeń i wpłat do budżetu, z uwzględnieniem:

1) zasad i trybu sporządzania planów finansowych oraz dokonywania zmian w tych planach;

2) sposobu ustalania nadwyżki środków obrotowych w zakładach budżetowych;

3) terminów i sposobu ustalania zaliczkowych wpłat do budżetu nadwyżki środków obrotowych zakładów budżetowych.



Gospodarstwo pomocnicze.

Wyodrębniona z jednostki budżetowej, pod względem organizacyjnym i finansowym, część jej podstawowej działalności lub działalność uboczna.

Wyodrębnienie organizacyjne wyraża się w wyodrębnieniu majątkowym, posiadaniu odrębnej struktury organizacyjnej oraz zorganizowanego zespołu pracowniczego.

Wyodrębnienie finansowe wyraża się w posiadaniu przez gospodarstwo pomocnicze własnego planu finansowego oraz rachunku bankowego, na który wpływają jego dochody i z którego może dokonywać wydatków do wysokości zgromadzonych zasobów. Sprzedaży usług na rzecz macierzystej jednostki budżetowej, gospodarstwo pomocnicze dokonuje stosując ceny odpowiadające kosztom własnym usług -a więc bez osiągania zysku.

W zależności od tego, z jaką jednostką budżetową jest powiązane, może być gospodarstwem pomocniczym państwowym lub samorządowym.

Tworzone, przekształcane w inną formę organizacyjno-prawną i likwidowane jest przez kierownika jednostki budżetowej, po uprzedniej zgodzie właściwego ministra, kierownika urzędu centralnego lub wojewodę.

Gospodarstwo pomocnicze pokrywa koszty swojej działalności (może dokonywać wydatków) z uzyskanych przychodów własnych.

Podstawą gospodarki finansowej gospodarstwa pomocniczego jest roczny plan finansowy obejmujący przychody, wydatki stanowiące koszty działalności, rachunek wyników, stan środków obrotowych i rozliczenia z budżetem.

Gospodarstwo pomocnicze może otrzymywać z budżetu dotacje przedmiotowe.

Nowo tworzone gospodarstwa pomocnicze jednostki budżetowej może otrzymać dotację na pierwsze wyposażenie w środki obrotowe (materiały, środki pieniężne).

Gospodarstwo pomocnicze jest podatnikiem (podatek dochodowy, podatek od towarów i usług), a jeżeli osiągnie zysk, to jego połowę (która zastanie po zapłaceniu podatku dochodowego), płaca do budżetu.

Składniki majątkowe, należności i zobowiązania zlikwidowanego gospodarstwa pomocniczego przejmuje jednostka budżetowa, przy której funkcjonowało gospodarstwo.



Środek specjalny.

Środki specjalne są formą działalności finansowej jednostki budżetowej. W tej prowadzona może być działalność uboczna bądź część podstawowej działalności jednostki budżetowej. Nie są one (środki specjalne)wyodrębnione organizacyjnie z jednostki budżetowej. Wyodrębnienie ogranicza się jedynie do sfery finansowej, a jego wyrazem jest odrębny plan finansowy środków specjalnych oraz odrębny &#8211; inny niż jednostki budżetowej &#8211; rachunek bankowy.

W myśl ustawy o finansach publicznych, środki specjalne są środkami finansowymi, gromadzonymi przez jednostki budżetowe na wyodrębnionych rachunkach bankowych:

1) na postawie odrębnych ustaw oraz uchwał organów stanowiących jednostek samorządu terytorialnego;

2) z tytułu spadków, zapisów i darowizn w postaci pieniężnej na rzecz jednostki budżetowej;

3)...

Re: kinga porady
Autor: zadluzonyznadzieja69 (IP zapamiętane)
Data: 27 wrz 2012 - 21:54:57

Halucynogeny s&#185; to substancje
chemiczne, które w dawkach nietoksycznych
wywo&#179;uj&#185; zmiany funkcji
poznawczych cz&#179;owieka, tj. percepcji
i myoelenia, a tak&#191;e nastroju, jednak
bez cech spl&#185;tania, utraty pami&#234;ci
czy dezorientacji co do w&#179;asnej osoby,
miejsca i czasu. Te subiektywne
odczucia t&#179;umacz&#185; stosowanie halucynogenów
podczas rytualnych obrz&#234;dów
oraz uroczystooeci religijnych.
Ludzkooe&#230; zna&#179;a i wykorzystywa&#179;a halucynogenne
rooeliny i grzyby od tysi&#234;cy
lat, jednak dopiero w ostatnich dekadach
uda&#179;o si&#234; ustali&#230; struktur&#234;
substancji odpowiedzialnych za ich
dzia&#179;anie, a tak&#191;e &#8211; niestety &#8211; otrzyma&#230;
nielegalnie metodami syntezy
chemicznej wiele nowych substancji
halucynogennych, które wprowadzono
na rynek narkotykowy i które s&#185;
nadu&#191;ywane przez wspó&#179;czesne
spo&#179;ecze&#241;stwa [7].
Najcz&#234;stsze objawy obserwowane
po przyj&#234;ciu halucynogenów to:
&#8211; utrata zahamowa&#241; emocjonalnych;
&#8211; spontaniczny oemiech;
&#8211; &#179;zy i oemiech bez przyczyny;
&#8211; naprzemienne stany napi&#234;cia
i odpr&#234;&#191;enia;
&#8211; euforia;
&#8211; zaburzenie percepcji czasu;
&#8211; halucynacje;
&#8211; irracjonalne zachowania;
&#8211; synestezje (osoba b&#234;d&#185;ca pod
wp&#179;ywem oerodków halucynogennych
&#8222;widzi&#8221; d&#376;wi&#234;ki, &#8222;smakuje&#8221;
kolory i &#8222;s&#179;yszy&#8221; ruch).
Zmiany emocjonalne, np. nastroju
z euforii w rozpacz, po przyj&#234;ciu narkotyków
halucynogennych s&#185; nieprzewidywalne
&#8211; mog&#185; pojawi&#230; si&#234;
bardzo szybko i z bardzo b&#179;ahych powodów,
np. schowania si&#234; s&#179;o&#241;ca za
chmury. Wp&#179;ywaj&#185; na to takie czynniki,
jak dawki przyjmowanego narkotyku,
cz&#234;stooe&#230; jego za&#191;ywania, wczeoeniejszy
z nim kontakt, równoczesne
przyjmowanie innych narkotyków, fizyczne
i psychologiczne cechy biorcy,
jego stan psychiczny (szcz&#234;oecie,
za&#179;amanie), czy oerodowisko (otoczenie),
w jakim narkotyk jest przyjmowany
[2]. Do najwa&#191;niejszych efektów
wywo&#179;ywanych przez oerodki halucynogenne
nale&#191;&#185;, oczywioecie, halucynacje
(omamy), jednak nierzadko
pojawiaj&#185; si&#234; tak&#191;e tzw. retrospektywne
przeb&#179;yski (flashbacks) i z&#179;e
podró&#191;e (bad trips).
Halucynacje (&#179;ac. hallucinatio,
z&#179;udne spostrze&#191;enie czegooe nieistniej
&#185;cego) s&#185; to patologiczne zjawiska
psychiczne przejawiaj&#185;ce si&#234;
w doznaniach o charakterze spostrze
&#191;e&#241; niewywo&#179;anych przez &#191;aden
przedmiot znajduj&#185;cy si&#234; w percepcji
cz&#179;owieka. Mog&#185; to by&#230; halucynacje
wzrokowe, s&#179;uchowe, smakowe, w&#234;chowe,
czuciowe i inne [14].
O retrospektywnych przeb&#179;yskach
mówimy, gdy zespó&#179; objawów
intoksykacyjnych, wyst&#234;puj&#185;cych
podczas przyjmowania oerodka halucynogennego,
pojawia si&#234; niespodziewanie
w okresie abstynencji,
d&#179;ugi czas (miesi&#185;ce, a nawet lata)
po przerwaniu przyjmowania narkotyku.
S&#185; to: zniekszta&#179;cone widzenie,
zatarcie granic ego, intensywne
prze&#191;ycia emocjonalne, a tak&#191;e wiele
objawów somatycznych. Niekiedy
flashbacki przyjmuj&#185; posta&#230; przera-
&#191;aj&#185;cych halucynacji, które w ekstremalnych
przypadkach prowadz&#185; do
zabójstw lub samobójstw. Wyst&#234;powaniu
flashbacków sprzyjaj&#185; stres,
choroby oraz u&#191;ywanie alkoholu
i marihuany. Mo&#191;e je wywo&#179;a&#230; jakioe
d&#376;wi&#234;k, zapach lub inne impulsy kojarz
&#185;ce si&#234; z przyjmowaniem halucynogenów
w przesz&#179;ooeci. Flashbacki
wyst&#234;puj&#185; u ok. 25% osób
przyjmuj&#185;cych halucynogeny, trwaj&#185;
od kilku sekund do kilku godzin
i cz&#234;stokro&#230; dok&#179;adnie odzwierciedlaj
&#185; wczeoeniejsze objawy dzia&#179;ania
narkotyków; wyst&#234;puj&#185; najcz&#234;oeciej
po wielokrotnym ich za&#191;yciu, ale mog
&#185; pojawi&#230; si&#234; równie&#191; po pierwszym
z nimi kontakcie.
Intoksykacja oerodkami halucynogennymi
mo&#191;e wywo&#179;a&#230; równie&#191;
wspomniane tzw. z&#179;e podró&#191;e, których
g&#179;ówne efekty oddzia&#179;ywania
na psychik&#234; to: l&#234;k, napady paniki,
poczucie utraty kontroli nad sytuacj
&#185;, zaburzenie percepcji w&#179;asnego
cia&#179;a, dziwaczne i przera&#191;aj&#185;ce
omamy, strach przed ob&#179;&#234;dem
i oemierci&#185;, myoeli samobójcze, zachowania
autodestrukcyjne, takie jak
wyskakiwanie przez okno, ostre psychozy
i ci&#234;&#191;kie objawy depresyjne.
Do objawów somatycznych nale&#191;&#185;
intensywne poty, ko&#179;atanie serca
i nudnooeci. U osób, które przyj&#234;&#179;y
wysokie dawki halucynogenu, wyst&#234;puj
&#185; objawy bardzo silnego pobudzenia
uk&#179;adu sympatycznego: hipertermia,
koagulopatia, zapaoe&#230; kr&#185;-
&#191;eniowa i zatrzymanie oddychania.
Wkrótce po przyj&#234;ciu halucynogenów
mog&#185; pojawi&#230; si&#234; zaburzenia
afektywne lub zaburzenia nastroju
(stany depresyjne lub maniakalne,
stany l&#234;kowe) utrzymuj&#185;ce si&#234; zwykle
d&#179;u&#191;ej ni&#191; dob&#234;. Dooewiadczaj&#185;ca
ich osoba jest przekonana, &#191;e nigdy
nie powróci do stanu normalnego.
Halucynogeny ró&#191;ni&#185; si&#234; od innych
narkotyków szybkim wytwarzaniem
tolerancji i nie uzale&#191;niaj&#185;.

Re: kinga porady
Autor: kjt (IP zapamiętane)
Data: 27 wrz 2012 - 21:57:23

zadluzonyznadzieja69 Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> Halucynogeny s&#185; to substancje
> chemiczne, które w dawkach nietoksycznych
> wywo&#179;uj&#185; zmiany funkcji
> poznawczych cz&#179;owieka, tj. percepcji
> i myoelenia, a tak&#191;e nastroju, jednak
> bez cech spl&#185;tania, utraty pami&#234;ci
> czy dezorientacji co do w&#179;asnej osoby,
> miejsca i czasu. Te subiektywne
> odczucia t&#179;umacz&#185; stosowanie
> halucynogenów
> podczas rytualnych obrz&#234;dów
> oraz uroczystooeci religijnych.
> Ludzkooe&#230; zna&#179;a i wykorzystywa&#179;a
> halucynogenne
> rooeliny i grzyby od tysi&#234;cy
> lat, jednak dopiero w ostatnich dekadach
> uda&#179;o si&#234; ustali&#230; struktur&#234;
> substancji odpowiedzialnych za ich
> dzia&#179;anie, a tak&#191;e &#8211; niestety
> &#8211; otrzyma&#230;
> nielegalnie metodami syntezy
> chemicznej wiele nowych substancji
> halucynogennych, które wprowadzono
> na rynek narkotykowy i które s&#185;
> nadu&#191;ywane przez wspó&#179;czesne
> spo&#179;ecze&#241;stwa [7].
> Najcz&#234;stsze objawy obserwowane
> po przyj&#234;ciu halucynogenów to:
> &#8211; utrata zahamowa&#241; emocjonalnych;
> &#8211; spontaniczny oemiech;
> &#8211; &#179;zy i oemiech bez przyczyny;
> &#8211; naprzemienne stany napi&#234;cia
> i odpr&#234;&#191;enia;
> &#8211; euforia;
> &#8211; zaburzenie percepcji czasu;
> &#8211; halucynacje;
> &#8211; irracjonalne zachowania;
> &#8211; synestezje (osoba b&#234;d&#185;ca pod
> wp&#179;ywem oerodków halucynogennych
> &#8222;widzi&#8221; d&#376;wi&#234;ki,
> &#8222;smakuje&#8221;
> kolory i &#8222;s&#179;yszy&#8221; ruch).
> Zmiany emocjonalne, np. nastroju
> z euforii w rozpacz, po przyj&#234;ciu narkotyków
> halucynogennych s&#185; nieprzewidywalne
> &#8211; mog&#185; pojawi&#230; si&#234;
> bardzo szybko i z bardzo b&#179;ahych powodów,
> np. schowania si&#234; s&#179;o&#241;ca za
> chmury. Wp&#179;ywaj&#185; na to takie czynniki,
> jak dawki przyjmowanego narkotyku,
> cz&#234;stooe&#230; jego za&#191;ywania,
> wczeoeniejszy
> z nim kontakt, równoczesne
> przyjmowanie innych narkotyków, fizyczne
> i psychologiczne cechy biorcy,
> jego stan psychiczny (szcz&#234;oecie,
> za&#179;amanie), czy oerodowisko (otoczenie),
> w jakim narkotyk jest przyjmowany
> [2]. Do najwa&#191;niejszych efektów
> wywo&#179;ywanych przez oerodki halucynogenne
> nale&#191;&#185;, oczywioecie, halucynacje
> (omamy), jednak nierzadko
> pojawiaj&#185; si&#234; tak&#191;e tzw.
> retrospektywne
> przeb&#179;yski (flashbacks) i z&#179;e
> podró&#191;e (bad trips).
> Halucynacje (&#179;ac. hallucinatio,
> z&#179;udne spostrze&#191;enie czegooe nieistniej
> &#185;cego) s&#185; to patologiczne zjawiska
> psychiczne przejawiaj&#185;ce si&#234;
> w doznaniach o charakterze spostrze
> &#191;e&#241; niewywo&#179;anych przez &#191;aden
> przedmiot znajduj&#185;cy si&#234; w percepcji
> cz&#179;owieka. Mog&#185; to by&#230; halucynacje
> wzrokowe, s&#179;uchowe, smakowe, w&#234;chowe,
> czuciowe i inne [14].
> O retrospektywnych przeb&#179;yskach
> mówimy, gdy zespó&#179; objawów
> intoksykacyjnych, wyst&#234;puj&#185;cych
> podczas przyjmowania oerodka halucynogennego,
> pojawia si&#234; niespodziewanie
> w okresie abstynencji,
> d&#179;ugi czas (miesi&#185;ce, a nawet lata)
> po przerwaniu przyjmowania narkotyku.
> S&#185; to: zniekszta&#179;cone widzenie,
> zatarcie granic ego, intensywne
> prze&#191;ycia emocjonalne, a tak&#191;e wiele
> objawów somatycznych. Niekiedy
> flashbacki przyjmuj&#185; posta&#230; przera-
> &#191;aj&#185;cych halucynacji, które w
> ekstremalnych
> przypadkach prowadz&#185; do
> zabójstw lub samobójstw. Wyst&#234;powaniu
> flashbacków sprzyjaj&#185; stres,
> choroby oraz u&#191;ywanie alkoholu
> i marihuany. Mo&#191;e je wywo&#179;a&#230;
> jakioe
> d&#376;wi&#234;k, zapach lub inne impulsy kojarz
> &#185;ce si&#234; z przyjmowaniem halucynogenów
> w przesz&#179;ooeci. Flashbacki
> wyst&#234;puj&#185; u ok. 25% osób
> przyjmuj&#185;cych halucynogeny, trwaj&#185;
> od kilku sekund do kilku godzin
> i cz&#234;stokro&#230; dok&#179;adnie
> odzwierciedlaj
> &#185; wczeoeniejsze objawy dzia&#179;ania
> narkotyków; wyst&#234;puj&#185; najcz&#234;oeciej
> po wielokrotnym ich za&#191;yciu, ale mog
> &#185; pojawi&#230; si&#234; równie&#191; po
> pierwszym
> z nimi kontakcie.
> Intoksykacja oerodkami halucynogennymi
> mo&#191;e wywo&#179;a&#230; równie&#191;
> wspomniane tzw. z&#179;e podró&#191;e, których
> g&#179;ówne efekty oddzia&#179;ywania
> na psychik&#234; to: l&#234;k, napady paniki,
> poczucie utraty kontroli nad sytuacj
> &#185;, zaburzenie percepcji w&#179;asnego
> cia&#179;a, dziwaczne i przera&#191;aj&#185;ce
> omamy, strach przed ob&#179;&#234;dem
> i oemierci&#185;, myoeli samobójcze, zachowania
> autodestrukcyjne, takie jak
> wyskakiwanie przez okno, ostre psychozy
> i ci&#234;&#191;kie objawy depresyjne.
> Do objawów somatycznych nale&#191;&#185;
> intensywne poty, ko&#179;atanie serca
> i nudnooeci. U osób, które przyj&#234;&#179;y
> wysokie dawki halucynogenu, wyst&#234;puj
> &#185; objawy bardzo silnego pobudzenia
> uk&#179;adu sympatycznego: hipertermia,
> koagulopatia, zapaoe&#230; kr&#185;-
> &#191;eniowa i zatrzymanie oddychania.
> Wkrótce po przyj&#234;ciu halucynogenów
> mog&#185; pojawi&#230; si&#234; zaburzenia
> afektywne lub zaburzenia nastroju
> (stany depresyjne lub maniakalne,
> stany l&#234;kowe) utrzymuj&#185;ce si&#234;
> zwykle
> d&#179;u&#191;ej ni&#191; dob&#234;.
> Dooewiadczaj&#185;ca
> ich osoba jest przekonana, &#191;e nigdy
> nie powróci do stanu normalnego.
> Halucynogeny ró&#191;ni&#185; si&#234; od innych
> narkotyków szybkim wytwarzaniem
> tolerancji i nie uzale&#191;niaj&#185;.


##...)))__________---------------->>>>> OK.

Re: kinga porady
Autor: zadluzonyznadzieja69 (IP zapamiętane)
Data: 27 wrz 2012 - 21:57:41

WSTĘP DO NAUKI O SPIRYTYZMIE
I
Dla nowych rzeczy potrzebujemy także nowych wyrazów; wymaga tego zrozumiałość rzeczy, abyśmy uniknęli niechybnej gmatwaniny przy używaniu wyrazów o podwójnym znaczeniu. Słowa spirytualny, spirytualista, spirytualizm mają swoje ściśle określone znaczenie; przypisywanie im nowego znaczenia w nauce o duchu byłoby tylko mnożeniem i tak już dość licznych dwuznaczności. Spirytualizm jest przeciwieństwem materializmu; ktokolwiek wierzy, że posiada w sobie oprócz materii jeszcze coś innego, jest spirytualistą; jednak z tego nie wynika jeszcze, żeby wierzył w istnienie duchów lub ich łączność ze światem widzialnym. Zamiast słów spirytualny, spirytualizm, używamy w celu oznaczenia tej wiary wyrazów spirytystyczny, spirytyzm, których treść przypomina ich pochodzenie i znaczenie podstawowe; oprócz tego posiadają tę dogodność, że są zupełnie zrozumiałe, zaś ze słowem spirytualizm łączymy jego znaczenie szczególne. Mówimy tedy, że celem i zadaniem nauki o spirytyzmie, czyli spirytyzmu (duchowierstwa) jest rozważanie i badanie zjawisk łączności świata materialnego z duchami, czyli z istotami świata niewidzialnego. Wyznawcy i zwolennicy spirytyzmu nazywają się spirytystami (duchowiercami). "Księga duchów" w szczególności obejmuje naukę o spirytyzmie, w ogólności łączy się z nauką o spirytualizmie, przedstawiając jedną z jego gałęzi. Z tej też przyczyny umieszczono w nagłówku na samym czele dzieła słowa: "Filozofia spirytystyczna".
II
Jest jeszcze jedno słowo, co do znaczenia, którego należy się porozumieć, ponieważ w nim mieści się jeden z głównych kluczy zrozumienia całej nauki moralnej duchowierstwa. Słowo to jest przyczyną wielu, sporów, ponieważ znaczenie jego nie jest ściśle określone. Chodzi mianowicie o wyraz dusza.
Różnica zdań o podstawowym znaczeniu słowa "dusza" pochodzi od odmiennego zastosowania, według którego bywa przez kogoś użyte. Mowa doskonała, w której każda myśl miałaby w jednym właściwym słowie swoje dokładne wyrażenie, zapobiegłaby wielu sporom; gdyby każda rzecz miała swój osobny wyraz, wtedy wszyscy byśmy się łatwo zrozumieli.
Według zdania jednych jest dusza podstawą wszelkiego życia materialnego i organicznego. Dusza nie posiada w ich mniemaniu własnego bytu i ginie wraz z zakończeniem życia. To jest czysty materializm. W tym wypadku można by duszę porównać do dźwięku, wydawanego przez instrument muzyczny. Zepsuty instrument nie wyda już dźwięku, czyli w takim znaczeniu dusza byłaby właściwie nazwą czegoś nieistniejącego, według takiego zdania byłaby dusza skutkiem, wynikiem, a nie przyczyną.
Inni myślą, że dusza jest podstawą rozumu, czynnikiem wszechobecnym, z którego wchłania każda istota swoją cząstkę. Według tego istniałaby dla całego wszechświata tylko jedna dusza, z której czerpałyby wszelkie twory i istoty inteligentne iskry bytu dla swego żywota; po śmierci każdego tworu wraca owa iskra do wspólnego źródła, gdzie złączy się z całością, podobnie jak wszystkie potoki i rzeki wpadają do morza, skąd wyszły. Zdanie to różni się od poprzedniego tym, że według tej hipotezy nie składamy się jedynie z materii, ale że po śmierci pozostaje jeszcze coś; jest tego jednak tak niewiele, jakoby nic nie pozostało; stąd też nie mielibyśmy świadomości, zatracilibyśmy swoją osobowość - indywidualność. Według nauki tej byłaby Bogiem dusza powszechna, a każda istota cząstką bóstwa, co jest tylko pewną odmianą panteizmu - wszechbóstwa.
Jeszcze według innych jest dusza istotą moralną, samodzielną, niezależną od materii, zachowującą i po śmierci swoją osobowość. To określenie jest niechybnie najpowszechniejsze, ponieważ pod tym, czy innym imieniem idea o tej istności, która przeżywa ciało, znajduje się w stanie przyrodzonej i od żadnej nauki niezawisłej wiary u wszystkich narodów bez względu na ich stopień rozwoju i oświecenia. Nauka ta, według której dusza jest przyczyną a nie skutkiem, jest nauką spirytualistów.
Nie osądzając wartości tych teorii, zwracając uwagę tylko na stronę językową sprawy, mówimy, że to trójnasobne używanie słowa dusza wyłania trzy odmienne pojęcia, z których każde wymaga swojego właściwego wyrażenia. Słowo to ma, więc trojakie znaczenie, a każde jest słuszne według znaczenia, jakie mu się przypisuje; niedomaganie polega tylko na niedoskonałości mowy, która posiada tylko jedno słowo na trzy odmienne pojęcia. Aby ochronić się od dwoistości w pojmowaniu rzeczy - należałoby łączyć znaczenie słowa dusza tylko z jedną z tych idei; wybór jest dowolny; chodzi tylko o to, abyśmy się zrozumieli, zgodzili na jedno. Uważamy za rzecz najważniejszą przyjęcie jej w znaczeniu najpowszechniejszym; dlatego duszą nazywamy istotę niematerialna i indywidualną, która mieszka w nas, a przeżywa ciało. Gdyby nie było tej istoty, a gdyby była tylko wytworem naszej wyobraźni, to, po co trzeba by było jeszcze osobnego słowa, aby ją określić?
Ponieważ nie mamy osobnego słowa dla każdego z obu pojęć, nazywamy:
Siłą życiową - pierwiastkiem witalnym podstawę wszelkiego bytu materialnego i organicznego, z jakiegokolwiek pochodziłaby źródła, powszechną i wszechobecną u wszystkich istot żyjących, od rośliny aż do człowieka. Ponieważ życie może przejawiać się i bez zdolności myślenia, przeto jest siła życiowa czynnikiem samodzielnym i niezawisłym. Wyraz witalizm - siła życiowa nie nastręcza, więc żadnych trudności. Dla niektórych jest siła życiowa właściwością materii, skutkiem przejawiającym się w pewnych okolicznościach, w jakich znajduje się materia; dla innych jest pojęciem jakiegoś szczególnego fluidu, wszędzie się rozpościerającego, z którego bierze jakąś cząstkę każda istota, każdy twór, przysposabiając ją do swojego życia, podobnie jak rzeczy materialne wchłaniają światło; fluid życiowy nie byłby tedy niczym innym, jak ożywionym fluidem elektrycznym, który nazywają także fluidem magnetycznym, nerwowym itp.
Niech będzie jak chce, pewnym jest, że istoty organiczne posiadają siłę wewnętrzną, za pomocą, której przejawia się życie tak długo, dopóki ta siła trwa i działa; że życie materialne jest wspólne wszystkim tworom organicznym i że nie jest zależne od myśli i inteligencji; że myśl i inteligencja są siłami i zdolnościami odrębnymi, właściwymi tylko pewnym istotom organicznym; wreszcie, że między istotami organicznymi, obdarzonymi inteligencją i myśleniem, znajduje się jedna, która posiada szczególny zmysł moralny, nadający jej niezaprzeczone pierwszeństwo przed innymi, a mianowicie ród ludzki.
Zrozumiemy przeto, że pojmowanie duszy w sposób różnorodny nie stoi w sprzeczności ani z materializmem, ani z panteizmem. Nawet i spirytualista może pojmować duszę według jednego lub drugiego określenia bez ujmy dla istoty niematerialnej i samodzielnej, której nada jakąkolwiek nazwę. Słowo to nie stanowi tedy żadnej różnicy: jest to wyraz, którego używa każdy według swego rozumienia, a mimo tego bywa to nieraz powodem niepotrzebnych sporów.
Chronilibyśmy się także od kłopotu w pojmowaniu rzeczy, choćby się używało słowa dusza we wszystkich trzech wypadkach, gdybyśmy dodawali zawsze stosowną nazwę, która by określała stanowisko, z jakiego patrzymy na nie, lub, w jakim znaczeniu go używamy. Niechby to było słowo zasadnicze, przedstawiające i podstawę życia materialnego, i inteligencji, i zmysłu moralnego, które to cechy odróżnialibyśmy przy dawką, jak na przykład rozróżniamy kwasy przez dodanie nazwy dodatkowej. Można by przeto powiedzieć, co byłoby snadź najlepiej: dusza życiowa (witalna) - która odpowiadałaby zasadzie życia materialnego, dusza intelektualna pojęciu inteligencji, a dusza spirytystyczna pojęciu naszej samodzielnej istotności po śmierci. Jak z tego wynika, chodzi tu tylko o słowo, ale jest to rzecz nader ważna, abyśmy się zrozumieli. Według tego byłaby dusza życiowa (witalna) wspólna wszystkim tworom organicznym, roślinom, zwierzętom i ludziom; dusza intelektualna należałaby do świata zwierzęcego i ludzi, a dusza spirytystyczna byłaby właściwa tylko człowiekowi .
Uważaliśmy, że powinniśmy tym większy nacisk kłaść na wyświetlenie tej rzeczy, ponieważ podstawa spirytyzmu tkwi właśnie w wierze, że przebywa w nas istota niezależna od materii, która żyje nadal i po śmierci ciała. Ponieważ słowo dusza powtarzać się będzie wielokrotnie w naszym dziele, dlatego trzeba było ustalić znaczenie, jakie mu dajemy, aby zapobiec wszelkim nieporozumieniom.
Przystąpimy teraz do głównej rzeczy niniejszego wstępu.
III
Jak każda nowość ma i nauka o spirytyzmie (duchowierstwo) swoich zwolenników i przeciwników. Odważymy się odpowiedzieć na niektóre zarzuty naszych przeciwników, badając wartość tych argumentów, na których się opierają. Nie spodziewajmy się, żebyśmy każdego przekonali, gdyż są ludzie, którzy myślą, że światło było tylko dla nich stworzone. Zwróćmy się do ludzi szczerych i otwartych, do ludzi bez przesądów i uprzedzeń, do tych, którzy szczerze pragną pouczenia i uświadomienia i wykażemy im, że większość zarzutów, podnoszonych przeciwko nauce naszej, pochodzi z błędnych pojęć i niedokładnej obserwacji zjawisk, jak też z lekkomyślnego i przesadnego osądzania rzeczy.
Przypomnijmy sobie najpierw pokrótce coraz bardziej wzrastający szereg zjawisk, które zrodziły tę naukę.
Pierwszym zauważonym zjawiskiem było poruszanie się różnych przedmiotów, zacząwszy od poruszania się, stukania i wirowania stolików itp. Zjawiska te, zdaje się, spostrzeżono i badano naprzód w Ameryce w połowie zeszłego stulecia, lub, lepiej powiedziawszy, na tamtej ziemi się one ponowiły, gdyż dzieje ludzkości wykazują, że zjawiska te sięgają aż do najdawniejszych wieków starożytności; przejawiać się zaczęły wśród okoliczności niezwykłych przez grzmoty, huki i trzaski bez znanej lub widzialnej przyczyny. Odtąd rozszerzyły się rychło po całej Europie i na wszystkich krańcach świata. Z początku wzbudziły one wiele niewiary, jednak rozmnożenie się i urozmaicenie ponawiających się wszędzie zjawisk rychło rozproszyło wątpliwości, co do ich rzeczywistości.
Gdyby zjawiska te ograniczyły się tylko do prostego poruszania się rzeczy materialnych, mogłyby być wyjaśnione przyczyną czysto fizyczną. Jesteśmy jeszcze daleko od poznania wszystkich utajonych sił i czynników w przyrodzie, gdyż nie znamy nawet wszystkich własności tych, które już są nam znane; ogrom tego pomnaża elektryczność z dnia na dzień liczbę i sposoby przejawów i działania w służbie człowieka, nie mówiąc o wielu innych, nieznanych jeszcze siłach i tajnikach przyrody, które, zdaje się, oświetlą i napełnią wiedzę nowym światłem. Nie byłoby, przeto żadną niemożliwością, żeby wśród pewnych okoliczności była elektryczność, lub inny całkiem nieznany jeszcze czynnik przyczyną owych poruszeń i zjawisk. Fakt, iż stworzenie kręgu z kilku osób wzmagało działanie, zdawał się popierać tę teorię, gdyż krąg ten można było porównać z baterią galwaniczną, której siła wzrasta z pomnożeniem jej składników. Ruchy wirujące nie miały w sobie nic nadprzyrodzonego, gdyż są zasadą ruchu w przyrodzie - wszystkie gwiazdy krążą w koło; mielibyśmy przeto w małym obraz powszechnego ruchu we wszechświecie, lub inaczej mówiąc, mogłaby jakaś, dotąd nieznana przyczyna oddziaływać na małe przedmioty i w pewnych warunkach wywoływać podobne prądy i działania, jak te, które władają i działają we wszechświecie.
Ruchy jednak nie były zawsze okrężne, były często zmienne; przedmioty bywały mocno wstrząsane, wywracane i w różne strony przenoszone i w przeciwieństwie do wszelkich praw ciążenia podnoszone z ziemi i unoszone w powietrzu. Nie ma jednak w tych zjawiskach jeszcze nic takiego, co by nie mogło być wyjaśnione działaniem jakiegoś niewidzialnego czynnika fizycznego. Wszak widzimy, jak elektryczność burzy budowle, wyrywa drzewa z korzeniami, miota w dal najcięższymi przedmiotami, jak je przyciąga i odpycha.
Nadzwyczajny grzmot i huk zwiastuje, że nie był spowodowany zwyczajnym schnięciem czy rozciąganiem się drzewa, lub jaką inną przyczyną widoczną, lecz mógł powstać przez działanie nagromadzonego, niewidzialnego fluidu: czyż elektryczność nie wywołuje najróżniejszych wybuchów?
Aż dotąd, jak widzimy, mogło to wszystko być zaliczone do rzędu przejawów czysto fizycznych i fizjologicznych.
Choćbyśmy traktowali sprawę tylko z tego punktu widzenia, jest tu już szerokie pole do badań i poważnych dociekań naukowych, zasługujące na baczną uwagę świata naukowego. Dlaczego nie bywa tak zawsze? Trudno na to odpowiedzieć, lecz pewnym jest, że lekceważenie tysiąca podobnych zjawisk wykazuje lekkomyślność i zacofanie ducha ludzkiego.
Wulgarność sposobu występowania pierwszych przejawów nie jest na ogół nienaturalna. Jakiż bowiem wpływ miał często jeden drobny szczegół na największe wydarzenia!
Gdy grono osób usiadło przy stole, koncentrując na nim myśli, mogło to wywołać poruszanie się różnych przedmiotów. Czyż stolik odgrywał tu, jaką wybitną rolę? Nie, ale siada się zwykle dokoła stołu, nie dokoła innego przedmiotu. Stąd pochodzi najpospolitsze zjawisko "stolików wirujących", czyli tańca stolików. Czyż pospolita nazwa, jaką temu nadano, ma być powodem do wyśmiewania samego zjawiska, a raczej całego zespołu zjawisk?
Jest prawdopodobne, że gdyby zjawisko, zauważone przez Galwaniego, zostało odkryte przez prostych ludzi i ochrzczone ośmieszającą nazwą, byłoby stale odrzucane i nie uznawane. Kiedy znalazłby się jakiś uczony, który nie uważałby za poniżające zajmowanie się "tańcem żabim"?
A jednak znaleźli się niektórzy uczeni, dość skromni, by się przyznać, że przyroda nie wypowiedziała jeszcze swego ostatniego słowa, zapragnęli się o tym przekonać i ujrzeć to na własne oczy dla uspokojenia sumienia; ale że się nieraz stało, że zjawisko nie odpowiadało ich oczekiwaniom i że się nie udało zawsze według ich woli, stosownie do eksperymentu, dlatego odrzucali je; stoliki wszakże pomimo ich zaprzeczeń nie zaprzestały wirować i pukać i możemy wykrzyknąć z Galileuszem: A jednak się toczy! Powiedzieć to możemy tym śmielej, że zjawiska te tak się rozmnożyły, iż dziś zdobyły sobie prawo obywatelstwa i że chodzi już tylko o znalezienie wytłumaczenia rozumowego.
A czyż mogą być podnoszone jakiekolwiek zarzuty przeciwko prawdziwości zjawisk, jeżeli nie przejawiają się stale według woli i życzenia badaczy? Czyż zjawiska elektryczne, fizyczne i chemiczne nie podlegają warunkom ustalonym i mogą być odrzucane, gdy się pomimo tych warunków nie przejawią? Czyż mamy się przeto dziwić, że zjawiska poruszania przedmiotów za pomocą fluidu ludzkiego posiadają także swoje warunki przejawu i że przestaną się przejawiać, gdy badacz opiera się na własnym sądzie i chce je podporządkować swojemu widzimisię, lub poddać znanym prawom, nie zważając na to, że dla nowych zjawisk mogą i muszą istnieć nowe prawa. Abyśmy zaś mogli poznać te prawa, musimy zbadać okoliczności i warunki, według których zjawiska te się przejawiają; poznanie to wreszcie może być owocem tylko uważnego i często długo trwającego badania i dociekania.
Wielu zarzuca, że zachodzi przy tym często proste złudzenie. Pytamy się wszakże, czy są tego całkiem pewni, że polega to na złudzeniu i czy nie zamienili samego zjawiska na złudę, podobnie jak ów wieśniak, który uważał uczonego profesora fizyki za zręcznego sztukmistrza!
Przypuśćmy, że mogło się kiedyś tak stać, lecz czyż byłby to dostateczny powód do odrzucenia zjawisk prawdziwych? Czyż mielibyśmy nie uznawać fizyki, ponieważ pojawiają się kuglarze, którzy podają się za fizyków? Zresztą należy brać wzgląd na powagę i stanowisko danych osobistości oraz na korzyści, jakie mieliby z okłamywania świata. A więc czyż byłyby to tylko żarty? Możemy się co prawda zabawić krótki czas, lecz i przedłużane żartowanie znudziłoby tak kuglarza jak i słuchaczy. Ostatecznie i w mistyfikacji samej, która rozszerza się po całym świecie a to pomiędzy najpoważniejszymi, najdostojniejszymi i najoświeceńszymi osobami, byłoby co najmniej coś nadzwyczajnego, czym są zjawy same.
IV
Gdyby zjawiska, o których mówimy, ograniczyły się tylko do poruszania stolików itp., pozostałyby przedmiotem nauk fizycznych; lecz tak nie jest: miały nas one naprowadzić na inne zjawiska typu tajemniczego. Wierzono, że poruszanie przedmiotów nie jest wywołane jakąś ślepą siłą mechaniczną, lecz że współdziała tu jakaś przyczyna inteligentna. A gdy została ta droga otworzona, otworzyło się tym samym nowe pole doświadczeń, odchylono zasłonę z wielu niezrozumiałych tajemnic. Czyż działa tu naprawdę jakaś siła rozumna? W tym tkwi powaga i znaczenie tego zagadnienia. Czy istnieje taka siła? Jaka ona jest, jaka jej istota, jaki jej początek i przyczyna? Czy może przewyższa nawet poziom ludzkości? Takie są dalsze pytania, wypływające z pierwszego.
Pierwsze inteligentne zjawiska przejawiły się za pomocą stolików, podnoszących się, a jedną nogą wykonujących według umówionego sposobu pewną ilość stukań - uderzeń o podłogę - w odpowiedzi na pytania: "tak" czy "nie" na pewne zagadnienie. Dotąd nie ma tu niczego, co by przekonać mogło nie wierzących, bo mogłoby to dziać się przypadkowo. Następnie otrzymano odpowiedzi na piśmie za pomocą abecadła przez stukania, odpowiadające co do ilości umówionej liczbie stukań dla każdej poszczególnej litery abecadła; w ten sposób powstawały słowa i zdania w odpowiedzi na zadawane pytania. Dokładność odpowiedzi na postawione pytania wywołała prawdziwy podziw. Istota tajemnicza, odpowiadająca w ten sposób na zadawane pytania, odpowiedziała na dalsze pytanie, że jest duchem lub geniuszem; podała następnie swoje imię i różne dane, odnoszące się do niej. Okoliczność ta jest nader ważna. Nikt bowiem nie wynalazł rozmyślnie duchów jako środka do wyjaśnienia tych zjawisk, gdyż przejaw sam podał to słowo. W naukach ścisłych używa się często hipotez; tutaj wszakże tak nie jest.
Ten sposób porozumiewania się był za przewlekły i niewygodny. Duch znowu - a ta okoliczność jest pamięci godna podał nowy środek rozmowy. Była to jedna z tych istot niewidzialnych, która poradziła nam, abyśmy przymocowali ołówek do małego koszyczka, używanego do robót ręcznych lub do innego przedmiotu. Koszyczek ten, położony na arkuszu papieru, poruszał się za pomocą tej samej siły, która porusza stoliki; zamiast jednostajnego poruszania i wypukiwania pisał ołówek sam litery, składające słowa, zdania a nawet całe rozprawy, obejmujące wiele stronic, traktujące o najważniejszych zagadnieniach filozoficznych, etycznych, fizycznych, psychologicznych itd., a to z taką szybkością, jak gdybyśmy pisali ręką.
Radę tę podano równocześnie w Ameryce, Francji i w innych krajach. Oto są słowa, w których podano tę radę w dniu 10 czerwca 1853 r. w Paryżu jednemu z najgorliwszych wyznawców tej nauki, który już od roku 1849 zajmował się wywoływaniem duchów: "Idź i weź z sąsiedniego pokoju mały koszyczek, przymocuj do niego ołówek; postaw go na papierze i przyłóż palce do jego obwodu". Za parę minut zaczął się koszyczek poruszać i napisał tym ołówkiem zupełnie czytelnie: "O tym, co wam tutaj piszę, zabraniam wam wyraźnie mówić komuś, gdyż jest to tylko próba, na przyszły raz będę pisał lepiej."
Ponieważ przedmiot, do którego przymocowuje się ołówek, jest tylko środkiem do celu, dlatego jest jego forma i budowa obojętna. Istność duchowa poszukiwała przeto najdogodniejszego przedmiotu; stąd też wielu używa małej trójkątnej deseczki na trzech nóżkach z nasadzonym ołówkiem, tj. ekierki.
Koszyczek lub ekierka mogą się poruszać tylko pod wpływem niektórych osób, obdarzonych w tym względzie pewną siłą, a które nazywamy mediami, tj. pośrednikami między duchami a ludźmi. Warunki, wobec których przejawia się ta siła, zawisłe są od fizycznych i moralnych, jeszcze mało znanych przyczyn, albowiem są media różnego wieku, różnej płci i stopnia rozwoju umysłowego. Zdolności medialne można rozwijać odpowiednim sposobem życia i stosownymi ćwiczeniami.
V
Później okazało się, że koszyczek lub ekierka są w rzeczywistości przedłużoną ręką, a medium, chwytając za ołówek, zaczęło pisać zupełnie bezwiednie i bezładnie.
Porozumiewanie się, więc w ten sposób było łatwiejsze i rychlejsze; sposób ten jest najbardziej rozpowszechniony, gdyż i liczba osób, obdarzonych tymi zdolnościami, jest wielka i bez ustanku wzrasta.
Doświadczenia wreszcie pouczyły, że jest jeszcze więcej sposobów przejawiania się zdolności medialnych i wiemy, że porozumiewanie się może odbywać się za pośrednictwem mowy, słuchu, wzroku, wyczucia itd., a nawet przez bezpośrednie pismo duchów bez pomocy mediów i ołówka.
Po stwierdzeniu tych faktów pozostało jeszcze jedno ważne zagadnienie do zbadania, a mianowicie: jaka jest postawa i stosunek medium przy odpowiedziach i jaki udział mogło ono mieć w nich bądź moralnie, bądź mechanicznie? Dwie ważne okoliczności, wyjaśniające to zagadnienie, nie mogą ujść baczności poważnego badacza. Pierwszą jest sposób, w jaki porusza się koszyczek lub ekierka przez przyłożenie palców medium do ich obwodu; doświadczenie wykazuje niemożliwość jakiegokolwiek pokierowania nim widocznego. Ta niemożliwość okazuje się tym widoczniejsza, jeżeli dwie lub trzy osoby usiądą koło koszyczka lub ekierki; byłaby potrzebna między nimi całkowita jednomyślność w kierunku wywołania poruszania fenomenalnego; oprócz tego byłoby trzeba jednomyślności wszystkich w celu otrzymania tej samej odpowiedzi, oczekiwanej na dane zagadnienie. Jeszcze inny, nie mniej ważny fakt pomnaża trudności, a mianowicie zupełna zmiana charakteru pisma, jakim przejawia się dany duch, przy czym, gdy wróci on duch, rękopis jego się powtarza. Pośrednik - medium - musiałoby się tedy nauczyć zmieniać swoje pismo, a przede wszystkim przypominać sobie, który charakter pisma należy do tego lub owego ducha.
Druga okoliczność pochodzi z rodzaju i treści odpowiedzi, które zwłaszcza, gdy chodzi o zagadnienia treści naukowej lub oderwanej, przerastają w większości wypadków zdolności rozumowe i pojęcia medium w ogóle. Medium zwykle nie ma ani pojęcia o tym, co pisze, często nawet nie słyszy o tym, ani nie rozumie danej sprawy, która ponadto może być podana w nieznanym dla medium języku; albo też pytać się można samą myślą, duchem, by otrzymać odpowiedź. Czasem zdarza się, że ekierka lub koszyczek pisze samorzutnie bez zapytania w jakiejkolwiek nieoczekiwanej sprawie.
Odpowiedzi te odznaczają się wielokrotnie taką mądrością, taką głębokością i harmonią i objawiają tak wzniosłe i radosne myśli, że pochodzić mogą jedynie od wyższej inteligencji, ze sfer najczystszej moralności i doskonałości; niekiedy zaś są tak lekkomyślne, nikczemne i ordynarne, że rozum wzdraga się by można uwierzyć, że pochodzą z jednego i tego samego źródła. Różnice te tłumaczyć się mogą tylko różnorodnością przejawiających się inteligencji. Czy owe inteligencje, przejawiające się, odnoszą się do ludzi żyjących na ziemi, czy do istot poza nimi? Odpowiedź na to znajdziemy w tej księdze, którą podały duchy same.
Takie są wyniki zjawisk, wychodzących poza zwykłe ramy naszych doświadczeń, które nie przejawiają się wszakże skrycie, lecz w jasny dzień; może je każdy stwierdzić naocznie i nie są jakby przywidzeniem jednego człowieka, gdyż tysiące osób powtarza je i bada codziennie. Zjawiska te muszą mieć jakąś przyczynę, a od chwili, gdy przejawiła się czynność jakiejś istoty rozumnej i woli celowej - wychodzą z obrębu czystej fizyki. Już dużo teorii powstało w tym względzie; będziemy je badali i zobaczymy, czy mogą wyjaśnić wszystkie wypadki. Przypuśćmy zatem istnienie istot, różniących się od ludzi, chociaż jest to wyjaśnienie podane przez przejawiające się istoty rozumne i zobaczmy, co mówią.
VI
Istoty zjawiające się mówią same, że są duchami lub geniuszami, i zdaje się, że należały do ludzi, którzy już żyli na ziemi. Jak my, tu na ziemi za życia swego, stanowimy świat cielesny - materialny, tak owe duchy tworzą świat duchowy.
Streśćmy w niewielu słowach najważniejsze zasady nauki, podane nam przez ów świat duchowy, byśmy snadniej odpowiedzieć mogli na pewne zarzuty. Oto one:
"Bóg jest wieczny, niezmienny, niematerialny, jedyny, wszechmocny, ponad wszystko sprawiedliwy i dobrotliwy. On stworzył wszechświat, obejmujący wszystkie istoty ożywione, materialne i niematerialne."
"Istoty materialne należą do świata widzialnego - materialnego, zaś istoty niematerialne do świata niewidzialnego, czyli duchowego, tworzą świat duchów."
"Świat duchowy jest normalny, pierwotny, wieczny, który był przed światem materialnym i będzie i po nim."
"Świat materialny jest podrzędny, mógłby przestać istnieć - nie musiałby istnieć, nie powodując tym zmiany istoty świata duchowego."
"Duchy przyoblekają się docześnie w materię - szatę przemijającą, a po jej odłożeniu, po tzw. śmierci ustaje niewola, a nastaje swoboda ducha."
"Dusza jest to duch wcielony, a ciało jego jest mu li tylko szatą. Człowiek składa się z trzech części: z ciała materialnego, jako istność materialna podobna do wszystkich innych istot żywych, ożywionych tą samą siłą życiową - witalną; następnie z duszy, czyli istoty niematerialnej, tj. ducha wcielonego do materii, a po trzecie z perispritu, który łączy duszę z ciałem - pośredni czynnik między duchem a materią."
"Istota człowieka jest podwójna: swym ciałem materialnym należy do świata istot ożywionych, skąd czerpie swoje składniki przyrodnicze; swą duszą zaś uczestniczy w przyrodzie duchów."
"Łącznik, czyli perisprit, który łączy ciało z duchem, jest jakby szatą na wpół materialną. Śmierć jest zrzuceniem najgrubszej szaty materialnej; duch zatrzymuje tylko szatę drugą, która tworzy dla niego ciało eteryczne, niewidzialne dla nas w stanie normalnym, może ono, zatem stać się w pewnych okolicznościach widzialne i zmaterializowane, jak się to dzieje przy jego przejawianiu się.
"Duch tedy nie jest istotą oderwaną, nieokreśloną, którą byśmy tylko myślą pojąć mogli, lecz istotą realną - rzeczywistą określoną, mogącą być w pewnych warunkach poznaną naszymi zmysłami, wzrokiem, słuchem i czuciem."
"Rozróżniamy różne kategorie duchów, różniące się stopniem rozwoju, inteligencji, doskonałości, wiedzy i moralności. Duchy niejako pierwszej klasy są istotami wyższymi, odznaczają się swoją doskonałością, uczonością, swoim przybliżeniem się do boskości, swoją czystością uczuć i swoją miłością dla dobra i bliźnich. Są one aniołami w prawdziwym tego słowa znaczeniu, lub inaczej - duchami czystymi."
"Następne kategorie oddalają się coraz bardziej od pierwszych; duchy niższych klas cechują nasze niskie namiętności, są zawistne, nienawistne, mściwe, namiętne, pełne pychy, a na koniec lubujące się w uczynkach złych wszelkiego rodzaju. Między nimi są także duchy ani dobre ani złe; zakłócają one spokój ludzi, pobudzają ich do różnych rozwiązłości a mniej do złoczynu; głównymi cechami tychże są rozwiązłość, niestałość; są to duchy niezrównoważone i lekkomyślne.
"Duchy nie należą stale do tej samej kategorii. Wszystkie doskonalą się, przechodząc wciąż rozliczne stopnie hierarchii duchowej. Doskonalenie to dokonuje się przez kolejne wcielenie - zrodzenie się, które jest dla jednych pokutą za dawne winy, dla innych posłannictwem szczególnym. Żywot materialny jest zawsze szkołą, doświadczeniem, powtarzającym się tak długo, aż duch dostąpi doskonałości absolutnej, bezwzględnej. To jest czyściec, dokąd idą mniej oczyszczeni."
"Po opuszczeniu świata wraca znów dusza do świata ducha, skąd poprzednio wyszła, aby po krótszym lub dłuższym czasie - według stanu ducha wędrującego - przyjęła znowu żywot materialny."
"Ponieważ duch, upadły w materii, musi się wcielać wielokrotnie, wynika z tego, że wszyscy żyliśmy już wiele razy na ziemi i że przeżyjemy żywotów jeszcze wiele, mniej lub więcej doskonałych, już to tu na ziemi, już to na innych światach."
"Przymioty człowieka są przymiotami ducha, w ciało nasze wcielonego; tedy dobry człowiek jest wcieleniem ducha dobrego, zły człowiek natomiast wcieleniem ducha dotąd nieoczyszczonego".
"Dusza posiadała swoją indywidualność-osobowość przed wcieleniem i zachowa ją po odłączeniu się od ciała."
"Przy wstąpieniu do świata ducha spotyka dusza wiele osób, które na ziemi znała, a wszystkie poprzednie żywoty i wszystko dobre i złe popełnione przychodzi jej na pamięć i przejawia się jej jak obrazy w zwierciadle."
"Duch wcielony podlega wpływom materii; człowiek, przemagający ten wpływ, zbliża się do dobrych duchów, z którymi złączy się w swoim czasie. Kto daje się opanować swoim złym namiętnościom, kto szuka zadowolenia tylko w zaspokojeniu niskich chuci, ten zniża się do duchów nieoczyszczonych, ulegając popędom zwierzęcym."
"Duchy wcielone przebywają na rozlicznych światach w Kosmosie. Duchy niewcielone - wędrujące, nie przebywają w pewnych określonych krainach; bytują one wszędzie we wszechświecie i w pobliżu nas; widzą nas i stykają się z nami bez ustanku; jak liczne roje narodów uwijają się koło nas i uczestniczą w naszym życiu i pracy."
"Duchy wpływają bez ustanku na życie i losy ludzkości i na świat fizyczny, na myśli nasze i na materię i tworzą poniekąd jedną z sił przyrody; są główną i pierwotną przyczyną całego mnóstwa zjawisk dotąd niewyświetlonych, lub fałszywie tłumaczonych, a znajdujących rozumne wyjaśnienie jedynie w spirytyzmie."
"Duchy stykają się bez przerwy z ludźmi. Duchy dobre pobudzają nas do dobrego, wspomagają nas w doświadczeniach i trudach życiowych i pomagają nam znosić je mężnie i pokornie; duchy zaś złe nakłaniają nas do złego; radują się, gdy im ulegamy i z nimi się łączymy."
"Obcowanie duchów z ludźmi jest bądź tajne, bądź jawne. Tajne przejawia się dobrym lub złym wpływem na nas bez naszej świadomości; rozum nasz ma rozpoznawać wpływy dobre od złych. Jawne obcowanie dzieje się pisemnie, słowem lub innymi przejawami materialnymi, najczęściej za pomocą mediów, które służą im za narzędzie."
"Duchy przejawiają się już to samorzutnie, już to na życzenie albo na wezwanie. Możemy wywołać różne duchy i nieznanych nam ludzi, a także i duchy najznamienitszych osobistości, żyjących w którymkolwiek czasie. Możemy wywołać duchy naszych rodziców, przyjaciół i nieprzyjaciół i otrzymać od nich za pośrednictwem medium pisemne lub słowne rady i pouczenie o ich życiu za grobem, o ich zdaniu o nas i inne wiadomości, które wolno im podać."
"Dobór zbliżających się i przejawiających się duchów zależy od stanu etycznego i duchowego środowiska, które je wywołuje. Duchy wyższe przejawiają się wśród poważnych grup ludzi, gdzie zamieszkuje miłość do dobra i szczere pragnienie pouczenia i doskonalenia się. Obecność ich oddala duchy niższe, znajdujące gdzie indziej wolny przystęp, gdzie mogą zupełnie swobodnie działać między osobami rozwiązłymi lub takimi, które tylko z prostej ciekawości przychodzą tam, gdzie przeważają chucie nieczyste. Od takich nie możemy oczekiwać ani dobrych rad, ani użytecznych nauk, lecz tylko same błahostki, fałsze, brzydkie żarty, wymyślania lub mistyfikacje, gdyż często podszywają się pod nazwiska poważnych lub miłych nam osobistości, aby pozyskać nasze zaufanie, a potem tym lepiej nas okłamywać."
"Łatwo można rozpoznać złe duchy od dobrych; mowa dobrych, wyższych duchów jest zawsze poważna, wzniosła, głęboka, nacechowana najwyższą moralnością, wolna od wszelkich niskich popędów; rady ich tchną mądrością najczystszą i zmierzają zawsze do naszego podniesienia i dobra. Mowa duchów niższych natomiast jest płocha, często trywialna i ordynarna; tu i ówdzie dotyka rzeczy dobrych i prawdziwych, najczęściej zaś bredzi kłamliwie i bezmyślnie z nieświadomości lub złomyślności; naigrawają się z łatwowierności słuchaczy i bawią kosztem ciekawych, łechtają ich próżność i napełniają ich umysł kłamliwą nadzieją. Streszczając się: poważne przejawy, w prawdziwym tego słowa znaczeniu, zachodzą tylko w kołach poważnych, to jest w takich, których członkowie zjednoczeni są wewnętrznym, jednomyślnym pragnieniem dobra."
"Moralność duchów wyższych opiera się na tej najwyższej zasadzie ewangelii Chrystusa: czynić innym to, co chcemy, aby i oni nam czynili, lub czynić dobro, a unikać zła. Człowiek znajduje w tej zasadzie powszechne prawo, które przejawia się i w najniepozorniejszych drobnostkach."
"Duchy pouczają nas, że sobkostwo, pycha, lubieżność są cechami ściągającymi nas do poziomu zwierząt, chuci zwierzęcych, ponieważ przywiązują nas do materii; uczą nas, że człowiek, który już tu na ziemi uwolni się od materii przez wyrzeczenie się marności ziemskich, a miłością do bliźniego zbliża się do celu swego powołania, powinien zrozumieć, że każdy z nas ma być tu użytecznym pracownikiem w Winnicy Pańskiej według swych zdolności i środków, jakie mu Bóg włożył do rąk; że silny i potężny powinien wspierać i ochraniać słabego, albowiem kto nadużywa swej mocy do gnębienia i ucisku bliźniego - ten narusza zakon Boży. Uczy ostatecznie, że w świecie ducha nie może być nic utajonego, skrytego; każdy złoczyn będzie tam ujawniony, a wszelkie uczynki hańbiące będą odkryte; że nieunikniona i nieustająca obecność tych, którym wyrządziliśmy jakąkolwiek krzywdę, jest karą nas oczekującą; że według stanu i stopnia podniosłości i niskości duchów rozdawane tam będą radości i kary, tu na ziemi nieznane."
"Nauczają nas one także, iż nie ma grzechu, który by nie mógł być odpuszczony lub odpokutowany. Człowiek znajdzie do tego w różnych żywotach odpowiednie środki, ułatwiające mu według jego życzenia i sposobu postęp naprzód na drodze do doskonałości, co jest jego celem istotnym."
Taka jest treść i istota spirytyzmu, podana przez wyższe duchy. A teraz rozpatrzmy zarzuty przeciwko nim podniesione.
VII
Dla wielu ludzi jest sprzeciw uczonych, jeśli nie dowodem, to przynajmniej ważnym zaprzeczeniem. Nie należymy do tych, którzy zwracają się przeciwko uczonym, ale na odwrót szanujemy ich; ich zdanie jednak nie może być we wszystkich wypadkach nienaruszalne, nieomylne.
Skoro tylko wiedza wystąpi z zakresu materialistycznego badania zjawisk, skoro tylko zaczyna śledzić i wyjaśniać ich istotę - zaraz otwiera się pole dla różnych domniemań i przypuszczeń; każdy uczony stwarza swoją teorię, dla której pragnie uzyskać przewagę i broni jej do ostateczności. Czyż nie widzimy codziennie, jak to najróżnorodniejsze zdania i zasady bywają wychwalane, a następnie znowu odrzucane? Czyż niejedne twierdzenia nie bywają pospiesznie jako błędy i niedorzeczności ogłaszane, a wkrótce jako prawdy bezsporne uznawane?! Zjawiska zaś i fakty same są najlepszym kryterium naszych poglądów i przekonań: fakty są wyrokiem nieodwołalnym. Gdzie nie ma istotnych dowodów - tam powątpiewanie jest osądem każdego prawdziwego uczonego.
W wypadkach oczywistych zasługuje osąd uczonych na wiarę zupełną, gdyż znają je lepiej od zwykłego człowieka; jeżeli jednak chodzi o nowe zasady i zjawiska nieznane, są ich poglądy i zapatrywania tylko hipotetyczne - prawdopodobne, ponieważ nie są, jak wszyscy inni, wolni od przesądu lub błędu. Można by rzec, że uczony jest bardziej skory do przesądu, niż kto inny, gdyż skłonności przyrodzone prowadzą go do podporządkowania wszystkiego pod własny sąd i zdanie raz przyjęte: Każdy uczony, wyspecjalizowany w jednej gałęzi wiedzy, skierowuje do niej wszystkie swe myśli, a wszystko inne chciałby podporządkować pod tę samą kategorię myślenia. Taka już jest słabość ludzka. Zwrócimy się przeto z całą wiarą i ufnością o radę do chemika w sprawie jakiego zagadnienia analitycznego, do fizyka w sprawie zagadnienia o elektryce, a do mechanika o sile ruchomej; oni pozwolą nam bez ujmy dla szacunku, jaki żywimy dla ich wiedzy specjalnej, powiedzieć, że nie możemy przywiązywać wagi do ich sprzeciwu w zagadnieniach spirytystycznych, przynajmniej nie więcej jak np. do zdania jakiego budowniczego w sprawach muzyki.
Zwyczajne gałęzie wiedzy opierają się na materii, zjawiska zaś spirytystyczne wywodzą się od działania inteligencji, które mają swoją wolę i prawa i stale wykazują, że nie podlegają naszym przywidzeniom... Badania ich nie mogą, więc być prowadzone na sposób tamtych, lecz wymagają innych środków i sposobów dochodzenia.
Nauki materialistyczne nie mogą, więc wydawać sądu w sprawach zagadnień spirytystycznych; nie jest to ich zadaniem, a ich sąd o spirytyzmie, przychylny czy nieprzyjazny, nie jest miarodajny. Spirytyzm jest wynikiem przekonania osobistego, każdego uczonego z osobna, niezależnie od ich charakteru jako uczonych. Gdyby zaś chciano podporządkować to zagadnienie nauce urzędowej, znaczyłoby to tyle, co oddanie zagadnienia duszy pod osąd zrzeszenia fizyków lub chemików. Byłoby przeto grubą niedorzecznością twierdzić, że jakiś człowiek musi być wielkim psychologiem, jeśli jest wielkim matematykiem lub anatomem. Anatom, badając ciało ludzkie, szuka duszy, a nie znalazłszy jej pod swym nożykiem, nie widząc jej naocznie, mówi ze swojego stanowiska materialistycznego, że jej nie ma. Czyż wynikałoby z tego przeciwko powszechnemu mniemaniu, że zdanie jego jest prawdziwe? Gdzież tam! Widzimy tedy, że spirytyzm nie należy do rzędu nauk powszednich.
Skoro więc spirytyzm rozszerzy się po świecie i będzie przyjęty przez ogół szeroki - a chwila ta już niezbyt daleka, jak to sądzimy według zawrotnej szybkości, z jaką się rozszerza - wtedy stanie się tak, jak to było ze wszystkimi nowymi ideami, powszechnie zwalczanymi i nieuznawanymi, że świat naukowy poddaje się oczywistości; wszyscy uczeni będą do tego całą powagą i rzeczywistością zjawisk jednomyślnie doprowadzeni.
Na razie zapominają wszyscy, którzy bez poprzedniego, dokładnego zbadania potępiają sporne zagadnienie i na pośmiech wystawiają każdego, nie zgadzającego się z ich przekonaniem, że tak bywało zgoła przy każdym, wielkim zagadnieniu, przynoszącym chlubę całej ludzkości; że narażają się na niebezpieczeństwo pomnożenia szeregów osławionych przeciwników nowej idei. Nie pomną oni, że mogą być zaliczeni w poczet członków owego grona uczonych, którzy w roku 1752 z ogromnym śmiechem przyjęli rozprawę Franklina o gromnikach, uważając ją za niegodną, by się nią zajmować; lub do onego drugiego zespołu uczonych, który pozbawił Francję dobrodziejstwa stworzenia pierwszej parowej żeglugi
morskiej, uważając przedłożony system Fultona za niepraktyczny sen wariata; a przecież to były zagadnienia ich własnego zakresu badań! Jeżeli, więc ów wykwit uczonych całego świata przyjmował z szyderstwem i pośmiewiskiem wszystkie dla nich niezrozumiałe idee i myśli, które za parę lat później dokonały przewrotu wiedzy, etyki i całego przemysłu, - jakżeby można przypuścić, że obce dla nich zagadnienia znajdą u nich przyjaźniejsze przyjęcie?!
Pomyłki niektórych uczonych, smutnej dla nich pamięci, nie powinny pozbawiać ich naszego szacunku, uzyskanego w innych kierunkach. Czyż jednak zdrowy "chłopski" rozum osiąga się dopiero przez dyplomy akademickie? Popatrzcie na zwolenników i wyznawców ruchu spirytystycznego - czy znajdują się między nimi tylko sami ignoranci - wśród tego niezliczonego zastępu ludzi zasłużonych, jemu oddanych?! Czyż możecie wiarę ich i przekonanie tak łatwo odrzucić? Powaga i uczoność tych wielkości zasługuje przecież na to, aby powiedziano: ponieważ tacy uczeni potwierdzają te nauki i występują odważnie w ich obronie, przeto musi być chociaż coś w tym prawdy!
Powtarzamy jeszcze raz, że gdyby zjawiska, którymi się zajmujemy, ograniczyły się tylko do mechanicznego poruszania przedmiotów, to już badanie przyczyny fizycznej ruchu tego należałoby do zakresu naszej nauki; tym bardziej zaś, jeżeli chodzi o manifestacje, przekraczające znane prawa przyrody, a tym samym wymykające się spod kompetencji wiedzy materialistycznej, gdyż nie dają się wyświetlić ani cyframi, ani siłami mechanicznymi. Jeżeli zaś pojawi się jakiś nowy fakt, nowe zjawisko, nie należące do żadnej znanej gałęzi wiedzy, wtedy nie powinien uczony odwracać oczu od niego, lecz powiedzieć sobie szczerze, że jest to dla niego nowe pole badań, które należy podjąć z całą otwartością i wytrwałością bez uprzedzeń aż do ostatecznego zbadania istoty i przyczyny danego zagadnienia.
Człowiek, uważający się za nieomylnego, jest bardzo bliski błędu; ci zaś, którzy wygłaszają najfałszywsze idee, ufają swojemu omylnemu rozumowi i potępiają wszystko, co wydaje im się niemożliwe. Ci, którzy swego czasu odrzucili podziwu godne wynalazki, stanowiące chlubę ludzkości, odwoływali się na tego sędziego. Co nazywamy rozumem, jest często pychą zakapturzoną, a kto uważa się za nieomylnego, uważa się za równego Bogu.
Zwrócimy się tedy do ludzi mądrych i nieuprzedzonych, którzy nie potępiają z góry tego, czego nie widzieli, o czym się nie przeświadczyli, którzy nie sądzą o przyszłości według przeszłości i wierzą, że człowiek nie osiągnął jeszcze najwyższego stopnia mądrości i że przyroda nie wypowiedziała jeszcze ostatniego słowa.
VIII
Badanie takiej nauki, jaką jest spirytyzm, który nas przenosi nagle do nowego, zadziwiającego rodzaju zjawisk i rzeczy, może być podejmowane z pożytkiem i powodzeniem tylko przez ludzi poważnych, wytrwałych, wolnych od przesądów, a ożywionych szczerą i stałą wolą. Nie można przypisywać takich własności tym, którzy z góry, lekkomyślnie osądzają rzecz, nie zbadawszy jej poprzednio należycie; którzy nie wnoszą w swoje studia ani dokładności, ani potrzebnej ścisłości; tym mniej możemy się spodziewać tego od ludzi, którzy, obawiając się utraty poważania wśród uczonych, wysilają się, by wyszukać jaką śmieszną stronę najprawdziwszych, lub za takie przyjętych przez ludzi, których wiadomości, charakter i doświadczenie dają gwarancję sądu nieuprzedzonego. Niech opamiętają się ci, którzy mniemają, że zjawiska spirytystyczne nie zasługują na to, by je badać, gdyż nikt ich nie zmusza do tego, lecz niech uszanują także zdanie innych.
Warunkiem każdego studium poważnego jest wytrwałość. Czyż można się dziwić, gdy nie otrzymamy mądrej odpowiedzi na poważne pytania, jeśli są postawione przygodnie i wtrącone jakby umyślnie między mnóstwo pytań śmiesznych? Częstokrotnie są pytania złożone i wymagają dla swojego wyjaśnienia pytań uzupełniających, pomocniczych. Ktokolwiek chce sobie przyswoić jaką wiedzę, musi ją studiować metodycznie, zaczynać od początku i krok za krokiem postępować naprzód, łącząc i rozwijając nasuwające się myśli.
Tak ma się rzecz i przy porozumiewaniu się z duchami: Jeżeli chcemy się czegoś nauczyć od nich, musimy przejść z nimi cały kurs nauki, musimy sobie wybrać nauczyciela i pilnie pracować.
Powiedzieliśmy już, że wyższe duchy przychodzą tylko do poważnych środowisk pracy, mianowicie tam, gdzie panuje spokój, jednomyślność i zgodne dążenie do dobra.
Oddalają ich zaś nikczemne i lekkomyślne pytania i sprawy, podobnie jak i oddalają rozumnych ludzi; wówczas otwiera się pole popisu dla próżnych, kłamliwych i podstępnych duchów, które czekają chciwie na sposobność, aby się z nas wyśmiewać i zabawić naszym kosztem. Co stanie się z poważnym pytaniem wśród takiego towarzystwa? Otrzyma się odpowiedź, ale od kogo? Rzecz ma się tak samo, jak gdybyśmy między rozpustnych i rozbawionych młokosów przyszli z pytaniami: "Co to jest dusza? Co to jest śmierć?" itp. Jeżeli chcecie otrzymać odpowiedź poważną, bądźcie sami poważnymi w prawdziwym tego słowa znaczeniu, dostosujcie się do wymaganych warunków, a wtedy dopiero otrzymacie poważną odpowiedź. Bądźcie w studiach waszych wytrwali i pilni, inaczej opuszczą was duchy wyższe, tak jak uczyni nauczyciel niedbałym uczniom.
IX
Poruszanie się przedmiotów jest faktem stwierdzonym; należy jednak sprawdzić, czy jest to przejaw jakiejś inteligencji i wyśledzić jego źródło.
Nie mówimy tu o inteligentnym poruszaniu się pewnych przedmiotów, ani o ustnym lub pisemnym porozumiewaniu się ze światem ducha przez media; ten rodzaj manifestacji, jasny dla tych, którzy je widzieli i sami zbadali, nie jest na pierwszy rzut oka dostatecznie niezawisły od woli, aby nadawał się do przekonania początkującego widza lub badacza. Będziemy tutaj mówić tylko o piśmie, otrzymanym za pomocą stosownego przedmiotu, do którego przyczepiono ołówek, jak np. do koszyczka, ekierki itp. Sposób przyłożenia palców medium do danego przedmiotu wyklucza, i przy największej zręczności medium, możność współdziałania przy otrzymaniu pisma. Ale przypuśćmy, żeby jednak jakąś czarodziejską zręcznością zdołało medium okłamać oko najbystrzejszego badacza; jak można wszakże wyświetlić pochodzenie odpowiedzi, przewyższających wszelkie wiadomości i pojęcia medium? Zwróćcie uwagę także na tę okoliczność, że otrzymuje się nieraz odpowiedzi nie jednosłowne, lecz napisane na całych arkuszach, a to z zadziwiającą szybkością, bądź samorzutnie, bądź celowo o danej rzeczy. Spod ręki medium, nieznającego się zupełnie na literaturze, wyjdzie niekiedy wiersz, baśń lub powieść o wysokiej wartości duchowej, w układzie i formie artystycznej, pełna wzniosłych myśli, żeby się za nią nie powstydził najlepszy poeta lub pisarz z Bożej łaski. Co zaś jeszcze więcej zwraca uwagę na te zjawiska, to fakt, że pojawiają się wszędzie, a zastęp pośredników mediów mnoży się w nieskończoność. A czy są prawdziwe te fakty, czy zmyślone? Na to pytanie odpowiadamy tylko: patrzcie i badajcie, sposobności wam nie braknie; badajcie często, cierpliwie i odpowiednio do danych warunków.

Re: kinga porady
Autor: kjt (IP zapamiętane)
Data: 27 wrz 2012 - 21:57:53

Sygn. akt I A Ca 97/12
WYROK
W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
Dnia 7 marca 2012 r.
Sąd Apelacyjny we Wrocławiu &#8211; Wydział I Cywilny w składzie:
Przewodniczący: SSA Jan Surma
Sędziowie: SSA Iwona Biedroń (spr.)
SSA Małgorzata Bohun
Protokolant: Małgorzata Kurek
po rozpoznaniu w dniu 24 lutego 2012 r. we Wrocławiu na rozprawie
sprawy z powództwa (...) Funduszu Inwestycyjnego (...)
przeciwko P. C.
o zapłatę
na skutek apelacji pozwanego
od wyroku Sądu Okręgowego we Wrocławiu
z dnia 6 kwietnia 2011 r. sygn. akt I C 279/10
1.
zmienia zaskarżony wyrok w punkcie II i IV w ten sposób, że powództwo oddala i zasądza od strony powodowej na rzecz pozwanego kwotę 3.321 zł tytułem zwrotu kosztów procesu;
2.
zasądza od strony powodowej na rzecz pozwanego kwotę 8.035 zł tytułem zwrotu kosztów postępowania apelacyjnego.
UZASADNIENIE
Strona powodowa (...)Fundusz Inwestycyjny (...) w W. w dniu 06.02.2009 r. ( k. 24) wniosła przeciwko pozwanemu P. C. pozew o zasądzenie nakazem zapłaty w postępowaniu nakazowym kwoty 88.555,44 zł wraz z ustawowymi odsetkami liczonymi od dnia 25.12.2009 r. do dnia zapłaty oraz kosztami procesu. W uzasadnieniu wskazała, że jest posiadaczem weksla własnego, wystawionego przez pozwanego, wypełnionego na kwotę 88.555,44 zł; stała się wierzycielem pozwanego w wyniku przelewu wierzytelności, wynikającej z umowy kredytowej zawartej przez pozwanego, oraz indosu weksla.
Nakazem zapłaty w postępowaniu nakazowym z dnia 27.02.2009 r. ( k. 27) Sąd Okręgowy we Wrocławiu orzekł zgodnie z żądaniem pozwu.
Na skutek zarzutów pozwanego, Sąd Okręgowy we Wrocławiu zaskarżonym wyrokiem uchylił nakaz zapłaty, zasądził od pozwanego na rzecz strony powodowej kwotę 88.355,07 zł wraz z ustawowymi odsetkami od dnia 25.12.2008 r., oddalił powództwo w pozostałym zakresie oraz zasądził od pozwanego na rzecz strony powodowej koszty procesu w wysokości 4.724 zł.
Istotne dla rozstrzygnięcia ustalenia faktyczne, poczynione przez Sąd pierwszej instancji, przedstawiały się następująco.
W dniu 09.06.1999 r. Bank (...) S.A., reprezentowany przez (...) S.A., zawarł z pozwanym umowę kredytu, obejmującą kwotę 30.000 zł. Pozwany zobowiązał się spłacić kredyt w 60 ratach miesięcznych, w terminach i wysokości określonych w harmonogramie spłat. Odsetki miały zmienną wysokość. Zabezpieczeniem wykonania umowy przez pozwanego był weksel własny in blanco , wystawiony przezeń w dniu jej zawarcia. Bank (...) miał prawo wypełnić weksel w każdym czasie w przypadku niedotrzymania terminów płatności, na sumę odpowiadającą zadłużeniu, łącznie z odsetkami, prowizjami i kosztami, opatrując weksel miejscem i datą płatności według swego uznania oraz klauzulą &#8222;bez protestu&#8221;. W dniu 29.09.1999 r. Bank (...) S.A. zawarł z (...) S.A. umowę, na podstawie której przeniósł na (...) S.A. wierzytelność przysługującą mu wobec pozwanego wraz z ustanowionymi zabezpieczeniami. W dniu 07.10.2005 r. (...) S.A. sprzedał wskazaną wierzytelność stronie powodowej (łącznie do kwoty 78.157,21 zł) wraz z przeniesieniem zabezpieczenia jej wykonania. (...) S.A. zawiadomił pozwanego o cesji. (...) przeniósł przez indos na stronę powodową prawa z weksla wystawionego przez pozwanego. W chwili indosowania weksel nie był uzupełniony. Strona powodowa, odwołując się do zapisów w swych księgach, uzupełniła weksel własny in blanco pozwanego na kwotę 88.555,44 zł, oznaczając termin płatności na dzień 24.12.2008 r. i wzywając pozwanego do wykupu weksla.
Przy tak ustalonym stanie faktycznym Sąd pierwszej instancji uznał, że należało uchylić nakaz zapłaty w postępowaniu nakazowym i uwzględnić powództwo co do kwoty 88.355,07 zł wraz z ustawowymi odsetkami od dnia 24.12.2008 r., oddalając powództwo w pozostałym zakresie.
Odwołując się do przepisu art. 509 § 1 k.c., art. 92c ustawy z dnia 29.08.1997 r. Prawo bankowe oraz art. 326 ustawy z dnia 27.05.2004 r. o funduszach inwestycyjnych, Sąd pierwszej instancji uznał, że obie umowy cesji były skuteczne i doprowadziły do przelania na stronę powodową wierzytelności z umowy kredytu, zawartej przez pozwanego z Bankiem (...). (...) S.A. przeniosła na stronę powodową przez indos prawa z weksla, a w chwili indosowania weksel nie był uzupełniony.
Sąd pierwszej instancji ocenił, iż powodowi nie przysługuje formalna legitymacja wekslowa, gdyż nie jest w stanie wykazać praw z weksla nieprzerwanym szeregiem indosów. Skoro jednak strona powodowa skutecznie wykazała, iż nabyła wierzytelność z tytułu kredytu udzielonego pozwanemu, a pozwany nie wykazał, by spłacił kredyt, na co się powoływał, Sąd Okręgowy powództwo uwzględnił.
Orzeczenie o kosztach procesu Sąd pierwszej instancji oparł na przepisie art. 100 zd. 2 k.p.c.
Od powyższego wyroku apelację wywiódł pozwany, zaskarżając jego punkt II, podnosząc zarzuty:
1. błędnych ustaleń faktycznych, polegających na dokonaniu ustaleń faktycznych niezgodnie z materiałem dowodowym, w szczególności przez ustalenie, że pozwany nie udowodnił swoich zarzutów dotyczących wykonania zobowiązania i tym samym wygaśnięcia zobowiązania wobec zbywcy wierzytelności;
2. naruszenia przepisu art. 233 § 1 k.p.c. przez przekroczenie granic swobodnej oceny dowodów, polegającej na uznaniu za niewiarygodne dowodów przedstawionych w toku postępowania na okoliczność spełnienia świadczenia.
W oparciu o powyższe zarzuty pozwany wniósł o zmianę punktu II zaskarżonego wyroku przez oddalenie powództwa w całości i o zasądzenie od strony powodowej na swoją rzecz kosztów postępowania, ewentualnie &#8211; o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy Sądowi pierwszej instancji do ponownego rozpoznania.
W odpowiedzi na apelację strona powodowa wniosła o jej oddalenie i o zasądzenie od pozwanego na swoją rzecz kosztów postępowania apelacyjnego.
W toku postępowania apelacyjnego pozwany podniósł dalsze zarzuty ( k. 390):
1. naruszenia przepisu art. 6 k.c. przez przyjęcie, że pismo (...) S.A. z dnia 05.07.2005 r. zostało pozwanemu doręczone;
2. naruszenia przepisu art. 229 k.p.c. przez przyjęcie, że na skutek zapłaty kwoty kredytu przez ubezpieczyciela nie doszło do wygaśnięcia zobowiązania, ciążącego na pozwanym;
3. naruszenia przepisu art. 328 § 2 k.p.c. przez niewyjaśnienie podstawy prawnej rozstrzygnięcia i nieprzytoczenie przepisów prawa, które stanowiły tę podstawę.
Nadto, apelujący podniósł zarzut przedawnienia ( k. 390).
Sąd Apelacyjny przyjął za własne ustalenia faktyczne, poczynione przez Sąd Okręgowy i zważył, co następuje:
Apelacja okazała się zasadna.
W pierwszej kolejności rozważeniu podlegały zarzuty dotyczące dokonanych przez Sąd pierwszej instancji ustaleń faktycznych oraz naruszenia przepisów proceduralnych, albowiem ocena prawidłowości zastosowanych przepisów prawa materialnego może zostać dokonana jedynie po uprzednim stwierdzeniu, że ustalenia faktyczne zostały dokonane w oparciu o poprawnie zastosowane przepisy prawa procesowego.
Skarżący w postępowaniu apelacyjnym zakwestionował powziętą przez Sąd pierwszej instancji ocenę, że zaciągnięte przez pozwanego zobowiązanie z tytułu umowy kredytu nie zostało spłacone (przez ubezpieczyciela kredytu). Przedstawiony w tym zakresie zarzut dotyczył zatem naruszenia przepisu art. 233 § 1 k.p.c. Pozwany, kwestionując obecnie rozbieżności w oznaczeniach ewidencyjnych (numerach) umowy kredytu, wywodził, że ubezpieczyciel dokonał zapłaty kwoty kredytu, którego dotyczyła cesja. Jednocześnie przeczył w apelacji, by możliwe było przywołanie przez stronę powodową dokumentów dotyczących innego kredytu, przez niego zaciągniętego, zarzucając jednocześnie błędną ocenę dowodu z jego przesłuchania.
Wbrew wywodom apelacji, pozwany w swym przesłuchaniu wyraźnie wskazał na to, że zaciągał w (...) dwukrotnie kredyt, z przeznaczeniem na zakup samochodu, a obie umowy dzielił roczny odstęp czasu ( k. 240). Przypisywanie zatem Sądowi pierwszej instancji błędnych ustaleń i ocen, wywiedzionych z relacji samego pozwanego, nie było zatem zasadne. W pozostałym zakresie, pozwany ograniczył się do własnych przypuszczeń i domniemań, związanych z zakładanym przez niego obiegiem dokumentów między stroną powodową a jej poprzednikiem prawnym. Niezależnie zatem od tego, że na pisma ubezpieczyciela powołała się sama strona powodowa, na pozwanym spoczywał ciężar wykazania, że doszło do spłaty kredytu przez niego zaciągniętego. Pozwany tymczasem w przesłuchaniu odwołał się jedynie do własnych przypuszczeń i ogólnikowych domysłów, w pozostałym zakresie zasłaniając się niewiedzą oraz upływem czasu. To jednak pozwany wywodził z przywołanej okoliczności skutki prawne, a zatem winien ją udowodnić ( art. 6 k.c., art. 232 zd. 1 k.p.c.), a jego przypuszczenia i zbudowany na nich wywód nie mogły same w sobie, wobec braku innych dowodów, prowadzić po potwierdzenia założeń formułowanych przez pozwanego.
Strona powodowa przyznała co prawda ( k. 263), a Sąd w tej mierze ustalił poprawnie, iż wykonanie spornej umowy kredytu było ubezpieczone, a w związku z niewykonaniem umowy przez pozwanego ubezpieczyciel ( Towarzystwo (...) S.A. w W.) dokonał wypłaty (...) S.A. (które nabyło wierzytelność z umowy od Banku (...) S.A.) odszkodowania w wysokości 29.120,42 zł. W tym zatem zakresie Sąd pierwszej instancji poczynił ustalenia faktyczne w oparciu o fakty przyznane przez stronę powodową, a zatem nie dopuścił się naruszenia przepisu art. 229 k.p.c. Podniesiony na etapie postępowania apelacyjnego zarzut naruszenia tego przepisu pozostawał zatem nietrafny.
Apelujący pominął jednakże, iż &#8211; wedle oświadczenia strony powodowej, popartego stanowiskiem wyrażonym przez ubezpieczyciela &#8211; otrzymana przez (...) S.A. od ubezpieczyciela kwota odszkodowania została przez bank zwrócona ubezpieczycielowi, co rzutowało na ocenę istnienia roszczenia strony powodowej. Zgodzić należało się ze skarżącym, że Sąd pierwszej instancji nie powinien poprzestać na ustaleniu faktu zwrócenia otrzymanej kwoty odszkodowania, ale winien ustalić prawną podstawę tak dokonanej czynności. Wobec zgodnych w tym zakresie oświadczeń stron umowy ubezpieczenia, co do aprobowanego przez obie jej strony zwrotu wypłaconego świadczenia, można było przyjąć, że (...) S.A. i ubezpieczyciel rozwiązali łączący ich stosunek prawny, choćby per facta concludenta , co skutkowało zwrotem świadczeń wzajemnych. W tej sytuacji, strona powodowa, wobec niewykazania przez pozwanego spłacenia zobowiązania, mogła skutecznie odwoływać się &#8211; co do zasady &#8211; do umowy cesji oraz uprawnień przysługujących posiadaczowi weksla. Samo oświadczenie (przyznanie) strony powodowej faktu otrzymania odszkodowania nie mogło zatem podlegać ocenie w oderwaniu od dalszych czynności i uzgodnień (choćby czynionych w sposób dorozumiany) między (...) S.A. a ubezpieczycielem. W omawianych okolicznościach ostateczne przyjęcie przez Sąd pierwszej instancji, że ubezpieczyciel nie spełnił świadczenia, prowadzącego do wygaśnięcia zobowiązania pozwanego wobec kredytodawcy, zostało zatem dokonane bez naruszenia przepisu art. 229 k.p.c. oraz przepisu art. 233 § 1 k.p.c.
Częściowo zasadny okazał się zarzut naruszenia przepisu art. 328 § 2 k.p.c., gdyż Sąd pierwszej instancji, jak słusznie zauważył apelujący, nie wskazał jednoznacznie podstawy prawnej rozstrzygnięcia ani konkretnego przepisu prawa, z którego strona powodowa wywiodła swe roszczenie, obejmując swymi obszernymi rozważaniami liczne aspekty, określone przepisami ustawy z dnia 28.04.1936 r. Prawo wekslowe (Dz. U. Nr 37, poz. 182). Sąd pierwszej instancji jednak trafnie wskazał na dokonanie umowy przelewu wierzytelności ze stosunku podstawowego, choć rozbudowane wywody Sądu pierwszej instancji w istocie nie zawierały jednoznacznie wyartykułowanych składowych, tworzących podstawę prawną wyroku. Wskazane uchybienie nie dyskwalifikowało jednak uzasadnienia zaskarżonego orzeczenia, gdyż z jego treści w sposób zrozumiały wynikało co jest źródłem stosunku podstawowego (umowa kredytu), z czego wynika legitymacja strony powodowej ( umowy przelewu wierzytelności) oraz jaka była ich podstawa prawna.
Sąd pierwszej instancji jednocześnie rozważył (choć chaotycznie) zgłoszone przez pozwanego zarzuty, dotyczące stosunku podstawowego. Wątpliwości budziła jedynie konstrukcja (redakcja) uzasadnienia, albowiem specyfika roszczenia opartego na wekslu oraz abstrakcyjny charakter zobowiązania wekslowego wymagają, aby w pierwszej kolejności rozważyć zarzuty dotyczące weksla, a dopiero w dalszej kolejności zarzuty dotyczące stosunku podstawowego. Analogicznie, prawidłowo skonstruowane uzasadnienie winno najpierw obejmować analizę faktyczna i prawną żądania dotyczącego należności głównej, a w dalszej kolejności &#8211; roszczenia o zapłatę odsetek, mającego wszak charakter akcesoryjny wobec roszczenia o zapłatę należności głównej. Niezależnie od wskazanych uchybień, zaskarżone orzeczenie poddawało się kontroli instancyjnej, a zatem naruszenie przepisu art. 328 § 2 k.p.c. nie miało ostatecznie wpływu na ocenę poprawności merytorycznej rozstrzygnięcia. Z tej też przyczyny, sporządzenie przez Sąd pierwszej instancji uzasadnienia nieodpowiadającego wymogom redakcyjnym, wskazanym w przepisie art. 328 § 2 k.p.c., nie uniemożliwiło rozpoznania roszczenia powoda w postępowaniu apelacyjnym.
Przechodząc do rozpoznania zarzutów naruszenia przepisów prawa materialnego, należało w pierwszej kolejności rozpoznać zarzut braku legitymacji formalnej wekslowej. Sąd Apelacyjny, inaczej niż to uczynił Sąd Okręgowy, nie dopatrzył się podstaw do zakwestionowania legitymacji formalnej wekslowej strony powodowej. Strona powodowa przedstawiła weksel, niezupełny w chwili wystawienia dla Banku (...) S.A., przekazany przez niego (...) S.A., który z kolei weksel indosował na stronę powodową.
Z dokonanych ustaleń wynika zatem, że weksel, którego wystawcą jest pozwany, był przedmiotem obrotu przed jego wypełnieniem. Sąd Apelacyjny stoi na stanowisku dopuszczalności obrotu wekslem in blanco przed jego uzupełnieniem, zarówno przez indos jak i przez przelew bądź dziedziczenie (por. też wyrok Sądu Najwyższego z dnia 16 kwietnia 2002 r., V CKN 1107/00, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 21 września 2006 r., I CSK 130/06, OSNC z 2007 r., nr 6, poz. 93). W razie użycia do przeniesienia praw z weksla formy indosu, indosant odpowiada wekslowo, przy czym conditio iuris stanowi późniejsze wypełnienie weksla. W przypadku indosu weksla in blanco przed jego uzupełnieniem, zarzuty ze stosunku dłużnika z poprzednimi posiadaczami weksla, zwłaszcza co do treści porozumienia wekslowego są dopuszczalne bez ograniczeń z art. 17 ustawy z dnia 28 kwietnia 1936 r. Prawo wekslowe (Dz.U. R.P. nr 37, poz. 282), gdyż przeniesienie weksla in blanco przed jego uzupełnieniem należy oceniać według prawa powszechnego, jako przelew praw do wypełnienia weksla. Uprawnienie do wypełnienia weksla jest bowiem uprawnieniem kształtującym, inkorporowanym w wekslu in blanco . Z kolei zgodnie z przepisem art. 16 ustawy Prawo wekslowe, będzie uważany za prawnego posiadacza, kto ma weksel i wykaże prawo swoje nieprzerwanym szeregiem indosów, chociażby ostatni indos był in blanco . Ciąg indosów będzie nieprzerwany wówczas, gdy prawo każdego z indosantów opiera się na poprzednim indosie imiennym, in blanco lub na okaziciela, a pierwszym indosantem jest remitent. Strona powodowa wykazała, że weksel na jej rzecz indosował (...) S.A. Podmiot ten swego prawa nie wykazał indosem dokonanym przez Bank (...) S.A., który był pierwotnym remitentem. Jednakże zważyć należało, iż ten ostatni podmiot dysponował wekslem in blanco niezupełnym w chwili wystawienia i nie zdecydował się go wypełnić. W takiej sytuacji przeniesienie przez niego praw z weksla następuje, jak wyżej wskazano, w formie i ze skutkami przelewu, zatem odwołanie się do indosu jest całkowicie zbędne. Należy więc podkreślić, że powód jako indosatariusz jest legitymowany formalnie z weksla, gdyż zgodnie z art. 16 Prawa wekslowego, osobę władającą wekslem i wykazującą swoje prawo nieprzerwanym szeregiem indosów należy uważać za prawnego posiadacza weksla. Znaczenie formalnej legitymacji wekslowej przejawia się przede wszystkim w tym, że przedłożenie weksla zawierającego nieprzerwany szereg indosów stanowi w procesie o zapłatę sumy wekslowej wystarczający ze strony powoda dowód dochodzonego roszczenia.
Powód posiada też legitymację materialną do dochodzenia praw z weksla, skoro nabycie praw z weksla nastąpiło w drodze ważnych umów przelewu wierzytelności, jakie weksel miał zabezpieczać.
A zatem Sąd odwoławczy, będąc uprawnionym jako sąd meritii do odmiennej oceny materiału sprawy, uznał, że powodowi przysługuje legitymacja formalna do dochodzenia praw z weksla, a z faktu przeniesienia weksla przed jego uzupełnieniem wynika jedynie prawo podnoszenia przez wystawcę weksla zarzutów odnoszących się do wypełnienia weksla sprzecznie z porozumieniem wekslowym, w tym zarzutu przedawnienia wierzytelności jaką weksel miał zabezpieczać. Rozważenie zasadności powyższego zarzutu podniesionego przez pozwanego w apelacji nastąpi w dalszej części uzasadnienia.
Natomiast na uwzględnienie nie zasługiwał zarzut naruszenia przepisu art. 6 k.c., gdyż został on sformułowany wadliwie. Uregulowanie przepisu art. 6 k.c. stanowi o ciężarze dowodu w sensie materialnoprawnym i wskazuje, kogo obciążają skutki nieudowodnienia okoliczności istotnych dla rozstrzygnięcia. Przepis art. 6 k.c. zawiera jedynie ogólną zasadę rozkładu ciężaru dowodu i określa reguły dowodzenia, nie stanowi natomiast samodzielnej podstawy rozstrzygnięcia, wobec czego powołanie go w apelacji nie może być skuteczne bez wskazania przepisu prawa materialnego, stanowiącego podstawę rozstrzygnięcia i konkretyzującego rozkład ciężaru dowodu w danym wypadku. Zasadne kwestionowanie prawidłowości uznania przez Sąd, że przeprowadzone w sprawie dowody nie są wystarczające do przyjęcia za udowodnione okoliczności, których ciężar udowodnienia spoczywał na danej stronie procesu, może nastąpić w drodze zarzutu naruszenia odpowiednich przepisów postępowania, nie zaś przepisu art. 6 k.c. Nie reguluje on kwestii oceny skuteczności wykazania dowodzonych okoliczności, ponieważ ta kwestia podlega ocenie w świetle przepisów procesowych. O naruszeniu przepisu art. 6 k.c. można by zatem mówić dopiero wówczas, gdyby Sąd orzekający przypisał obowiązek dowodowy innej stronie, niż tej, która z określonego faktu wywodzi skutki prawne (por. wyroki Sądu Najwyższego: z dnia 29.04.2011 r., I CSK 517/10, Lex nr 960502; z dnia 20.01.2011 r., I CSK 409/10, Lex nr 738082; z dnia 05.11.2010 r., I CSK 23/10, Lex nr 786548; z dnia 06.10.2010 r., II CNP 4/10, Lex nr 970065; z dnia 15.07.2010 r., IV CSK 25/10, Lex nr 885020; z dnia 25.06.2010 r., I CSK 544/09, Lex nr 737245; 16.06.2010 r., I CSK 482/09, Lex nr 607236; z dnia 29.01.2008 r., IV CSK 452/07, Lex nr 371409; z dnia 16.05.2003 r., I CKN 389/01, Lex nr 82281; z dnia 28.06.2000 r., IV CKN 77/00, Lex nr 533847; z dnia 19.12.1997 r., II CKN 531/97, Lex nr 496544).
Apelujący, poza naruszeniem przepisu art. 6 k.c., sformułował jedynie nietrafne, jak wskazano we wcześniejszej części rozważań, zarzuty dotyczące dokonanej przez Sąd pierwszej instancji oceny dowodów i faktów przyznanych w toku procesu. Powołanie w dalszej części postępowania apelacyjnego zarzutu naruszenia przepisu art. 6 k.c., bez korelacji z konkretnymi przepisami prawa materialnego, nie mogło zatem stanowić skutecznej próby podważenia zaskarżonego rozstrzygnięcia.
Natomiast za uzasadniony uznał Sąd Apelacyjny zarzut przedawnienia roszczenia, zgłoszony przez pozwanego dopiero w toku postępowania apelacyjnego. W ocenie Sądu Apelacyjnego, na przeszkodzie takiemu rozstrzygnięciu nie stało uprzednie rozpoznawanie sprawy w postępowaniu nakazowym i ograniczenie wynikające z przepisu art. 495 § 3 zd. 1 k.p.c. Zgodnie z powołanym przepisem, okoliczności faktyczne, zarzuty i wnioski dowodowe niezgłoszone w pozwie albo w piśmie zawierającym zarzuty od nakazu zapłaty mogą być rozpoznawane jedynie wtedy, gdy strona wykaże, że nie mogła z nich skorzystać wcześniej lub gdy potrzeba ich powołania wynikła później.
Analizując dopuszczalność uwzględnienia zarzutu przedawnienia, zgłoszonego po raz pierwszy w postępowaniu apelacyjnym, Sąd Apelacyjny miał na uwadze w pierwszej kolejności poglądy judykatury, wskazujące, iż zarzut przedawnienia jest zarzutem natury prawnej, przynależnej do sfery prawa materialnego. Zarzut przedawnienia jest zarzutem prawa materialnego, a skorzystanie z tego materialnoprawnego uprawnienia pozostawione jest do swobodnego uznania uprawnionego. Gdy zarzut przedawnienia opiera się na materiale dowodowym zebranym z zachowaniem reguł prekluzji przewidzianych w art. 495 § 3 k.p.c. może być podniesiony w każdym czasie, także w toku postępowania apelacyjnego (zob. uchwałę Sądu Najwyższego z dnia 17 czerwca 2005 r., III CZP 26/05, OSNC 2006, nr 4, poz. 63 oraz wyroki Sądu Najwyższego: z dnia 5 lipca 2000 r., I CKN 290/00, nie publ., z dnia 10 września 2004 r., I PK 592/03, OSNP 2005, nr 14, poz. 202, z dnia 12 maja 2005 r., V CK 556/04, OSP 2007, nr 2, poz. 15, z dnia 26 stycznia 2006 r., II CK 374/05, Biul. SN 2006, nr 5, poz. 12, z dnia 11 stycznia 2008 r., V CSK 283/06, nie publ. i z dnia 12 grudnia 2008 r., II CNP 82/08, nie publ.).
Przeciwko powyższemu stanowisku nie przemawia treść przepisu art. 381 k.p.c., ograniczającego dopuszczalność przywoływania w postępowaniu apelacyjnym nowych faktów i dowodów. Zgodnie bowiem z przepisem art. 316 § 1 k.p.c. w zw. z art. 391 § 1 zd. 1 k.p.c., Sąd Apelacyjny przy wydawaniu wyroku powinien uwzględniać stan istniejący w chwili zamknięcia rozprawy apelacyjnej, w tym &#8211; stan prawny ukształtowany w następstwie zgłoszonego w postępowaniu przed tym Sądem zarzutu przedawnienia. Przepis art. 381 k.p.c. ma w takiej sytuacji zastosowanie tylko o tyle, że wynikające z niego ograniczenie dotyczy nowych faktów i dowodów na stwierdzenie upływu przedawnienia &#8211; jeżeli pozwany powołuje dopiero w apelacji nowe fakty i dowody, wskazujące na przedawnienie, mogą one zostać pominięte przez Sąd Apelacyjny. Wobec powyższego uznać trzeba, że podnoszenie po raz pierwszy w postępowaniu apelacyjnym zarzutów merytorycznych opartych na pewnym stanie faktycznym jest dopuszczalne o tyle, o ile ich uzasadnienie mieści się w granicach stanu faktycznego ustalonego w postępowaniu przed Sądem pierwszej instancji lub może być oparte na nowych faktach i dowodach, dopuszczalnych w postępowaniu przed Sądem Apelacyjnym.
Na gruncie przepisu art. 381 k.p.c. przyjąć więc należy, że jeżeli materiał faktyczny i dowodowy został zgromadzony w sposób wyczerpujący, a zarzutu przedawnienia strona nie podniosła przed Sądem pierwszej instancji, to nie ma żadnych przeszkód do zgłoszenia tego zarzutu dopiero w postępowaniu apelacyjnym. Zagadnienie to zupełnie inaczej zostanie ocenione w sytuacji, w której materiał zebrany w postępowaniu przed Sądem pierwszej instancji nie jest pełny i strona występująca z zarzutem przedawnienia popiera go nowymi faktami i dowodami. Uwzględnienie tego zarzutu będzie wówczas uzależnione od dopuszczalności nowych faktów i dowodów w postępowaniu apelacyjnym.
Korelacja przepisu art. 495 § 3 zd. 1 k.p.c. i przepisu art. 381 k.p.c. wywołuje ten skutek, że Sąd w postępowaniu apelacyjnym, rozpatrując kwestię, czy uwzględnić zarzuty, niepowołane w Sądzie pierwszej instancji, musi respektować skutki działania przepisu art. 495 § 3 zd. 1 k.p.c. w postępowaniu przed Sądem pierwszej instancji. Innymi słowy, w postępowaniu przed Sądem drugiej instancji w odniesieniu jedynie do zarzutów, które nie uległy prekluzji na podstawie art. 495 § 3 zd. 1 k.p.c., Sąd drugiej instancji może stosować przepis art. 381 k.p.c. Reguły te mają m. in. zastosowanie do sytuacji, w której przed Sądem drugiej instancji ocenie zostaje poddana kwestia nieważności czynności prawnej. Oznacza to, że jeżeli na rzecz tezy, iż czynność prawna jest dotknięta nieważnością, strona podnosi w apelacji nowe fakty i dowody, których nie powołała w pierwszej instancji, to Sąd drugiej instancji nie może uwzględnić tych faktów i dowodów, które uległy prekluzji. Stosowanie uprawnienia przewidzianego w przepisie art. 381 k.p.c. wchodzi zatem w rachubę tylko co do faktów i dowodów, które nie uległy takiej prekluzji w pierwszej instancji. Analogiczne względy winny przemawiać za dopuszczalnością uwzględnienia zarzutu przedawnienia, podniesionego po raz pierwszy na etapie postępowania apelacyjnego (por. uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z dnia 11.03.2004 r., V CK 326/03, Lex nr 602420, uzasadnienie uchwały Sądu Najwyższego z dnia 17.06.2005 r., III CZP 26/-5, OSNC 2006/4/63, uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z dnia 03.11.2010 r., V CSK 142/10, OSNC &#8211; ZD 2011/D/73).
W obecnie rozpoznawanej sprawie pozwany nie wskazywał w omawianej kwestii na zaistnienie nowych faktów lub dowodów, lecz pogląd o przedawnieniu roszczenia strony powodowej sformułował w oparciu o stan faktyczny, który w postępowaniu przed Sądem pierwszej instancji pozostawał bezsporny (tj. data zawarcia umowy kredytowej oraz termin zapłaty poszczególnych rat kredytu). Tym samym treść przepisu art. 381 k.p.c. nie stanowiła podstawy do pominięcia podniesionego w postępowaniu apelacyjnym zarzutu przedawnienia.
Nadto, w ocenie Sądu Apelacyjnego, wprowadzenie do postępowania odrębnego w sprawach gospodarczych oraz postępowania nakazowego przepisów normujących tzw. prekluzję procesową nie mogło być odczytywane w oderwaniu od przytoczonych powyżej poglądów, zakładających swobodę w dysponowaniu przez strony zarzutami prawa materialnego oraz dopuszczalność uwzględniania wszelkich skutków, istotnych w sferze materialnoprawnej, w oparciu o fakty, które zostały przedstawione w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji. Na tej podstawie Sąd Apelacyjny doszedł do przekonania, iż przez zarzuty, o których mowa w przepisie art. 495 § 3 k.p.c., nie można rozumieć zarzutów materialnoprawnych, gdyż przepisy prawa procesowego nie mogą ograniczać wynikającej z prawa materialnego zasady swobody w podnoszeniu tych zarzutów. Przewidziana w przepisie art. 495 § 3 k.p.c. prekluzja nie dotyczy zatem zarzutów materialnoprawnych, które w związku z tym mogą zostać zgłoszone aż do zamknięcia rozprawy apelacyjnej, w każdej fazie postępowania.
W rezultacie Sąd Apelacyjny stanął na stanowisku, iż zgłoszenie przez pozwanego po raz pierwszy zarzutu przedawnienia w postępowaniu apelacyjnym było dopuszczalne a w niniejszej sprawie i skuteczne, co doprowadziło do zmiany zaskarżonego wyroku przez oddalenie powództwa.
Jak wyżej wskazano, skoro do obrotu wekslem in blanco niezupełnym doszło przed jego wypełnieniem, pozwanemu przysługuje możliwość podnoszenia zarzutów osobistych, związanych ze stosunkiem podstawowym. Jednym z takich zarzutów jest zarzut wypełnienia weksla niezgodnie z porozumieniem wekslowym. W judykaturze nie budzi wątpliwości, że upoważnienie do wypełnienia weksla in blanco &#8222;w każdym czasie&#8221; oznacza dowolną chwilę przed upływem terminu przedawnienia roszczenia podlegającego zabezpieczeniu (zob. uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z dnia 03.11.2010 r., V CSK 142/10, OSNC &#8211; ZD 2011/D/73). W konsekwencji, osoba, która złożyła podpis na wekslu in blanco &#8211; w razie uzupełnienia tego weksla po upływie terminu przedawnienia roszczenia podlegającego zabezpieczeniu &#8211; może powoływać się, że nie jest zobowiązana wekslowo. Zgodzić się należy z argumentacją pojawiającą się w orzeczeniach Sadu Najwyższego, że za takim stanowiskiem przemawia potrzeba ochrony dłużnika przed zobowiązaniem bezterminowym ( art. 365 (1) k.c.).
Stosunkiem podstawowym, z którego wywodziła się wierzytelność nabyta przez stronę powodową, była umowa kredytu, zawarta z pozwanym w dniu 09.06.1999 r. przez Bank (...) S.A. Roszczenia z niej wynikające przedawniały się zatem, jako związane z działalnością gospodarczą kredytodawcy stosownie do art. 118 k.c. z upływem trzech lat. Termin przedawnienia roszczenia ze stosunku podstawowego, zgodnie z regułą art. 120 k.c., rozpoczyna bieg od dnia, w którym świadczenie ze stosunku podstawowego stało się wymagalne. Jak wynika z dokonanych ustaleń pozwany zobowiązany był do spłaty kredytu w 60 ratach miesięcznych, co oznacza, że ostatnia rata miała być zapłacona w czerwcu 2004 r.
Roszczenie kredytodawcy przeciwko pozwanemu przedawniło się zatem najpóźniej z upływem trzech lat od daty płatności ostatniej raty, tj. w czerwcu 2007 r. ( art. 118 k.c.). Do tego terminu winien być także wypełniony weksel własny in blanco , który strona powodowa wypełniła dopiero w dniu 10.12.2008 r. A zatem zarzut przedawnienia wierzytelności ze stosunku podstawowego przed uzupełnieniem weksla in blanco okazał się uzasadniony, czego konsekwencją było uznanie, że do uzupełnienia weksla doszło niezgodnie z porozumieniem wekslowym.
Sąd Apelacyjny oddalił wnioski dowodowe, zawarte w piśmie procesowym pozwanego z dnia 22.02.2012 r., albowiem nie miały one znaczenia dla rozpoznania sprawy a nadto nie było przeszkód do ich zgłoszenia w postępowaniu przed Sadem pierwszej instancji ( art. 381 k.p.c.).
Mając na uwadze powyższe okoliczności, Sąd Apelacyjny uwzględnił podniesiony przez pozwanego zarzut przedawnienia i dokonał zmiany punktu II zaskarżonego wyroku, oddalając powództwo ( art. 386 § 1 k.p.c.).
Konsekwencją zmiany zaskarżonego wyroku w części dotyczącej orzeczenia o żądaniu głównym była również modyfikacja rozstrzygnięcia o kosztach procesu, zawartego w punkcie IV zaskarżonego wyroku. Ostatecznie postępowanie wygrał pozwany, a zatem należał mu się zwrot kosztów procesu od przegrywającej strony powodowej ( art. 98 § 1 k.p.c. i art. 98 § 2 k.p.c.). Zasądzoną z tego tytułu w postępowaniu przed Sądem pierwszej instancji kwota 3.321 zł obejmowała opłatę sądową od zarzutów od nakazu zapłaty, pobraną w wysokości &#190; opłaty od pozwu, wynoszącej 5% wartości przedmiotu sporu, na podstawie przepisu art. 19 ust. 4 w zw. z art. 13 ust. 1 ustawy z dnia 28.07.2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (j.t. Dz. U. z 2010 r. Nr 90, poz. 594).
Pozwanemu, który wygrał postępowanie apelacyjne, należał się też zwrot kosztów tego postępowania ( art. 98 § 1 k.p.c. i art. 98 § 3 k.p.c. w zw. z art. 391 § 1 zd. 1 k.p.c.). Na zasądzoną z tego tytułu od strony powodowej kwotę 8.035 zł złożyły się: opłata od apelacji w kwocie 4.418 zł, pobrana w wysokości 5% wartości przedmiotu zaskarżenia w oparciu o przepis art. 13 ust. 1 w zw. z art. 18 ust. 2 u.k.s.c., opłata skarbowa od pełnomocnictwa w wysokości 17 zł oraz wynagrodzenie pełnomocnika, ustanowionego w postępowaniu apelacyjnym, w kwocie 3.617 zł, obliczone na podstawie przepisów § 6 pkt 6 w zw. z § 13 ust. 1 pkt 2 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 28.09.2002 r. w sprawie opłat za czynności adwokackie oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej z urzędu (Dz. U. Nr 163, poz. 1348).
bp

Re: kinga porady
Autor: zadluzonyznadzieja69 (IP zapamiętane)
Data: 27 wrz 2012 - 21:58:57

Co mówią na to przeciwnicy? Jesteście - odpowiadają - ofiarami szarlatanerii lub rzecznikami fałszu. Zaznaczamy naprzód, że nie można dopuścić słowa szarlataneria tam, gdzie nie chodzi o zysk; szarlatani i kuglarze nie wykonują swego rzemiosła za darmo. Cała sprawa byłaby, więc jedną wielką mistyfikacją. Lecz, w jaki podziwu godny sposób mogliby się owi mistyfikatorzy z jednego końca świata na drugi porozumieć, by stale zgodnie jednakowo występowali, wywołując takie same zjawiska i dając o tych samych przedmiotach w różnych językach te same odpowiedzi? A dlaczego zajmowaliby się rozumni, poważni i uczeni ludzie takimi sprawami i w jakim celu?
Zarzuca się też, że jeśli nie jest to oszustwo, to obie strony mogą być ofiarą jakiejś złudy. Wprawdzie ma jakość i rodzaj świadków swoje znaczenie, ale zapytać się tutaj musimy, czy wyznawcy spirytyzmu, których dziś liczymy już na miliony, rekrutują się tylko z samych prostaków i ludzi bez wykształcenia? Zjawiska spirytystyczne są tak nadzwyczajne, że pojmujemy niewiarę i wątpliwości niewierzących; ale czego nie możemy uznać, to uroszczenia wielu Tomaszów, jakoby oni mieli wyłączny monopol na zdrowy rozum. Bez względu na słuszność, powagę, lub moralną odpowiedzialność swoich przeciwników ogłaszają za głupców wszystkich, którzy mają inne poglądy. W oczach każdego rozumnego człowieka miarodajnym jest zdanie ludzi oświeconych, którzy sprawę długo studiowali, badali, doświadczali i przemyśliwali z potrzebną sumiennością poważnych badaczy, nie mając w tym żadnego interesu, by rozszerzać błędy i fałsze, ni czasu na zajmowanie się błahostkami.
X
Między zarzutami jest jeszcze wiele na pozór trafnych, opartych na doświadczeniu, a pochodzących od ludzi poważnych.
Jeden z tych zarzutów jest oparty na powiedzeniach pewnych duchów. Powinniśmy sobie uświadomić, jak nas duchy same pouczają, że nie są one sobie równe ani wiadomościami, ani własnościami i że nie mamy brać wszystkiego, co mówią, dosłownie; rzeczą zaś ludzi rozumnych jest, ażeby odróżniali dobre od złego. Jeżeli zaś nasi przeciwnicy wysnuwają z tego wniosek, że mamy do czynienia tylko z istnościami złośliwymi, chcącymi nas oszukiwać, to nie wiedzą o poselstwach otrzymywanych w środowiskach, gdzie zjawiają się tylko duchy wyższe; inaczej nie myśleliby tak. Jest pożałowania godne, że przypadek tak im posłużył, iż pokazał im tylko ciemną stronę świata duchowego; nie chcemy bowiem przypuszczać, żeby ich skłonności przyciągnęły do nich zamiast dobrych, raczej duchy złe, kłamliwe lub obraźliwe. Można by, co najwyżej sądzić, że zasady i przekonania ich nie są dość stałe i czyste, aby odróżnić i oddzielić zło i że złe duchy znajdują w tym niejaką rozkosz, gdy zadowolą ich ciekawość; korzystając zaś ze sposobności, wkradają się między nich, podczas gdy duchy dobre oddalają się od nich.
Oceniając zagadnienie o duchach na podstawie takich danych, popełniłoby się błąd podobny, jak np. osądzając charakter, jakiego narodu według tego, co się mówi i dzieje w towarzystwie, cieszącym się złą opinią. Podobnie jak tu na ziemi, są i w świecie ducha towarzystwa dobrych i złych duchów; trzeba jednak zważać na to, co się dzieje między duchami wybranymi, aby się przekonać, że świat niewidzialny zamieszkuje nie tylko zwykły motłoch. Na pytanie, czy przyjdą do was istoty wybrane, odpowiadamy: "Nie pozostawajcie na przedmieściu, ale idźcie dalej, patrzcie, śledźcie i studiujcie!" Są tam rzeczy dla wszystkich i o wszystkim; przypomnijcie sobie słowa Chrystusa, który powiedział: "Mają oczy, a nie widzą, mają uszy, a nie słyszą".
Inna strona zdania tych ludzi polega na tym, że nie widzą, w manifestacjach i we wszystkich przejawach materialnych świata ducha niczego innego, jak tylko działanie jakiejś mocy diabelskiej, która przybiera różne postacie i sposoby, aby nas tym lepiej okłamać.
Zdania tego nie uważamy za godne, abyśmy się nim zajmowali, gdyż już jest obalone tym, cośmy powyżej powiedzieli; dodamy tylko, że gdyby naprawdę tak było, to musielibyśmy przyznać, iż diabeł jest niekiedy bardzo rozumny i wysoce moralny, lub inaczej powiedziawszy, że są także dobre diabły.
I rzeczywiście, jak moglibyśmy uwierzyć, że Bóg zezwala tylko złym duchom się przejawiać, aby nam szkodziły i nie dał nam przeciwwagi w radach dobrych duchów? Gdyby nie mógł tego uczynić, nie byłby wszechmocny, a gdyby mogąc, nie czynił tego, nie zgadzałoby się to z Jego dobrotliwością; jedno i drugie byłoby urąganiem Bogu. Rozważcie, że przypuszczenie przejawów złych duchów oznacza równocześnie uznanie zasady manifestacji; jak można by, więc wierzyć, że Bóg dopuszcza tylko zło, a wyłącza dobro? Taka nauka sprzeciwia się wszelkim pojęciom zdrowego rozumu i religii.
Nastręcza się jeszcze jedna sprawa, a mianowicie, że mówi się o duszach znanych i często pytają się ludzie, dlaczego ^przejawiają się zazwyczaj tylko one. Jest to nieprawda, pochodząca, jak wiele innych rzeczy, z badania powierzchownego. Między duchami, przychodzącymi bez wezwania, jest więcej nieznanych, które podpisują się jakimkolwiek imieniem, często tylko alegorycznym lub charakterystycznym. Co zaś dotyczy duchów wyzwanych, to, o ile nie są to krewni lub przyjaciele, zwracamy się raczej do znanych, niż do nieznanych.
Zwraca także uwagę ta okoliczność, że duchy ludzi wysoko postawionych przychodzą z ufnością na nasze wezwanie i że zajmują się niekiedy niepokaźnymi sprawami w porównaniu do dzieł, wykonanych za życia na ziemi. Ci, którzy wiedzą, że moc i powaga, jakich tutaj na ziemi zażywają ludzie, nie dają pierwszeństwa w świecie duchowym, ci nie znajdują w tym nic dziwnego, widząc w tym tylko potwierdzenie słów Ewangelii: "Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża - będzie wywyższony". A więc ten, kto był na ziemi pierwszym, może być w zaświecie jednym z ostatnich, a przed kim za jego żywota skłanialiśmy głowy, może przyjść do nas, jak prosty robotnik, gdyż opuszczając żywot ziemski, opuścił całą swoją wielkość, a najpotężniejszy monarcha może być sługą ostatniego ze swych żołnierzy.
XI
Rzeczą doświadczeniem sprawdzoną, a przez duchy potwierdzoną, jest ta okoliczność, że duchy niższe podszywają się często pod znane i poważne nazwiska. Któż nam udowodni, że duchy, podające się za Sokratesa, Karola Wielkiego, Fenelona, Napoleona, Waszyngtona itp., byli nimi naprawdę? Wątpliwość tę żywią nawet niektórzy z gorliwych zwolenników spirytyzmu; przyznają pośrednictwo i manifestacje duchów, ale pytają się: "Jakąż mamy kontrolę nad ich tożsamością?" I rzeczywiście, kontrola jest trudna do przeprowadzenia; możemy rozpoznać to według pewnych oznak przejawów.
Jeżeli przejawi się duch, jakiego krewnego, przyjaciela lub osoby znanej, zwłaszcza, jeżeli zmarła przed niedawnym czasem, bywa zwyczajnie, że wymowa jej ma ten sam charakter i akcent, jak za życia między nami, a to jest dobrym znakiem tożsamości. Wątpliwości nie można tym bardziej dopuścić, jeżeli duch przejawiający się porusza stosunki i sprawy familijne, które są jemu tylko znane. Syn w istocie nie omyli się w rozpoznaniu mowy ojca lub matki, a podobnie i rodzice poznają głos swego dziecka. Przy poufałych przejawach tego rodzaju zdarzają się nieraz tak wzruszające sceny, że przekonują i najzatwardzialszego przeciwnika. Najzawziętszy sceptyk i niedowiarek bywa często zaskoczony i oszołomiony nieoczekiwanym przejawem, skierowanym do niego.
Jeszcze inna, bardzo ważna okoliczność przyczynia się do rozpoznania tożsamości. Wspomnieliśmy już, że pismo medium zmienia się odpowiednio do wywołanego ducha i że ten sam charakter pisma pojawia się z całą dokładnością przy każdorazowym przejawie danego ducha. Stwierdzono już wielokrotnie, że pismo, zwłaszcza niedawno zmarłych osób, ma zadziwiające podobieństwo do pisma ich za życia; widzieliśmy podpisy o skończonej tożsamości. Jesteśmy dalecy od tego, abyśmy, z tej okoliczności, nie zawsze się objawiającej, mieli wywodzić jakie prawidło, naprowadzamy je tylko jako pamięci godne zjawisko.
Jedynie duchy, które osiągnęły już pewien stopień oczyszczenia, są uwolnione od wszelkiego wpływu cielesnego; które zaś nie są jeszcze zupełnie wyzwolone z materii, zachowują po większej części te same myśli, zwyczaje i upodobania, jakie miały na ziemi, a to jest dalszą cechą rozpoznawczą. Oznak takich nastręcza się mnóstwo przy różnych okolicznościach, trzeba je tylko umieć śledzić i szukać uważnie w myśl zasady - kto szuka, ten znajdzie. Pisarze i uczeni mówią o własnych dziełach lub naukach, podnosząc i chwaląc pewne części, a inne odrzucając. Inni odsłaniają nieznane lub mało znane okoliczności życia swego lub śmierci. Są to wyraźne i jasne dowody tożsamości.
Jeżeli można tedy sprawdzić dokładnie tożsamość niektórych duchów wywołanych, to nie mamy przyczyny do powątpiewania, że tak może być we wszystkich wypadkach. Jeżeli nie można zastosować podobnych środków kontroli do osób już dawno zmarłych, odnajdziemy pewnie inne, stosowne. Duch człowieka mądrego i dobrego nie będzie mówił, jak duch człowieka rozpustnego i nierozumnego. Duchy, podszywające się pod imiona znanych, sławnych ludzi, zdradzą się rychło swoją płochą mową i niskimi zasadami; ten, który podawał się za Fenelona, a obraził, choćby przygodnie, zdrowy rozum i moralność, zdradził już swój podstęp. Przeciwnie, gdyby podane myśli były zawsze wzniosłe i czyste i stale obracały się na poziomie charakteru Fenelona, to nie mielibyśmy powodu do powątpiewania o jego tożsamości, inaczej musielibyśmy wierzyć i przypuszczać, że duch, który nakazuje dobrze czynić i odznacza się wysoką moralnością, kłamie świadomie i bezużytecznie. Doświadczenie nas pouczą, że duchy tego samego stopnia rozwoju, tej samej natury, myśli i uczuć gromadzą i jednoczą się w jednolite grona i rodziny. Poza tym jest poczet duchów niezliczony daleko nam do tego, byśmy wszystkie znali, a przeważnie są dla nas bezimienne. Może tedy inny duch z grona Fenelona przyjść zamiast niego, często może być przez niego wysłany jako zastępca, który przedstawia się pod jego imieniem, a będąc jemu zupełnie równym, może go zastąpić, dlatego, że chcemy mieć nazwisko. Cóż zresztą zależy komuś na tym, czy dany duch jest Fenelonem, czy nie? Jeżeli tylko mówi i naucza o dobrych rzeczach, to jest to, jak by Fenelon mówił sam. Jest to obojętne, pod jakim nazwiskiem się zgłasza, a często jest to tylko pomoc, abyśmy lepiej i z większym zaufaniem przyjmowali jego naukę. To zresztą nie byłoby potrzebne w kołach, ożywionych szczerym zaufaniem obustronnym; tam może być tożsamość stwierdzona dowodami naocznymi i bezpośrednimi.
Prawdą jest, że zastępstwo duchów może być powodem wielu pomyłek, że stąd mogą wyniknąć błędy, a często i mistyfikacje - oszustwa. W tym właśnie spoczywają trudności praktycznego spirytyzmu. Nigdyśmy przecież nie twierdzili, że wiedza ta jest łatwą, lub że igraszką jest przyswojenie jej sobie. Trzeba, więc często i bardzo wyraźnie powtarzać, że spirytyzm wymaga pilnego i długotrwałego studiowania, gdyż przejawów nie można wywołać zawsze, lecz przeciwnie musimy czekać, aż same się zjawią. Wielokrotnie zjawiają się wśród okoliczności najmniej oczekiwanych. Dla bystrego i cierpliwego badacza znajdzie się zawsze dosyć sposobności do odkrycia niezliczonych charakterystycznych własności, które staną się dla niego nowym zdrojem poznania.
XII
Wyżej przytoczone uwagi zmuszają nas do poświęcenia kilku słów innej trudności, a mianowicie różnorodności odpowiedzi duchów o tym samym przedmiocie. Duchów - podobnie jak ludzi - jest wiele rodzajów, już to według nabytych wiadomości, już to co do stopnia moralności. Jeżeli mówimy z uczonym, otrzymamy odpowiedź mądrą i głęboką, a na odwrót mowa ducha nieuświadomionego lub ograniczonego będzie odpowiadać jego naturze i wykształceniu. Najważniejszą rzeczą przeto jest wiedzieć, z kim rozmawiamy.
Zdarza się, że i takie duchy, które uważamy za wyższe, są sprzeczne w swoich odpowiedziach. Skąd to pochodzi? Przede wszystkim powiedzmy, że są jeszcze i inne przyczyny, niezależne od wymienionej, które w pewnym stopniu wpływają na odpowiedź, bez względu na własności duchów samych. Wyświetli się to dopiero po dokładnym zbadaniu. Znowu powtarzamy, że badanie własności duchów wymaga bezustannej czujności i naprawdę wytrwałej pracy. Całe lata są potrzebne, aby z prostego człowieka stał się zwykły lekarz, a trzy czwarte życia ludzkiego, aby z niego był prawdziwy uczony - a tutaj chcielibyśmy za niewiele godzin poznać ogrom wiedzy nieskończonej?! Nie oszukujmy się tedy - studium spirytyzmu jest niezmierzone, dotyczy bowiem wszystkich zagadnień metafizyki, wszystkich gałęzi wiedzy i ładu społecznego; jest to cały nowy świat, z nowymi prawami, otwierającymi się przed nami. Czy mamy się przeto dziwić, że trzeba długiego czasu, by sobie to przyswoić?!
Duchy tworzą nieprzerwany łańcuch od stopnia najniższego aż do najwyższego; podział ich jest dowolny. I ten, kto rozróżnia dziesięć kategorii, i ten, który liczy ich dwadzieścia lub więcej, każdy ma słuszność.
Potwierdza nam to wiedza swoimi przykładami - gdyż każdy uczony posiada swój system, który się zmienia bez uszczerbku dla samej wiedzy. Czy ktoś studiuje botanikę według Lineusza, Jussiena, czy Tourneforta, pozna tylko botanikę. Przestańmy, więc przypisywać sprawom podrzędnym więcej wagi, niż na to zasługują, i zajmujmy się tym, co jest naprawdę ważne, a po głębszym namyśle znajdziemy w tym, co zdawało się nam niezgodne, jednak pewne podobieństwo, które nam uszło przy pierwszym rzucie oka na sprawę.
XIII
Z lekka tylko chcemy dotknąć zarzutu pewnych niedowiarków o błędach językowych, popełnianych przez duchy, co nam posłuży do uczynienia ważnej uwagi. Pisownia duchów - przyznajmy to - nie jest zawsze poprawna i bezbłędna. Kto twierdzi, że duchy powinny znać pisownię, kiedy wszystko wiedzą, ten nie zna świata ducha. Zresztą moglibyśmy przytoczyć cały szereg rozgłośnych uczonych, którzy dopuszczają się grzechu podobnego bez ujmy dla ich zasług. U duchów wszakże jest w tym ważniejsza przyczyna. Dla nich, a przede wszystkim dla duchów wyższych, jest myśl wszystkim - forma niczym. Ponieważ są niematerialne, jest ich mowa prędka, jak myśl, gdyż jest to właśnie tylko myśl, która się bezpośrednio przejawia; jest dla nich rzeczą wielce nieprzyjemną i uciążliwą posługiwać się przy porozumiewaniu się z nami niedoskonałymi i przewlekłymi formami mowy ludzkiej, zwłaszcza wobec ubóstwa wyrazów dla poszczególnych myśli. Same nam zwracają uwagę na to. I jest to pamięci godne, jakich to środków używają do zaradzenia tej niedogodności. Przekonalibyśmy się snadnie o tym, gdybyśmy chcieli wygłosić dłuższą mowę w języku uboższym w słowa od języka naszego. Przeszkodę tę odczuwa każdy genialny uczony lub pisarz wobec niedomagań języka, gdy się mu myśli garną, a nie może ich wysłowić. Z tego zrozumiemy, że duchy bardzo małą wagę przypisują pisowni szkolnej, szczególnie gdy chodzi o dłuższe, poważne pouczenie. Czyż nie jest to podziwu godne, że wypowiadają się we wszystkich językach i wszystkich rozumieją? Z tego nie należy wszakże sądzić, że nie znają w ogóle prawideł wymowy i pisowni, gdyż ich nie używają z powodów wyżej wyszczególnionych. Dowód zaś przeciwny mamy w tym, że zachowują wszystkie prawidła językowe w dyktowanej baśni lub w poematach, które wytrzymują najostrzejszą krytykę, mimo zupełnego nieraz nieuctwa medium.
XIV
Są ludzie, którzy we wszystkim, a szczególnie w tym, czego nie znają, węszą niebezpieczeństwo i nie omieszkują twierdzić przy każdej sposobności, że wiele osób, oddających się badaniu spirytyzmu, utraciło rozum. Czy to w ogóle jest ważny zarzut? Czyż nie zdarza się coś podobnego przy każdym zajęciu umysłowym u ludzi słabego rozumu? Znamy ogromny poczet wariatów matematyków, lekarzy, muzyków, filozofów i badaczy innych nauk. Czyż dlatego miano by zarzucić wszelkie nauki i wiedzę? Czego to dowodzi? Z powodu nadmiernej pracy cielesnej marnieją słabo rozwinięte ręce i nogi, które są narzędziem czynności fizycznej; podobną i źle pojętą pracą umysłową nadwerężamy słaby mózg - narzędzie pracy duchowej. Przez zniszczenie narzędzia pracy nie zostanie duch zniszczony - zostanie on nienaruszony, a przeciwnie po wyzwoleniu się z materii odzyska pełnię swych zdolności. Szaleniec jest właśnie zwykle ofiarą nadmiernej pracy.
Jak już powiedziano, może każda praca umysłowa doprowadzić do szaleństwa. Wiedza, nauki, sztuka, gorliwość religijna, ba i powszednie zajęcia przyczyniają się do tego. Pierwszą przyczyną szaleństwa jest ograniczona natura mózgu, która czyni go mniej lub więcej podatnym na pewne wpływy i napory. W razie zaistnienia podatności do wariacji wskutek tzw. dziedzicznego obciążenia, może z któregokolwiek zajęcia zrodzić się tzw. idee fixe - tak np. na temat duchów u tego, który zajmuje się sprawami duchowymi, podobnie jak u innego na tle myśli o Bogu, o niebie i aniołach, o piekle, diabłach i wiecznym zatraceniu, o szczęściu i mocy, o stanie macierzyńskim i o czymkolwiek innym. Jest wiadomo, że np. wariat na tle religijnym stałby się wariatem na tle spirytyzmu, gdyby spirytyzm pochłonął jego myśli, jak również stać by się nim mógł i z innych powodów.
Twierdzimy ponadto, że spirytyzm dobrze zrozumiany jest wprost środkiem i ochroną przeciwko wariacji, gdyż łagodzi i przytępia ostrze wszelkich ran życiowych, usuwa strach przed śmiercią i wzmacnia, rozjaśnia i uspokaja ducha.
Do najpowszedniejszych przyczyn naruszenia mózgu należą rozczarowanie, nieszczęście, nieodwzajemniona namiętna miłość i wszystko, co w innych okolicznościach prowadzi do samobójstwa. Prawdziwy duchowierca spogląda na podobne sprawy ze stanowiska wyższego, gdyż wydają mu się nieznaczne i znikome wobec oczekującej go przyszłości; żywot jest mu tak krótki, tak przemijający, że wszelkie utrapienia i niepowodzenia są w jego oczach tylko nieprzyjemnymi przygodami w podróży. Co by u innego powodowało gwałtowne wzburzenie, to on przyjmuje ze spokojem ducha. Wiadomo mu, że przygody i przykrości świata tego przyśpieszają jego postęp, jeżeli poddaje im się bez szemrania i że będzie za to wynagrodzony według tego, jak je znosił. Przeświadczony o tym, zdaje się na łaskę i opatrzność Boską, staje się cierpliwym i spokojnym, a to chroni go od wszelkich nastrojów, prowadzących do wariacji i samobójstwa. Mając możność porozumiewania się z duchami, poznaje los tych, którzy samowolnie skrócili sobie żywot, a obraz ich stanu jest tak wymowny, że obroni go od wszelkich pokus i nastrojów chmurnych. Poczet tych, którzy uniknęli tego nieszczęścia i odwrócili się od popełnienia tego grzechu wobec siebie i Boga, jest bardzo wielki. Już w tym ujawnia się wielki pożytek i wpływ błogosławiony spirytyzmu. Niech się niewierzący wyśmiewają z nas, my wszak życzymy wszystkim tej pociechy, jaką przynosi każdemu ta wzniosła nauka. Oby sobie wszyscy ludzie zadali trud poznania dobroczynnego jej wpływu!
XV
Pozostają jeszcze dwa zarzuty, które jedynie zasługują na tę nazwę, ponieważ zasadzają się na rozumnych teoriach.
Pierwszy i drugi uznaje prawdziwość zjawisk materialnych i moralnych, ale wyklucza współdziałanie duchów. Pośrednicy media są według nich w pewnym, nieprzytomnym stanie, który nazywamy somnambulizmem zjawisko, którego każdy, kto studiował magnetyzm, był świadkiem. W stanie tym osiągają zdolności umysłowe nieprawidłowe natężenie i rozwój, zakres ich spostrzegania wewnętrznego rozszerza się ponad granice zwyczajnego napięcia. Według tego czerpie medium samo z siebie drogą jasnowidzenia wszystko, co mówi, i wszystkie myśli i pojęcia, jakie podaje o rzeczach, które mu są nieznane w stanie normalnym.
Nie będziemy zaprzeczali działania samnambulizmu, którego dziwne naprawdę przejawy widzieliśmy i długie lata badali. Przyznajemy, że wiele zjawisk spirytystycznych można wyświetlić w ten sposób; trwałe jednak i dokładne badanie okaże nam wiele przykładów, gdzie pośrednictwo mediów jest tylko bierne. Do tych, którzy bez wyjątku stają w obronie tego zdania, powiemy, żeby lepiej patrzeli i badali, gdyż naprawdę nie zbadali wszystkiego, ani wszystkiego nie widzieli. Bo gdzież się wzięła teoria spirytystyczna? Czy system ten wymyślili ludzie sami w celu wyjaśnienia zjawisk? Gdzież tam! Kto ją tedy podał? Duchy same. Dlaczego media, których zdolności jasnowidzenia przeceniacie, przypisują wszystko duchom, chociaż całkiem dobrze i zrozumiale mogły twierdzić, że one są właśnie tak osobliwymi ludźmi, iż wszystko czerpią z siebie, ze swych zdolności utajonych? Dlaczegoż by podawały o naturze i istocie tych niezwykłych inteligencji, przejawiających się przez nie, tak dokładne, jednomyślne i podniosłe nauki? Jedno z dwojga: albo media są rzeczywiście jasnowidzące i słyszące, a w takim razie trzeba i wierzyć temu, co mówią o duchach, albo mylą się pod tym względem, co jednak również prowadzi do odrzucenia teorii somnambulizmu. Na wypadek, gdyby zjawiska miały swoje źródło i powód tylko w medium, byłyby zawsze te same i nie słyszelibyśmy podawanych przez nie mnogich, wzajemnie ze sobą sprzecznych myśli i sądów, często nawet w różnych językach. Brak zgodności i jednomyślności w manifestacjach słownych wykazuje różnorodność źródeł, a jeśli ich nie nachodzimy u medium, musimy ich szukać poza nim.
Według zdania innych jest medium, co prawda źródłem przejawów, lecz zamiast czerpać wyłącznie z siebie, jak twierdzą zwolennicy teorii somnambulizmu, zbiera myśli i siły ze swojego otoczenia, a nawet z całej kuli ziemskiej. Medium tedy byłoby jakimś zwierciadłem, odbijającym wszystkie myśli i wiadomości osób bliższego lub dalszego otoczenia; nic by się tedy przez nie przejawiało, co by przez innych już nie było poznane. Nie zaprzeczamy w ogóle wpływu otoczenia na charakter przejawów, lecz wpływ ten jest zupełnie inny, niż zwyczajnie się myśli; lecz jeszcze daleko do tego, byśmy medium uważali tylko za odgłos myśli z otoczenia. Tysiące przejawów mówi nam przeciwnie. Zachodzi tutaj wielka pomyłka, ujawniająca niedojrzałość sądu. Ludzie, niemogący zaprzeczyć rzeczywistości zjawisk, których wiedza nie może wyświetlić, a niechcący uznać działania duchów, wykładają sobie wszystko na swój sposób - to rzecz znana. Teoria byłaby słuszna, gdyby odnosiła się do wszystkich zjawisk, lecz tak nie jest. Jeżeli im zaś udowodnimy, że niektóre komunikaty medium są naprawdę obce wszystkim myślom i wiadomościom całego otoczenia, że są samorzutne i stoją w sprzeczności ze wszystkimi powszechnie przyjętymi zasadami, wtedy odpowiadają, że promieniowanie rozchodzi się dalej, niż na krąg bezpośrednio nas otaczający. Medium jest w ich oczach niejako odblaskiem całej ludzkości, a jeśli nie czerpie swoich inspiracji z pobliża, czerpie je gdzie indziej, z dalszych stron, z całego kraju, z całego świata, a nawet z innych światów Kosmosu.
Powątpiewam, czy takie wyjaśnienie jest lepsze i prostsze, niż objaśnienie, jakie daje spirytyzm, gdyż przyznaje przyczynę więcej niż nienaturalną. Nasze twierdzenie, że istoty, przebywające w przestworzu i stykające się z nami, podają nam swoje myśli, nie zawiera niczego, co by nasz rozum więcej obrażało, niż owo przypuszczenie o wszechobecnym promieniowaniu, przychodzącym ze wszech końców wszechświata, by się skojarzyło w mózgu poszczególnej jednostki.
Doraźnie zaznaczamy, że teoria odbioru promieni, zarówno jak i teoria somnambulizmu, są wytworem ludzi, podczas gdy nauka duchów była podana przez inteligencje, które przyszły i głosiły ją już wtedy, gdy o tym jeszcze nikt nie pomyślał, przeciwnie, powszechne mniemanie wprost odrzuciłoby coś podobnego. Pytamy się, skąd wzięła się nauka, o której nikt nie pomyślał, skąd czerpały ją nasze media i jakim podziwu godnym przypadkiem tysiące ich na całej kuli ziemskiej głosiło ją, chociaż nigdy się nie widziały ani porozumiewały między sobą?! Gdyby zaś np. medium we Francji podlegało mniemaniu, przyjętemu w Ameryce, jakim cudem czerpałoby myśli podobne u obcego mu językiem i obyczajami narodu, oddalonego o 2.000 mil, gdy mogło tak samo wchłaniać u siebie w domu poglądy materialistyczne - w dodatku silniejsze.
Na jedną jeszcze okoliczność mało zwracano uwagę. Pierwsze przejawy we Francji i w Ameryce nie były pisemne, ani słowne, lecz objawiły się jednomyślnym stukaniem z zastosowaniem abecadła, tworząc w ten sposób słowa i zdania. Tym sposobem podano, że przejawiające się inteligencje są duchami. Można by przypuszczać współdziałanie myśli medium w komunikatach ustnych lub pisemnych, nie mogło tak być jednak przy stukaniu, którego treść nie była naprzód znana.
Moglibyśmy przytoczyć wiele przykładów, gdzie inteligencje, przejawiające się, okazały wyraźną samodzielność i zupełną niezawisłość swej woli. Jeżeli przeciwnicy będą badali sprawę bez uprzedzenia i nie wydadzą sądu przed zbadaniem wszystkiego, to przekonają się, że ich teoria nie wystarcza do wyświetlenia wszystkiego. Dlaczego nie chce inteligencja przejawiająca się dać odpowiedzi na pytania o rzeczach dobrze znanych, np. jakie jest nazwisko lub wiek pytającego, co robił wczoraj, co trzyma w ręce, co zamierza jutro czynić itp. Gdyby medium było tylko zwierciadłem myśli uczestników - nie byłoby łatwiejszej odpowiedzi.
Przeciwnicy odwracają ten dowód, pytając się: dlaczego nie mogą duchy - ponoć wszystko wiedzące - odpowiedzieć na takie proste pytania? Wszak, kto może uczynić rzeczy większe, uczyni też bez trudności i mniejsze. A z tego sądzą, że duchów nie ma w ogóle...
Właśnie dlatego, że duchy są istotami wyższymi, nie odpowiadają na zbyteczne lub śmieszne pytania i nie chcą być nimi kuszone; milczą lub radzą, byśmy się zajmowali sprawami ważniejszymi.
Na koniec zapytamy, dlaczego przychodzą i odchodzą duchy o pewnym czasie, a gdy ten przeminie, to ani prośby, ani gorące życzenia nie sprowadzą ich z powrotem?
Gdyby medium działało tylko za pomocą wpływu swego otoczenia, wtedy spostrzeżono by, że wśród takich okoliczności musiałoby złączenie woli wszystkich obecnych wzmocnić jasnowidzenie medium. Gdy zaś nie uczyni się zadość owej baterii woli, wówczas pochodzi wpływ skądinąd. Przez to jest wykazana niezawisłość i samodzielność owego wpływu.

XVI
Jeśli sceptycyzm niedowiarków, pochopnie zaczepiających spirytyzm, nie jest wynikiem systematycznego sprzeciwu, w którym mają jakiś interes, to płynie najczęściej z niedokładnej znajomości faktów, co niektórym ludziom bynajmniej nie przeszkadza by rozstrzygali sprawę, jak gdyby ją doskonale znali.
Wielu widzi w spirytyzmie tylko przedmiot zabawy; wierzymy jednak, że po przeczytaniu tej księgi znajdą w nim coś więcej.
Nauka o spirytyzmie składa się z dwóch działów: doświadczalnego (eksperymentalnego) o zjawiskach, w ogóle, a filozoficznego o przejawach inteligentnych. Kto czytał i studiował tylko dział pierwszy, to tak, jak gdyby np. ktoś znał fizykę jedynie z doświadczeń, nie doceniając samej istoty wiedzy. Nauka o spirytyzmie pochodzi od duchów, a wiadomości otrzymywane stąd są więcej niż ważne; można je nabyć tylko pilnymi i wytrwałymi studiami, jedynie pod tym warunkiem można mnóstwo niezliczone przejawów i faktów, które ujdą badaczowi powierzchownemu, rozpoznać i zrozumieć, oraz wytworzyć sobie prawdziwy sąd o całokształcie ogromnego obszaru tej wiedzy.
Gdyby wynikiem opracowania i wydania tej księgi było tylko wykazanie ważności spirytyzmu i gdyby się to stało pobudką do badania nieznanych sił duchowych - byłoby to już wiele i cieszylibyśmy się z tego. Nie przypisujemy sobie osobliwych zasług, gdyż byliśmy jedynie rzecznikami duchów, które dyktowały tę księgę. Oczekujemy jednak, że osiągnie ona i inny cel: będzie prowadziła ludzi, pragnących nowej oświaty, będzie im wskazywała w tych studiach wielki -i wzniosły cel - postępu własnego i postępu ludzkości, oraz naznaczała im drogę, na którą mają wejść, by cel ten osiągnęli.
Astronomowie znaleźli przy swoich poszukiwaniach między poszczególnymi systemami planetarnymi niezmierzone, próżne przestworza, niezgadzające się z prawami celowości. Przypuszczali, że owe próżnie są wypełnione światami, które wymykają się ich spostrzeganiu; w dodatku zauważyli pewne zjawiska, których przyczyna była im nieznana. Powiedzieli sobie tedy: tam musi być także jakiś świat, gdyż próżnia jest nie do pomyślenia, a przy tym i owe zjawiska muszą mieć swoją przyczynę w owym świecie niedostrzegalnym.
Zastosujmy to rozumowanie do innej sprawy. Jeżeli badamy cały szereg istot, przekonamy się, że tworzą nieprzerwany łańcuch od grubej materii aż do najmędrszego człowieka. A jednak -jaka niezmierna próżnia byłaby między człowiekiem a Bogiem, który jest alfą i omegą wszelkiego stworzenia! Czyż byłoby rozsądnie przypuszczać, że u człowieka kończy się ten łańcuch? Że człowiek przekroczy bez przejść odległość, która go dzieli od Nieskończonego? Zdrowy rozum nam mówi, że między człowiekiem a Bogiem muszą być nierozerwalne stopnie, podobnie jak powiedział astronom, że między światami znanymi muszą być także światy nieznane. A jakaż wiedza wypełniła przestrzeń między Bogiem a człowiekiem? Spirytyzm wypełnił ją całkiem rozumnie istotami świata niewidzialnego wszech stopni. Wszystko się łączy, wszystko się wiąże bez przerwy od alfy aż do omegi. Wy, którzy zaprzeczacie istnienie duchów, napełnijcie lepiej przestwór, który zaludniają; a wy, którzy się wyśmiewacie, śmiejecie się z dzieł Bożych i Jego Mądrości.
Allan Kardec
Zjawiska, które przekraczają prawa znanych nauk, a pojawiają się we wszystkich stronach świata, odkrywając działanie wolnej i rozumnej woli, są zaiste godne badań najstaranniejszych.
Skutek inteligentny musi mieć przyczynę inteligentną - zasada ta nie ulega wątpliwości - a doświadczenia wykazały, że ta inteligencja może przy pomocy znaków materialnych wejść w stosunki z ludźmi i porozumiewać się z nimi. Jeżeli zapytacie się tej inteligencji samej o jej pochodzenie, odpowiada, że należy do świata istot duchowych, które opuściły cielesną powłokę człowieka. Stąd powstała nauka duchów o świecie ducha.
Obcowanie świata duchowego ze światem materialnym podlega prawom czysto przyrodzonym, a w działaniu jego nie ma nic nadprzyrodzonego. Ślady tego spotykamy u wszystkich narodów wszystkich czasów; obcowanie to jest dziś powszechnie znane i widoczne dla każdego.
Duchy mówią, że czasy powszechnego objawienia, przez Opatrzność naznaczone, już nadeszły, a ponieważ są służebnikami Bożymi i wykonawcami Jego woli, tedy posłannictwem ich pouczanie i oświecanie ludzkości u progu nowej ery - ery odrodzenia ludzkości.
Księga ta jest zbiorem ich nauk; została napisana na życzenie wyższych duchów i przez niepodana w celu założenia podstaw rozumnej filozofii, wolnej od wszelkich przesądów i uprzedzeń. Nie zawiera nic innego, oprócz ich nauk i niczego, czego by same nie skontrolowały. Opracowanie zaś tylko, układ i podział metodyczny całego materiału, uwagi i forma niektórych rozdziałów księgi są pracą tego, komu powierzono wydanie i opublikowanie dzieła.
Wiele duchów, które pracowały i przyczyniły się do wydania tego dzieła, żyło w różnych czasach na ziemi, gdzie nie tylko głosiły, lecz i w czyn wprowadzały cnotliwość i prawdziwą mądrość, inne zaś, z imienia nieznane historii, wykazały podniosłość swego ducha czystością nauk i zjednoczeniem z tymi, które mają znakomite i rozgłośne imiona w dziejach rodu ludzkiego. Ozwijcie się na tym miejscu słowa, podane na piśmie za pośrednictwem różnych mediów, jako polecenie napisania tej księgi:
"Zabierz się pilnie i wytrwale do tej pracy, której podjąłeś się z naszą pomocą, albowiem praca ta jest pracą naszą. Założyliśmy w niej podstawy do nowej budowy, już się wznoszącej, która w swoim czasie złączy pod swoją strzechą ludzkość całą złotą wstęgą łaski i miłości do Boga i bliźnich; jednak, zanim ją wydasz, przejdziemy razem wszystko, abyśmy rozpatrzyli na nowo wszystkie szczegóły. Będziemy u ciebie na każde zawołanie; będziemy ci pomagali i w twych innych pracach, gdyż ta jest tylko pierwszą częścią całej nauki, powierzonej tobie i oznajmionej.
Niektóre nauki schowasz aż do chwili, którą ci oznajmimy, wzywając do ich ogłoszenia. Tymczasem pilnuj, abyś miał wszystko przygotowane i przemyślane.
Na czele księgi umieścisz latorośl winną, którą ci nakreśliliśmy; jest ona obrazem dzieła Stworzyciela. Wszystkie żywioły, które przedstawiają ducha i ciało, znajdujemy w niej złączone; ciałem jest szczep, duchem szczawa, a duszą czyli duchem złączonym z materią jest grono. Pracą tylko uzacnia, uszlachetnia człowiek ducha swego.
Nie daj się odstraszyć krytyką. Spotkasz się z uporczywymi przeciwnikami, zwłaszcza między ludźmi, którym zależy na zachowaniu błędów. Znajdziesz ich między duchami, gdyż ci, którzy dotychczas nie wyzwolili się z materii, często ze złośliwości lub nieświadomości rozsiewają powątpiewania. Postępuj tak dalej, wierz w Boga, idź z ufnością naprzód, a my będziemy z tobą i będziemy cię wspomagali. Zbliża się chwila, gdy prawda na wszech stronach świata się objawi!
Zarozumiałość wielu ludzi uważających, że wszystko wiedzą, a chcących wszystko wyświetlić w swój sposób, wytwarza różne sądy i mniemania; wyznawcy wielkiej zasady Chrystusowej zjednoczą się w jednym uczuciu miłości do dobra i bliźnich, która połączy wszystko i wszystkich wstęgą braterstwa, obejmującą cały świat; zaniechają oni wszelkiej próżnej gadaniny, będą się zajmowali tylko sprawami podstawowymi, a nauka ich, co do zasad, będzie zawsze ta sama.
Wytrwałością dopniesz ukończenia twoich dzieł. Uczujesz rozkosz, skoro zobaczysz, jak się ta nauka rozszerza i przyjmuje; będziesz miał w tym najlepszą nagrodę, gdy w przyszłości poznasz prawdziwą jej wartość. Nie bój się, przeto cierni i ostrych kamieni, które ci niewierzący i ludzie źli będą rzucać pod nogi; zachowaj tylko wiarę i ufność, albowiem uzbrojony ufnością dopniesz najskorzej celu i staniesz się godnym naszej pomocy.
Wspomnij sobie, że dobre duchy wspomagają tylko tych, którzy z pokorą i bezinteresownością służą Bogu i wyrzekają się każdego, kto na drodze do nieba wyszukuje dla siebie miękkiego podnóżka w pożyciu ziemskim. Pycha, zachłanność i egoistyczna chciwość sławy będą na zawsze nieprzekraczalną przepaścią między człowiekiem, a Bogiem. Wystrzegaj się tych wad, gdyż one są nieprzenikliwą zasłoną, rzuconą na światło niebieskie, a Bóg nie powoła ślepego, do szerzenia światłości!"
Jan ew., Augustyn, Wincenty a Paulo, Ludwik św., Sokrates, Platon, Fenelon, Franklin, Swedenborg itd.

Tekst umieszczony w cudzysłowie tuż po pytaniach zawiera odpowiedź daną przez duchy. Dalsze uwagi i roztrząsania, nie objęte cudzysłowem, pochodzą od autora.

CZĘŚĆ PIERWSZA
PRZYCZYNY ZASADNICZE
Rozdział I
Bóg i nieskończoność
Dowody istnienia Boga
Cechy Boskości
Panteizm.
Bóg i nieskończoność
Co to jest Bóg?
"Bóg jest inteligencją najwyższą, pierwszą przyczyną wszech rzeczy."*)
*) Przyp. tłumacza: Gdyśmy powzięli zamiar przetłumaczenia na język polski dzieł Allana Kardeca, zwrócił się Kardec z zaświata z gorącą prośbą do jasnowidzącej, p. Agnieszki Pilchowej, by mu ułatwiła zadanie poprawienia niektórych usterek, jakie tu i ówdzie w nich dostrzega. Gdyby dziś miał pisać te książki, gdy więzy cielesne nie krępują jego ducha, ująłby niejedną rzecz lepiej. I duchy współpracujące z nim pozostawiały w odpowiedziach swych wiele niedomówień, nie chcąc być źle zrozumiane. Niektóre sprawy mogą już dziś być dokładniej ujęte, co też A. P. uwzględni w dopiskach do tej książki, bądź też omówi obszerniej w swoich pracach. - Wszelkie tedy poprawki w dziele niniejszym dokonane zostały na życzenie autora z zaświata przy współudziale jasnowidzącej A. P.
Co należy rozumieć przez nieskończoność?
"To, co nie ma początku, ni końca: niepojęte; wszystko, co jest niepojęte, jest nieskończone."
Czy można powiedzieć, że Bóg jest to nieskończoność?
"Definicja niezupełna. Dzięki swemu ubóstwu język ludzki nie wystarcza na określenie rzeczy, które przewyższają inteligencję człowieka."
Bóg jest nieskończony w Swej doskonałości, ale nieskończoność jest abstrakcją; powiedzieć, że Bóg jest to nieskończoność, jest to brać cechę zamiast samej rzeczy i oznaczać rzecz, której się nie zna, przez inną rzecz, nie więcej znaną.
Dowody istnienia Boga
W czym znajdujemy dowód istnienia Boga?
"W zasadzie, że nie ma skutku bez przyczyny. Szukajcie przyczyny wszystkiego, co nie jest owocem pracy człowieka, a znajdziecie Boga".
Aby uwierzyć w Boga, wystarczy rzucić okiem na dzieła stworzenia. Wszechświat istnieje, ma, więc przyczynę. Wątpić o istnieniu Boga znaczyłoby zaprzeczać, że każdy skutek ma swoją przyczynę i twierdzić, że z niczego mogłoby coś powstać.
Jaki wniosek można wysnuć ze wspólnego wszystkim ludziom przeświadczenia wewnętrznego o istnieniu Boga?
"Że Bóg istnieje. Skąd by się wzięło to powszechne poczucie, gdyby nie miało żadnej podstawy? I tu można zastosować zasadę, że nie ma skutku bez przyczyny."
Czy nie mogłoby to poczucie wewnętrzne być wytworem wychowania i owocem wiadomości nabytych?
"Gdyby tak było, to dlaczego ludy dzikie miałyby to samo poczucie?"
Gdyby przeświadczenie o istnieniu istoty Najwyższej było wynikiem nauczania, nie byłoby powszechne - istniałoby tylko u tych, którzy byli o tym pouczeni.
Czy praprzyczynę tworzenia można odnaleźć w wewnętrznych własnościach materii?
"Co jednak byłoby przyczyną tych własności? Zawsze musi istnieć jakaś praprzyczyna."
Przypisywać akt prastworzenia rzeczy wewnętrznym własnościom materii oznaczałoby uważać skutek za przyczynę, gdyż te własności same są skutkiem, który musi mieć przyczynę.
Co należy sądzić o zdaniu, że pierwsze stworzenie wynikło z przygodnego skupienia atomów materii, lub inaczej mówiąc, powstało przypadkowo?
"Druga niedorzeczność. Skąd wzięły się owe atomy materii i który człowiek o zdrowych zmysłach mógłby uważać przypadek za przyczynę inteligentną? A zresztą, czym jest przypadek? Niczym!"
Prawa, rządzące wszechświatem, wykazują pewien ściśle określony porządek i cel; to zaś wskazuje na źródło inteligentne. Twierdzenie, iż pierwszy akt stworzenia był dziełem przypadku, jest istną niedorzecznością; przypadek jest ślepy i nigdy nie może powodować skutków inteligentnych. Przypadek inteligentny nie byłby przypadkiem.
Z czego można poznać, że praprzyczyna jest inteligencją najwyższą?
"Macie dobre przysłowie opiewające, że według dzieła poznaje się mistrza. Spojrzyjcie na dzieło i sądźcie o mistrzu. Tylko pycha rodzi niewiarę. Człowiek pyszny nie znosi niczego nad sobą i uważa jedynie siebie za ducha silnego. Biedne naprawdę stworzenie, które jedno skinienie Boże mogłoby ubezwładnić!"
Moc inteligencji osądza się według jej dzieł. Ponieważ żadna istota ludzka dotąd nie może stworzyć wszystkiego, co wytwarza przyroda, jest tedy praprzyczyną przyrody wszechświata Inteligencja wyższa, niż ludzkość. Jakiekolwiek byłyby dzieła, dokonywane przez inteligencję ludzką, inteligencja ta ma sama jakąś przyczynę, a im większym jest to, co ona sprawia, tym większa musi być pierwsza przyczyna. Pierwszą przyczyną wszystkich rzeczy jest owa Inteligencja Najwyższa, jakimkolwiek imieniem byśmy ją oznaczyli.
Czy może człowiek pojąć wewnętrzną istotę Boskości?
"Brak mu do tego odpowiedniego zmysłu".
Czy będziemy kiedy mogli zrozumieć tajemnicę Boskości?
"Dopiero po uwolnieniu ducha waszego spod ciężaru materii i po przybliżeniu się do Boga przez Wasze udoskonalenie ujrzycie Go i zrozumiecie".
Ograniczenie człowieka nie zezwala na zrozumienie wewnętrznej natury Bożej. W naiwności swej często miesza Go on ze stworzeniem i przypisuje mu niedoskonałości tegoż. Stosownie do rozwoju zmysłu moralnego w sobie wnika człowiek głębiej w przyczyny stworzenia i wytwarza sobie prawdziwsze i zgodniejsze ze zdrowym rozsądkiem, aczkolwiek jeszcze niedoskonałe pojęcie o Bogu.
Jeśli nie możemy pojąć, wewnętrznej istoty Boga, czy będziemy mogli poznać, chociaż Jego własności?
"Tak - niektóre. Czym więcej opanujecie materię i wyzwolicie się z niej, tym lepiej je pojmiecie".
Jeżeli mówimy, że Bóg jest wieczny, nieskończony, niezmienny, niematerialny, jedyny, wszechmogący, najsprawiedliwszy i najlepszy, czyż nie mamy o Jego własnościach należytego i zupełnego pojęcia?
"Z waszego stanowiska - owszem, ponieważ sądzicie, że wszystko obejmujecie; lecz zapamiętajcie sobie dobrze, że są rzeczy, przewyższające rozum i najbardziej wykształconego człowieka, dla których wasza mowa, ograniczona do poziomu waszych uczuć i pojęć, nie ma wyrazu. Rozum wam mówi, że jeśli Bóg istnieje, musi posiadać te własności w mierze najwyższej, inaczej nie przewyższałby wszystkiego, nie byłby Bogiem. Aby Bóg królował nad wszystkim, nie może ulegać żadnej zmianie i nie może mieć żadnej niedoskonałości, jaką sobie tylko przedstawić możemy."
Panteizm
Czy Bóg jest istotą samoistną, czy, jak sądzą niektórzy, wypadkową wszystkich sił i wszystkich inteligencji wszechświata?
"Gdyby Bóg był tym, nie byłby Bogiem, gdyż wówczas byłby skutkiem, a nie przyczyną - nie może być równocześnie jednym i drugim. Bóg istnieje, w to nie można wątpić, a to jest rzecz główna - wierzcie mi i nie zapuszczajcie się dalej. Zbłądzilibyście w labiryncie i nie stalibyście się lepszymi, przeciwnie, stalibyście się pyszniejszymi, ponieważ sądzilibyście, że wiecie nieco więcej, a przecież nic byście nie wiedzieli. Pytajcie się raczej o wasze niedoskonałości i baczcie, jak byście je naprawili, a to będzie wam użyteczniejsze, niż oglądanie się za tym, na co nie możecie jeszcze otrzymać odpowiedzi".
Co mamy sądzić o mniemaniu, według którego wszystko, co materialne w przyrodzie, wszystkie istności i wszystkie światy w Kosmosie są cząstkami Boga i tworzą Go dopiero całym swoim zespołem, słowem, co mamy myśleć o panteizmie?
Zwolennicy tej nauki twierdzą, że w niej znajdują dowód na wytłumaczenie niektórych własności Bożych. Ponieważ światów jest ilość nieskończona, tedy i Bóg jest nieskończony, a ponieważ próżnia nie istnieje, jest Bóg wszechobecny; ponieważ Bóg jest wszędzie, gdyż wszystko jest nieodłączną cząstką Jego, nadaje On wszystkim zjawiskom natury charakter inteligentny. Co można przeciwstawić temu twierdzeniu?
"Rozum! Zastanówcie się nad tym poważnie, a nietrudno będzie wam poznać niedorzeczność tego twierdzenia."
Nauka ta czyni z Boga istotę czysto materialną, która, aczkolwiek obdarzona najwyższą inteligencją, jest w wielkim tym, czym my w małym. Ponieważ jednak materia przemienia się bez ustanku, nie miałby Bóg nawet stałości, podlegałby wszelkim zmianom, co byłoby zaprzeczeniem jednej z najważniejszych Jego własności, tj. niezmienności.
Własności materii nie można utożsamiać z pojęciem Boga, bo tym samym obniżanoby to pojęcie. Żadne wysiłki sofizmów nie doprowadzą do rozwiązania zagadnienia o wewnętrznej istocie Bożej. Nie wiemy dokładnie, czym On jest, ale wiemy, czym nie może być, a teoria powyższa jest w sprzeczności z Jego najistotniejszymi własnościami; utożsamia Stworzyciela z tworami, a więc umiejętnie zestrojoną maszynę z jej twórcą. Mądrość Boża, a tedy i Bóg sam, przejawia się w Jego dziełach, podobnie jak umiejętność malarza w jego obrazie: ale dzieła Boże nie są Bogiem w wyższym stopniu, niż obraz artysty-malarza nim samym.

Rozdział II
Poznanie początku wszechrzeczy
Duch i materia
Własności materii.
Przestwór wszechświata.
Poznanie początku wszechrzeczy
Czy może człowiek poznać początek wszechrzeczy?
"Nie, na waszym bowiem grubomaterialnym świecie nie jest to dane"
Czy przeniknie kiedy człowiek te tajemnice?
"Zasłona tajemnicy odchyla się dla człowieka w miarę tego, jak on się oczyszcza, wyzwala z materii i doskonali - gdyż obecnie brak mu do tego odpowiednich zmysłów".
Czy człowiek nie mógłby drogą badań naukowych odsłonić pewnych tajników przyrody?
"Wiedza ma być dla niego czynnikiem postępu we wszystkim, ale nie może przekroczyć pewnych granic".
Czy poza obrębem dociekań naukowych może człowiek otrzymać wiadomości wyższego rzędu o sprawach niedostępnych dla poznania drogą zmysłów?
"Tak, gdy Bóg uzna za stosowne, może objawić to, czego nauka nie potrafi zbadać."
Z tego to źródła czerpie człowiek w pewnych granicach wiadomości o swej przeszłości i o swym przeznaczeniu na przyszłość.
Duch i materia
Czy materia istnieje odwiecznie, lub czy była przez Boga i kiedy stworzona?
"To wiadome tylko Bogu! Jest wszakże coś, na co nam rozum wskazuje, a mianowicie, że Bóg - Miłość i Miłosierdzie nieskończone - nigdy nie był bezczynny. Jakkolwiek odległe moglibyście sobie wyobrazić początek Boskiej twórczości, czy możecie Go pojąć jako nieczynnego choćby na sekundę? Bóg jest odwiecznie twórczy."
Zwykle określamy materię, iż jest to, co ma rozmiary, co oddziałuje na nasze zmysły, co jest nieprzenikliwe. Czy to określenie jest dobre?
"Tak, z waszego stanowiska macie słuszność, chociaż mówicie tylko o tym, co znacie, lecz materia istnieje jeszcze w stanach skupienia wam nieznanych - może być tak eteryczna, że nie oddziałuje w ogóle na wasze zmysły, a przecież jest materią".
Prosimy o Wasze określenie istoty materii.
"Materia jest przędzą, pętającą ducha; jest narzędziem, którym on się posługuje i na które równocześnie wywiera działanie".
Z tego punktu widzenia można powiedzieć, że materia jest czynnikiem, środkiem, za pomocą, którego i na który działa duch.
Co to jest duch?
"Inteligentna podstawa wszechświata. W języku waszym w ogóle trudno określić istotę ducha. Dla was jest niczym, ponieważ nie jest czymś uchwytnym. Ale dla nas jest czymś. Zastanówcie się dobrze: "nic" to jest nicość, a nicość nie istnieje".
Czy duch jest to samo, co inteligencja?
"Inteligencja jest zasadniczym przymiotem ducha, ale jedno zlewa się z drugim we wspólnym początku tak, że dla was są tym samym".
Czy duch jest niezawisły od materii, czy jest tylko jej własnością, podobnie jak barwy są własnością światła, lub dźwięk jest własnością melodii?
"Duch i materia są to dwa oddzielne pojęcia; trzeba jednak połączenia ducha i materii, żeby materii nadać inteligencję".
Czy to połączenie jest także potrzebne do przejawienia się ducha?
(Pod wyrazem "duch" rozumiemy tutaj pierwiastek inteligentny, nie biorąc pod uwagę indywidualności, oznaczonych tym imieniem.)
"Potrzebne jest dla was, gdyż nie posiadacie takich zmysłów, byście mogli postrzegać Ducha bez materii".
Czy możemy pojąć ducha bez materii, a materię bez ducha? "Tak jest, myślą".
Istnieją więc dwa główne pierwiastki wszechświata: duch i materia?
"Tak - a ponad wszystkim jest Bóg, Stworzyciel, Ojciec wszystkiego. Trójca ta jest zasadą wszystkiego, co istnieje. Ale do materii należy dołączyć fluid powszechny, który odgrywa rolę pośrednika między duchem a materią w waszym słowa znaczeniu, gdyż ta jest żywiołem zbyt zgęszczonym, by duch mógł na nią oddziaływać bezpośrednio. Aczkolwiek można pod pewnym względem zaliczyć fluid do żywiołu materialnego, to jednak odróżnia się od niego szczególnymi własnościami. Gdyby był w istotnym tego słowa znaczeniu materią, nie byłoby również przyczyny, by nią nie był także duch. Fluid ów jest czymś między duchem a materią. Jest fluidem, tak jak materia materią. Fluid ten może przez niezliczone związki z materią pod działaniem ducha stworzyć niezliczoną różnorodność rzeczy, z których znamy tylko nieznaczną cząstkę. Ten to powszechny, pierwotny, elementarny fluid, będący czynnikiem i łącznikiem, którym duch się posługuje, jest pierwiastkiem, bez którego materia byłaby w stanie nieustannego rozprężenia i nie osiągnęłaby nigdy własności, które jej daje ważkość".
Czy fluid ten jest może tym, co nazywamy elektrycznością?
"Powiedzieliśmy, że możliwa jest niezliczona ilość odmian. To, co nazywacie fluidem elektrycznym lub magnetycznym, jest tylko odmianą fluidu powszechnego, który jest, właściwie mówiąc, tylko subtelniejszą, doskonalszą materią".
Czy nie mielibyśmy w celu uniknięcia zamieszania, posługiwać się dla oznaczenia tych dwóch elementów osobnymi wyrazami, np. materia bezwładna i materia inteligentna?
"Nam na słowach mało zależy; waszą rzeczą, byście sobie przysposobili język tak, byście się zrozumieli. Wasze spory i nieporozumienia pochodzą niemal zawsze z tego, żeście się nie porozumieli, co do znaczenia i używania słów. Wasza mowa jest dotychczas niedostateczna do wyrażenia rzeczy nadzmysłowych."
Jeden fakt góruje nad wszystkimi hipotezami: widzimy, że materia nie jest inteligentna; widzimy pierwiastek inteligentny, niezależny od materii. Początek i skojarzenie tej dwójki są nam nieznane. Nie wiemy, czy mają źródło wspólne i jakieś niezbędne punkty styczne, czy nie; czy inteligencja ma swoje odrębne istnienie, czy jest tylko własnością, wynikiem; czy jest, jak twierdzą niektórzy, emanacją Boskości. Wydają się nam oddzielne i dlatego to przyjmujemy, że tworzą dwa różne pierwiastki wszechświata. Ponad tym wszystkim widzimy inteligencję, która panuje nad innymi, która wszystkim rządzi, która się od nich odróżnia przez zasadnicze

Re: kinga porady
Autor: zadluzonyznadzieja69 (IP zapamiętane)
Data: 27 wrz 2012 - 22:13:18

wpływu nieprzezwyciężalnego. Człowiek może zawsze zamknąć ucho na tajemny głos, kuszący go do złego. Może tego dokonać wysiłkiem własnej woli, prosząc równocześnie Boga o udzielenie siły potrzebnej i o pomoc dobrych duchów. Tego nas uczy Chrystus w modlitwie Pańskiej: "Chroń nas od pokuszenia i zbaw nas ode złego."
Nauka ta wynika najoczywiściej z całej nauki duchów; jest ona wzniosłą pod względem moralnym, ale dodajmy, że podnosi człowieka w jego własnych oczach, wykazując mu, że może zrzucić jarzmo, jak może zamknąć swój dom przed ludźmi niepożądanymi. To nie jest już maszyna, działająca pod wpływem popędów, niezależnych od swej woli, ale istota rozumna, która słyszy, osądza i ma wolny wybór spomiędzy dwóch rad. Dodajmy, że prócz tego człowiek nie jest pozbawiony własnej inicjatywy; działa na mocy własnych odruchów, ponieważ ostatecznie jest on przecież duchem wcielonym, który pod powłoką materialną zachował swoje zalety i wady. Grzechy, których się dopuszczamy, pochodzą w pierwszym rzędzie z niedoskonałości ducha naszego, który nie osiągnął jeszcze dojrzałości moralnej, ale mimo to posiada wolną wolę. Żywot cielesny służy człowiekowi do oczyszczenia z niedoskonałości, a właśnie te niedoskonałości dają dostęp duchom niższym, które z tego korzystają, próbując przyprowadzić człowieka do upadku w boju życiowym. Jeżeli wyjdzie zwycięsko z tego boju, podniesie się. Czym więcej się oczyści, tym bardziej zmniejszą się jego słabe strony i tym bardziej odpornym staje się na złe wpływy; jego siła moralna rośnie w stosunku do jego podniesienia, a złe duchy oddalają się od niego.
Wszystkie duchy wcielone tworzą ród ludzki, a ponieważ ziemia nasza jest jednym ze światów niższych, jest na niej więcej złych, niż dobrych duchów i dlatego widzimy tu tyle przewrotności i zepsucia. Starajmy się więc ze wszystkich sił, byśmy tu już nie wracali i zasłużyli na pobyt w lepszym świecie, na jednym z owych światów, gdzie przemieszkuje szczęście nieskażone i gdzie wspomnimy sobie na żywot tutejszy, jak na jakie smutne wygnanie.

Rozdział X
ZAKON SPRAWIEDLIWOŚCI BOSKIEJ I MIŁOŚCI BRATERSKIEJ
Sprawiedliwość i prawa przyrodzone
Prawo własności
Kradzież
Miłosierdzie i miłość bliźniego
Miłość macierzyńska i dziecięca.
Sprawiedliwość i prawa przyrodzone
Czy poczucie sprawiedliwości tkwi w naturze, czy też jest wynikiem pojęć nabytych?
"Tkwi tak głęboko w naturze, że oburzacie się na myśl o jakiejś niesprawiedliwości. Postęp moralny rozwija bez wątpienia to uczucie, ale go nie daje. Bóg włożył je w serce człowieka i dlatego zachodzicie często u prostych ludzi doskonalsze pojęcia sprawiedliwości, niż u tych, co mają dużo wiedzy."
Skoro sprawiedliwość jest prawem przyrodzonym, skąd to pochodzi, że ją ludzie pojmują w tak różny sposób i że jeden uważa za sprawiedliwe to, co drugiemu wydaje się niesprawiedliwym?
"Pochodzi to stąd, że w to mieszają się często namiętności, wypaczające to uczucie, jak wiele innych uczuć przyrodzonych; one to każą patrzeć na rzeczy z fałszywego punktu widzenia."
Jak można określić sprawiedliwość?
"Sprawiedliwość polega na uszanowaniu praw każdego człowieka."
Kto albo co ustanawia te prawa?
"Prawa te są określone przez dwie rzeczy: prawo ludzkie i prawo przyrodzone. Ludzie potworzyli prawa, przystosowane do ich zwyczajów i charakterów i ustawy, wyrosłe na podłożu takich praw, mogą się zmieniać z postępem oświaty. Patrzcie, czy wasze dzisiejsze prawa, chociaż niedoskonałe, hołdują takim samym zasadom, jak w wiekach średnich? Tamte prawa przestarzałe, które wam się wydają potworne, uchodziły w owej epoce za słuszne i naturalne. Prawo, ustanowione przez ludzi, nie jest więc zawsze zgodne ze sprawiedliwością; reguluje ono zresztą tylko pewne stosunki społeczne, podczas gdy w życiu prywatnym zachodzi mnóstwo możliwości, które podpadają jedynie pod trybunał sumienia."
Poza obrębem prawa, uświęconego przez prawodawstwo ludzkie, jaka jest podstawa sprawiedliwości, opartej na prawie naturalnym?
"Chrystus powiedział: "Co byście chcieli, aby wam inni czynili, tak i wy im czyńcie." Bóg włożył w serce człowieka regułę prawdziwej sprawiedliwości, opartej na tym, iż każdy pragnie, by jego poszanowano. W niepewności, jak ma postąpić wobec bliźniego w danej okoliczności, niechaj każdy zapyta siebie, co by pragnął, żeby z nim uczyniono w podobnym wypadku. Bóg nie mógł mu dać pewniejszego przewodnika, niż jego własne sumienie."
Istotnie kamieniem probierczym prawdziwej sprawiedliwości jest życzyć innym tego, czego się pragnie dla siebie samego, wszelako nie żądać dla siebie tego, czego by się życzyło innym, a to nie jest bynajmniej to samo. Ponieważ nie jest rzeczą naturalną życzyć sobie źle, biorąc tedy za wzór czy za punkt wyjścia swoje własne pragnienia, będzie się na pewno życzyło bliźniemu tylko dobra. Po wszystkie czasy i we wszystkich religiach starał się człowiek zawsze wysuwać swoje prawa osobiste; zasługą religii chrześcijańskiej było, że prawo osobiste wzięła za podstawę do prawa bliźniego.
Czy życie społeczne stwarza dla człowieka szczególne powinności?
"Tak, a pierwszą z nich jest uszanowanie praw bliźniego; kto uszanuje te prawa, będzie zawsze sprawiedliwy. W waszym świecie tylu ludzi nie chce wykonywać zakonu sprawiedliwości, każdy chce uciskać i to właśnie wywołuje w społeczeństwie ludzkim zamęt i zaburzenia. Życie społeczne daje prawa, ale i nakłada wzajemne powinności społeczne".
Człowiek może się łudzić co do zakresu swych praw. Kto więc, albo co ułatwi mu poznanie ich granicy ?
"Granice prawa, które przyznaje swemu bliźniemu wobec siebie w podobnych okolicznościach i odwrotnie."
Lecz gdyby sobie każdy przyznawał prawa swego bliźniego, co by się stało z karnością wobec przełożonych? Czy nie byłoby to zaprzeczeniem wszelkiej władzy ?
"Prawa przyrodzone są te same dla wszystkich od najmniejszego do największego. Bóg nie stworzył niektórych ludzi z lepszej gliny niż innych, przed Nim są wszyscy sobie równi. Te prawa są wieczne, ale prawa, stworzone przez człowieka, zaginą wraz z jego ustawami. Zresztą każdy wyczuwa swoją siłę lub słabość i będzie wiedział, jak uszanować bliźniego według jego zasługi za jego cnotę i mądrość. Karność i posłuszeństwo nie zanikną, gdy władzę będzie sprawowała mądrość."
Jaki byłby charakter człowieka, który by spełniał sprawiedliwość w całej czystości?
"Charakter człowieka naprawdę sprawiedliwego według przykładu Pana Jezusa; bo spełniałby także zakon miłości i miłosierdzia wobec bliźnich swoich, a bez tego nie ma prawdziwej sprawiedliwości."
Prawo własności. Kradzież
Które prawo jest pierwsze ze wszystkich praw przyrodzonych człowieka?
"Prawo życia. Dlatego nie ma nikt prawa nastawać na żywot drugiego, ani nic czynić, co by szkodziło jego życiu cielesnemu."
Czy prawo życia daje człowiekowi prawo gromadzenia środków do życia, by sobie mógł odpocząć, gdy już będzie niezdolny do pracy?
"Tak, ale ma to czynić jak pszczoła, a to uczciwą pracą w gronie rodziny i dla rodziny, a nie gromadzić dostatków, jak skąpiec. Niektóre zwierzęta dają mu przykład zapobiegliwości na przyszłość."
Czy człowiek ma prawo bronić tego, co własna pracą nagromadził?
"Co człowiek uzbiera pracą uczciwą, jest jego prawowitym mieniem, którego ma prawo bronić, ponieważ własność, która jest owocem pracy, jest prawem przyrodzonym równie świętym, jak prawo do życia."
Czy chęć posiadania tkwi w naturze człowieka?
"Tak, lecz jeżeli odnosi się tylko do siebie i dogodzenia sobie samemu, wówczas jest sobkostwem."
Jakie są cechy własności prawowitej?
"Prawowitą własnością jest ta, która została nabyta bez niczyjej krzywdy."
Prawo miłości i sprawiedliwości zakazuje czynić drugiemu, czego byśmy nie chcieli, by nam czyniono i tym właśnie potępia wszelkie sposoby nabycia mienia, sprzeciwiające się temu prawu.
Czy prawo własności jest nieograniczone?
"Bez wątpienia wszystko, co zostało prawowicie nabyte, jest naszą własnością, ale niedoskonałe ustawodawstwo ludzkie uświęca często prawa sztucznie stworzone, które odrzuca sprawiedliwość przyrodzona. Dlatego zmieniają ludzie swoje prawa w miarę postępu i lepszego zrozumienia sprawiedliwości. Co zdawało się w jednym stuleciu doskonałym, zdaje się już w następnym barbarzyńskim."
Miłosierdzie i miłość bliźniego
Jakie jest istotne znaczenie słowa "miłosierdzie", takie, jakiego nauczał Chrystus?
"Dobrotliwość dla każdego, wyrozumiałość dla ułomności bliźniego i przebaczanie uraz."
Miłość i miłosierdzie są dopełnieniem zakonu sprawiedliwości, albowiem miłować bliźniego swego znaczy czynić mu wszystko dobre, co jest w naszej mocy i co byśmy sami chcieli, by nam także czyniono. Takie jest znaczenie słów Chrystusowych: "Miłujcie się wespół jako bracia."
Miłosierdzie, według słów Chrystusa, nie ogranicza się jedynie do dawania jałmużny, lecz odnosi się do wszystkich stosunków, jakie nas łączą z bliźnimi, bez względu na to, czy to są nasi podwładni, czy równi lub od nas wyżsi. Zaleca nam pobłażliwość, ponieważ i my sami jej potrzebujemy; zakazuje poniżać nieszczęśliwego, w przeciwieństwie do tego, co się zbyt często dzieje. Gdy przyjdzie jaka bogata osoba, mamy dla niej tysiące względów, tysiące uprzejmości, przyjdzie zaś jaki biedak, zdaje się nam, że nie mamy powodu nim się zajmować. Czym bardziej jest położenie człowieka pożałowania godne, tym więcej powinniśmy uważać, byśmy poniżającym zachowaniem nie powiększyli jego nieszczęścia. Człowiek naprawdę dobry stara się podnosić niższego w jego własnych oczach.
Chrystus powiedział: "Miłujecie nieprzyjacioły swoje!" Czy miłość do nieprzyjaciół nie sprzeciwia się naszym skłonnościom przyrodzonym i czy nieprzyjaźń nie pochodzi z braku sympatii między duchami?
"Bez wątpienia nie może człowiek żywić do swych nieprzyjaciół miłości czułej i gorącej; nie to też chciał On powiedzieć. Miłować nieprzyjaciół swoich, znaczy odpuszczać im i za złe dobrym odpłacać; w ten sposób staje się człowiek od nich wyższym, natomiast mszcząc się, staje się niższym od nich."
Co należy myśleć o jałmużnie?
"Człowiek, doprowadzony do tego, że musi prosić o jałmużnę, poniża się moralnie i cieleśnie, i dziczeje. W społeczeństwie, opartym na prawie Bożym i na sprawiedliwości, powinien być żywot słabego zabezpieczony bez jego poniżenia. Powinno ono zapewnić byt tym, którzy nie mogą pracować, nie pozostawiając ich losu przypadkowi i dobrej woli drugich."
Potępiacie więc jałmużnę?
"Nie, nie jałmużna zasługuje na potępienie, ale sposób jej udzielania. Człowiek dobry, który pojmuje miłosierdzie według słów Chrystusa, przychodzi z pomocą nieszczęśliwemu, nie czekając, aż ten wyciągnie rękę do niego.
Prawdziwe miłosierdzie jest zawsze dobrotliwe i dobrowolne, przejawia się ono zarówno w samym czynie, jak i w sposobie jego spełnienia. Przysługa, wyświadczona z miłością, ma podwójną cenę; jeżeli zaś ofiarowana jest wyniośle, może wprawdzie z konieczności zostać przyjęta, ale serca nie wzruszy.
Przypomnijcie sobie także, że ten, kto daje odczuć swoją pomoc, odejmuje sobie zasługi w oczach Bożych. Chrystus powiedział: "Niech nie wie lewica, do daje prawica." Tymi słowami uczy was, byście nie splamili waszego miłosierdzia pychą.
Powinniście odróżniać jałmużnę we właściwym znaczeniu od dobroczynności. Proszący o jałmużnę nie zawsze jest najbiedniejszym i najbardziej potrzebującym. Obawa poniżenia wstrzymuje często naprawdę biednego, który raczej cierpi nędzę, nie uskarżając się na swój los. Takiego to człowiek naprawdę ludzki umie odszukać i poratować w potrzebie.
Miłujcie się wspólnie - oto całe prawo, prawo Boskie, mocą którego rządzi Bóg światami. Miłość jest prawem przyciągania dla istot żyjących i zorganizowanych, podobnie jak przyciąganie jest prawem miłości dla materii nieorganicznej.
Nie zapominajcie nigdy, że każdy duch, bez względu na stopień swego rozwoju i bez względu na to, czy jest wcielony, czy odcieleśniony - jest zawsze postawiony między duchem wyższym, który go prowadzi i doskonali, a duchem niższym, wobec którego ma on te same powinności. Bądźcie więc miłosierni nie tylko tym miłosierdziem, które wam każe wydobyć z sakiewki obola i obojętnie dać go biednemu, który ośmielił się poprosić was o niego, lecz wyszukujcie sami biedę ukrytą. Bądźcie wyrozumiałymi dla wad i upadków bliźnich waszych i zamiast potępiać ich ciemnotę i występki, nauczajcie ich i poprawiajcie; bądźcie łaskawymi i życzliwymi dla wszystkich waszych podwładnych, bądźcie takimi dla najbardziej maluczkich, a spełnicie godnie Zakon Boży."
Czy nie ma ludzi, którzy z własnej winy zeszli na żebractwo?
"Bez wątpienia, lecz gdyby ich dobre wychowanie pouczyło, jak mają żyć według prawa Bożego, nie byliby popadli w nadużycia, które spowodowały ich zgubę. Od wychowania zależy poprawa stosunków życiowych całego świata."
Miłość macierzyńska i dziecięca
Czy miłość macierzyńska jest cnotą, czy uczuciem instynktownym, wspólnym ludziom i zwierzętom?
"Jest jednym i drugim. Przyroda wszczepiła matce miłość do dzieci ze względu na prawo zachowania rodzaju ludzkiego, lecz u zwierząt ogranicza się ta miłość do potrzeb cielesnych; ustaje, skoro piecza ta stanie się zbyteczna. U człowieka pozostaje przez całe życie i powoduje poświęcenie i zaparcie się siebie samego, które to własności są cnotami; przetrwa i śmierć i idzie za dzieckiem nawet poza grób; jasne więc, że to coś innego, niż u zwierząt."
Skoro miłość macierzyńska leży w naturze człowieka, dlaczego więc nienawidzą niektóre matki swoich dzieci i to często od narodzenia?
"Jest to często dla dziecka pokuta za to, że był niedobrym ojcem lub złą matką, albo synem niegodnym w innym żywocie na ziemi. W każdym podobnym wypadku jest matka pobudzana przez jakiegoś niedobrego ducha, by przeszkadzała duchowi dziecka w spełnieniu jego zadania życiowego, lecz za to przekroczenie praw przyrodzonych poniesie karę zasłużoną, a dziecię otrzyma nagrodę za przeszkody, gdy je pokona."
Jeżeli dzieci sprawiają rodzicom wiele przykrości, czy usprawiedliwia to rodziców, gdy nie czują do nich takiej miłości, jaką obdarzaliby je w przeciwnym wypadku?
"Nie, ponieważ jest to ich zadaniem, by użyli wszystkich swoich sił w celu naprowadzenia swych dzieci na dobrą drogę. Ale przykrości te są często następstwem złych nawyków, którym oni pozwolili się zakorzenić u dzieci już od kolebki; zbierają więc, co sami zasiali."

Rozdział XI
DOSKONAŁOŚĆ MORALNA
Cnoty i wady
Namiętności
Samolubstwo
Charakter dobrego człowieka.
Poznanie siebie samego.
Cnoty i wady
Która cnota jest najchwalebniejsza?
"Każda ma swoją wartość, ponieważ każda oznacza postęp na drodze do dobra. Jest to zawsze cnotą, kiedy człowiek sam dobrowolnie zwalcza złe skłonności; wszelako najwyższą cnotą jest ofiara własnych korzyści dla szczęścia bliźniego bez myśli ubocznych. Największą zasługę ma cnota, polegająca na miłosierdziu najbardziej bezinteresownym."
Są ludzie, którzy czynią dobro odruchowo, nie potrzebując zwalczać przeciwnego popędu. Czy mają taką samą zasługę, jak ci, którzy muszą walczyć ze swoją naturą, a w końcu ją pokonują?
"Nie muszą walczyć ze sobą tacy, którzy już daleko postąpili naprzód; oni walczyli dawniej i zwyciężyli, dlatego to nie sprawiają im dobre uczucia żadnych trudności, a ich poczynania zdają się im całkiem naturalne: dobro stało się dla nich przyzwyczajeniem. Powinniście ich więc czcić, jako starych bojowników, którzy podnieśli się na wyższy stopień doskonałości.
Ponieważ jesteście jeszcze bardzo dalecy od doskonałości, zdumiewają was te przykłady, i podziwiacie je tym więcej, im rzadziej się pojawiają; wiedzcie zatem, że w światach doskonalszych jest prawidłem to, co jest u was wyjątkiem. Dążenie do dobra i doskonałości jest tam samorzutne, ponieważ są zamieszkane tylko przez duchy dobre, a jakiekolwiek złe zamiary byłyby potwornym wyjątkiem. Dlatego są tam ludzie szczęśliwi. Tak będzie i na ziemi, gdy ludzkość się zmieni i gdy zrozumie i będzie spełniała miłosierdzie w prawdziwym tego słowa znaczeniu."
Oprócz wad i namiętności, na których każdy się pozna, co jest najistotniejszym znamieniem niedoskonałości?
"Interesowność. Przymioty moralne są często jako pozłota na naczyniu miedzianym, nie wytrzymująca próby doświadczenia. Człowiek może istotnie posiadać przymioty, czyniące z niego dobrego człowieka w oczach świata, ale przymioty te, chociaż oznaczają już pewien postęp, nie wytrzymują niektórych doświadczeń. Nieraz wystarczy dotknąć się struny jego korzyści osobistych, by ujawnić mętną głąb jego duszy. Bezinteresowność prawdziwa jest na ziemi tak rzadka, że ludzie ją podziwiają, jak jaki okaz nadprzyrodzony.
Pociąg do rzeczy materialnych jest widoczną oznaką niższości, albowiem czym bardziej człowiek jest przywiązany do dóbr tego świata, tym mniej pojmuje swoje powołanie; przeciwnie zaś przez bezinteresowność dowodzi, że patrzy na przyszłość ze stanowiska wyższego."
Są też ludzie bezinteresowni, ale nieoględni, którzy szafują swoim mianem bez istotnej korzyści, ponieważ nie umieją go użyć rozsądnie. Czy mają jaką zasługę?
"Mają zasługę bezinteresowności, ale nie mają zasługi dobra, które mogliby wyświadczyć. Jeżeli bezinteresowność jest cnotą, to hojność nierozważna jest brakiem rozsądku. Bogactwo nie zostało nikomu dane, by
je rzucał na wiatr, jak też i nie po to, by je ktoś zgarniał do skrzyń - albowiem jest to powierzony mu skarb, z którego będzie musiał zdawać rachunek; będzie odpowiadał za wszystko dobro, jakie mógł za jego pomocą uczynić, a nie uczynił i za wszystkie łzy, które mógł osuszyć pieniędzmi, rozdanymi ludziom, potrzebującym ich."
Czy zasługuje na naganę ten, który czyni dobrze bez oglądania się wprawdzie na nagrodę na ziemi, jednakowo w nadziei, że otrzyma nagrodę na tamtym świecie i że tam poprawi się jego położenie? Czy myśl ta nie szkodzi jego postępowi?
"Dobroczynnym powinno się być z miłosierdzia, to jest bezinteresownie."
Ale każdy chowa przecież w duszy naturalne pragnienie, by postępować naprzód i wydobyć się z nędznego stanu tego żywota; duchy same pouczają nas, byśmy w tym celu dobrze czynili. Czy źle jest więc myśleć, że możemy się za to spodziewać czegoś lepszego, niż na ziemi?
"Nie, ale kto czyni dobrze bez skrytej myśli ubocznej, dlatego tylko, by się przypodobać Bogu i swemu bliźniemu cierpiącemu, jest już na pewnym stopniu rozwoju, który mu pozwoli znacznie wcześniej dojść do szczęśliwości, niż jego bratu, który czyni dobrze po rozwadze i namyśle, ale nie z wewnętrznego popędu serca swego."
Czy nie należy tutaj rozróżniać dobro, uczynione bliźniemu, od troski o wyzbycie się własnych wad? Pojmujemy, że jest mało chwalebnym czynić dobrze z myślą o nagrodzie w tym żywocie; lecz poprawić się, pokonując swoje namiętności, zmieniając swój charakter, by przybliżyć się do dobrych duchów i podnieść się - czy i to jest znamieniem niskości?
"Nie, nie; ale mówiąc, byście dobrze czynili, chcemy przez to powiedzieć, żebyście byli miłosierni. Kto oblicza, co mu każdy dobry uczynek przyniesie w przyszłości na tym, czy na tamtym świecie, postępuje jak samolub; ale nie ma w tym samolubstwa, gdy stajecie się lepszymi w celu przybliżenia się do Boga, ponieważ to jest celem każdego."
Jeden człowiek urodził się w zbytku i nigdy nie zaznał biedy, drugi nabył bogactwo własną pracą, a obaj używają tego wyłącznie dla potrzeb i korzyści osobistych; który ponosi większą winę?
"Ten, który poznał cierpienie, ponieważ wie on, co znaczy cierpieć i zna boleść, a nie chce jej nieść ulgi; zbyt często zapomina, co sam przeszedł."
Z dwóch skąpców jeden odmawia sobie wszystkiego i umiera w niedostatku na swoich skarbach; drugi jest skąpy tylko dla drugich, dla siebie jest hojny; podczas gdy wzdraga się ponieść najmniejszą ofiarę, by przy śluzy ć się komuś lub uczynić coś użytecznego, nic go nie powstrzyma od zaspokojenia swoich zachcianek i namiętności. Gdy zwrócą się do niego o jaką usługę, jest zawsze bez grosza, ale gdy chce zaspokoić jaką zachciankę osobistą, ma zawsze dość. Który jest winniejszy i który będzie miał gorsze miejsce w zaświecie?
"Ten, który używa, ponieważ jest więcej egoistą niż skąpcem; drugi już sam się po części ukarał."
Czy jest nagannym, jeżeli ktoś pragnie bogactwa, by mógł czynić dobrze?
"Takie pożądanie jest chwalebne, o ile jest czyste; lecz czy to pragnienie jest zawsze bezinteresowne i nie ukrywa utajonych myśli osobistych? Czy tą pierwszą osobą, której pragnie dobrze czynić, nie jest często on sam?"
Czy ponosimy winę, gdy badamy biedy drugich?
"Jeżeli czynicie to dlatego, by ich obmawiać, jesteście winnymi; oznacza to brak miłosierdzia. Jeżeli to czynicie dla korzyści osobistej, byście się sami wystrzegali takich błędów, może to być niekiedy pożyteczne, ale nie wolno zapominać, że wyrozumiałość i pobłażliwość dla błędów cudzych jest jedną z cnót, objętych miłosierdziem. Przed uczynieniem wymówek innym za ich niedoskonałości, rozważcie wprzód, czy nie można tego samego rzec o was samych. Starajcie się więc o to, byście wobec wad, które wytykacie innym, mieli przymioty przeciwne, a to jest najlepszym środkiem do podniesienia waszego. Jeżeli wytykacie coś skąpcowi - bądźcie szczodrymi, gdy pysznemu - bądźcie skromnymi, jeśli kto jest grubianinem - bądźcie uprzejmymi; jeżeli macie do czynienia z małostkowym - bądźcie wspaniałomyślni, jednym słowem czyńcie tak, by nie można wobec was zastosować słów Chrystusa: "Widzicie źdźbło w oku brata swego, ale belki w oku swoim nie widzicie."
Czy jest rzeczą niewłaściwą, zagłębiać się w rany społeczeństwa i odsłaniać je?
"Zależy to od zamiaru, w jakim to czynicie. Jeżeli pisarz ma tylko na myśli, by wzbudzić zgorszenie, jest to dla niego rodzaj zabawy, którą sobie urządza, przedstawiając obrazy życiowe, dające raczej zły, niż dobry przykład. Jeżeli więc znajduje przyjemność w wyjawianiu złego, nie ominie go kara."
Niektórzy pisarze wydali piękne i bardzo moralne dzieła, przyczyniające się do postępu ludzkości, sami jednak mało z nich skorzystali; czy otrzymają jako duchy nagrodę za dobro, jakie spowodowali swoimi dzie******************************
"Moralność bez uczynków jest to posiew bez pracy. Na co przyda się wam zasiew, jeżeli go nie doprowadzicie, by wydał owoce i was wyżywił? Na tych ludziach ciąży większa wina, ponieważ byli dość inteligentni, by niejedno zrozumieć, jeżeli jednak nie postępowali według zasad, jakie głosili, zrzekli się tym samym zbioru owoców."
Czy zasługuje na naganę ten, który dobrze czyni, a ma tego świadomość i sam się do tego przed sobą przyznaje?
"Skoro może mieć świadomość zła, które popełnia, powinien mieć również świadomość dobra, aby wiedział, czy działa źle, czy dobrze. Tylko wówczas, gdy zważy wszystkie swe uczynki na wadze Zakonu Bożego, a zwłaszcza na szali prawa sprawiedliwości, miłości i miłosierdzia, może orzec, czy są dobre, czy złe, może je pochwalić lub potępić. Nie zasługuje więc na naganę, jeżeli pozna, że pokonał skłonności złe i raduje się z tego, byleby tylko nie szukał w tym zadowolenia swej próżności, ponieważ wtedy popadłby w inną zdrożność."
Namiętności
Zaród namiętności tkwi w samej przyrodzie, czy więc jest on zły sam w sobie?
"Nie, namiętność polega na nadmiarze chęci; sama zasada chcenia była człowiekowi udzielona w dobrym celu, a namiętności mogą pobudzić człowieka do wszelkich czynów; tylko ich nadużywanie wywołuje zło."
Jak można określić granice, gdzie namiętności przestają być dobrymi?
"Namiętności są jak koń, który jest pożyteczny, gdy się nim kieruje, a staje się niebezpieczny, gdy on zaczyna panować. Zrozumcie, więc, że namiętność staje się szkodliwą od tej chwili, gdy utracicie władzę nad nią i że wtedy przynosi szkodę wam lub komu innemu."
Namiętności są dźwignią, powiększającą dziesięciokrotnie siły człowieka; pomagają one do wypełnienia zamierzeń Opatrzności, lecz jeżeli człowiek zamiast nimi kierować, pozwoli się przez nie opanować, wówczas siła, która w jego ręce mogła zdziałać wiele dobrego, uderzy na niego i zniszczy go samego.
Każda namiętność ma swój początek w jakimś uczuciu lub potrzebie przyrodzonej. W istocie więc nie jest niczym złym, ponieważ zasadza się na jednym z warunków opatrznościowych życia ludzkiego. Namiętność we właściwym słowa znaczeniu jest przesadą, wyolbrzymieniem jakiejś potrzeby lub uczucia i odznacza się właśnie owym nadmiarem; staje się złą, gdy powoduje jakiekolwiek zło.
Każda namiętność, która zniża człowieka do natury zwierzęcej, oddala go od jego natury duchowej. Każde zaś uczucie, podnoszące człowieka ponad naturę zwierzęcą, oznacza przewagę ducha nad materią i zbliża go do doskonałości.
Czy człowiek może zawsze pokonać swoje źle skłonności?
"Tak, a nieraz wystarczą słabe tylko wysiłki; lecz brak mu woli! Ach, jak smutno, że tak mało kto z was zdobywa się na takie wysiłki!"
Czy może człowiek otrzymać skuteczną pomoc od duchów dla pokonania swych namiętności?
"Jeżeli prosi szczerze Boga i swego dobrego opiekuna, pośpieszą mu na pewno dobre duchy z pomocą, ponieważ to jest ich posłannictwem."
Czy istnieją też tak nieprzezwyciężone namiętności, że wola nie zdoła ich pokonać?
"Jest wiele osób, które mówią: chcę, ale ich wola jest tylko na ustach; one chcą, ale są przy tym bardzo zadowolone, że tak się nie stanie. Jeżeli człowiek myśli, że nie może przemóc swoich namiętności, to dlatego, że jego duch ma w nich upodobanie. Kto zaś stara się je stłumić, rozumie swoją naturę duchową, a ich pokonanie jest dlań zwycięstwem ducha nad materią."
Jaki środek jest najskuteczniejszy dla zwalczenia przewagi natury cielesnej?
"Zaparcie siebie samego."
Samolubstwo
Którą wadę można uważać za pierwotną?
"Samolubstwo, ponieważ z niego pochodzi wszystko zło. Badajcie wszystkie wady, a zobaczycie na ich dnie egoizm. Nadaremnie będziecie zwalczać przywary, nie wykorzenicie ich prędzej, dopóki nie uchwycicie zła u korzenia, dopóki nie zniszczycie przyczyny. Niech tedy wszystkie usiłowania wasze zdążają do tego celu, ponieważ tam jest prawdziwa rana ludzkości. Ktokolwiek chce się w tym żywocie przybliżyć do doskonałości moralnej, musi wykorzenić w sobie każdy odruch samolubstwa, ponieważ sobkostwo nie zgadza się ze sprawiedliwością, miłością i miłosierdziem, ono niweczy wszystkie inne zalety."
Wobec tego, że egoizm zasadza się na poczuciu potrzeb osobistych, zdaje się rzeczą bardzo trudną wykorzenić go z serca ludzkiego. Czy osiągnie się kiedy ten cel?
"Im więcej poznania zdobywają ludzie w rzeczach duchowych, tym mniejszą uwagę przywiązują do rzeczy materialnych; następnie trzeba zmienić urządzenia ludzkie, które egoizm podtrzymują i pobudzają. Zależy to od wychowania."
Egoizm zrosi się z ludzkością; czy nie będzie zawsze przeszkadzał w osiągnięciu zupełnej szczęśliwości na ziemi?
"Prawda to niestety, że egoizm jest waszą największą wadą, lecz jest on dowodem waszej niższości duchowej, natomiast nie jest nieodłączną cechą ludzkości jako takiej. Duchy tedy zatracają go stopniowo, oczyszczając się w kolejnych wcieleniach, jak wyzbywają się wszystkich innych błędów i wad. Czyż nie macie na ziemi żadnego człowieka, który by był w wielkiej mierze pozbawiony sobkostwa i który by spełniał prawo miłosierdzia? Jest ich więcej, niż myślicie, ale mało ich znacie, ponieważ cnota nie szuka rozgłosu. Jeżeli jest jeden, dlaczego nie mogłoby ich być dziesięć, tysiąc itd.?"
Egoizm zamiast zmniejszać się, rośnie coraz bardziej z postępem cywilizacji, która go, zdaje się wzbudza i podtrzymuje; w jaki sposób więc może przyczyna zniszczyć swój skutek?
"Czym większe jest jakieś zło, tym większy wywołuje wstręt. Gdy samolubstwo wywoła wiele złego, zrozumiecie, że trzeba je wykorzenić. Gdy ludzie wyzwolą się z egoizmu, który nimi rządzi, będą żyli jak bracia, nie wyrządzając sobie żadnych krzywd, wspierając się nawzajem, dzięki wzajemnemu uczuciu solidarności; silny będzie natenczas podporą słabego a nie jego gnębicielem i nie spotka się ludzi, którym by brakowało środków do życia, ponieważ wszyscy będą wykonywali prawo sprawiedliwości. Będzie to królestwo dobra, które duchy mają za zadanie przygotować na ziemi.
W jaki sposób można wykorzenić samolubstwo?
"Ze wszystkich wad ludzkich najtrudniejszym do wykorzenienia jest egoizm, ponieważ zależy od wpływu materii, z którą człowiek jeszcze zbyt blisko jest złączony i jeszcze nie zdołał się od tego wpływu wyswobodzić, a wszystko przyczynia się do tego, by utrzymać ten wpływ; jego ustawodawstwo, jego organizacja społeczna i wychowanie. Samolubstwo zacznie zanikać w miarę, jak życie moralne będzie przeważało nad życiem materialnym, a nade wszystko w miarę wzrostu poznania, jakie wam daje spirytyzm o waszym istotnym stanie w przyszłości, a nie takim, jak go błędnie przedstawiają różne alegoryczne wymysły. Skoro spirytyzm dobrze zrozumiany przepoi moralność i religię, przemieni zwyczaje, nawyki i stosunki społeczne. Samolubstwo opiera się na przecenianiu osobowości. Otóż spirytyzm dobrze pojmowany, powtarzam to, daje tak wysoki punkt patrzenia na rzeczy, że poczucie osobowości znika wobec bezmiaru nieskończoności. Strącając osobowość z nie należącego się jej piedestału, a przynajmniej okazując, czym jest w istocie, zwalcza tym samym egoizm.
Krzywda, jaką ponosi człowiek wskutek samolubstwa innych, czyni nieraz z niego samoluba, bo czuje potrzebę przybrania postawy obronnej. Gdy widzi, że inni myślą tylko o sobie, a nie o nim, dochodzi do wniosku, że i on musi się troszczyć więcej o siebie, niż o innych. Gdy zasady miłosierdzia i braterstwa będą podstawą ustaw społecznych, stosunków prawnych jednego narodu do drugiego i jednego człowieka do drugiego, wtedy człowiek będzie mniej myślał o sobie, widząc, że i inni tak myślą; podda się umoralniającemu wpływowi przykładu i stosunków społecznych. Wobec prawdziwego zalewu samolubstwa potrzeba nie lada cnoty, by zaprzeć się swojej osobowości na korzyść drugich, którzy często nie poczuwają się za to do żadnej wdzięczności. Dla tych właśnie, którzy posiadają tę cnotę, jest Królestwo niebieskie otwarte, dla nich przede wszystkim jest zachowana szczęśliwość wybranych, albowiem zaprawdę powiadam wam, że w dzień sprawiedliwości ten, który myślał tylko o sobie, będzie odsunięty na bok i skazany na osamotnienie."
Czyni się niezaprzeczenie chwalebne wysiłki, by przyśpieszać postęp ludzkości. Zachęca się, pobudza, pielęgnuje i otacza czcią dobre uczucia więcej, niż w którejkolwiek innej epoce, a jednak żerujący czerw sobkostwa jest wciąż jeszcze otwartą raną społeczeństwa ludzkiego. Jest ono prawdziwą plagą, rozszerzającą się na całym świecie, której każdy w mniejszym lub większym stopniu pada ofiarą. Musimy ją więc zwalczać, jak zwalczamy każdą zakaźną chorobę. Przy tym postępujmy jak lekarz: idźmy do samego źródła choroby. Wyszukujmy tedy w całej organizacji społecznej, od rodziny aż do narodów, od chaty do pałacu, wszelkie przyczyny, wszystkie widoczne lub ukryte wpływy, wzbudzające, podtrzymujące i rozwijające myśli egoistyczne; gdy poznamy przyczyny, wtedy lekarstwo znajdzie się samo. Wówczas będzie chodziło tylko o walkę z nimi, choćby nie ze wszystkimi równocześnie, a powoli będzie jad wykorzeniony. Leczenie będzie długotrwałe, ponieważ przyczyny są liczne. Uzdrowienie będzie tylko wtedy możliwe, gdy zło zostanie wyrwane z korzeniem, a stanie się to przez wychowanie społeczeństwa, ale nie takie, które troszczy się tylko o wydanie ludzi uczonych, lecz wychowanie ludzi dobrych i szlachetnych. Dobrze pojęte wychowanie jest bowiem kluczem do postępu moralnego. Gdy się pozna sposób kształtowania dzielnych charakterów, jak się zna sposób kształcenia rozumu, będzie je można prostować, jak się prostuje młode rośliny. Ale umiejętność taka wymaga wiele rozwagi, wiele doświadczenia i głębokiej obserwacji. Jest wielkim błędem, jeżeli sądzimy, że wystarczy mieć dużo wiadomości, by móc to zadanie wykonać należycie. Ktokolwiek śledzi żywot dziecka bogacza, czy biedaka już od narodzenia i zobaczy różnorodne, szkodliwe wpływy, działające nań wskutek niedołęstwa, niedbalstwa i nieświadomości jego wychowawców, oraz widzi, jak często środki, stosowane do jego umoralnienia, chybiają celu - ten się nie będzie dziwił, iż na świecie spotyka się tyle przewrotności. Czyńmy dla moralności tyle, ile czyni się dla kształcenia umysłu, a przekonamy się, że jeśli istnieją natury oporne, to więcej, niż sądzimy, jest takich, które wymagają tylko dobrej uprawy, by wydały jak najlepsze owoce.
Człowiek chce być szczęśliwy, to uczucie leży w jego naturze: dlatego pracuje bez ustanku, by poprawić swoje położenie na ziemi i wyszukuje przyczyny swoich niepowodzeń, by im zapobiec. A skoro zrozumie, że samolubstwo jest jedną z przyczyn, które rodzą pychę, żądzę sławy, chciwość, zawiść, nienawiść, zazdrość, które go na każdym kroku urażają i wprowadzają zamęt we wszystkie stosunki społeczne, które niszczą zaufanie, które zmuszają człowieka do obrony przed swoim sąsiadem, a z przyjaciół czynią nieprzyjaciół wtedy pojmie, że wada ta nie zgadza się z jego spokojem i prawdziwą szczęśliwością a dodajmy: i z prawdziwym bezpieczeństwem. Czym więcej kto ucierpiał z powodu egoizmu, tym bardziej pozna konieczność podjęcia walki przeciwko niemu, tak, jak walczy przeciwko zarazie, szkodliwym zwierzętom i wszystkim klęskom. Przymusi go do tego jego własny interes.
Samolubstwo jest źródłem i powodem wszelkich wad i przywar, podobnie jak miłosierdzie źródłem wszystkich cnót. Zniszczenie pierwszego, a rozwinięcie drugiego powinno być celem wszystkich wysiłków człowieka, jeżeli chce zabezpieczyć sobie szczęście doczesne i przyszłe!
Charakter dobrego człowieka
Po czym można poznać prawdziwy postęp człowieka, podnoszący go na wyższy stopień duchowy?
"Duch wykazuje wysoki poziom, jeżeli wszystkie czyny jego żywota cielesnego są spełnianiem prawa Bożego, a przewodzi mu zawsze myśl o życiu duchowym."
Naprawdę dobrym człowiekiem jest ten, który spełnia zakon sprawiedliwości, miłości i miłosierdzia z najczystszych pobudek. Gdy bada on własne sumienie odnośnie do swych uczynków, pyta się, czy nie przestąpił tego prawa, czy nie popełnił coś złego, czy spełniał wszystko dobre, co mógł uczynić, czy nie miał kto przyczyny uskarżać się na niego, a w końcu, czy uczynił innym wszystko, co by sobie życzył, by dla niego uczynili!
Człowiek przejęty uczuciem miłosierdzia i miłości do bliźniego czyni dobrze dla dobra samego, nie oczekując nagrody i ofiarowuje swój własny interes na ołtarzu sprawiedliwości. Jest dobry, ludzki i życzliwy dla każdego, ponieważ widzi we wszystkich ludziach braci swoich bez różnicy wyznania, stanu i narodowości. Moc i bogactwo uważa za powierzone mu dobra, których ma używać dla dobra powszechnego; dlatego też nie stanie się nigdy pysznym, wiedząc, że może je każdej chwili utracić. Używa mocy swej dla podniesienia moralnego swych podwładnych, a nigdy do tyranizowania ich swoją hardością i bezwzględnością. Człowiek dobry jest pobłażliwy i wyrozumiały wobec słabości i błędów innych, ponieważ wie, że sam potrzebuje pobłażliwości, pamiętając słowa Chrystusa: "Kto z was jest bez grzechu, niech na nią pierwszy rzuci kamieniem." Nie jest mściwy: za przykładem Zbawiciela odpuszcza urazy, a pamięta tylko dobrodziejstwa, wiedząc, że jego grzechy będą mu odpuszczone w tej mierze, w jakiej sam drugim odpuszcza. Przestrzega i szanuje prawa swych bliźnich według zasady: "Nie czyń drugiemu, czego nie chcesz, by tobie czyniono."
Poznanie siebie samego
Co jest najlepszym praktycznym środkiem do poprawienia się w tym żywocie?
"Mędrzec starożytny powiedział: "Poznaj samego siebie!"
Uznajemy wielką mądrość tej zasady, ale cała trudność polega właśnie na poznaniu siebie samego; w jaki sposób można tego dopiąć?
"Czyńcie to samo, co i ja czyniłem w moim życiu na ziemi. W końcu dnia badałem swoje sumienie, przebiegałem w pamięci wszystkie moje czyny i pytałem się siebie, czy nie zaniedbałem jakiegoś obowiązku i czy nie ma kto przyczyny użalać się na mnie. W ten sposób doszedłem do poznania siebie samego i zobaczyłem, w czym się mam jeszcze poprawić. Kto przypominałby sobie codziennie wieczorem wszystkie swoje uczynki i pytał się, co uczynił dobrego lub złego, prosząc Boga i swojego anioła stróża o oświecenie, zdobyłby wielką siłę, pomocną mu na drodze doskonalenia, gdyż wierzcie mi, Bóg by go wspomagał. Pytajcie się wtedy, coście uczynili i z jakiego powodu postąpiliście tak lub owak w pewnych okolicznościach, czy uczyniliście coś, co byście u innego potępili i czyście nie popełnili czegoś, do czego wstydzilibyście się przyznać? Zapytajcie się jeszcze i o to: Gdyby spodobało się Bogu odwołać was w tej chwili, czy nie musielibyście się obawiać czyjegoś spojrzenia, wróciwszy do świata duchów, gdzie nie ma nic skrytego? Badajcie, coście uczynili przeciw Bogu, przeciwko bliźniemu swemu, a ostatecznie i przeciwko sobie samemu. Odpowiedzi będą dla waszego sumienia bądź to pocieszeniem, bądź oznajmieniem zła, które macie naprawić.
Poznanie siebie samego jest przeto kluczem do poprawy. Powiecie może: jak możemy się sami osądzać? Czyż nie mamy złudzeń miłości własnej, która pomniejsza nasze błędy i usprawiedliwia je? Skąpiec uważa się tylko za oszczędnego i przewidującego, a pyszny myśli o sobie, że jest dostojny. - To jest aż nazbyt prawdziwe, ale macie sposób kontroli, który was nie może oszukać. Gdy nie macie pewności co do wartości jakiegoś swego postępku, zapytajcie się siebie, jakbyście go osądzali, gdyby go kto inny popełnił. Jeżeli się wam nie podoba u innego, nie może być dobrym, ponieważ nie ma dwojakiej miary sprawiedliwości. Starajcie się też dowiedzieć, jak inni sądzą o tej rzeczy, nie lekceważcie zdania nieprzyjaciół waszych, ponieważ oni nie mają przyczyny ukrywać przed wami prawdy, a często stawia ich Opatrzność wedle was jako zwierciadło, aby was napomnieli z większą szczerością, niżby to zrobił przyjaciel. Gdy wtedy ten, który chce się naprawdę poprawić, bada swoje sumienie, i pragnie wyrwać z siebie złe skłonności, jak wyrywa zielsko w ogrodzie, niech czyni obrachunek moralny dnia ubiegłego, jak to czyni kupiec, obliczając swoje straty i zarobki. Kto może sobie powiedzieć, że dzień jego był dobry, ten może spokojnie spać i bez bojaźni oczekiwać przebudzenia do żywota innego.
Stawiajcie więc sobie jasne i ściśle określone pytania i nie obawiajcie się ich pomnażać. Warto ofiarować kilka minut dla uzyskania wiecznej szczęśliwości. Czy nie pracujecie codziennie tylko dlatego, aby nagromadzić środki, które by wam zapewniły spokojny byt na starsze lata? Czy ten odpoczynek nie jest przedmiotem wszystkich waszych pragnień, celem, dla którego chętnie znosicie wszystkie trudności i odmawiacie sobie na razie wielu przyjemności? A wszakże co znaczy ten kilkudniowy odpoczynek, zamącony słabością cielesną, wobec owego odpoczynku, który oczekuje człowieka dobrego za grobem? Czy nie warto dołożyć trudu, by go osiągnąć? Wiem, że wielu powie, iż teraźniejszość jest oczywista, a przyszłość niepewna. I właśnie tę myśl mamy u was zniszczyć i dlatego pragniemy dać wam poznać tę przyszłość tak, byście nie mieli w duszy żadnej wątpliwości co do tego. Dlatego usiłowaliśmy z początku zwrócić waszą uwagę za pomocą zjawisk, działających na wasze zmysły, a teraz podajemy wam naukę, którą powinien każdy głosić i rozszerzać."
Wiele grzechów, jakich się dopuścimy, przejdzie tak, że ich nawet nie zauważymy. Gdybyśmy według rady powyższej częściej badali nasze sumienie, zobaczylibyśmy, jak często grzeszymy, nie myśląc wcale o tym, ponieważ nie badamy natury i pobudek naszych uczynków. Metoda pytań jest pewniejsza, niż maksymy, których zwykle nie stosujemy do siebie. Tutaj żąda się ścisłej odpowiedzi tak lub nie, nie dopuszczającej żadnej dwuznaczności.

CZĘŚĆ IV
NADZIEJE I POCIECHY
Rozdział I
ZIEMSKIE CIERPIENIA I RADOŚCI
Szczęście i nieszczęście względne
Utrata osób ukochanych
Rozczarowanie i niewdzięczność
Związki antypatyczne
Bojaźń przed śmiercią
Zniechęcenie do życia
Samobójstwo.
Szczęście i nieszczęście względne
Czy człowiek może być całkowicie szczęśliwy na ziemi?
"Nie, ponieważ życie jego na ziemi jest doświadczeniem albo pokutą; od niego jednak zależy, czy złagodzi cierpienia i osiągnie takie szczęście, jak to jest w ogóle na ziemi możliwe."
Pojmujemy, że człowiek będzie szczęśliwy, gdy się ludzkość przemieni, lecz czy może człowiek zapewnić sobie tymczasem szczęście względne?
"Człowiek jest najczęściej twórcą swego nieszczęścia. Jeżeli spełnia Zakon Boży, oszczędzi sobie wiele cierpień i zyska szczęśliwość tak wielką, jaką jego grubomaterialny byt może objąć."
Człowiek, który dobrze zrozumiał swoje przyszłe powołanie, widzi w żywocie ziemskim tylko byt doczesny. Jest on dlań jak chwilowy popas w jakiejś nędznej gospodzie; znosi łatwo różne przemijające przykrości podróży, która ma go zaprowadzić na stanowisko tym lepsze, im lepiej się do niej przygotował.
W żywocie doczesnym bywamy karani za przekroczenie praw żywota materialnego cierpieniami, które wypływają z przekroczenia tych praw i z naszych wybryków. Gdy bliżej zastanawiamy się nad przyczynami naszego nieszczęścia, widzimy, że po większej części są skutkiem jednego zboczenia z prawej drogi. Przez ten fałszywy krok weszliśmy na drogę złą i brnąc z jednego upadku w drugi, popadamy w nieszczęście.
Szczęście doczesne jest względne zależnie od stanu danego osobnika. Co wystarcza do szczęścia jednemu, nie wystarcza drugiemu. Czy istnieje jednakowoż jakaś miara szczęścia wspólna dla wszystkich ludzi?
"Dla życia cielesnego jest nią posiadanie niezbędnych środków, dla życia moralnego: czyste sumienie i wiara w przyszłość."
Czy to, co jest zbytkiem dla jednego, nie jest niezbędnym dla drugiego i odwrotnie?
"Tak, według waszych pojęć materialnych, waszych przesądów, waszej żądzy sławy i wszystkich waszych śmiesznych niedorzeczności, które przyszłość będzie sądziła, gdy zrozumiecie prawdę. Bez wątpienia uważa się ten, który miał 50.000 zł dochodu, za bardzo nieszczęśliwego, gdy musi się ograniczyć do 10.000 zł, ponieważ nie może odgrywać roli tak wielkiego pana i nie może żyć na odpowiedniej stopie, mieć koni, lokai, oraz zaspokajać wszystkich swoich zachcianek i namiętności. Sądzi, że cierpi niedostatek. Czy myślicie, że jest naprawdę pożałowania godny, jeżeli obok niego widzicie innych, przymierających głodem i chłodem, nie mających schronienia, gdzie by mogli głowę skłonić? Mądry, chcąc czuć się szczęśliwym, patrzy zawsze poniżej siebie, nie nad siebie, chyba że zapragnie wznieść się duszą w nieskończoność."
Bywają nieszczęścia i cierpienia niezależne od nas i od naszego sposobu postępowania, bo spadają i na człowieka najsprawiedliwszego. Czy jest jaki sposób, by ich uniknąć?
"Kto chce kroczyć naprzód, powinien się im poddać bez szemrania; wszelako czerpie zawsze siłę i pociechę w swoim sumieniu, budzącym w nim nadzieję lepszej przyszłości, jeżeli spełni wszystko, czego trzeba do jej osiągania."
Czy cywilizacja, stwarzając nowe potrzeby, nie jest przyczyną nowych nieszczęść?
"Cierpienia tego świata pozostają w związku z potrzebami sztucznymi, jakie sobie stwarzacie. Kto umie ograniczyć swoje pragnienia i spogląda bez zawiści na to, co jest nad nim, oszczędzi sobie wiele zawodów w tym żywocie. Najbogatszym jest ten, kto ma najmniej potrzeb.
Zazdrościcie uciech tym, którzy zdają się wam szczęśliwymi na świecie; lecz czy wiecie, co ich oczekuje? Jeżeli używają tylko dla siebie, by sobie dogodzić, są egoistami, a w przyszłości los się im odwróci. Żałujcie ich raczej. Bóg zezwala niekiedy, by i człowiek niedobry opływał w dostatki, jednak szczęście jego nie jest do pozazdroszczenia, albowiem spłacać je będzie łzami gorzkimi. Gdy sprawiedliwy jest nieszczęśliwy - otrzyma za to cierpienie nagrodę, jeżeli je znosi mężnie. Pamiętajcie o słowach Chrystusa: "Błogosławieni, którzy cierpią, albowiem ich jest królestwo niebieskie."
Zbytek zapewne nie jest niezbędny do szczęścia, lecz tak nie jest z tym, co koniecznie do życia potrzebne. Czy nie jest więc istotnym nieszczęście tych, którym brak i najniezbędniejszych środków do życia?
"Człowiek jest rzeczywiście nieszczęśliwy, gdy cierpi niedostatek w tym, co mu do życia i dla zdrowia koniecznie potrzebne. Niedostatek ten powstaje czasami z jego winy i wtedy niech obwinia siebie samego; jeżeli zaś kto inny zawinił, wówczas odpowiedzialność za to spada na tego, kto jest przyczyną biedy."
Bóg wskazuje nam widocznie nasze istotne powalanie na ziemi przez odpowiednie nasze zdolności przyrodzone. Czyż wiele naszych niepowodzeń nie wynika z tego, że nie stosujemy się do tego powołania?
"To prawda, a często rodzice z pychy lub skąpstwa odwodzą dzieci swoje z drogi, przez przyrodę im wskazanej i przez to zboczenie burzą ich szczęście; będą musieli za to odpowiadać."
Uznajecie więc za dobre, aby syn wysoko urodzonego pana robił np. buty gdyby miał do tego zdolności?
"Nie należy popadać w niedorzeczności, ani przesadzać; cywilizacja ma swoje wymagania. Dlaczego miałby syn wysoko postawionej osoby, jak mówisz, robić buty, jeżeli może czynić co innego? Może stać się zawsze użytecznym odpowiednio do swoich uzdolnień, jeżeli nie użyje ich w przeciwnym kierunku. Tak np. zamiast złym adwokatem, mógłby zostać może dobrym mechanikiem itp."
Stawianie ludzi poza obrębem ich sfery uzdolnień jest bez wątpienia jedną z najczęstszych przyczyn ich niepowodzeń. Niezdolność do zawodu wybranego jest niewyczerpanym źródłem wszelkich niedomagań; do tego przyłącza się w dodatku duma, która przeszkadza człowiekowi szukać zatrudnienia w niższym zawodzie i podsuwa mu myśl samobójstwa jako ostatni sposób uniknięcia tego, co uważa za poniżenie. Gdyby wychowanie moralne wzniosło go nad głupie przesądy pychy, nie zostałby zaiste nigdy bez pomocy.
Są ludzie, pozbawieni wszelkich środków do życia, chociaż koło nich pełno zbytku, skazani jakby na śmierć. Czego powinni się uczepić? Czy mają skończyć śmiercią głodową?
"Człowiek nie powinien nigdy przypuścić myśli, żeby musiał umrzeć z głodu; znalazłyby się zapewne środki do życia, gdyby tylko pycha nie stawiała się między potrzebę a pracę. Mówi się często, że nie ma żadnego rzemiosła lub stanowiska, które by bezcześciło. Mówi się to jednak tylko drugim, a nie sobie!"
A więc człowiek, nie opanowany przesądami towarzyskimi, mógłby znaleźć prace i środki do życia; ale między ludźmi są i tacy, którzy z powodu choroby lub jakiej innej, od nich niezależnej przyczyny, nie mogą się starać o zaspokojenie swoich potrzeb?
"W społeczeństwie, urządzonym według praw Chrystusa, nie powinien nikt umrzeć z głodu."
Przy roztropnej gospodarce społecznej nie może człowiekowi zabraknąć środków do życia, chyba dzięki jego własnym błędom; błędy jego jednak i wady wypływają często z otoczenia, w którym się znajduje. Gdy człowiek zacznie spełniać Zakon Boży, stworzy nowy porządek społeczny, ugruntowany na podstawie sprawiedliwości i solidarności i sam również stanie się lepszym.
Dlaczego w społeczeństwie ludzkim jest klasa cierpiących daleko liczniejsza, niż klasa szczęśliwych?
"Na ziemi nie ma nikogo zupełnie szczęśliwego, a co uważa się za szczęście, ukrywa często dotkliwe smutki; cierpienia są tu wszędzie. W odpowiedzi zaś na pytanie zaznaczam, że owe klasy cierpiących na ziemi są liczniejsze dlatego, ponieważ ziemia jest miejscem pokuty. Gdy człowiek uczyni z niej siedzibę dobra i dobrych duchów, wówczas nie będzie już tam nieszczęśliwych i stanie się ona dla niego rajem ziemskim."
Dlaczego źli ludzie zwyciężają na ziemi tak często dobrych swoim wpływem?
"Dzieje się tak wskutek słabości dobrych. Ludzie źli są odważni i zaczepni, a dobrzy bojaźliwi; skoro ci tylko zechcą, zaczną przeważać nad złymi."
Jeżeli człowiek jest często sprawcą swych cierpień cielesnych, czy sprawa ma się tak samo i z cierpieniami moralnymi?
"Jeszcze więcej, ponieważ cierpienia cielesne są nieraz niezależne od woli, ale pycha obrażona, zawiedziona żądza sławy, niepokój chciwości, skąpstwa, zazdrości, słowem wszystkie namiętności są to męczarnie duszy.
Zawiść i zazdrość! Szczęśliwi ci, którzy nie znają tych dwóch czerwów, toczących serca ludzkie! Zawiść i zazdrość burzą wszelki pokój ducha temu, kto stanie się ich niewolnikiem; nie dają mu spokoju nawet we śnie i prześladują go, jak ciężkie zmory. Ludzie zawistni i zazdrośni żyją w nieustannej gorączce. Pożałowania godne jest ich położenie i czyż nie pojmujecie, że człowiek stwarza sobie przez te namiętności nad wyraz ciężkie udręki, a ziemia staje się mu wtedy prawdziwym piekłem?"
Wiele powiedzeń potocznych obrazuje w sposób jaskrawy skutki tych namiętności. Mówią: chodzi nadęty pychą, umiera z zawiści, usycha z zazdrości i zgryzoty, traci chęć do jedzenia i picia itd. Niekiedy są ludzie zazdrośni od urodzenia w stosunku do wszystkiego, co ich przewyższa, co postępuje naprzód torem normalnym, a tylko dlatego, że nie mogą tego osiągnąć. Wszystko, co znajduje się ponad ich widnokręgiem, razi ich, a gdyby stanowili większość w społeczeństwie, chcieliby wszystko ściągnąć do swego poziomu. Taka jest zazdrość, złączona z przeciętnością.
Człowiek jest często nieszczęśliwy z powodu wartości, jaką przywiązuje do rzeczy doczesnych; i tak próżność, ambicja i pożądliwość powodują jego nieszczęście. Gdy stanie ponad ciasnym kręgiem życia materialnego i wzniesie się myślą do nieskończoności, która jest jego przeznaczeniem, wydają mu się przygody ludzkie tak niepozorne i dziecinne, jak narzekania dziecka nad utratą zabawki, która była całym jego szczęściem.
Kto upatruje swoje szczęście tylko w zadowoleniu swej pychy i swych grubych pożądliwości, jest nieszczęśliwy, gdy ich nie może zaspokoić, podczas gdy ten, który nie pragnie nic zbytecznego, jest zadowolony z tego, co inni uważają za nieszczęście. Mówimy tu o człowieku wykształconym, ponieważ człowiek dziki, którego potrzeby są bardziej ograniczone, nie ma takich pożądań, ani trosk, patrzy on zupełnie inaczej na rzeczy. W stanie cywilizowanym człowiek wykształcony zastanawia się nad swoim nieszczęściem i analizuje je, dlatego je też bardziej odczuwa; ale może też zastanawiać się nad środkami pociechy. Pociechę tę czerpie z religii chrześcijańskiej, która podaje mu nadzieję lepszej przyszłości i znaleźć ją może w spirytyzmie, który przynosi mu pewność tej przyszłości.
Utrata osób ukochanych
Czy utrata miłych nam osób nie jest jedną z największych przyczyn, przynoszących nam smutek bardzo uzasadniony, ponieważ strata ta jest nie do powetowania i nie jest zawisła od naszej woli?
"Ta przyczyna smutku dosięgnie tak bogacza, jak biedaka; jest prawem powszechnym. Pociechą jest jednak dla was, że możecie obcować z waszymi miłymi za pomocą sposobów, jakie posiadacie obecnie, a później będziecie mieli inne, bardziej bezpośrednie i dostępniejsze dla waszych zmysłów."
Co mamy sądzić o tych, którzy uważają porozumiewanie się z zaświatem za profanację pamięci zmarłych?
"Nie jest ono bezczeszczeniem, jeśli dzieje się to uważnie i wywołuje się ich z szacunkiem; dowodem tego, że duchy kochające was przychodzą z radością i są szczęśliwe, gdy z nimi rozmawiacie. Byłoby to wszakże bezczeszczeniem, gdyby działo się to lekkomyślnie."
Możliwość obcowania z duchami jest nader słodką pociechą, ponieważ daje nam możność porozumiewania się z naszymi krewnymi i przyjaciółmi, którzy opuścili ten świat przed nami. Przez wywołanie przybliżają się do nas, są koło nas, słyszą nas i odpowiadają nam; przestaje więc istnieć rozłąka między nimi a nami. Wspierają nas swą radą, okazują nam swą miłość i zadowolenie, które sprawia im nasza pamięć o nich. Nam zaś sprawia to radość, gdy się dowiadujemy, że są szczęśliwi i za ich pośrednictwem poznajemy warunki ich nowego życia i nabieramy pewności, że kiedyś zobaczymy się z nimi.
W jaki sposób odczuwają duchy nieutulony żal tych, których zostawili na ziemi?
"Duch jest wrażliwy na wspomnienia i żale tych, których miłował, ale bezustanne i nierozumne narzekanie sprawia mu ból, ponieważ dostrzega w tej nadmiernej boleści brak wiary w przyszłość i ufności w Boga, a co za tym idzie, przeszkodę do postępu i do złączenia się ponownego."
Jeżeli dwaj przyjaciele są zamknięci w tym samym więzieniu, a jeden z nich zostanie wcześniej zwolniony, czy byłoby to miłosiernie, gdyby pozostały w więzieniu smucił się nad tym, że jego przyjaciel był prędzej uwolniony, niż on? Czy nie byłoby w tym więcej egoizmu, niż miłości, gdyby żądał, aby przyjaciel jego odbywał z nim więzienie i męczarnię tak długo, jak on? Podobnie ma się rzecz i z dwiema istotami, miłującymi się na ziemi. Kto wcześniej odchodzi, jest prędzej wyzwolony i powinniśmy mu życzyć szczęścia, oczekując cierpliwie chwili, gdy sami będziemy wyswobodzeni.
Zróbmy jeszcze jedno porównanie. Macie bardzo miłego i oddanego przyjaciela, który wszakże jest ciężko chory i potrzebuje koniecznie wyjechać do dalekiej, ciepłej krainy. Będziecie wtedy i nadal listownie się porozumiewali. Czy będziecie się smucili z powodu jego oddalenia, skoro ono jest potrzebne dla jego dobra?
Spirytyzm podaje nam najwyższą pociechę w jednej z najbardziej uzasadnionych przyczyn boleści i smutku. Daje nam bowiem dowody przyszłego życia i obecności koło nas tych, którzy nas miłowali, oraz ich miłości i opieki nad nami. Dzięki spirytyzmowi nie ma już opuszczenia i osamotnienia; człowiek tu na ziemi opuszczony ma zawsze przyjaciół koło siebie, z którymi może duchem obcować.
Niecierpliwie znosimy przykrości życiowe, które zdają się nam nieraz niemożliwe do zniesienia, a jednak, gdyśmy je mężnie przecierpieli bez szemrania i buntowania się, będziemy się cieszyli, skoro nadejdzie chwila wyzwolenia z tego więzienia ziemskiego, jak raduje się człowiek ciężko chory, gdy wyzdrowieje po dokonanym bolesnym leczeniu.
Rozczarowanie i niewdzięczność
Czy rozczarowanie, spowodowane niewdzięcznością i kruchością węzłów przyjaźni, nie jest również źródłem goryczy dla człowieka uczuciowego?
"Tak, ale uczymy was litować się nad niewdzięcznymi i niewiernymi przyjaciółmi, którzy będą ni*) szczęśliwsi od was. Niewdzięczność jest córką egoizmu, a samolub spotka później tak samo zatwardziałe serca, jakie on sam miał. Pomyślcie o tych wszystkich, którzy spełnili więcej dobrego, niż wy, którzy byli więcej warci od was, a którym zapłacono niewdzięcznością! Przypomnijcie sobie, że i Jezus był za życia swego nienawidzony i wyszydzany, że Go uważano za oszusta i zwodziciela i nie dziwcie się, że się i wam podobnie dzieje. Niechaj wasze dobre uczynki będą wam nagrodą na tym świecie, a nie zważajcie na to, co mówią ci, którym je wyświadczyliście. Niewdzięczność jest doświadczeniem waszej wytrwałości w dobrych uczynkach, będziecie za to wynagrodzeni, a ci, którzy was potępiali, będą tym mocniej ukarani, im większa była ich niewdzięczność. Przyroda dała człowiekowi potrzebę miłości, on pragnie kochać i być kochanym. Największym szczęściem, jakie go może spotkać na ziemi, jest znaleźć serce, jednoczące się z nim uczuciem szczerej sympatii; to daje mu przeczucie szczęśliwości, jaka go oczekuje w świecie duchów doskonałych, gdzie wszystko jest miłością i życzliwością. Rozkosz ta będzie samolubowi odmówiona."
Związki antypatyczne
Skoro duchy sympatyzujące dążą do zjednoczenia, dlaczego u duchów wcielonych często bywa tak, iż jedna osoba darzy drugą najserdeczniejszym uczuciem miłości, a ta przyjmuje to obojętnie, a nawet ze wstrętem? Ponadto jak może najgorętsza miłość dwojga ludzi przemienić się w odrazę, a niekiedy w nienawiść?
"Czyż nie pojmujecie, że to jest kara, albo - i to najczęściej - gra niedobrych duchów? A zresztą iluż to ludziom zdaje się, że najgoręcej miłują, sądząc z powierzchownych oznak, a gdy mają żyć z tymi osobami, poznają szybko, że to była tylko skłonność fizyczna. Nie wystarczy zakochać się w jakiejś osobie, która się wam podoba i według waszego zdania ma piękne przymioty. Możecie ją dopiero wówczas ocenić, gdy z nią żyjecie. Ileż to również jest małżeństw, o których z początku sądzą, że nigdy nie będą zgodne, a gdy jedno drugie dobrze poznało i zbadało, zawiązuje się między nimi wierna i stała miłość, ponieważ opiera się na poważaniu wzajemnym. Nie należy zapominać, że to duch miłuje, a nie ciało, toteż gdy zniknie omamienie cielesne - widzi duch prawdziwą rzeczywistość.
Są dwa rodzaje skłonności: cielesna i duchowa, a człowiek często bierze jedną za drugą. Skłonność duchowa, gdy jest czysta, jest trwała i ożywcza; miłość zaś cielesna jest przemijająca i to jest przyczyną, że często ci, którzy myślą, że są złączeni wieczną miłością, nienawidzą się, gdy przeminie czar i szał cielesny."
Czy brak sympatii u osób powołanych do wspólnego życia nie jest źródłem smutków tak ciężkich, że zatruwają cały żywot?
"Rzeczywiście są one bardzo gorzkie, ale jest to jedno z tych nieszczęść, których najczęściej jesteście sami przyczyną. Przede wszystkim są temu winne wasze ustawy, bo czyż myślicie, że Bóg was przymusza, byście żyli z tymi, którzy się wam nie podobają? A następnie szukacie tak często w tych związkach raczej zadowolenia dla swej pychy i ambicji, aniżeli szczęścia obopólnej miłości; ponosicie więc skutki waszych przesądów".
Lecz czy nie pada przy tym niemal zawsze niewinny ofiarą?
"Tak, i dla niego jest to ciężkie cierpienie, lecz odpowiedzialność za to nieszczęście spadnie na jego sprawców. Jeżeli światło prawdy przenikało duszę jego, będzie czerpać pociechę w wierze w lepszą przyszłość. Na koniec w miarę, jak pierzchać zaczną przesądy, znikną także przyczyny tych nieszczęść osobistych."
Bojaźń przed śmiercią
Strach przed śmiercią jest u wielu ludzi przyczyną ciągłego niepokoju. Skąd to pochodzi, kiedy mają przed sobą przyszłość?
"Nie mają przyczyny do tej obawy. Lecz czego chcecie? W młodości mówi się im, że istnieje piekło i niebo i że prawdopodobnie pójdą do piekła, ponieważ o tym, co jest przyrodzone, mówi się, że to jest grzechem śmiertelnym dla duszy. Toteż gdy dorosną, nie wierzą w to i stają się ateistami lub materialistami; w ten sposób dochodzą do wiary, że oprócz żywota doczesnego nie ma nic. Ci zaś, którzy pozostaną przy swej wierze dziecięcej, obawiają się owego ognia wiecznego, który ma ich wiecznie palić.
Sprawiedliwy nie boi się śmierci, ponieważ, wierząc, ma pewność lepszej przyszłości; a miłość, której przykazania spełniał, napawa go ufnością, że nie spotka na tamtym świecie nikogo, którego spojrzenia miałby się obawiać."
Człowiek moralny, który wzniósł się ponad namiętności i nałogi cielesne, ma już na tym świecie rozkosze, nie znane materialiście. Ukrócenie pożądliwości napełnia go spokojem i pogodą. Czuje się szczęśliwy dzięki spełnianiu dobrych uczynków, nie zna, co to przykrości i zawody, bo przechodzą koło jego duszy bez bolesnych doznań.
Zniechęcenie do życia. Samobójstwo
Skąd pochodzi zniechęcenie do życia u niektórych osobników bez dostatecznej przyczyny?
"Pochodzi to z lenistwa, braku wiary, a często i z przesytu. Dla człowieka, oddającego się celowej i użytecznej pracy, odpowiedniej wrodzonym uzdolnieniom, nie ma w niej nic uciążliwego, a życie upływa mu raźno; znosi przykrości z większą cierpliwością i zrozumieniem, bo wie, że czeka go za to pewniejsze i trwalsze szczęście."
Czy człowiek może rozporządzać dowolnie swoim życiem?
"Nie, jedynie Bóg ma prawo do tego. Samobójstwo jest przestąpieniem Zakonu Bożego."
Czy samobójstwo nie jest zawsze dobrowolne?
"Szaleniec, odbierający sobie życie, nie wie, co czyni."
Co mamy sądzić o samobójstwie z powodu zniechęcenia do życia?
"Szaleńcy! Dlaczego nie pracowali? Nie byłoby im życie ciężarem.
Co należy myśleć o samobójcach, pragnących się w ten sposób wyzwolić z nędzy i rozczarowań tego świata?
,Biedne duchy, niemające dość hartu i siły do znoszenia utrapień żywota! Bóg pomaga

Re: kinga porady
Autor: kjt (IP zapamiętane)
Data: 27 wrz 2012 - 22:16:30

zadluzonyznadzieja69 Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> wpływu nieprzezwyciężalnego. Człowiek może zawsze
> zamknąć ucho na tajemny głos, kuszący go do złego.
> Może tego dokonać wysiłkiem własnej woli, prosząc
> równocześnie Boga o udzielenie siły potrzebnej i o
> pomoc dobrych duchów. Tego nas uczy Chrystus w
> modlitwie Pańskiej: "Chroń nas od pokuszenia i
> zbaw nas ode złego."
> Nauka ta wynika najoczywiściej z całej nauki
> duchów; jest ona wzniosłą pod względem moralnym,
> ale dodajmy, że podnosi człowieka w jego własnych
> oczach, wykazując mu, że może zrzucić jarzmo, jak
> może zamknąć swój dom przed ludźmi niepożądanymi.
> To nie jest już maszyna, działająca pod wpływem
> popędów, niezależnych od swej woli, ale istota
> rozumna, która słyszy, osądza i ma wolny wybór
> spomiędzy dwóch rad. Dodajmy, że prócz tego
> człowiek nie jest pozbawiony własnej inicjatywy;
> działa na mocy własnych odruchów, ponieważ
> ostatecznie jest on przecież duchem wcielonym,
> który pod powłoką materialną zachował swoje zalety
> i wady. Grzechy, których się dopuszczamy, pochodzą
> w pierwszym rzędzie z niedoskonałości ducha
> naszego, który nie osiągnął jeszcze dojrzałości
> moralnej, ale mimo to posiada wolną wolę. Żywot
> cielesny służy człowiekowi do oczyszczenia z
> niedoskonałości, a właśnie te niedoskonałości dają
> dostęp duchom niższym, które z tego korzystają,
> próbując przyprowadzić człowieka do upadku w boju
> życiowym. Jeżeli wyjdzie zwycięsko z tego boju,
> podniesie się. Czym więcej się oczyści, tym
> bardziej zmniejszą się jego słabe strony i tym
> bardziej odpornym staje się na złe wpływy; jego
> siła moralna rośnie w stosunku do jego
> podniesienia, a złe duchy oddalają się od niego.
> Wszystkie duchy wcielone tworzą ród ludzki, a
> ponieważ ziemia nasza jest jednym ze światów
> niższych, jest na niej więcej złych, niż dobrych
> duchów i dlatego widzimy tu tyle przewrotności i
> zepsucia. Starajmy się więc ze wszystkich sił,
> byśmy tu już nie wracali i zasłużyli na pobyt w
> lepszym świecie, na jednym z owych światów, gdzie
> przemieszkuje szczęście nieskażone i gdzie
> wspomnimy sobie na żywot tutejszy, jak na jakie
> smutne wygnanie.
>
> Rozdział X
> ZAKON SPRAWIEDLIWOŚCI BOSKIEJ I MIŁOŚCI
> BRATERSKIEJ
> Sprawiedliwość i prawa przyrodzone
> Prawo własności
> Kradzież
> Miłosierdzie i miłość bliźniego
> Miłość macierzyńska i dziecięca.
> Sprawiedliwość i prawa przyrodzone
> Czy poczucie sprawiedliwości tkwi w naturze, czy
> też jest wynikiem pojęć nabytych?
> "Tkwi tak głęboko w naturze, że oburzacie się na
> myśl o jakiejś niesprawiedliwości. Postęp moralny
> rozwija bez wątpienia to uczucie, ale go nie daje.
> Bóg włożył je w serce człowieka i dlatego
> zachodzicie często u prostych ludzi doskonalsze
> pojęcia sprawiedliwości, niż u tych, co mają dużo
> wiedzy."
> Skoro sprawiedliwość jest prawem przyrodzonym,
> skąd to pochodzi, że ją ludzie pojmują w tak różny
> sposób i że jeden uważa za sprawiedliwe to, co
> drugiemu wydaje się niesprawiedliwym?
> "Pochodzi to stąd, że w to mieszają się często
> namiętności, wypaczające to uczucie, jak wiele
> innych uczuć przyrodzonych; one to każą patrzeć na
> rzeczy z fałszywego punktu widzenia."
> Jak można określić sprawiedliwość?
> "Sprawiedliwość polega na uszanowaniu praw każdego
> człowieka."
> Kto albo co ustanawia te prawa?
> "Prawa te są określone przez dwie rzeczy: prawo
> ludzkie i prawo przyrodzone. Ludzie potworzyli
> prawa, przystosowane do ich zwyczajów i
> charakterów i ustawy, wyrosłe na podłożu takich
> praw, mogą się zmieniać z postępem oświaty.
> Patrzcie, czy wasze dzisiejsze prawa, chociaż
> niedoskonałe, hołdują takim samym zasadom, jak w
> wiekach średnich? Tamte prawa przestarzałe, które
> wam się wydają potworne, uchodziły w owej epoce za
> słuszne i naturalne. Prawo, ustanowione przez
> ludzi, nie jest więc zawsze zgodne ze
> sprawiedliwością; reguluje ono zresztą tylko pewne
> stosunki społeczne, podczas gdy w życiu prywatnym
> zachodzi mnóstwo możliwości, które podpadają
> jedynie pod trybunał sumienia."
> Poza obrębem prawa, uświęconego przez prawodawstwo
> ludzkie, jaka jest podstawa sprawiedliwości,
> opartej na prawie naturalnym?
> "Chrystus powiedział: "Co byście chcieli, aby wam
> inni czynili, tak i wy im czyńcie." Bóg włożył w
> serce człowieka regułę prawdziwej sprawiedliwości,
> opartej na tym, iż każdy pragnie, by jego
> poszanowano. W niepewności, jak ma postąpić wobec
> bliźniego w danej okoliczności, niechaj każdy
> zapyta siebie, co by pragnął, żeby z nim uczyniono
> w podobnym wypadku. Bóg nie mógł mu dać
> pewniejszego przewodnika, niż jego własne
> sumienie."
> Istotnie kamieniem probierczym prawdziwej
> sprawiedliwości jest życzyć innym tego, czego się
> pragnie dla siebie samego, wszelako nie żądać dla
> siebie tego, czego by się życzyło innym, a to nie
> jest bynajmniej to samo. Ponieważ nie jest rzeczą
> naturalną życzyć sobie źle, biorąc tedy za wzór
> czy za punkt wyjścia swoje własne pragnienia,
> będzie się na pewno życzyło bliźniemu tylko dobra.
> Po wszystkie czasy i we wszystkich religiach
> starał się człowiek zawsze wysuwać swoje prawa
> osobiste; zasługą religii chrześcijańskiej było,
> że prawo osobiste wzięła za podstawę do prawa
> bliźniego.
> Czy życie społeczne stwarza dla człowieka
> szczególne powinności?
> "Tak, a pierwszą z nich jest uszanowanie praw
> bliźniego; kto uszanuje te prawa, będzie zawsze
> sprawiedliwy. W waszym świecie tylu ludzi nie chce
> wykonywać zakonu sprawiedliwości, każdy chce
> uciskać i to właśnie wywołuje w społeczeństwie
> ludzkim zamęt i zaburzenia. Życie społeczne daje
> prawa, ale i nakłada wzajemne powinności
> społeczne".
> Człowiek może się łudzić co do zakresu swych praw.
> Kto więc, albo co ułatwi mu poznanie ich granicy
> ?
> "Granice prawa, które przyznaje swemu bliźniemu
> wobec siebie w podobnych okolicznościach i
> odwrotnie."
> Lecz gdyby sobie każdy przyznawał prawa swego
> bliźniego, co by się stało z karnością wobec
> przełożonych? Czy nie byłoby to zaprzeczeniem
> wszelkiej władzy ?
> "Prawa przyrodzone są te same dla wszystkich od
> najmniejszego do największego. Bóg nie stworzył
> niektórych ludzi z lepszej gliny niż innych, przed
> Nim są wszyscy sobie równi. Te prawa są wieczne,
> ale prawa, stworzone przez człowieka, zaginą wraz
> z jego ustawami. Zresztą każdy wyczuwa swoją siłę
> lub słabość i będzie wiedział, jak uszanować
> bliźniego według jego zasługi za jego cnotę i
> mądrość. Karność i posłuszeństwo nie zanikną, gdy
> władzę będzie sprawowała mądrość."
> Jaki byłby charakter człowieka, który by spełniał
> sprawiedliwość w całej czystości?
> "Charakter człowieka naprawdę sprawiedliwego
> według przykładu Pana Jezusa; bo spełniałby także
> zakon miłości i miłosierdzia wobec bliźnich
> swoich, a bez tego nie ma prawdziwej
> sprawiedliwości."
> Prawo własności. Kradzież
> Które prawo jest pierwsze ze wszystkich praw
> przyrodzonych człowieka?
> "Prawo życia. Dlatego nie ma nikt prawa nastawać
> na żywot drugiego, ani nic czynić, co by szkodziło
> jego życiu cielesnemu."
> Czy prawo życia daje człowiekowi prawo gromadzenia
> środków do życia, by sobie mógł odpocząć, gdy już
> będzie niezdolny do pracy?
> "Tak, ale ma to czynić jak pszczoła, a to uczciwą
> pracą w gronie rodziny i dla rodziny, a nie
> gromadzić dostatków, jak skąpiec. Niektóre
> zwierzęta dają mu przykład zapobiegliwości na
> przyszłość."
> Czy człowiek ma prawo bronić tego, co własna pracą
> nagromadził?
> "Co człowiek uzbiera pracą uczciwą, jest jego
> prawowitym mieniem, którego ma prawo bronić,
> ponieważ własność, która jest owocem pracy, jest
> prawem przyrodzonym równie świętym, jak prawo do
> życia."
> Czy chęć posiadania tkwi w naturze człowieka?
> "Tak, lecz jeżeli odnosi się tylko do siebie i
> dogodzenia sobie samemu, wówczas jest
> sobkostwem."
> Jakie są cechy własności prawowitej?
> "Prawowitą własnością jest ta, która została
> nabyta bez niczyjej krzywdy."
> Prawo miłości i sprawiedliwości zakazuje czynić
> drugiemu, czego byśmy nie chcieli, by nam czyniono
> i tym właśnie potępia wszelkie sposoby nabycia
> mienia, sprzeciwiające się temu prawu.
> Czy prawo własności jest nieograniczone?
> "Bez wątpienia wszystko, co zostało prawowicie
> nabyte, jest naszą własnością, ale niedoskonałe
> ustawodawstwo ludzkie uświęca często prawa
> sztucznie stworzone, które odrzuca sprawiedliwość
> przyrodzona. Dlatego zmieniają ludzie swoje prawa
> w miarę postępu i lepszego zrozumienia
> sprawiedliwości. Co zdawało się w jednym stuleciu
> doskonałym, zdaje się już w następnym
> barbarzyńskim."
> Miłosierdzie i miłość bliźniego
> Jakie jest istotne znaczenie słowa "miłosierdzie",
> takie, jakiego nauczał Chrystus?
> "Dobrotliwość dla każdego, wyrozumiałość dla
> ułomności bliźniego i przebaczanie uraz."
> Miłość i miłosierdzie są dopełnieniem zakonu
> sprawiedliwości, albowiem miłować bliźniego swego
> znaczy czynić mu wszystko dobre, co jest w naszej
> mocy i co byśmy sami chcieli, by nam także
> czyniono. Takie jest znaczenie słów Chrystusowych:
> "Miłujcie się wespół jako bracia."
> Miłosierdzie, według słów Chrystusa, nie ogranicza
> się jedynie do dawania jałmużny, lecz odnosi się
> do wszystkich stosunków, jakie nas łączą z
> bliźnimi, bez względu na to, czy to są nasi
> podwładni, czy równi lub od nas wyżsi. Zaleca nam
> pobłażliwość, ponieważ i my sami jej potrzebujemy;
> zakazuje poniżać nieszczęśliwego, w
> przeciwieństwie do tego, co się zbyt często
> dzieje. Gdy przyjdzie jaka bogata osoba, mamy dla
> niej tysiące względów, tysiące uprzejmości,
> przyjdzie zaś jaki biedak, zdaje się nam, że nie
> mamy powodu nim się zajmować. Czym bardziej jest
> położenie człowieka pożałowania godne, tym więcej
> powinniśmy uważać, byśmy poniżającym zachowaniem
> nie powiększyli jego nieszczęścia. Człowiek
> naprawdę dobry stara się podnosić niższego w jego
> własnych oczach.
> Chrystus powiedział: "Miłujecie nieprzyjacioły
> swoje!" Czy miłość do nieprzyjaciół nie sprzeciwia
> się naszym skłonnościom przyrodzonym i czy
> nieprzyjaźń nie pochodzi z braku sympatii między
> duchami?
> "Bez wątpienia nie może człowiek żywić do swych
> nieprzyjaciół miłości czułej i gorącej; nie to też
> chciał On powiedzieć. Miłować nieprzyjaciół
> swoich, znaczy odpuszczać im i za złe dobrym
> odpłacać; w ten sposób staje się człowiek od nich
> wyższym, natomiast mszcząc się, staje się niższym
> od nich."
> Co należy myśleć o jałmużnie?
> "Człowiek, doprowadzony do tego, że musi prosić o
> jałmużnę, poniża się moralnie i cieleśnie, i
> dziczeje. W społeczeństwie, opartym na prawie
> Bożym i na sprawiedliwości, powinien być żywot
> słabego zabezpieczony bez jego poniżenia. Powinno
> ono zapewnić byt tym, którzy nie mogą pracować,
> nie pozostawiając ich losu przypadkowi i dobrej
> woli drugich."
> Potępiacie więc jałmużnę?
> "Nie, nie jałmużna zasługuje na potępienie, ale
> sposób jej udzielania. Człowiek dobry, który
> pojmuje miłosierdzie według słów Chrystusa,
> przychodzi z pomocą nieszczęśliwemu, nie czekając,
> aż ten wyciągnie rękę do niego.
> Prawdziwe miłosierdzie jest zawsze dobrotliwe i
> dobrowolne, przejawia się ono zarówno w samym
> czynie, jak i w sposobie jego spełnienia.
> Przysługa, wyświadczona z miłością, ma podwójną
> cenę; jeżeli zaś ofiarowana jest wyniośle, może
> wprawdzie z konieczności zostać przyjęta, ale
> serca nie wzruszy.
> Przypomnijcie sobie także, że ten, kto daje odczuć
> swoją pomoc, odejmuje sobie zasługi w oczach
> Bożych. Chrystus powiedział: "Niech nie wie
> lewica, do daje prawica." Tymi słowami uczy was,
> byście nie splamili waszego miłosierdzia pychą.
> Powinniście odróżniać jałmużnę we właściwym
> znaczeniu od dobroczynności. Proszący o jałmużnę
> nie zawsze jest najbiedniejszym i najbardziej
> potrzebującym. Obawa poniżenia wstrzymuje często
> naprawdę biednego, który raczej cierpi nędzę, nie
> uskarżając się na swój los. Takiego to człowiek
> naprawdę ludzki umie odszukać i poratować w
> potrzebie.
> Miłujcie się wspólnie - oto całe prawo, prawo
> Boskie, mocą którego rządzi Bóg światami. Miłość
> jest prawem przyciągania dla istot żyjących i
> zorganizowanych, podobnie jak przyciąganie jest
> prawem miłości dla materii nieorganicznej.
> Nie zapominajcie nigdy, że każdy duch, bez względu
> na stopień swego rozwoju i bez względu na to, czy
> jest wcielony, czy odcieleśniony - jest zawsze
> postawiony między duchem wyższym, który go
> prowadzi i doskonali, a duchem niższym, wobec
> którego ma on te same powinności. Bądźcie więc
> miłosierni nie tylko tym miłosierdziem, które wam
> każe wydobyć z sakiewki obola i obojętnie dać go
> biednemu, który ośmielił się poprosić was o niego,
> lecz wyszukujcie sami biedę ukrytą. Bądźcie
> wyrozumiałymi dla wad i upadków bliźnich waszych i
> zamiast potępiać ich ciemnotę i występki,
> nauczajcie ich i poprawiajcie; bądźcie łaskawymi i
> życzliwymi dla wszystkich waszych podwładnych,
> bądźcie takimi dla najbardziej maluczkich, a
> spełnicie godnie Zakon Boży."
> Czy nie ma ludzi, którzy z własnej winy zeszli na
> żebractwo?
> "Bez wątpienia, lecz gdyby ich dobre wychowanie
> pouczyło, jak mają żyć według prawa Bożego, nie
> byliby popadli w nadużycia, które spowodowały ich
> zgubę. Od wychowania zależy poprawa stosunków
> życiowych całego świata."
> Miłość macierzyńska i dziecięca
> Czy miłość macierzyńska jest cnotą, czy uczuciem
> instynktownym, wspólnym ludziom i zwierzętom?
> "Jest jednym i drugim. Przyroda wszczepiła matce
> miłość do dzieci ze względu na prawo zachowania
> rodzaju ludzkiego, lecz u zwierząt ogranicza się
> ta miłość do potrzeb cielesnych; ustaje, skoro
> piecza ta stanie się zbyteczna. U człowieka
> pozostaje przez całe życie i powoduje poświęcenie
> i zaparcie się siebie samego, które to własności
> są cnotami; przetrwa i śmierć i idzie za dzieckiem
> nawet poza grób; jasne więc, że to coś innego, niż
> u zwierząt."
> Skoro miłość macierzyńska leży w naturze
> człowieka, dlaczego więc nienawidzą niektóre matki
> swoich dzieci i to często od narodzenia?
> "Jest to często dla dziecka pokuta za to, że był
> niedobrym ojcem lub złą matką, albo synem
> niegodnym w innym żywocie na ziemi. W każdym
> podobnym wypadku jest matka pobudzana przez
> jakiegoś niedobrego ducha, by przeszkadzała
> duchowi dziecka w spełnieniu jego zadania
> życiowego, lecz za to przekroczenie praw
> przyrodzonych poniesie karę zasłużoną, a dziecię
> otrzyma nagrodę za przeszkody, gdy je pokona."
> Jeżeli dzieci sprawiają rodzicom wiele przykrości,
> czy usprawiedliwia to rodziców, gdy nie czują do
> nich takiej miłości, jaką obdarzaliby je w
> przeciwnym wypadku?
> "Nie, ponieważ jest to ich zadaniem, by użyli
> wszystkich swoich sił w celu naprowadzenia swych
> dzieci na dobrą drogę. Ale przykrości te są często
> następstwem złych nawyków, którym oni pozwolili
> się zakorzenić u dzieci już od kolebki; zbierają
> więc, co sami zasiali."
>
> Rozdział XI
> DOSKONAŁOŚĆ MORALNA
> Cnoty i wady
> Namiętności
> Samolubstwo
> Charakter dobrego człowieka.
> Poznanie siebie samego.
> Cnoty i wady
> Która cnota jest najchwalebniejsza?
> "Każda ma swoją wartość, ponieważ każda oznacza
> postęp na drodze do dobra. Jest to zawsze cnotą,
> kiedy człowiek sam dobrowolnie zwalcza złe
> skłonności; wszelako najwyższą cnotą jest ofiara
> własnych korzyści dla szczęścia bliźniego bez
> myśli ubocznych. Największą zasługę ma cnota,
> polegająca na miłosierdziu najbardziej
> bezinteresownym."
> Są ludzie, którzy czynią dobro odruchowo, nie
> potrzebując zwalczać przeciwnego popędu. Czy mają
> taką samą zasługę, jak ci, którzy muszą walczyć ze
> swoją naturą, a w końcu ją pokonują?
> "Nie muszą walczyć ze sobą tacy, którzy już daleko
> postąpili naprzód; oni walczyli dawniej i
> zwyciężyli, dlatego to nie sprawiają im dobre
> uczucia żadnych trudności, a ich poczynania zdają
> się im całkiem naturalne: dobro stało się dla nich
> przyzwyczajeniem. Powinniście ich więc czcić, jako
> starych bojowników, którzy podnieśli się na wyższy
> stopień doskonałości.
> Ponieważ jesteście jeszcze bardzo dalecy od
> doskonałości, zdumiewają was te przykłady, i
> podziwiacie je tym więcej, im rzadziej się
> pojawiają; wiedzcie zatem, że w światach
> doskonalszych jest prawidłem to, co jest u was
> wyjątkiem. Dążenie do dobra i doskonałości jest
> tam samorzutne, ponieważ są zamieszkane tylko
> przez duchy dobre, a jakiekolwiek złe zamiary
> byłyby potwornym wyjątkiem. Dlatego są tam ludzie
> szczęśliwi. Tak będzie i na ziemi, gdy ludzkość
> się zmieni i gdy zrozumie i będzie spełniała
> miłosierdzie w prawdziwym tego słowa znaczeniu."
> Oprócz wad i namiętności, na których każdy się
> pozna, co jest najistotniejszym znamieniem
> niedoskonałości?
> "Interesowność. Przymioty moralne są często jako
> pozłota na naczyniu miedzianym, nie wytrzymująca
> próby doświadczenia. Człowiek może istotnie
> posiadać przymioty, czyniące z niego dobrego
> człowieka w oczach świata, ale przymioty te,
> chociaż oznaczają już pewien postęp, nie
> wytrzymują niektórych doświadczeń. Nieraz
> wystarczy dotknąć się struny jego korzyści
> osobistych, by ujawnić mętną głąb jego duszy.
> Bezinteresowność prawdziwa jest na ziemi tak
> rzadka, że ludzie ją podziwiają, jak jaki okaz
> nadprzyrodzony.
> Pociąg do rzeczy materialnych jest widoczną oznaką
> niższości, albowiem czym bardziej człowiek jest
> przywiązany do dóbr tego świata, tym mniej pojmuje
> swoje powołanie; przeciwnie zaś przez
> bezinteresowność dowodzi, że patrzy na przyszłość
> ze stanowiska wyższego."
> Są też ludzie bezinteresowni, ale nieoględni,
> którzy szafują swoim mianem bez istotnej korzyści,
> ponieważ nie umieją go użyć rozsądnie. Czy mają
> jaką zasługę?
> "Mają zasługę bezinteresowności, ale nie mają
> zasługi dobra, które mogliby wyświadczyć. Jeżeli
> bezinteresowność jest cnotą, to hojność
> nierozważna jest brakiem rozsądku. Bogactwo nie
> zostało nikomu dane, by
> je rzucał na wiatr, jak też i nie po to, by je
> ktoś zgarniał do skrzyń - albowiem jest to
> powierzony mu skarb, z którego będzie musiał
> zdawać rachunek; będzie odpowiadał za wszystko
> dobro, jakie mógł za jego pomocą uczynić, a nie
> uczynił i za wszystkie łzy, które mógł osuszyć
> pieniędzmi, rozdanymi ludziom, potrzebującym
> ich."
> Czy zasługuje na naganę ten, który czyni dobrze
> bez oglądania się wprawdzie na nagrodę na ziemi,
> jednakowo w nadziei, że otrzyma nagrodę na tamtym
> świecie i że tam poprawi się jego położenie? Czy
> myśl ta nie szkodzi jego postępowi?
> "Dobroczynnym powinno się być z miłosierdzia, to
> jest bezinteresownie."
> Ale każdy chowa przecież w duszy naturalne
> pragnienie, by postępować naprzód i wydobyć się z
> nędznego stanu tego żywota; duchy same pouczają
> nas, byśmy w tym celu dobrze czynili. Czy źle jest
> więc myśleć, że możemy się za to spodziewać czegoś
> lepszego, niż na ziemi?
> "Nie, ale kto czyni dobrze bez skrytej myśli
> ubocznej, dlatego tylko, by się przypodobać Bogu i
> swemu bliźniemu cierpiącemu, jest już na pewnym
> stopniu rozwoju, który mu pozwoli znacznie
> wcześniej dojść do szczęśliwości, niż jego bratu,
> który czyni dobrze po rozwadze i namyśle, ale nie
> z wewnętrznego popędu serca swego."
> Czy nie należy tutaj rozróżniać dobro, uczynione
> bliźniemu, od troski o wyzbycie się własnych wad?
> Pojmujemy, że jest mało chwalebnym czynić dobrze z
> myślą o nagrodzie w tym żywocie; lecz poprawić
> się, pokonując swoje namiętności, zmieniając swój
> charakter, by przybliżyć się do dobrych duchów i
> podnieść się - czy i to jest znamieniem niskości?
> "Nie, nie; ale mówiąc, byście dobrze czynili,
> chcemy przez to powiedzieć, żebyście byli
> miłosierni. Kto oblicza, co mu każdy dobry uczynek
> przyniesie w przyszłości na tym, czy na tamtym
> świecie, postępuje jak samolub; ale nie ma w tym
> samolubstwa, gdy stajecie się lepszymi w celu
> przybliżenia się do Boga, ponieważ to jest celem
> każdego."
> Jeden człowiek urodził się w zbytku i nigdy nie
> zaznał biedy, drugi nabył bogactwo własną pracą, a
> obaj używają tego wyłącznie dla potrzeb i korzyści
> osobistych; który ponosi większą winę?
> "Ten, który poznał cierpienie, ponieważ wie on, co
> znaczy cierpieć i zna boleść, a nie chce jej nieść
> ulgi; zbyt często zapomina, co sam przeszedł."
> Z dwóch skąpców jeden odmawia sobie wszystkiego i
> umiera w niedostatku na swoich skarbach; drugi
> jest skąpy tylko dla drugich, dla siebie jest
> hojny; podczas gdy wzdraga się ponieść najmniejszą
> ofiarę, by przy śluzy ć się komuś lub uczynić coś
> użytecznego, nic go nie powstrzyma od zaspokojenia
> swoich zachcianek i namiętności. Gdy zwrócą się do
> niego o jaką usługę, jest zawsze bez grosza, ale
> gdy chce zaspokoić jaką zachciankę osobistą, ma
> zawsze dość. Który jest winniejszy i który będzie
> miał gorsze miejsce w zaświecie?
> "Ten, który używa, ponieważ jest więcej egoistą
> niż skąpcem; drugi już sam się po części ukarał."
> Czy jest nagannym, jeżeli ktoś pragnie bogactwa,
> by mógł czynić dobrze?
> "Takie pożądanie jest chwalebne, o ile jest
> czyste; lecz czy to pragnienie jest zawsze
> bezinteresowne i nie ukrywa utajonych myśli
> osobistych? Czy tą pierwszą osobą, której pragnie
> dobrze czynić, nie jest często on sam?"
> Czy ponosimy winę, gdy badamy biedy drugich?
> "Jeżeli czynicie to dlatego, by ich obmawiać,
> jesteście winnymi; oznacza to brak miłosierdzia.
> Jeżeli to czynicie dla korzyści osobistej, byście
> się sami wystrzegali takich błędów, może to być
> niekiedy pożyteczne, ale nie wolno zapominać, że
> wyrozumiałość i pobłażliwość dla błędów cudzych
> jest jedną z cnót, objętych miłosierdziem. Przed
> uczynieniem wymówek innym za ich niedoskonałości,
> rozważcie wprzód, czy nie można tego samego rzec o
> was samych. Starajcie się więc o to, byście wobec
> wad, które wytykacie innym, mieli przymioty
> przeciwne, a to jest najlepszym środkiem do
> podniesienia waszego. Jeżeli wytykacie coś
> skąpcowi - bądźcie szczodrymi, gdy pysznemu -
> bądźcie skromnymi, jeśli kto jest grubianinem -
> bądźcie uprzejmymi; jeżeli macie do czynienia z
> małostkowym - bądźcie wspaniałomyślni, jednym
> słowem czyńcie tak, by nie można wobec was
> zastosować słów Chrystusa: "Widzicie źdźbło w oku
> brata swego, ale belki w oku swoim nie widzicie."
> Czy jest rzeczą niewłaściwą, zagłębiać się w rany
> społeczeństwa i odsłaniać je?
> "Zależy to od zamiaru, w jakim to czynicie. Jeżeli
> pisarz ma tylko na myśli, by wzbudzić zgorszenie,
> jest to dla niego rodzaj zabawy, którą sobie
> urządza, przedstawiając obrazy życiowe, dające
> raczej zły, niż dobry przykład. Jeżeli więc
> znajduje przyjemność w wyjawianiu złego, nie
> ominie go kara."
> Niektórzy pisarze wydali piękne i bardzo moralne
> dzieła, przyczyniające się do postępu ludzkości,
> sami jednak mało z nich skorzystali; czy otrzymają
> jako duchy nagrodę za dobro, jakie spowodowali
> swoimi dzie******************************
> "Moralność bez uczynków jest to posiew bez pracy.
> Na co przyda się wam zasiew, jeżeli go nie
> doprowadzicie, by wydał owoce i was wyżywił? Na
> tych ludziach ciąży większa wina, ponieważ byli
> dość inteligentni, by niejedno zrozumieć, jeżeli
> jednak nie postępowali według zasad, jakie
> głosili, zrzekli się tym samym zbioru owoców."
> Czy zasługuje na naganę ten, który dobrze czyni, a
> ma tego świadomość i sam się do tego przed sobą
> przyznaje?
> "Skoro może mieć świadomość zła, które popełnia,
> powinien mieć również świadomość dobra, aby
> wiedział, czy działa źle, czy dobrze. Tylko
> wówczas, gdy zważy wszystkie swe uczynki na wadze
> Zakonu Bożego, a zwłaszcza na szali prawa
> sprawiedliwości, miłości i miłosierdzia, może
> orzec, czy są dobre, czy złe, może je pochwalić
> lub potępić. Nie zasługuje więc na naganę, jeżeli
> pozna, że pokonał skłonności złe i raduje się z
> tego, byleby tylko nie szukał w tym zadowolenia
> swej próżności, ponieważ wtedy popadłby w inną
> zdrożność."
> Namiętności
> Zaród namiętności tkwi w samej przyrodzie, czy
> więc jest on zły sam w sobie?
> "Nie, namiętność polega na nadmiarze chęci; sama
> zasada chcenia była człowiekowi udzielona w dobrym
> celu, a namiętności mogą pobudzić człowieka do
> wszelkich czynów; tylko ich nadużywanie wywołuje
> zło."
> Jak można określić granice, gdzie namiętności
> przestają być dobrymi?
> "Namiętności są jak koń, który jest pożyteczny,
> gdy się nim kieruje, a staje się niebezpieczny,
> gdy on zaczyna panować. Zrozumcie, więc, że
> namiętność staje się szkodliwą od tej chwili, gdy
> utracicie władzę nad nią i że wtedy przynosi
> szkodę wam lub komu innemu."
> Namiętności są dźwignią, powiększającą
> dziesięciokrotnie siły człowieka; pomagają one do
> wypełnienia zamierzeń Opatrzności, lecz jeżeli
> człowiek zamiast nimi kierować, pozwoli się przez
> nie opanować, wówczas siła, która w jego ręce
> mogła zdziałać wiele dobrego, uderzy na niego i
> zniszczy go samego.
> Każda namiętność ma swój początek w jakimś uczuciu
> lub potrzebie przyrodzonej. W istocie więc nie
> jest niczym złym, ponieważ zasadza się na jednym z
> warunków opatrznościowych życia ludzkiego.
> Namiętność we właściwym słowa znaczeniu jest
> przesadą, wyolbrzymieniem jakiejś potrzeby lub
> uczucia i odznacza się właśnie owym nadmiarem;
> staje się złą, gdy powoduje jakiekolwiek zło.
> Każda namiętność, która zniża człowieka do natury
> zwierzęcej, oddala go od jego natury duchowej.
> Każde zaś uczucie, podnoszące człowieka ponad
> naturę zwierzęcą, oznacza przewagę ducha nad
> materią i zbliża go do doskonałości.
> Czy człowiek może zawsze pokonać swoje źle
> skłonności?
> "Tak, a nieraz wystarczą słabe tylko wysiłki; lecz
> brak mu woli! Ach, jak smutno, że tak mało kto z
> was zdobywa się na takie wysiłki!"
> Czy może człowiek otrzymać skuteczną pomoc od
> duchów dla pokonania swych namiętności?
> "Jeżeli prosi szczerze Boga i swego dobrego
> opiekuna, pośpieszą mu na pewno dobre duchy z
> pomocą, ponieważ to jest ich posłannictwem."
> Czy istnieją też tak nieprzezwyciężone
> namiętności, że wola nie zdoła ich pokonać?
> "Jest wiele osób, które mówią: chcę, ale ich wola
> jest tylko na ustach; one chcą, ale są przy tym
> bardzo zadowolone, że tak się nie stanie. Jeżeli
> człowiek myśli, że nie może przemóc swoich
> namiętności, to dlatego, że jego duch ma w nich
> upodobanie. Kto zaś stara się je stłumić, rozumie
> swoją naturę duchową, a ich pokonanie jest dlań
> zwycięstwem ducha nad materią."
> Jaki środek jest najskuteczniejszy dla zwalczenia
> przewagi natury cielesnej?
> "Zaparcie siebie samego."
> Samolubstwo
> Którą wadę można uważać za pierwotną?
> "Samolubstwo, ponieważ z niego pochodzi wszystko
> zło. Badajcie wszystkie wady, a zobaczycie na ich
> dnie egoizm. Nadaremnie będziecie zwalczać
> przywary, nie wykorzenicie ich prędzej, dopóki nie
> uchwycicie zła u korzenia, dopóki nie zniszczycie
> przyczyny. Niech tedy wszystkie usiłowania wasze
> zdążają do tego celu, ponieważ tam jest prawdziwa
> rana ludzkości. Ktokolwiek chce się w tym żywocie
> przybliżyć do doskonałości moralnej, musi
> wykorzenić w sobie każdy odruch samolubstwa,
> ponieważ sobkostwo nie zgadza się ze
> sprawiedliwością, miłością i miłosierdziem, ono
> niweczy wszystkie inne zalety."
> Wobec tego, że egoizm zasadza się na poczuciu
> potrzeb osobistych, zdaje się rzeczą bardzo trudną
> wykorzenić go z serca ludzkiego. Czy osiągnie się
> kiedy ten cel?
> "Im więcej poznania zdobywają ludzie w rzeczach
> duchowych, tym mniejszą uwagę przywiązują do
> rzeczy materialnych; następnie trzeba zmienić
> urządzenia ludzkie, które egoizm podtrzymują i
> pobudzają. Zależy to od wychowania."
> Egoizm zrosi się z ludzkością; czy nie będzie
> zawsze przeszkadzał w osiągnięciu zupełnej
> szczęśliwości na ziemi?
> "Prawda to niestety, że egoizm jest waszą
> największą wadą, lecz jest on dowodem waszej
> niższości duchowej, natomiast nie jest nieodłączną
> cechą ludzkości jako takiej. Duchy tedy zatracają
> go stopniowo, oczyszczając się w kolejnych
> wcieleniach, jak wyzbywają się wszystkich innych
> błędów i wad. Czyż nie macie na ziemi żadnego
> człowieka, który by był w wielkiej mierze
> pozbawiony sobkostwa i który by spełniał prawo
> miłosierdzia? Jest ich więcej, niż myślicie, ale
> mało ich znacie, ponieważ cnota nie szuka
> rozgłosu. Jeżeli jest jeden, dlaczego nie mogłoby
> ich być dziesięć, tysiąc itd.?"
> Egoizm zamiast zmniejszać się, rośnie coraz
> bardziej z postępem cywilizacji, która go, zdaje
> się wzbudza i podtrzymuje; w jaki sposób więc może
> przyczyna zniszczyć swój skutek?
> "Czym większe jest jakieś zło, tym większy
> wywołuje wstręt. Gdy samolubstwo wywoła wiele
> złego, zrozumiecie, że trzeba je wykorzenić. Gdy
> ludzie wyzwolą się z egoizmu, który nimi rządzi,
> będą żyli jak bracia, nie wyrządzając sobie
> żadnych krzywd, wspierając się nawzajem, dzięki
> wzajemnemu uczuciu solidarności; silny będzie
> natenczas podporą słabego a nie jego gnębicielem i
> nie spotka się ludzi, którym by brakowało środków
> do życia, ponieważ wszyscy będą wykonywali prawo
> sprawiedliwości. Będzie to królestwo dobra, które
> duchy mają za zadanie przygotować na ziemi.
> W jaki sposób można wykorzenić samolubstwo?
> "Ze wszystkich wad ludzkich najtrudniejszym do
> wykorzenienia jest egoizm, ponieważ zależy od
> wpływu materii, z którą człowiek jeszcze zbyt
> blisko jest złączony i jeszcze nie zdołał się od
> tego wpływu wyswobodzić, a wszystko przyczynia się
> do tego, by utrzymać ten wpływ; jego
> ustawodawstwo, jego organizacja społeczna i
> wychowanie. Samolubstwo zacznie zanikać w miarę,
> jak życie moralne będzie przeważało nad życiem
> materialnym, a nade wszystko w miarę wzrostu
> poznania, jakie wam daje spirytyzm o waszym
> istotnym stanie w przyszłości, a nie takim, jak go
> błędnie przedstawiają różne alegoryczne wymysły.
> Skoro spirytyzm dobrze zrozumiany przepoi
> moralność i religię, przemieni zwyczaje, nawyki i
> stosunki społeczne. Samolubstwo opiera się na
> przecenianiu osobowości. Otóż spirytyzm dobrze
> pojmowany, powtarzam to, daje tak wysoki punkt
> patrzenia na rzeczy, że poczucie osobowości znika
> wobec bezmiaru nieskończoności. Strącając
> osobowość z nie należącego się jej piedestału, a
> przynajmniej okazując, czym jest w istocie,
> zwalcza tym samym egoizm.
> Krzywda, jaką ponosi człowiek wskutek samolubstwa
> innych, czyni nieraz z niego samoluba, bo czuje
> potrzebę przybrania postawy obronnej. Gdy widzi,
> że inni myślą tylko o sobie, a nie o nim, dochodzi
> do wniosku, że i on musi się troszczyć więcej o
> siebie, niż o innych. Gdy zasady miłosierdzia i
> braterstwa będą podstawą ustaw społecznych,
> stosunków prawnych jednego narodu do drugiego i
> jednego człowieka do drugiego, wtedy człowiek
> będzie mniej myślał o sobie, widząc, że i inni tak
> myślą; podda się umoralniającemu wpływowi
> przykładu i stosunków społecznych. Wobec
> prawdziwego zalewu samolubstwa potrzeba nie lada
> cnoty, by zaprzeć się swojej osobowości na korzyść
> drugich, którzy często nie poczuwają się za to do
> żadnej wdzięczności. Dla tych właśnie, którzy
> posiadają tę cnotę, jest Królestwo niebieskie
> otwarte, dla nich przede wszystkim jest zachowana
> szczęśliwość wybranych, albowiem zaprawdę powiadam
> wam, że w dzień sprawiedliwości ten, który myślał
> tylko o sobie, będzie odsunięty na bok i skazany
> na osamotnienie."
> Czyni się niezaprzeczenie chwalebne wysiłki, by
> przyśpieszać postęp ludzkości. Zachęca się,
> pobudza, pielęgnuje i otacza czcią dobre uczucia
> więcej, niż w którejkolwiek innej epoce, a jednak
> żerujący czerw sobkostwa jest wciąż jeszcze
> otwartą raną społeczeństwa ludzkiego. Jest ono
> prawdziwą plagą, rozszerzającą się na całym
> świecie, której każdy w mniejszym lub większym
> stopniu pada ofiarą. Musimy ją więc zwalczać, jak
> zwalczamy każdą zakaźną chorobę. Przy tym
> postępujmy jak lekarz: idźmy do samego źródła
> choroby. Wyszukujmy tedy w całej organizacji
> społecznej, od rodziny aż do narodów, od chaty do
> pałacu, wszelkie przyczyny, wszystkie widoczne lub
> ukryte wpływy, wzbudzające, podtrzymujące i
> rozwijające myśli egoistyczne; gdy poznamy
> przyczyny, wtedy lekarstwo znajdzie się samo.
> Wówczas będzie chodziło tylko o walkę z nimi,
> choćby nie ze wszystkimi równocześnie, a powoli
> będzie jad wykorzeniony. Leczenie będzie
> długotrwałe, ponieważ przyczyny są liczne.
> Uzdrowienie będzie tylko wtedy możliwe, gdy zło
> zostanie wyrwane z korzeniem, a stanie się to
> przez wychowanie społeczeństwa, ale nie takie,
> które troszczy się tylko o wydanie ludzi uczonych,
> lecz wychowanie ludzi dobrych i szlachetnych.
> Dobrze pojęte wychowanie jest bowiem kluczem do
> postępu moralnego. Gdy się pozna sposób
> kształtowania dzielnych charakterów, jak się zna
> sposób kształcenia rozumu, będzie je można
> prostować, jak się prostuje młode rośliny. Ale
> umiejętność taka wymaga wiele rozwagi, wiele
> doświadczenia i głębokiej obserwacji. Jest wielkim
> błędem, jeżeli sądzimy, że wystarczy mieć dużo
> wiadomości, by móc to zadanie wykonać należycie.
> Ktokolwiek śledzi żywot dziecka bogacza, czy
> biedaka już od narodzenia i zobaczy różnorodne,
> szkodliwe wpływy, działające nań wskutek
> niedołęstwa, niedbalstwa i nieświadomości jego
> wychowawców, oraz widzi, jak często środki,
> stosowane do jego umoralnienia, chybiają celu -
> ten się nie będzie dziwił, iż na świecie spotyka
> się tyle przewrotności. Czyńmy dla moralności
> tyle, ile czyni się dla kształcenia umysłu, a
> przekonamy się, że jeśli istnieją natury oporne,
> to więcej, niż sądzimy, jest takich, które
> wymagają tylko dobrej uprawy, by wydały jak
> najlepsze owoce.
> Człowiek chce być szczęśliwy, to uczucie leży w
> jego naturze: dlatego pracuje bez ustanku, by
> poprawić swoje położenie na ziemi i wyszukuje
> przyczyny swoich niepowodzeń, by im zapobiec. A
> skoro zrozumie, że samolubstwo jest jedną z
> przyczyn, które rodzą pychę, żądzę sławy,
> chciwość, zawiść, nienawiść, zazdrość, które go na
> każdym kroku urażają i wprowadzają zamęt we
> wszystkie stosunki społeczne, które niszczą
> zaufanie, które zmuszają człowieka do obrony przed
> swoim sąsiadem, a z przyjaciół czynią
> nieprzyjaciół wtedy pojmie, że wada ta nie zgadza
> się z jego spokojem i prawdziwą szczęśliwością a
> dodajmy: i z prawdziwym bezpieczeństwem. Czym
> więcej kto ucierpiał z powodu egoizmu, tym
> bardziej pozna konieczność podjęcia walki
> przeciwko niemu, tak, jak walczy przeciwko
> zarazie, szkodliwym zwierzętom i wszystkim
> klęskom. Przymusi go do tego jego własny interes.
> Samolubstwo jest źródłem i powodem wszelkich wad i
> przywar, podobnie jak miłosierdzie źródłem
> wszystkich cnót. Zniszczenie pierwszego, a
> rozwinięcie drugiego powinno być celem wszystkich
> wysiłków człowieka, jeżeli chce zabezpieczyć sobie
> szczęście doczesne i przyszłe!
> Charakter dobrego człowieka
> Po czym można poznać prawdziwy postęp człowieka,
> podnoszący go na wyższy stopień duchowy?
> "Duch wykazuje wysoki poziom, jeżeli wszystkie
> czyny jego żywota cielesnego są spełnianiem prawa
> Bożego, a przewodzi mu zawsze myśl o życiu
> duchowym."
> Naprawdę dobrym człowiekiem jest ten, który
> spełnia zakon sprawiedliwości, miłości i
> miłosierdzia z najczystszych pobudek. Gdy bada on
> własne sumienie odnośnie do swych uczynków, pyta
> się, czy nie przestąpił tego prawa, czy nie
> popełnił coś złego, czy spełniał wszystko dobre,
> co mógł uczynić, czy nie miał kto przyczyny
> uskarżać się na niego, a w końcu, czy uczynił
> innym wszystko, co by sobie życzył, by dla niego
> uczynili!
> Człowiek przejęty uczuciem miłosierdzia i miłości
> do bliźniego czyni dobrze dla dobra samego, nie
> oczekując nagrody i ofiarowuje swój własny interes
> na ołtarzu sprawiedliwości. Jest dobry, ludzki i
> życzliwy dla każdego, ponieważ widzi we wszystkich
> ludziach braci swoich bez różnicy wyznania, stanu
> i narodowości. Moc i bogactwo uważa za powierzone
> mu dobra, których ma używać dla dobra
> powszechnego; dlatego też nie stanie się nigdy
> pysznym, wiedząc, że może je każdej chwili
> utracić. Używa mocy swej dla podniesienia
> moralnego swych podwładnych, a nigdy do
> tyranizowania ich swoją hardością i
> bezwzględnością. Człowiek dobry jest pobłażliwy i
> wyrozumiały wobec słabości i błędów innych,
> ponieważ wie, że sam potrzebuje pobłażliwości,
> pamiętając słowa Chrystusa: "Kto z was jest bez
> grzechu, niech na nią pierwszy rzuci kamieniem."
> Nie jest mściwy: za przykładem Zbawiciela
> odpuszcza urazy, a pamięta tylko dobrodziejstwa,
> wiedząc, że jego grzechy będą mu odpuszczone w tej
> mierze, w jakiej sam drugim odpuszcza. Przestrzega
> i szanuje prawa swych bliźnich według zasady: "Nie
> czyń drugiemu, czego nie chcesz, by tobie
> czyniono."
> Poznanie siebie samego
> Co jest najlepszym praktycznym środkiem do
> poprawienia się w tym żywocie?
> "Mędrzec starożytny powiedział: "Poznaj samego
> siebie!"
> Uznajemy wielką mądrość tej zasady, ale cała
> trudność polega właśnie na poznaniu siebie samego;
> w jaki sposób można tego dopiąć?
> "Czyńcie to samo, co i ja czyniłem w moim życiu na
> ziemi. W końcu dnia badałem swoje sumienie,
> przebiegałem w pamięci wszystkie moje czyny i
> pytałem się siebie, czy nie zaniedbałem jakiegoś
> obowiązku i czy nie ma kto przyczyny użalać się na
> mnie. W ten sposób doszedłem do poznania siebie
> samego i zobaczyłem, w czym się mam jeszcze
> poprawić. Kto przypominałby sobie codziennie
> wieczorem wszystkie swoje uczynki i pytał się, co
> uczynił dobrego lub złego, prosząc Boga i swojego
> anioła stróża o oświecenie, zdobyłby wielką siłę,
> pomocną mu na drodze doskonalenia, gdyż wierzcie
> mi, Bóg by go wspomagał. Pytajcie się wtedy,
> coście uczynili i z jakiego powodu postąpiliście
> tak lub owak w pewnych okolicznościach, czy
> uczyniliście coś, co byście u innego potępili i
> czyście nie popełnili czegoś, do czego
> wstydzilibyście się przyznać? Zapytajcie się
> jeszcze i o to: Gdyby spodobało się Bogu odwołać
> was w tej chwili, czy nie musielibyście się
> obawiać czyjegoś spojrzenia, wróciwszy do świata
> duchów, gdzie nie ma nic skrytego? Badajcie,
> coście uczynili przeciw Bogu, przeciwko bliźniemu
> swemu, a ostatecznie i przeciwko sobie samemu.
> Odpowiedzi będą dla waszego sumienia bądź to
> pocieszeniem, bądź oznajmieniem zła, które macie
> naprawić.
> Poznanie siebie samego jest przeto kluczem do
> poprawy. Powiecie może: jak możemy się sami
> osądzać? Czyż nie mamy złudzeń miłości własnej,
> która pomniejsza nasze błędy i usprawiedliwia je?
> Skąpiec uważa się tylko za oszczędnego i
> przewidującego, a pyszny myśli o sobie, że jest
> dostojny. - To jest aż nazbyt prawdziwe, ale macie
> sposób kontroli, który was nie może oszukać. Gdy
> nie macie pewności co do wartości jakiegoś swego
> postępku, zapytajcie się siebie, jakbyście go
> osądzali, gdyby go kto inny popełnił. Jeżeli się
> wam nie podoba u innego, nie może być dobrym,
> ponieważ nie ma dwojakiej miary sprawiedliwości.
> Starajcie się też dowiedzieć, jak inni sądzą o tej
> rzeczy, nie lekceważcie zdania nieprzyjaciół
> waszych, ponieważ oni nie mają przyczyny ukrywać
> przed wami prawdy, a często stawia ich Opatrzność
> wedle was jako zwierciadło, aby was napomnieli z
> większą szczerością, niżby to zrobił przyjaciel.
> Gdy wtedy ten, który chce się naprawdę poprawić,
> bada swoje sumienie, i pragnie wyrwać z siebie złe
> skłonności, jak wyrywa zielsko w ogrodzie, niech
> czyni obrachunek moralny dnia ubiegłego, jak to
> czyni kupiec, obliczając swoje straty i zarobki.
> Kto może sobie powiedzieć, że dzień jego był
> dobry, ten może spokojnie spać i bez bojaźni
> oczekiwać przebudzenia do żywota innego.
> Stawiajcie więc sobie jasne i ściśle określone
> pytania i nie obawiajcie się ich pomnażać. Warto
> ofiarować kilka minut dla uzyskania wiecznej
> szczęśliwości. Czy nie pracujecie codziennie tylko
> dlatego, aby nagromadzić środki, które by wam
> zapewniły spokojny byt na starsze lata? Czy ten
> odpoczynek nie jest przedmiotem wszystkich waszych
> pragnień, celem, dla którego chętnie znosicie
> wszystkie trudności i odmawiacie sobie na razie
> wielu przyjemności? A wszakże co znaczy ten
> kilkudniowy odpoczynek, zamącony słabością
> cielesną, wobec owego odpoczynku, który oczekuje
> człowieka dobrego za grobem? Czy nie warto dołożyć
> trudu, by go osiągnąć? Wiem, że wielu powie, iż
> teraźniejszość jest oczywista, a przyszłość
> niepewna. I właśnie tę myśl mamy u was zniszczyć i
> dlatego pragniemy dać wam poznać tę przyszłość
> tak, byście nie mieli w duszy żadnej wątpliwości
> co do tego. Dlatego usiłowaliśmy z początku
> zwrócić waszą uwagę za pomocą zjawisk,
> działających na wasze zmysły, a teraz podajemy wam
> naukę, którą powinien każdy głosić i rozszerzać."
> Wiele grzechów, jakich się dopuścimy, przejdzie
> tak, że ich nawet nie zauważymy. Gdybyśmy według
> rady powyższej częściej badali nasze sumienie,
> zobaczylibyśmy, jak często grzeszymy, nie myśląc
> wcale o tym, ponieważ nie badamy natury i pobudek
> naszych uczynków. Metoda pytań jest pewniejsza,
> niż maksymy, których zwykle nie stosujemy do
> siebie. Tutaj żąda się ścisłej odpowiedzi tak lub
> nie, nie dopuszczającej żadnej dwuznaczności.
>
> CZĘŚĆ IV
> NADZIEJE I POCIECHY
> Rozdział I
> ZIEMSKIE CIERPIENIA I RADOŚCI
> Szczęście i nieszczęście względne
> Utrata osób ukochanych
> Rozczarowanie i niewdzięczność
> Związki antypatyczne
> Bojaźń przed śmiercią
> Zniechęcenie do życia
> Samobójstwo.
> Szczęście i nieszczęście względne
> Czy człowiek może być całkowicie szczęśliwy na
> ziemi?
> "Nie, ponieważ życie jego na ziemi jest
> doświadczeniem albo pokutą; od niego jednak
> zależy, czy złagodzi cierpienia i osiągnie takie
> szczęście, jak to jest w ogóle na ziemi możliwe."
> Pojmujemy, że człowiek będzie szczęśliwy, gdy się
> ludzkość przemieni, lecz czy może człowiek
> zapewnić sobie tymczasem szczęście względne?
> "Człowiek jest najczęściej twórcą swego
> nieszczęścia. Jeżeli spełnia Zakon Boży, oszczędzi
> sobie wiele cierpień i zyska szczęśliwość tak
> wielką, jaką jego grubomaterialny byt może
> objąć."
> Człowiek, który dobrze zrozumiał swoje przyszłe
> powołanie, widzi w żywocie ziemskim tylko byt
> doczesny. Jest on dlań jak chwilowy popas w
> jakiejś nędznej gospodzie; znosi łatwo różne
> przemijające przykrości podróży, która ma go
> zaprowadzić na stanowisko tym lepsze, im lepiej
> się do niej przygotował.
> W żywocie doczesnym bywamy karani za przekroczenie
> praw żywota materialnego cierpieniami, które
> wypływają z przekroczenia tych praw i z naszych
> wybryków. Gdy bliżej zastanawiamy się nad
> przyczynami naszego nieszczęścia, widzimy, że po
> większej części są skutkiem jednego zboczenia z
> prawej drogi. Przez ten fałszywy krok weszliśmy na
> drogę złą i brnąc z jednego upadku w drugi,
> popadamy w nieszczęście.
> Szczęście doczesne jest względne zależnie od stanu
> danego osobnika. Co wystarcza do szczęścia
> jednemu, nie wystarcza drugiemu. Czy istnieje
> jednakowoż jakaś miara szczęścia wspólna dla
> wszystkich ludzi?
> "Dla życia cielesnego jest nią posiadanie
> niezbędnych środków, dla życia moralnego: czyste
> sumienie i wiara w przyszłość."
> Czy to, co jest zbytkiem dla jednego, nie jest
> niezbędnym dla drugiego i odwrotnie?
> "Tak, według waszych pojęć materialnych, waszych
> przesądów, waszej żądzy sławy i wszystkich waszych
> śmiesznych niedorzeczności, które przyszłość
> będzie sądziła, gdy zrozumiecie prawdę. Bez
> wątpienia uważa się ten, który miał 50.000 zł
> dochodu, za bardzo nieszczęśliwego, gdy musi się
> ograniczyć do 10.000 zł, ponieważ nie może
> odgrywać roli tak wielkiego pana i nie może żyć na
> odpowiedniej stopie, mieć koni, lokai, oraz
> zaspokajać wszystkich swoich zachcianek i
> namiętności. Sądzi, że cierpi niedostatek. Czy
> myślicie, że jest naprawdę pożałowania godny,
> jeżeli obok niego widzicie innych, przymierających
> głodem i chłodem, nie mających schronienia, gdzie
> by mogli głowę skłonić? Mądry, chcąc czuć się
> szczęśliwym, patrzy zawsze poniżej siebie, nie nad
> siebie, chyba że zapragnie wznieść się duszą w
> nieskończoność."
> Bywają nieszczęścia i cierpienia niezależne od nas
> i od naszego sposobu postępowania, bo spadają i na
> człowieka najsprawiedliwszego. Czy jest jaki
> sposób, by ich uniknąć?
> "Kto chce kroczyć naprzód, powinien się im poddać
> bez szemrania; wszelako czerpie zawsze siłę i
> pociechę w swoim sumieniu, budzącym w nim nadzieję
> lepszej przyszłości, jeżeli spełni wszystko, czego
> trzeba do jej osiągania."
> Czy cywilizacja, stwarzając nowe potrzeby, nie
> jest przyczyną nowych nieszczęść?
> "Cierpienia tego świata pozostają w związku z
> potrzebami sztucznymi, jakie sobie stwarzacie. Kto
> umie ograniczyć swoje pragnienia i spogląda bez
> zawiści na to, co jest nad nim, oszczędzi sobie
> wiele zawodów w tym żywocie. Najbogatszym jest
> ten, kto ma najmniej potrzeb.
> Zazdrościcie uciech tym, którzy zdają się wam
> szczęśliwymi na świecie; lecz czy wiecie, co ich
> oczekuje? Jeżeli używają tylko dla siebie, by
> sobie dogodzić, są egoistami, a w przyszłości los
> się im odwróci. Żałujcie ich raczej. Bóg zezwala
> niekiedy, by i człowiek niedobry opływał w
> dostatki, jednak szczęście jego nie jest do
> pozazdroszczenia, albowiem spłacać je będzie łzami
> gorzkimi. Gdy sprawiedliwy jest nieszczęśliwy -
> otrzyma za to cierpienie nagrodę, jeżeli je znosi
> mężnie. Pamiętajcie o słowach Chrystusa:
> "Błogosławieni, którzy cierpią, albowiem ich jest
> królestwo niebieskie."
> Zbytek zapewne nie jest niezbędny do szczęścia,
> lecz tak nie jest z tym, co koniecznie do życia
> potrzebne. Czy nie jest więc istotnym nieszczęście
> tych, którym brak i najniezbędniejszych środków do
> życia?
> "Człowiek jest rzeczywiście nieszczęśliwy, gdy
> cierpi niedostatek w tym, co mu do życia i dla
> zdrowia koniecznie potrzebne. Niedostatek ten
> powstaje czasami z jego winy i wtedy niech obwinia
> siebie samego; jeżeli zaś kto inny zawinił,
> wówczas odpowiedzialność za to spada na tego, kto
> jest przyczyną biedy."
> Bóg wskazuje nam widocznie nasze istotne powalanie
> na ziemi przez odpowiednie nasze zdolności
> przyrodzone. Czyż wiele naszych niepowodzeń nie
> wynika z tego, że nie stosujemy się do tego
> powołania?
> "To prawda, a często rodzice z pychy lub skąpstwa
> odwodzą dzieci swoje z drogi, przez przyrodę im
> wskazanej i przez to zboczenie burzą ich
> szczęście; będą musieli za to odpowiadać."
> Uznajecie więc za dobre, aby syn wysoko urodzonego
> pana robił np. buty gdyby miał do tego zdolności?
> "Nie należy popadać w niedorzeczności, ani
> przesadzać; cywilizacja ma swoje wymagania.
> Dlaczego miałby syn wysoko postawionej osoby, jak
> mówisz, robić buty, jeżeli może czynić co innego?
> Może stać się zawsze użytecznym odpowiednio do
> swoich uzdolnień, jeżeli nie użyje ich w
> przeciwnym kierunku. Tak np. zamiast złym
> adwokatem, mógłby zostać może dobrym mechanikiem
> itp."
> Stawianie ludzi poza obrębem ich sfery uzdolnień
> jest bez wątpienia jedną z najczęstszych przyczyn
> ich niepowodzeń. Niezdolność do zawodu wybranego
> jest niewyczerpanym źródłem wszelkich niedomagań;
> do tego przyłącza się w dodatku duma, która
> przeszkadza człowiekowi szukać zatrudnienia w
> niższym zawodzie i podsuwa mu myśl samobójstwa
> jako ostatni sposób uniknięcia tego, co uważa za
> poniżenie. Gdyby wychowanie moralne wzniosło go
> nad głupie przesądy pychy, nie zostałby zaiste
> nigdy bez pomocy.
> Są ludzie, pozbawieni wszelkich środków do życia,
> chociaż koło nich pełno zbytku, skazani jakby na
> śmierć. Czego powinni się uczepić? Czy mają
> skończyć śmiercią głodową?
> "Człowiek nie powinien nigdy przypuścić myśli,
> żeby musiał umrzeć z głodu; znalazłyby się zapewne
> środki do życia, gdyby tylko pycha nie stawiała
> się między potrzebę a pracę. Mówi się często, że
> nie ma żadnego rzemiosła lub stanowiska, które by
> bezcześciło. Mówi się to jednak tylko drugim, a
> nie sobie!"
> A więc człowiek, nie opanowany przesądami
> towarzyskimi, mógłby znaleźć prace i środki do
> życia; ale między ludźmi są i tacy, którzy z
> powodu choroby lub jakiej innej, od nich
> niezależnej przyczyny, nie mogą się starać o
> zaspokojenie swoich potrzeb?
> "W społeczeństwie, urządzonym według praw
> Chrystusa, nie powinien nikt umrzeć z głodu."
> Przy roztropnej gospodarce społecznej nie może
> człowiekowi zabraknąć środków do życia, chyba
> dzięki jego własnym błędom; błędy jego jednak i
> wady wypływają często z otoczenia, w którym się
> znajduje. Gdy człowiek zacznie spełniać Zakon
> Boży, stworzy nowy porządek społeczny, ugruntowany
> na podstawie sprawiedliwości i solidarności i sam
> również stanie się lepszym.
> Dlaczego w społeczeństwie ludzkim jest klasa
> cierpiących daleko liczniejsza, niż klasa
> szczęśliwych?
> "Na ziemi nie ma nikogo zupełnie szczęśliwego, a
> co uważa się za szczęście, ukrywa często dotkliwe
> smutki; cierpienia są tu wszędzie. W odpowiedzi
> zaś na pytanie zaznaczam, że owe klasy cierpiących
> na ziemi są liczniejsze dlatego, ponieważ ziemia
> jest miejscem pokuty. Gdy człowiek uczyni z niej
> siedzibę dobra i dobrych duchów, wówczas nie
> będzie już tam nieszczęśliwych i stanie się ona
> dla niego rajem ziemskim."
> Dlaczego źli ludzie zwyciężają na ziemi tak często
> dobrych swoim wpływem?
> "Dzieje się tak wskutek słabości dobrych. Ludzie
> źli są odważni i zaczepni, a dobrzy bojaźliwi;
> skoro ci tylko zechcą, zaczną przeważać nad
> złymi."
> Jeżeli człowiek jest często sprawcą swych cierpień
> cielesnych, czy sprawa ma się tak samo i z
> cierpieniami moralnymi?
> "Jeszcze więcej, ponieważ cierpienia cielesne są
> nieraz niezależne od woli, ale pycha obrażona,
> zawiedziona żądza sławy, niepokój chciwości,
> skąpstwa, zazdrości, słowem wszystkie namiętności
> są to męczarnie duszy.
> Zawiść i zazdrość! Szczęśliwi ci, którzy nie znają
> tych dwóch czerwów, toczących serca ludzkie!
> Zawiść i zazdrość burzą wszelki pokój ducha temu,
> kto stanie się ich niewolnikiem; nie dają mu
> spokoju nawet we śnie i prześladują go, jak
> ciężkie zmory. Ludzie zawistni i zazdrośni żyją w
> nieustannej gorączce. Pożałowania godne jest ich
> położenie i czyż nie pojmujecie, że człowiek
> stwarza sobie przez te namiętności nad wyraz
> ciężkie udręki, a ziemia staje się mu wtedy
> prawdziwym piekłem?"
> Wiele powiedzeń potocznych obrazuje w sposób
> jaskrawy skutki tych namiętności. Mówią: chodzi
> nadęty pychą, umiera z zawiści, usycha z zazdrości
> i zgryzoty, traci chęć do jedzenia i picia itd.
> Niekiedy są ludzie zazdrośni od urodzenia w
> stosunku do wszystkiego, co ich przewyższa, co
> postępuje naprzód torem normalnym, a tylko
> dlatego, że nie mogą tego osiągnąć. Wszystko, co
> znajduje się ponad ich widnokręgiem, razi ich, a
> gdyby stanowili większość w społeczeństwie,
> chcieliby wszystko ściągnąć do swego poziomu. Taka
> jest zazdrość, złączona z przeciętnością.
> Człowiek jest często nieszczęśliwy z powodu
> wartości, jaką przywiązuje do rzeczy doczesnych; i
> tak próżność, ambicja i pożądliwość powodują jego
> nieszczęście. Gdy stanie ponad ciasnym kręgiem
> życia materialnego i wzniesie się myślą do
> nieskończoności, która jest jego przeznaczeniem,
> wydają mu się przygody ludzkie tak niepozorne i
> dziecinne, jak narzekania dziecka nad utratą
> zabawki, która była całym jego szczęściem.
> Kto upatruje swoje szczęście tylko w zadowoleniu
> swej pychy i swych grubych pożądliwości, jest
> nieszczęśliwy, gdy ich nie może zaspokoić, podczas
> gdy ten, który nie pragnie nic zbytecznego, jest
> zadowolony z tego, co inni uważają za
> nieszczęście. Mówimy tu o człowieku wykształconym,
> ponieważ człowiek dziki, którego potrzeby są
> bardziej ograniczone, nie ma takich pożądań, ani
> trosk, patrzy on zupełnie inaczej na rzeczy. W
> stanie cywilizowanym człowiek wykształcony
> zastanawia się nad swoim nieszczęściem i analizuje
> je, dlatego je też bardziej odczuwa; ale może też
> zastanawiać się nad środkami pociechy. Pociechę tę
> czerpie z religii chrześcijańskiej, która podaje
> mu nadzieję lepszej przyszłości i znaleźć ją może
> w spirytyzmie, który przynosi mu pewność tej
> przyszłości.
> Utrata osób ukochanych
> Czy utrata miłych nam osób nie jest jedną z
> największych przyczyn, przynoszących nam smutek
> bardzo uzasadniony, ponieważ strata ta jest nie do
> powetowania i nie jest zawisła od naszej woli?
> "Ta przyczyna smutku dosięgnie tak bogacza, jak
> biedaka; jest prawem powszechnym. Pociechą jest
> jednak dla was, że możecie obcować z waszymi
> miłymi za pomocą sposobów, jakie posiadacie
> obecnie, a później będziecie mieli inne, bardziej
> bezpośrednie i dostępniejsze dla waszych
> zmysłów."
> Co mamy sądzić o tych, którzy uważają
> porozumiewanie się z zaświatem za profanację
> pamięci zmarłych?
> "Nie jest ono bezczeszczeniem, jeśli dzieje się to
> uważnie i wywołuje się ich z szacunkiem; dowodem
> tego, że duchy kochające was przychodzą z radością
> i są szczęśliwe, gdy z nimi rozmawiacie. Byłoby to
> wszakże bezczeszczeniem, gdyby działo się to
> lekkomyślnie."
> Możliwość obcowania z duchami jest nader słodką
> pociechą, ponieważ daje nam możność porozumiewania
> się z naszymi krewnymi i przyjaciółmi, którzy
> opuścili ten świat przed nami. Przez wywołanie
> przybliżają się do nas, są koło nas, słyszą nas i
> odpowiadają nam; przestaje więc istnieć rozłąka
> między nimi a nami. Wspierają nas swą radą,
> okazują nam swą miłość i zadowolenie, które
> sprawia im nasza pamięć o nich. Nam zaś sprawia to
> radość, gdy się dowiadujemy, że są szczęśliwi i za
> ich pośrednictwem poznajemy warunki ich nowego
> życia i nabieramy pewności, że kiedyś zobaczymy
> się z nimi.
> W jaki sposób odczuwają duchy nieutulony żal tych,
> których zostawili na ziemi?
> "Duch jest wrażliwy na wspomnienia i żale tych,
> których miłował, ale bezustanne i nierozumne
> narzekanie sprawia mu ból, ponieważ dostrzega w
> tej nadmiernej boleści brak wiary w przyszłość i
> ufności w Boga, a co za tym idzie, przeszkodę do
> postępu i do złączenia się ponownego."
> Jeżeli dwaj przyjaciele są zamknięci w tym samym
> więzieniu, a jeden z nich zostanie wcześniej
> zwolniony, czy byłoby to miłosiernie, gdyby
> pozostały w więzieniu smucił się nad tym, że jego
> przyjaciel był prędzej uwolniony, niż on? Czy nie
> byłoby w tym więcej egoizmu, niż miłości, gdyby
> żądał, aby przyjaciel jego odbywał z nim więzienie
> i męczarnię tak długo, jak on? Podobnie ma się
> rzecz i z dwiema istotami, miłującymi się na
> ziemi. Kto wcześniej odchodzi, jest prędzej
> wyzwolony i powinniśmy mu życzyć szczęścia,
> oczekując cierpliwie chwili, gdy sami będziemy
> wyswobodzeni.
> Zróbmy jeszcze jedno porównanie. Macie bardzo
> miłego i oddanego przyjaciela, który wszakże jest
> ciężko chory i potrzebuje koniecznie wyjechać do
> dalekiej, ciepłej krainy. Będziecie wtedy i nadal
> listownie się porozumiewali. Czy będziecie się
> smucili z powodu jego oddalenia, skoro ono jest
> potrzebne dla jego dobra?
> Spirytyzm podaje nam najwyższą pociechę w jednej z
> najbardziej uzasadnionych przyczyn boleści i
> smutku. Daje nam bowiem dowody przyszłego życia i
> obecności koło nas tych, którzy nas miłowali, oraz
> ich miłości i opieki nad nami. Dzięki spirytyzmowi
> nie ma już opuszczenia i osamotnienia; człowiek tu
> na ziemi opuszczony ma zawsze przyjaciół koło
> siebie, z którymi może duchem obcować.
> Niecierpliwie znosimy przykrości życiowe, które
> zdają się nam nieraz niemożliwe do zniesienia, a
> jednak, gdyśmy je mężnie przecierpieli bez
> szemrania i buntowania się, będziemy się cieszyli,
> skoro nadejdzie chwila wyzwolenia z tego więzienia
> ziemskiego, jak raduje się człowiek ciężko chory,
> gdy wyzdrowieje po dokonanym bolesnym leczeniu.
> Rozczarowanie i niewdzięczność
> Czy rozczarowanie, spowodowane niewdzięcznością i
> kruchością węzłów przyjaźni, nie jest również
> źródłem goryczy dla człowieka uczuciowego?
> "Tak, ale uczymy was litować się nad
> niewdzięcznymi i niewiernymi przyjaciółmi, którzy
> będą ni*) szczęśliwsi od was. Niewdzięczność jest
> córką egoizmu, a samolub spotka później tak samo
> zatwardziałe serca, jakie on sam miał. Pomyślcie o
> tych wszystkich, którzy spełnili więcej dobrego,
> niż wy, którzy byli więcej warci od was, a którym
> zapłacono niewdzięcznością! Przypomnijcie sobie,
> że i Jezus był za życia swego nienawidzony i
> wyszydzany, że Go uważano za oszusta i zwodziciela
> i nie dziwcie się, że się i wam podobnie dzieje.
> Niechaj wasze dobre uczynki będą wam nagrodą na
> tym świecie, a nie zważajcie na to, co mówią ci,
> którym je wyświadczyliście. Niewdzięczność jest
> doświadczeniem waszej wytrwałości w dobrych
> uczynkach, będziecie za to wynagrodzeni, a ci,
> którzy was potępiali, będą tym mocniej ukarani, im
> większa była ich niewdzięczność. Przyroda dała
> człowiekowi potrzebę miłości, on pragnie kochać i
> być kochanym. Największym szczęściem, jakie go
> może spotkać na ziemi, jest znaleźć serce,
> jednoczące się z nim uczuciem szczerej sympatii;
> to daje mu przeczucie szczęśliwości, jaka go
> oczekuje w świecie duchów doskonałych, gdzie
> wszystko jest miłością i życzliwością. Rozkosz ta
> będzie samolubowi odmówiona."
> Związki antypatyczne
> Skoro duchy sympatyzujące dążą do zjednoczenia,
> dlaczego u duchów wcielonych często bywa tak, iż
> jedna osoba darzy drugą najserdeczniejszym
> uczuciem miłości, a ta przyjmuje to obojętnie, a
> nawet ze wstrętem? Ponadto jak może najgorętsza
> miłość dwojga ludzi przemienić się w odrazę, a
> niekiedy w nienawiść?
> "Czyż nie pojmujecie, że to jest kara, albo - i to
> najczęściej - gra niedobrych duchów? A zresztą
> iluż to ludziom zdaje się, że najgoręcej miłują,
> sądząc z powierzchownych oznak, a gdy mają żyć z
> tymi osobami, poznają szybko, że to była tylko
> skłonność fizyczna. Nie wystarczy zakochać się w
> jakiejś osobie, która się wam podoba i według
> waszego zdania ma piękne przymioty. Możecie ją
> dopiero wówczas ocenić, gdy z nią żyjecie. Ileż to
> również jest małżeństw, o których z początku
> sądzą, że nigdy nie będą zgodne, a gdy jedno
> drugie dobrze poznało i zbadało, zawiązuje się
> między nimi wierna i stała miłość, ponieważ opiera
> się na poważaniu wzajemnym. Nie należy zapominać,
> że to duch miłuje, a nie ciało, toteż gdy zniknie
> omamienie cielesne - widzi duch prawdziwą
> rzeczywistość.
> Są dwa rodzaje skłonności: cielesna i duchowa, a
> człowiek często bierze jedną za drugą. Skłonność
> duchowa, gdy jest czysta, jest trwała i ożywcza;
> miłość zaś cielesna jest przemijająca i to jest
> przyczyną, że często ci, którzy myślą, że są
> złączeni wieczną miłością, nienawidzą się, gdy
> przeminie czar i szał cielesny."
> Czy brak sympatii u osób powołanych do wspólnego
> życia nie jest źródłem smutków tak ciężkich, że
> zatruwają cały żywot?
> "Rzeczywiście są one bardzo gorzkie, ale jest to
> jedno z tych nieszczęść, których najczęściej
> jesteście sami przyczyną. Przede wszystkim są temu
> winne wasze ustawy, bo czyż myślicie, że Bóg was
> przymusza, byście żyli z tymi, którzy się wam nie
> podobają? A następnie szukacie tak często w tych
> związkach raczej zadowolenia dla swej pychy i
> ambicji, aniżeli szczęścia obopólnej miłości;
> ponosicie więc skutki waszych przesądów".
> Lecz czy nie pada przy tym niemal zawsze niewinny
> ofiarą?
> "Tak, i dla niego jest to ciężkie cierpienie, lecz
> odpowiedzialność za to nieszczęście spadnie na
> jego sprawców. Jeżeli światło prawdy przenikało
> duszę jego, będzie czerpać pociechę w wierze w
> lepszą przyszłość. Na koniec w miarę, jak
> pierzchać zaczną przesądy, znikną także przyczyny
> tych nieszczęść osobistych."
> Bojaźń przed śmiercią
> Strach przed śmiercią jest u wielu ludzi przyczyną
> ciągłego niepokoju. Skąd to pochodzi, kiedy mają
> przed sobą przyszłość?
> "Nie mają przyczyny do tej obawy. Lecz czego
> chcecie? W młodości mówi się im, że istnieje
> piekło i niebo i że prawdopodobnie pójdą do
> piekła, ponieważ o tym, co jest przyrodzone, mówi
> się, że to jest grzechem śmiertelnym dla duszy.
> Toteż gdy dorosną, nie wierzą w to i stają się
> ateistami lub materialistami; w ten sposób
> dochodzą do wiary, że oprócz żywota doczesnego nie
> ma nic. Ci zaś, którzy pozostaną przy swej wierze
> dziecięcej, obawiają się owego ognia wiecznego,
> który ma ich wiecznie palić.
> Sprawiedliwy nie boi się śmierci, ponieważ,
> wierząc, ma pewność lepszej przyszłości; a miłość,
> której przykazania spełniał, napawa go ufnością,
> że nie spotka na tamtym świecie nikogo, którego
> spojrzenia miałby się obawiać."
> Człowiek moralny, który wzniósł się ponad
> namiętności i nałogi cielesne, ma już na tym
> świecie rozkosze, nie znane materialiście.
> Ukrócenie pożądliwości napełnia go spokojem i
> pogodą. Czuje się szczęśliwy dzięki spełnianiu
> dobrych uczynków, nie zna, co to przykrości i
> zawody, bo przechodzą koło jego duszy bez
> bolesnych doznań.
> Zniechęcenie do życia. Samobójstwo
> Skąd pochodzi zniechęcenie do życia u niektórych
> osobników bez dostatecznej przyczyny?
> "Pochodzi to z lenistwa, braku wiary, a często i z
> przesytu. Dla człowieka, oddającego się celowej i
> użytecznej pracy, odpowiedniej wrodzonym
> uzdolnieniom, nie ma w niej nic uciążliwego, a
> życie upływa mu raźno; znosi przykrości z większą
> cierpliwością i zrozumieniem, bo wie, że czeka go
> za to pewniejsze i trwalsze szczęście."
> Czy człowiek może rozporządzać dowolnie swoim
> życiem?
> "Nie, jedynie Bóg ma prawo do tego. Samobójstwo
> jest przestąpieniem Zakonu Bożego."
> Czy samobójstwo nie jest zawsze dobrowolne?
> "Szaleniec, odbierający sobie życie, nie wie, co
> czyni."
> Co mamy sądzić o samobójstwie z powodu
> zniechęcenia do życia?
> "Szaleńcy! Dlaczego nie pracowali? Nie byłoby im
> życie ciężarem.
> Co należy myśleć o samobójcach, pragnących się w
> ten sposób wyzwolić z nędzy i rozczarowań tego
> świata?
> ,Biedne duchy, niemające dość hartu i siły do
> znoszenia utrapień żywota! Bóg pomaga

Myślę, że warto nad tym POmyśleć.

Re: kinga porady
Autor: zadluzonyznadzieja69 (IP zapamiętane)
Data: 27 wrz 2012 - 22:17:49

Dla człowieka złego nie ma na ziemi większej udręki, niż obecność jego ofiar; dlatego unika ich bez ustanku. W jakim położeniu znajdzie się, gdy mu opadnie z oczu zasłona, gdy zrozumie niegodziwość, jakiej się dopuścił, gdy zobaczy najtajniejsze swe uczynki odkryte, swoją obłudę zdemaskowaną i nie będzie mógł wzroku od tego odwrócić? Podczas, gdy dusza człowieka grzesznego jest ciągłą ofiarą hańby, żalu i wyrzutów sumienia, dusza sprawiedliwego zażywa błogiego pokoju.
Czy wspomnienie grzechów, których się dusza dopuściła, gdy by la jeszcze niedoskonała, nie mąci jej błogości, gdy się już oczyściła?
"Nie, ponieważ się wykupiła ze swych grzechów i wyszła zwycięsko z doświadczeń, którym się w tym celu poddała."
Czy cierpienia, jakie ją jeszcze czekają, nim się oczyści do reszty, nie zakłócają jej szczęścia?
"Jeśli mowa o duszy jeszcze znieprawionej, to tak. Nie może ona zażywać prawdziwej błogości, dopóki nie będzie całkowicie oczyszczona. Dla duszy jednak rozwiniętej już i rozbudzonej, nie ma myśl o doświadczeniach, których ma się jeszcze podjąć, nic przygniatającego."
Dusza po osiągnięciu pewnego stopnia czystości zażywa już szczęścia; przenika ją poczucie błogiego zadowolenia. Jest szczęśliwa ze wszystkiego, co widzi, co ją otacza; podnosi się przed nią zasłona, zakrywająca tajemnice i cuda stworzenia, a doskonałość Boska objawia się jej w wielkiej swej jasności."
Czy więzy sympatii, plączące duchy tej samej kategorii, są dla nich źródłem szczęśliwości?
"Złączenie duchów, zjednoczonych w dobrym, jest jedną z największych rozkoszy, ponieważ się nie obawiają, żeby związek ten był skażony egoizmem. Tworzą one w świecie duchowym rodziny przeniknięte wspólnym uczuciem i na tym polega ich szczęście duchowe, podobnie jak wy zgromadzacie się według pewnych kategorii i znajdujecie w tym przyjemność, gdy jesteście razem. Czyste i bezinteresowne przywiązanie do siebie, którym darzą się nawzajem, jest niewyczerpanym źródłem ich szczęścia; nie ma tam już żadnych przyjaciół fałszywych, ani obłudników."
Człowiek zażywa przedsmak tego szczęścia już na ziemi, gdy spotka dusze, z którymi może się połączyć więzami czystymi i świętymi. W żywocie czystszym będzie rozkosz ta niewysłowiona i nieograniczona, ponieważ spotykają się tam tylko dusze sympatyzujące z sobą, których egoizm nie wyziębił.
Czy istnieje - jeśli chodzi o przyszły stan ducha - jaka różnica między tym, który za życia obawiał się śmierci, a tym, który wyczekiwał jej obojętnie, albo nawet z radością?
"Różnica ta może być bardzo wielka, ale często zanika wobec przyczyn, wywołujących ów lęk lub pragnienie. Czy człowiek boi się śmierci, czy sobie jej życzy, może być do tego powodowany różnymi pobudkami, a te uczucia właśnie wpływają na stan ducha. Oczywiście, gdy ktoś życzy sobie śmierci jedyne dlatego, by skrócić swe cierpienia, jest to pewnego rodzaju szemraniem przeciw wyrokom Opatrzności i doświadczeniom, którym ma się poddać."
Czy wyznawanie spirytyzmu i wiara w przejawy duchowe jest potrzebna, by zapewnić nam przyszły los?
"Gdyby tak było, wynikałoby z tego, że wszyscy, którzy w to nie wierzą, albo nie są o tym pouczeni, są wydziedziczeni, co byłoby niedorzecznością. Tylko dobro zapewnia nasz przyszły los; otóż dobro jest zawsze dobrem, na jakiejkolwiek drodze do niego dochodzimy."
Wiara w spirytyzm pomaga wielce do poprawy, zwracając myśl do pewnych zagadnień przyszłości; przyśpiesza postęp jednostek i mas, uprzytomniając nam, czym się pewnego dnia staniemy. Jest podporą, jest światłem, które nas prowadzi. Spirytyzm uczy znosić swój los cierpliwie i z rezygnacją, wstrzymuje od czynów, mogących opóźnić przyszłe szczęście. W ten sposób przyczynia się do naszego uszczęśliwienia, ale nikt nie mówi, że bez niego nie można do tego dojść.
Skoro duch, który odpokutowuje swoje grzechy, doznaje w nowym żywocie cierpień fizycznych, niesłusznym jest chyba powiedzenie, że po śmierci cierpi dusza tylko moralnie?
"Prawdą jest, że gdy dusza jest wcielona, odczuwa dotkliwie przykrości żywota cielesnego, wszelako tylko ciało cierpi cieleśnie.
Mówicie często, że kto umarł, już nie cierpi; jednak nie zawsze jest to prawda. Jako duch nie doznaje już cierpień fizycznych, ale według grzechów, których się dopuścił, może odczuwać tym większe boleści moralne i w nowym żywocie może być jeszcze bardziej nieszczęśliwy. Niegodziwy bogacz będzie żebrał o jałmużnę i będzie oddany na pastwę nędzy, dumny dozna wszelkich upokorzeń; kto nadużywał mocy, postępował ze swoimi podwładnymi bezwzględnie i z pogardą, będzie zmuszony słuchać innego pana, jeszcze surowszego i bezwzględniejszego, niż był on sam. Wszystkie przykrości i udręki życiowe są pokutą za grzechy z poprzednich żywotów, o ile nie są następstwem przewinień żywota obecnego. Gdy odejdziecie z tego świata, zrozumiecie to.
Człowiek uważający się na ziemi za szczęśliwego, ponieważ może zaspokoić swoje życzenia i zachcianki, najmniej myśli o swej poprawie. Za to złudne szczęście pokutuje często jeszcze w tym życiu, lecz nie minie go zapewne w innym życiu całkowicie materialna pokuta."
Czy wcielenie ducha na świecie mniej materialnym jest nagrodą?
"Jest to skutek jego oczyszczenia. W miarę oczyszczenia wcielają się duchy na światach coraz doskonalszych, aż się wyzwolą z materii i zmyją z siebie wszelkie zmazy, by rozkoszować się wieczną szczęśliwością duchów czystych na łonie Bożym".
Na światach, gdzie żywot nie jest tak materialny, jak tutaj na ziemi, nie są potrzeby tak grube, a wszelkie cierpienia cielesne są mniej dojmujące. Ludzie tam nie podlegają niskim namiętnościom, które czynią jednych nieprzyjaciółmi drugich. Nie znając nienawiści, ani zazdrości, żyją między sobą w pokoju, wypełniając prawa sprawiedliwości, miłości i miłosierdzia; nie znają także różnych przykrości i trosk, pochodzących z nienawiści, pychy i samolubstwa, które stanowią udrękę naszego życia ziemskiego.
Co stanie się z człowiekiem, który, aczkolwiek nie popełnia nic złego, nic nie czyni, by wyzwolić się z materii?
"Skoro nie postąpił naprzód, musi powtórzyć żywot podobny do tego, jaki opuścił. W ten sposób przedłuża sobie przykrości pokuty."
Są ludzie, których żywot upływa w zupełnym spokoju, a nie mając potrzeby pracować dla siebie, są wolni od wszelkich trosk życiowych. Czy ten szczęśliwy żywot jest dowodem, że nie mają już nic do odpokutowania z żywotów poprzednich?
"Czy wielu znacie takich? Mylisz się, jeśli tak myślisz, często jest to spokój pozorny. Podobny żywot mogli sobie wybrać niektórzy, lecz gdy ten świat opuszczą, spostrzegą, że nie przyczynili się do ich postępu i żałują czasu zmarnowanego. Pamiętajcie dobrze, że duch nabywa wiadomości i podnosi się tylko bezustanną pracą; jeśli usypia w bezczynności, nie postępuje naprzód. Pamiętajcie, że każdy będzie zdawał rachunek z samowolnej bezczynności i bezużyteczności swego żywota; bezczynność ta jest zawsze przeszkodą w osiągnięciu przyszłego szczęścia. Stopień przyszłej szczęśliwości odpowiada sumie dobra, które człowiek wykonał; przyszłe zaś nieszczęście jest odpowiednikiem zła popełnionego."
Są ludzie, którzy, chociaż nie są złymi, unieszczęśliwiają dzięki swemu charakterowi całe swoje otoczenie; jaki będzie to miało dla nich skutek?
"Nie są oni w istocie dobrymi i odpokutują to, spoglądając na tych, których unieszczęśliwili; będzie to wyrzutem dla nich, a poza tym w innym żywocie przecierpią to samo, co drudzy musieli znieść z ich powodu."
Czy żal za grzechy odbywa się w stanie cielesnym, czy duchowym?
"W stanie duchowym, ale może dziać się i w stanie cielesnym, o ile rozumiecie dobrze różnicę między dobrem a złem."
Jaki jest skutek żalu za grzechy w stanie duchowym?
"Pragnienie ponownego wcielenia, by się oczyścić. Duch poznaje, wady i błędy, przeszkadzające mu w osiągnięciu szczęśliwości i dlatego dąży do nowych narodzin, by mógł odpokutować swoje grzechy."
Jaki jest skutek skruchy w stanie cielesnym?
"Dążenie do postępu w życiu obecnym, jeśli nie zabraknie czasu na naprawę błędów. Gdy sumienie czyni wyrzuty i wskazuje na różne niedoskonałości, można się zawsze poprawić."
Czy są ludzie, którzy mają pociąg tylko do złego i są nieprzystępni dla żalu za grzechy?
"Powiedziałem już, że musicie iść naprzód bez ustanku. Kto ma w obecnym żywocie tylko pociąg do złego, będzie miał w innym żywocie pociąg do dobrego i dlatego będzie się rodził wielokrotnie, gdyż wszyscy powinni iść naprzód, by dojść do celu, tylko że jedni osiągną go wcześniej, a drudzy później własnej woli. Kto ma pociąg tylko do dobrego, jest już oczyszczony, chociaż mógł mieć jeszcze w poprzednim żywocie pociąg do złego."
Czy człowiek przewrotny, który nie uznawał swych grzechów za życia, pozna je po śmierci?
"Tak, a wtedy cierpi tym więcej, bo cierpi za wszystko zło popełnione, lub którego był przyczyną. Ale skrucha nie przychodzi zawsze od razu, są bowiem duchy, które pomimo cierpień trwają nadal w złym. Prędzej jednak lub później poznają swój błąd i drogę fałszywą, po której kroczą, a wtedy przyjdzie żal za grzechy. Duchy dobre starają się je uświadomić, a wy im możecie także w tym pomagać."
Czy są także duchy obojętne na swój los, chociaż nie są złe?
"Bywaj ą duchy, które nie zajmują się niczym użytecznym; znajdują się w stanie wyczekiwania. W danym wypadku cierpią jednak za to w odpowiednim stopniu, a ponieważ postęp musi być we wszystkim, dokonuje się ów postęp ze wzrastającym cierpieniem."
Czy nie pragną one skrócić swoich cierpień?
"Bez wątpienia, ale nie mają dość energii, by chcieć tego, co by im przyniosło ulgę. Ileż to ludzi macie między sobą, którzy wolą umrzeć z głodu, niż pracować uczciwie."
Skoro duchy widzą cierpienia, wynikające z ich niedoskonałości, czemu się to dzieje, że niektóre pogarszają swój los i przedłużają swój stan niższości, czyniąc źle jako duchy i odwracając ludzi z dobrej drogi?
"Postępują tak te, u których żal za grzechy się opóźnia. Duch pokutujący może się dać znów sprowadzić na złą drogę przez inne, jeszcze bardziej opóźnione duchy."
Można widzieć duchy bardzo niskie, dostępne dla dobrych uczuć i podatne na działanie modlitwy, zasyłanej za nie. Skąd to pochodzi, że inne duchy, które trzeba by uważać za więcej oświecone, okazują zatwardziałość i cynizm, którego nic nie może pokonać?
"Zbawienny skutek modlitwy spływa tylko na ducha, który żałuje za grzechy; duchom, które zdjęte pychą, buntują się przeciw Bogu i trwają w swoich błędach, potęgując je jeszcze bardziej - modlitwa nie pomaga, dopóki nie zaświta u nich pierwszy przebłysk żalu."
Nie wolno zapominać, że duch po śmierci swego ciała nie przemienia się od razu; jeżeli żywot jego był naganny, to dlatego, że był duchem niedoskonałym. Śmierć zaś nie uczyni nikogo od razu doskonałym. Taki duch może trwać w swych błędach, w swoich sądach fałszywych i przesądach tak długo, dopóki się nie oświeci przez naukę, rozważania i cierpienia.
Czy pokuta następuje w stanie cielesnym, czy duchowym?
"Pokuta dokonuje się w żywocie cielesnym przez cierpienia doczesne, a w życiu duchowym przez cierpienia moralne, związane z niższością ducha."
Czy szczery żal i skrucha za życia wystarczą do zgładzenia grzechów?
i skrucha pomagają duchowi do poprawy, przeszłość jednak musi być odpokutowana."
Czy możemy w obecnym żywocie odkupić nasze grzechy?
"Tak, naprawiając je; ale nie sądźcie, że możecie je odkupić jakimś dziecinnym odmawianiem sobie potrzeb, lub rozdaniem po śmierci wszystkiego, co posiadacie, gdy już niczego nie będziecie potrzebowali. Bóg nie wynagradza próżnej pokory, która polega tylko na uderzeniu się w pierś! Utrata małego palca przy oddaniu komuś usługi więcej zmazę grzechów, niż biczowanie się i noszenie włosienicy przez całe lata dla korzyści własnej.
Zło może być naprawione tylko dobrem, a naprawa nie jest żadną zasługą, jeśli nie dosięga człowieka ani w pysze, ani w jego interesach materialnych. I cóż z tego, że rozda po śmierci majątek niegodziwie nabyty, gdy ten już nie ma żadnego znaczenia dla niego, a za życia naużywał się go do woli?! Cóż mu pomoże pozbawić się niektórych przemijających i zbytecznych radości, gdy bezprawie, innym wyrządzone, pozostaje nie naprawione? A na koniec, cóż mu pomoże korzenie się przed Bogiem, gdy zachowa swą pychę i dumę wobec ludzi?!"
Czy nie jest to zasługą, gdy zapewniamy po swej śmierci dobry użytek naszego majątku?
"Lepsze to, niż nic; ale na nieszczęście jest ten, który rozdaje dopiero po śmierci, raczej samolubem niż szczodrym; chce zdobyć zaszczytne miano dobroczyńcy, nie ponosząc żadnych wysiłków. Kto sobie odmawia za życia, korzysta podwójnie: ma zasługę ofiary i radość z uszczęśliwiania bliźnich. Samolubstwo jednak mówi często do człowieka: Co darujesz, urywasz sobie z własnych uciech. A ponieważ samolubstwo głośniej się odzywa, niż bezinteresowność i miłość bliźniego, zatrzymuje człowiek swoje dostatki pod pozorem własnej potrzeby i wymagań swego stanowiska. O! Ubolewajcie nad tym, który nie zna radości dawania, albowiem jest on pozbawiony jednej z najczystszych i najprzyjemniejszych rozkoszy!!
Co ma czynić ten, który w chwili śmierci pozna swe grzechy, ale nie ma już czasu do ich naprawy ? Czy wystarczy w tym wypadku sam żal za grzechy?
"Żal za grzechy przyśpiesza jego poprawę, ale go nie rozgrzeszy. Ma przecież przed sobą przyszłość, która dla niego nie jest nigdy zamknięta."
Trwanie przyszłych kar
Czy czas trwania cierpień winowajcy w przyszłym żywocie jest dowolny, czy też podlega jakiemuś prawu?
"Wszystko we wszechświecie kieruje się według praw, w których przejawia się mądrość i dobrotliwość Boża."
Na czym opiera się czas trwania cierpień grzesznika?
"Na czasie, potrzebnym do jego poprawy. Stan cierpienia i szczęścia odpowiada stopniowi oczyszczenia ducha, przeto charakter i okres trwania cierpień zależy od czasu, zużytego do jego poprawy. Odpowiednio do postępu i uszlachetnienia jego uczuć i myśli zmniejszają się i jego cierpienia i zmienia się ich jakość."
Czy czas zdaje się dla ducha cierpiącego krótszy, czy tak długi, jak za życia?
"Raczej dłuższy, ponieważ nie ma tam snu. Dopiero dla duchów, które osiągnęły już pewien stopień oczyszczenia, zanika czas, że tak powiem, wobec nieskończoności."
Czy cierpienia ducha mogą być wieczne?
"Bez wątpienia, gdyby był wiecznie złym, tj. gdyby się nigdy nie upokorzył i nie poprawił, cierpiałby wiecznie. Bóg jednak nie stworzył takich istot, które byłyby oddane złemu na wieki. On stworzył je jako istoty czyste i niewinne, a wszystkie muszą iść naprzód w krótszym lub dłuższym czasie według swej woli. Z własnej woli mogą się więcej lub mniej opóźnić, ale postępować muszą naprzód prędzej czy później wskutek nieprzepartej potrzeby, jaką odczuwa każdy duch, to jest, by się wydobyć ze stanu niskości i być szczęśliwym. Prawo rządzące trwaniem kar jest więc mądre i dobrotliwe, ponieważ uzależnia czas trwania pokuty od dobrej woli i przyczynienia się ducha. Nie ukróca w niczym jego wolnej woli, ale gdy jej nadużyje, musi tego skutki ponosić."
Czy są duchy, które nigdy nie żałują za grzechy ?
"Są takie, u których skrucha przychodzi bardzo późno; twierdzić jednak, że nigdy się nie poprawią, byłoby nieuznawaniem prawa postępu."
Czy długość kary zależy zawsze od woli ducha, czy może są kary, nakładane na pewien określony czas?
"Tak, kary mogą być nałożone na pewien czas, ale Bóg, pragnący szczęścia swych stworzeń, przyjmuje zawsze pokutę, a pragnienie poprawy nie jest nigdy odrzucone."
Według tego nie byłoby kar wiecznych?
"Pytajcie się waszego zdrowego rozumu i badajcie, czy wieczne zatracenie za grzechy, popełnione w niewielu chwilach, nie byłoby zaprzeczeniem dobroci Bożej. Czymże jest długość żywota, choćby i stuletniego, wobec bezmiaru wieczności? Czy pojmujecie dobrze to słowo? Cierpienia i męki bez końca i bez nadziei za kilka nieszczęsnych chwil grzechu! Czy nie odpycha wasz rozum takiej myśli? Że starożytni widzieli w Panu wszechświata groźnego, zazdrosnego i mściwego Boga, to można łatwo zrozumieć. W swej nieświadomości przypisywali Bogu ludzkie namiętności, ale to nie jest Bóg chrześcijan, który nakazuje przede wszystkim miłość, miłosierdzie i odpuszczenie uraz, jako najważniejsze cnoty. Czy mógłby sam nie mieć tych przymiotów, które ustanawia jako obowiązek? Czy nie ma w tym sprzeczności, gdy się Mu przypisuje nieskończoną dobrotliwość i wieczną zemstę? Mówicie, że jest przede wszystkim sprawiedliwy i że człowiek nie pojmuje Jego sprawiedliwości; ale sprawiedliwość nie wyklucza dobroci. Nie byłby dobry, gdyby skazywał większą część swoich stworzeń na wieczne męki. Czy mógłby nakazać dziatkom swoim sprawiedliwość, nie dając im możności jej pojęcia? A na koniec czy nie w tym właśnie tkwi najwyższa sprawiedliwość, złączona z dobrocią, że uzależnia czas trwania pokuty od wysiłków grzesznika, by się poprawił? Tutaj widzicie prawdziwość słów: "Każdemu będzie odmierzone według zasługi jego."
"Walczcie wszystkimi środkami, jakie macie do rozporządzenia, przeciwko wierze w kary wieczne, starajcie się zniszczyć tę myśl, urągającą sprawiedliwości i dobroci Bożej, to najobfitsze źródło niewiary, materializmu i obojętności, które owładać poczęły masami, gdy zaczęła się rozwijać ich inteligencja. Duch nieco oświecony, choćby był i mało wykształcony, zrozumie od razu ogromną ich niesprawiedliwość. Rozum jego je odpycha i rzadko się wówczas zdarza, aby wraz z karą, która go oburza, nie odrzucił i pojęcia Boga, któremu ją przypisuje. Stąd pochodzą niezliczone cierpienia, które na was spadają, a na które przynosimy wam lekarstwo. Zadanie, które wam poruczamy, będzie wam tym łatwiej spełnić, że wszystkie autorytety, na których opierają się obrońcy i rzecznicy tej wiary, unikały wyraźnego wypowiedzenia się w tym względzie. Ani Sobory, ani Ojcowie Kościoła nie rozstrzygnęli tej niezmiernie ważnej sprawy. Gdy według samych ewangelistów - jeśli bierzemy alegoryczne powiedzenie Chrystusa dosłownie - groził On grzesznikom ogniem, który nie gaśnie, ogniem wiecznym, to jednak w słowach Jego nie ma absolutnie nic, co by świadczyło, że ich skazywał na wieczne potępienie.
Biedne, zbłąkane owieczki, wiedzcie, że przychodzi do was dobry Pasterz, daleki od tego, by was na zawsze odepchnąć od siebie, przeciwnie, idzie wam sam naprzeciwko, by was z powrotem zaprowadzić do owczarni Ojca niebieskiego! Dzieci marnotrawne, opuśćcie wasze dobrowolne wygnanie, zwróćcie kroki wasze do domu ojcowskiego; albowiem Ojciec wyciąga ku wam ramiona i jest zawsze gotów wyprawić gody na uczczenie waszego powrotu na łono rodziny."
"Walki o słowa! Walki o słowa! Czy nie dosyć jeszcze przelaliście krwi? Czy mają na nowo zapłonąć stosy? Kłócicie się o słowa: wieczność pokuty i wieczność kar! Czy nie wiecie, że temu, co rozumiecie dziś przez słowo "wieczność", nadawali starożytni inne znaczenie? Niech teologowie badają źródła. Znajdą, że tekst hebrajski nie przypisywał temu słowu tego znaczenia, które nadały mu język grecki, łaciński i nowożytne, tłumacząc go jako kary bez końca, nieprzemijające. Wieczność kary odpowiada wieczności grzechu. Tak, dopóki będzie grzech między ludźmi, będą trwać i kary; w tym to względnym znaczeniu trzeba wykładać teksty święte. Wieczność kary jest więc względna, a nie absolutna. Gdy nadejdzie dzień, w którym wszyscy ludzie przez ukorzenie i pokutę przyobleką na nowo szatę niewinności, nie będzie już płaczu i zgrzytania zębów. Nie ma chyba człowieka dobrej woli i wiary, który by, zastanowiwszy się, mógł inaczej rozumieć wieczność kar. Wieczność kar! Wtedy trzeba by przypuścić, że i zło jest wieczne. Jedynie Bóg jest wieczny, inaczej musielibyśmy Mu odmówić wszechmocy, najwspanialszej Jego własności, albowiem ten nie byłby wszechmocnym, który stworzyłby żywioł, niszczący Jego dzieła. Nie mógł dopuścić do istnienia wiecznego zła. Ludzkości! Nie zatapiaj już smutnego wzroku w głębiny ziemi, szukając tam przybytku kary; płacz, ufaj, pokutuj, a zwróć się myślą do Boga, nieskończenie dobrotliwego, miłościwego, wszechmogącego i najsprawiedliwszego!
"Dążenie do zjednoczenia z Bogiem jest celem ludzkości; do osiągnięcia celu tego potrzebne są trzy rzeczy: sprawiedliwość, miłość i wiedza. Trzy rzeczy temu przeszkadzają i sprzeciwiają się, a mianowicie: niesprawiedliwość, nienawiść i niewiedza. Otóż zaprawdę mówię wam, zadajecie kłam tym trzem zasadom naczelnym, wypaczając pojęcie Boga przypisywaną Mu surowością; wypaczacie je podwójnie, przypisując duchowi stworzonemu więcej łagodności, słodyczy, miłości i prawdziwej sprawiedliwości, niż przyznajecie Istocie nieskończonej. Wy sami burzycie pojęcie piekła, czyniąc je śmiesznym i nie do przyjęcia dla was samych, tak jak dla waszego serca strasznym są widowiskiem kaźnie, stosy i tortury średniowiecza! Czyż w wieku, w którym ślepe kary usuwa się na zawsze z ustawodawstwa ludzkiego, chcielibyście zachować je jeszcze w pojęciach o ideale? O, wierzcie mi, wierzcie, bracia w Bogu i Jezusie Chrystusie, jeśli nie chcecie zagłady waszych wierzeń, musicie je ożywić, przetworzyć, otwierając je na wpływy błogosławione, które dobre duchy w tym czasie do nich wlewają. Pojęcie piekła z gorejącymi czeluściami, z kotłami wrzącymi mogłoby być cierpiane i przebaczone w stuleciu krwi i żelaza; ale w stuleciu dziewiętnastym jest tylko straszakiem, zdolnym straszyć małe dzieci. Jeżeli nadal pozostaniecie w tym straszliwym omamieniu, wywołacie niewiarę, rodzicielkę wszelkiego nieładu i nierządu społecznego.
Zaprawdę, powiadam wam, przestańcie porównywać ze sobą i uważać za równoległe pod względem wiecznotrwania Dobro, istotę Stwórcy, ze Złem, istotą Stworzenia."
Nauka o wieczności kar w znaczeniu absolutnym czyni z Istoty najwyższej Boga nieubłaganego. Czyż byłoby rozumnym twierdzić, że ten lub ów mocarz jest bardzo dobry i miłościwy, że pragnie tylko szczęścia tych, którzy go otaczają, ale że jest równocześnie zazdrosny, mściwy, nieubłagany w swej srogości i oddaje na najstraszniejsze katusze trzy czwarte swych poddanych za obrazę lub przekroczenie swych praw - tych nawet, którzy zbłądzili, ponieważ ich nie znali?! Czyż nie byłaby to sprzeczność? Czy może tedy być Bóg mniej dobrym, niż człowiek?
Słowa "wieczny" używa się często w potocznej mowie jako przenośni, by oznaczyć rzecz długotrwałą, której końca się nie przewiduje, aczkolwiek bardzo dobrze się wie, że koniec będzie. Mówimy np. wieczne lody na wysokich górach i w krajach polarnych, chociaż wiemy z jednej strony, że świat materialny się skończy, a z drugiej strony, że stan krain tych może się zmienić wskutek zwykłego nachylenia się osi ziemskiej lub jakichś kataklizmów. Słowo "wieczny" nie znaczy w tym wypadku "trwający w nieskończoność". Gdy cierpimy na długotrwałą chorobę, mówimy, że nasza choroba jest wieczna. Cóż dziwnego, że duchy cierpiące lata, stulecia a nawet tysiąclecia mówią to samo? Nie zapominajmy i o tym, że ich niskość nie zezwala widzieć końca drogi; mniemają, że będą cierpiały bez końca, co jest dla nich karą.
Na koniec w czasach dzisiejszych porzuciła już wysoka teologia naukę o ogniu materialnym, o piecach ognistych i mękach nieskończonych co przejęto ongiś z pogańskiego Tartaru, a tylko w szkołach pokutują jeszcze podawane młodzieży odstraszające obrazy o piekle i czyśćcu ze szkodą dla niej samej. Teologia dzisiejsza uznaje już, że słowa "ogień" używano w przenośni i że pod nim należy rozumieć niejako ogień moralny.
Zmartwychwstanie ciała
Czy dogmat o zmartwychwstaniu dala jest potwierdzeniem nauki duchów o reinkarnacji?
"Czy chcecie, aby było inaczej? Ze słowem tym ma się rzecz tak samo, jak z wielu innymi, które wydają się niektórym ludziom niedorzecznymi, dlatego tylko, że tłumaczy się je dosłownie, a to prowadzi tak często do niedowiarstwa. Dajcie im rozumne wyjaśnienie a ci, których nazywacie wolnomyślicielami, przyjmą je snadnie, gdy im przemówicie do rozumu; bądźcie pewni, że oni niczego więcej nie pragną, jak tylko uwierzyć i więcej, niż wszyscy inni, pragną przyszłości, ale nie chcą przyjąć tego, co jest sprzeczne z wiedzą. Nauka o wcieleniach wielokrotnych jest zgodna ze sprawiedliwością Boską i ona jedna tylko może wyświetlić, czego bez niej nie można wyjaśnić; jakże byście chcieli, żeby zasada jej nie wynikała z istoty samej religii?"
Czy więc Kościół dogmatem o zmartwychwstaniu wyznaje zasady reinkarnacji?
"Oczywiście; zresztą nauka ta wynika z wielu rzeczy, które przechodziły niepostrzeżenie, a które niedługo będą zrozumiane w znaczeniu właściwym. W krótkim czasie zrozumieją ludzie, że spirytyzm ujawnia się na każdym kroku z treści Pisma św. Duchy nie przychodzą do was, by obalać religię, jak to niektórzy twierdzą, przeciwnie: przychodzą, by ją potwierdzić i umocnić dowodami niezaprzeczalnymi. Ponieważ jednak minął już czas, gdzie posługiwano się mową obrazową, podobieństwami i porównaniami, wypowiadają się obecnie bez obsłonek i nadają rzeczom jasny i ściśle określony wyraz, który nie może być już dowolnie wypaczany. Dlatego też będziecie mieli w krótkim czasie więcej ludzi prawdziwie religijnych i wierzących, aniżeli dotychczas."
"Wiedza wasza istotnie wykazuje niemożliwość zmartwychwstania w powszednim tego słowa znaczeniu. Gdyby szczątki ciała ludzkiego, chociażby rozsypane i w proch obrócone, pozostały jednorodne, można by jeszcze zrozumieć ich połączenie w danym czasie; lecz w rzeczywistości tak nie jest. Ciało nasze składa się z wielu różnorodnych pierwiastków: z tlenu, wodoru, azotu, węgla itd.; wskutek rozkładu ciała rozpraszają się te pierwiastki i służą do tworzenia nowych ciał. W ten sposób ta sama cząsteczka węgla np. może kolejno wchodzić w skład wielu tysięcy różnych organizmów, tak że pewien osobnik może mieć w swoim ciele cząsteczki, należące kiedyś do ludzi z pierwszych wieków, a nawet cząsteczki organiczne, które przyjmujecie w pokarmach, mogą pochodzić z ciała znanego wam człowieka itd. Ponieważ materia istnieje w pewnej określonej ilości, a jej przemiany w ilości nieskończonej, w jaki sposób każde z tych ciał mogłoby się odbudować z tych samych pierwiastków? To jest materialne niepodobieństwo. Nie można przeto zmartwychwstania ciała pojmować inaczej, niż jako przenośnię, symbolizującą zjawisko kolejnych wcieleń, a wówczas nie ma w tym już nic, co by sprzeciwiało się rozumowi, co byłoby sprzeczne z zasadami wiedzy.
Prawdą zresztą jest, że to zmartwychwstanie stanie się dopiero po spełnieniu czasów, podczas gdy według naszej nauki spełnia się codziennie; ale czyż nie ma w obrazie sądu ostatecznego wzniosłego i pięknego podobieństwa, ukrywającego pod płaszczykiem alegorii jedną z owych niezmiennych prawd, która nie znajdzie niedowiarków; skoro tylko będzie rzeczywiście zrozumiana i uznana? Rozważcie tylko dobrze zasadę spirytystyczną o przyszłości duszy, oraz jej przeznaczeniu i losie wskutek rozlicznych doświadczeń, jakim się ma poddać, a zobaczycie, że sąd, który ma ją rozgrzeszyć lub potępić, nie jest żadnym wymysłem lub bajką, jak sobie to przedstawiają niewierzący."
Raj, piekło i czyściec
Czy istnieje we wszechświecie, jakie określone miejsce dla kar i wynagrodzenia duchów według ich zasług?
"Na to pytanie już odpowiedzieliśmy. Kary i nagrody zależą od stopnia doskonałości duchów. Każdy sam z siebie czerpie pierwiastek własnej szczęśliwości lub nieszczęścia, a ponieważ znajdują się one wszędzie, dlatego nie ma żadnego oznaczonego lub zamkniętego miejsca, przeznaczonego dla jednego lub drugiego. Co się tyczy duchów wcielonych, to są mniej lub więcej szczęśliwymi lub nieszczęśliwymi, odpowiednio do stanu rozwoju światów, które zamieszkują."
Według tego nie byłyby raj i piekło takie, jak je sobie ludzie wyobrażają?
"To są tylko obrazy i symbole; wszędzie są duchy szczęśliwe i nieszczęśliwe. Lecz, jak już powiedziano, duchy jednego stopnia rozwoju łączą się z sobą na mocy sympatii, a skoro osiągną stopień pełnej doskonałości, mogą się zgromadzać, gdzie zechcą."
Umiejscowienie przybytków kar i nagród jest wytworem wyobraźni człowieka i pochodzi z jego pragnienia uzmysłowienia i ograniczenia tych rzeczy, których istnienia nie może pojąć.
Co należy więc rozumieć przez czyściec?
"Cierpienia cielesne i moralne; jest to czas pokuty. Zgoła zawsze jest ziemia waszym czyśćcem, gdzie odpokutujecie za swoje grzechy."
Co człowiek nazywa czyśćcem, jest właściwie przenośnią, pod którą należy rozumieć nie jakieś określone miejsce, lecz stan duchów niedoskonałych, pokutujących aż do ich zupełnego oczyszczenia, które ma je podnieść do stanu prawdziwej szczęśliwości. Ponieważ owo oczyszczenie dokonuje się w rozlicznych wcieleniach, przeto czyściec stanowią różnorodne doświadczenia żywota cielesnego.
Skąd to pochodzi, że duchy -jak można sądzić z ich mowy - wzniosłe przedstawiły pojęcie piekła i czyśćca ludziom bardzo poważnym w sposób, jak sobie to ludzie zazwyczaj wyobrażają ?
"Mówią językiem zrozumiałym dla osób, które je zapytują. Jeżeli te osoby są mocno opanowane pewnymi pojęciami, nie chcą ich zbyt nagle wstrząsać, by nie obrazić ich przekonań. Gdyby, który duch odważył się powiedzieć mahometanom bez osłonek, że Mahomet nie był świętym prorokiem, byłby zaiste bardzo źle przyjęty."
Pojmujemy, że może tak być ze strony duchów, chcących nas pouczać; ale dlaczego duchy, zapytywane o ich stan, odpowiadały, że cierpią męki piekielne lub udręki czyśćcowe?
"Jeżeli to są duchy niższe i jeszcze niezupełnie wyzwolone z materii, zachowują jeszcze częściowo pojęcia ziemskie i wyrażają swoje uczucia i wrażenia słowami sobie znanymi. Znajdują się w środowisku, które im pozwala połowicznie zgłębiać przyszłość, a to jest przyczyną, że duchy wędrujące, lub niedawno wyzwolone, mówią często tak, jak za życia na ziemi. Piekło można tłumaczyć żywotem bardzo ciężkim, z niepewnością poprawy na lepsze, a czyściec także żywotem pełnym cierpień, ale ze świadomością lepszej przyszłości. Jeżeli doznajecie wielkiego bólu, czy nie mówicie, że cierpicie jak potępieniec? Są to tylko słowa, użyte w postaci przenośni."
Jak mamy rozumieć niebo?
"Czy sądzicie, że jest to pewno miejsce, jak pola Elizejskie u starożytnych, gdzie przebywają wszystkie dobre duchy bez żadnej innej troski, jak tylko by zażywać wiecznej szczęśliwości? Nie, to jest przestwór wszechświata, są to planety, gwiazdy i wszystkie światy wyższe, gdzie duchy używają wszystkich swoich zdolności, bez odczuwania udręk żywota materialnego i niepokojów, złączonych z niskością rozwoju duchowego."
Duchy opowiadały nam, że przebywają w czwartym i piątym niebie itd.; jak to należy rozumieć?
"Pytacie się ich, w którym niebie przebywają, ponieważ przypuszczacie istnienie więcej nieb, umieszczonych nad sobą, jak poszczególne piętra jakiegoś domu; dlatego odpowiadają wam według waszych pojęć, słowami tymi jednak oznaczają czwarty i piąty stopień oczyszczenia, a co za tym idzie i szczęśliwości. Jest to tak samo, jak kiedy pytacie się jakiegoś ducha, czy jest w piekle. Jeżeli jest nieszczęśliwy, odpowie - tak, ponieważ piekło jest dla niego synonimem cierpienia, wie jednak, że to nie jest czeluść lub piec ognisty. Poganin powiedziałby, że jest w Tartarze."
Dawniej mieli ludzie bardzo ograniczone pojęcie o miejscu kar i nagród; sądzili, że ziemia jest ośrodkiem wszechświata, a niebo sklepieniem, usianym gwiazdami. Niebo umieszczali u góry, a piekło na dole. Stąd pochodzą wyrażenia: "wstąpić do nieba, przebywać w niebie najwyższym, być strąconym do piekła" itd. Obecnie, gdy nauka wykazała, że ziemia jest jednym z najmniejszych światów pomiędzy wielu milionami innych, gdy zbadała historię jej ukształtowania się i opisała jej budowę, gdy okazało się, że przestwór jest nieskończony, a we wszechświecie nie ma miejsca na pojęcia "na górze", ani "na dole", musiano odstąpić od mniemania, że niebo jest ponad obłokami, a piekło w głębiach niezbadanych. Co dotyczy czyśćca, nie przypisywano mu żadnego miejsca. Spirytyzmówi przypadło w udziale dać wszystkiemu wytłumaczenie najrozumniejsze, najwznioślejsze, a równocześnie przynoszące ludzkości najwięcej pociechy. Można więc powiedzieć, że każdy nosi w sobie samym swoje piekło i swój raj.
W jaki sposób mamy rozumieć słowa Chrystusa: "Królestwo moje nie jest z tego świata"?
"Gdy Chrystus tak odpowiadał, mówił obrazowo; chciał powiedzieć, że panuje tylko w sercach czystych i bezinteresownych. Jest on wszędzie, gdzie króluje miłość dobra, natomiast ludzie, chciwi bogactw tego świata, nie są z Nim."
Czy nastanie, kiedy królestwo dobra na ziemi?
"Dobro zapanuje wówczas na ziemi, gdy pośród duchów, które przychodzą ją zamieszkiwać, będą miały przewagę dobre duchy. One zaprowadzą tam panowanie miłości i sprawiedliwości, które są źródłem dobra i szczęścia. Przez postęp moralny i spełnianie praw Boskich przywabi człowiek dobre duchy na ziemię, a oddali złe; duchy złe jednak nie opuszczą prędzej ziemi, dopóki nie zniknie tam pycha i samolubstwo."
Przemiana rodzaju ludzkiego była już dawno zapowiedziana a wy zbliżacie się już do tej doby, którą przyśpieszają wszyscy ludzie, pracujący dla dobra i postępu ludzkości. Spełni się przez wcielenie lepszych duchów, które stworzą nowe pokolenie na ziemi. Wtedy będą duchy złych ludzi, których śmierć codziennie kosi, i wszyscy, którzy usiłują powstrzymać bieg rzeczy, z ziemi wydziedziczeni, ponieważ nie byliby już na swoim miejscu między ludźmi dobrymi, zakłócając ich szczęśliwość. Pójdą na nowe, mniej udoskonalone światy spełniać ciężkie zadania, gdzie będą mogły pracować dla własnego postępu, przyczyniając się zarazem do podnoszenia i udoskonalenia swoich braci, jeszcze bardziej w postępie opóźnionych. Czy nie widzicie w tym wyłączeniu z przemienionej ziemi wspaniałego obrazu Raju utraconego, a w człowieku, który przyszedł na ziemię w podobnych okolicznościach, mając w sobie jeszcze zarodek swych wad i oznaki swej niskości - nie mniej wspaniałej przenośni o grzechu pierworodnym? Grzech pierworodny, tak pojmowany, tkwi w niedoskonałej naturze człowieka, odpowiedzialnego tylko za siebie samego i za grzechy własne, a nie za grzechy swych rodziców.
Pracujcie więc wszyscy ludzie wierzący i dobrej woli pilnie, wytrwale i odważnie nad wielkim dziełem odrodzenia, a zbierać będziecie żniwo stokrotne z zasianego ziarna. Biada tym, którzy zamkną oczy przed światłem, albowiem skazują się na długie stulecia ciemności i złudzeń; biada tym, którzy w bogactwach i rozkoszach tego świata szukają swego szczęścia, albowiem cierpieć będą więcej niedostatku i bólu, niż radości; biada zwłaszcza samolubom, albowiem nie znajdą nikogo, kto by im pomógł znosić ich dolę!"
Zakończenie
Kto znałby działanie magnetyzmu ziemskiego jedynie z namagnesowanych kaczuszek, które się puszcza na wodę w miednicy, trudno byłoby mu pojąć, że zabawka ta zawiera w sobie tajemnicę mechanizmu całego wszechświata i ruchu światów. Podobnie ma się rzecz i z tym, kto zna ze spirytyzmu tylko poruszanie się stolików; widzi w tym jedynie zabawkę, towarzyską rozrywkę, a nie pojmuje, że zjawisko to, tak proste, tak powszednie, już w starożytności znane narodom cywilizowanym i na wpół dzikim, mogłoby łączyć się z najważniejszymi zagadnieniami porządku społecznego. Bo w istocie, dla powierzchownego badacza, cóż może mieć stolik wirujący wspólnego z moralnością i przyszłością ludzkości? Ale kto uważnie bada, ten sobie przypomni, że ze zwykłego kociołka, w którym się woda gotuje, a jego pokrywka się podnosi - kociołka, w którym i w najodleglejszych czasach starożytności gotowano - że z niego wyszła ogromna siła mechaniczna, za której pomocą przebiega człowiek przestrzeń i pokonuje odległości. Wiedzcie więc wy wszyscy, którzy wierzycie jedynie w świat meterialny, że z tego stolika, poruszającego się i wywołującego wasz uśmiech pogardliwy, wyszła cała wiedza, ba, nawet wytłumaczenie zagadnień, których nie mogła dotychczas żadna filozofia wyjaśnić. Odwołujemy się do wszystkich przeciwników i pytamy się ich - czy zadali sobie trud zbadać to, co odrzucają! Według zdrowego rozumu ma krytyka wartość tylko w tym wypadku, jeżeli pochodzi od człowieka, który daną rzecz znał doskonale. Naśmiewać się z tego, czego nie znamy, czegośmy nie przestudiowali z uwagą badacza sumiennego, nie jest krytyką, lecz dowodem lekkomyślności i braku zdrowego sądu. Gdybyśmy podali filozofię tę jako dzieło rozumu ludzkiego, spotkałaby się zapewne z mniejszym oporem i byłaby badana przez tych, którzy przywłaszczają sobie prawo kierowania opinią publiczną; ona wszakże pochodzi od duchów jakież to więc głupstwo! Zaledwie warta jest ich spojrzenia. Pomińcie, jeśli chcecie, jej pochodzenie, a przypuśćcie, że ta księga jest dziełem jakiegoś człowieka i powiedzcie sobie sumiennie w duchu, gdy ją naprawdę uważnie przeczytacie, czy znajdziecie w niej powód do szyderstw.

II
Spirytyzm jest najstraszliwszym przeciwnikiem materializmu, nie należy się więc dziwić, że materialiści go zwalczają; ale ponieważ materializm jest taką nauką, do której ludzie niezbyt śmiało się przyznają, dlatego zasłaniają się płaszczem rozumu i wiedzy. Dziwna to rzecz, że największe niedowiarki mówią nawet w imieniu religii, którą tak samo mało znają i pojmują, jak spirytyzm. Za cel ich pocisków służy przede wszystkim cudowność i nadprzyrodzoność, których nie uznają. Ponieważ spirytyzm opiera się ponoć na cudowności, może być według nich tylko śmiesznym majaczeniem. Nie zastanawiają się, że potępiając bez zastrzeżenia cudowność i nadprzyrodzoność, czynią to samo wobec religii. Bo w rzeczywistości zasadza się religia na objawieniu i tak zwanych cudach. Otóż, czymże jest objawienie, jeśli nie pozaludzkim obcowaniem ze światem ducha. Wszyscy święci pisarze i nauczyciele, już od Mojżesza, mówili o takim obcowaniu. Czymże są cuda, jeśli nie faktami w najwyższym stopniu cudownymi i nadprzyrodzonymi? Wszakże w znaczeniu liturgicznym są to zboczenia od praw przyrodzonych. Jeżeli więc przeciwnicy spirytyzmu odrzucają rzeczy cudowne i nadprzyrodzone, odrzucają tym samym i podstawy religii. Ale nie należy w ten sposób patrzeć na te rzeczy. Zadaniem spirytyzmu nie jest dociekanie, czy istnieją cuda, czy nie, tj. czy Bóg może w pewnych wypadkach ominąć prawa wieczne, rządzące wszechświatem. Pozostawia nam w tym względzie zupełną wolność wiary; mówi i wykazuje, że zjawiska, na których się opiera, nie mają nic nadprzyrodzonego. Zjawiska te są takowymi w oczach niektórych ludzi i tylko dlatego, że są nadzwyczajne i w działaniu niezwykłe, ale nie są więcej nadprzyrodzone, niż wszystkie inne zjawiska, które wiedza dzisiejsza wyjaśnia, a które w dawniejszych czasach uważano by za cuda. Wszystkie przejawy spirytystyczne bez wyjątku są wynikiem praw powszechnych i objawiają nam jedną z sił przyrodzonych - siłę nieznaną lub, lepiej mówiąc, dotychczas niezrozumianą, której istnienie w porządku świata wykazują uważne badania. Spirytyzm w mniejszym stopniu zasadza się więc na cudowności i nadprzyrodzoności, niż religia. Którzy go z tej strony napadają, czynią tak dlatego, ponieważ go nie znają, a choćby to byli i najuczeńsi ludzie, powiemy im: "Jeżeli wiedza, która was pouczyła o tylu innych rzeczach, nie nauczyła was, że dziedzina przyrody jest nieskończona, jesteście uczonymi tylko w połowie."
III
Mówicie, że pragniecie wyleczyć wasz wiek z manii, zagrażającej rzekomo całemu światu! Czyż wolicie, aby świat opanowało niedowiarstwo, które usiłujecie szerzyć? Czy to nie brakowi wiary należy przypisać rozluźnienie życia rodzinnego i większą część nieładu, nurtującego społeczeństwo? Spirytyzm, który wykazuje istnienie i nieśmiertelność duszy, ożywia wiarę w przyszłość, wzmacnia odwagę w upadających i pomaga znosić z rezygnacją niedole żywota - ośmielacie się nazywać zgorszeniem! Oto są dwie nauki: jedna, która nie uznaje przyszłości i druga, która ją głosi i wykazuje; jedna, która nic nie wyświetla, a druga, która wyjaśnia wszystko i zwraca się do rozumu; jedna jest uświęceniem samolubstwa, druga jest podstawą sprawiedliwości, miłosierdzia i miłości bliźniego; pierwsza widzi tylko obecność i niszczy wszelką nadzieję, a druga pociesza i wskazuje na niezmierzone pole przyszłości. Która z nich jest szkodliwsza?
Niektórzy ludzie i to spośród najbardziej niewierzących, występują w roli apostołów braterstwa i postępu. Braterstwo jednak wymaga bezinteresowności i zaparcia się siebie samego. Przy braterstwie prawdziwym jest pycha zboczeniem. Jakim przeto prawem wymagacie jakiejkolwiek ofiary od tego, któremu mówicie, że gdy umrze, będzie dla niego wszystko skończone, że jutro będzie już tylko jakimś starym, do kąta wyrzuconym wiechciem? Dlaczego miałby sobie czegoś odmawiać? Czy nie jest przeto naturalniejsze, że stara się w tej krótkiej dobie, którą mu przyznajecie, żyć jak najwygodniej? Z tego pochodzi żądza posiadania jak najwięcej, by można użyć; z żądzy tej rodzi się zazdrość wobec tych, którzy więcej posiadają, a od tej zazdrości do pożądania tego, co mają, jest tylko jeden krok. Co go powstrzymuje? Czy prawo? Ale prawo nie dosięga wszystkich wypadków. Może powiecie: sumienie lub poczucie obowiązku. Ale na czym opiera się to poczucie obowiązku? Czy poczucie to ma rację bytu wobec wiary, że ze śmiercią wszystko się skończy? Przy takiej wierze jest usprawiedliwiona tylko jedna zasada: każdy niech żyje dla siebie; pojęcia braterstwa, sumienia, obowiązku, ludzkości i samego postępu będą jedynie pustymi słowami. O wy, którzy wygłaszacie podobne nauki, nie wiecie, jakie zło stwarzacie dla społeczeństwa, za ile zbrodni bierzecie na siebie odpowiedzialność. Lecz co mówię o odpowiedzialności, niewierzący nie zna żadnej, korzy się i kłania jedynie przed materią.
IV
Postęp ludzkości zasadza się na zastosowaniu prawa sprawiedliwości, miłości i miłosierdzia; prawo to opiera się na wierze w przyszłość; z odjęciem tej wiary usuwa się spod niego kamień węgielny. Z tego prawa pochodzą wszystkie inne, ponieważ zawiera ono wszystkie warunki szczęścia ludzkiego; ono jedno potrafi zagoić rany społeczeństwa, a człowiek, porównując dzieje ludów na przestrzeni wieków, może osądzić, jak poprawiają się warunki jego bytu w miarę lepszego pojmowania i stosowania tego prawa w praktyce. Jeżeli zastosowanie częściowe i niezupełne daje już rzeczywistą korzyść, cóż by było dopiero, gdyby ono się stało podstawą wszystkich urządzeń społecznych! Czy jest to możliwe? Tak, bo
kto mógł zrobić dziesięć kroków, może zrobić dwadzieścia i więcej. Wszak można wnioskować o przyszłości na podstawie przeszłości. Widzimy już, jak z wolna gasną nienawiści między narodami; zapory, które je dzieliły, zaczyna cywilizacja powoli już usuwać; podają sobie ręce z jednego końca świata na drugi. Większa sprawiedliwość zaczyna panować w prawie międzynarodowym; wojny stają się coraz rzadsze, a uczucie ludzkości jest coraz więcej szanowane. We wzajemnych stosunkach ustala się jednostajność; różnice rasowe i kastowe się zacierają, a ludzie różnych wyznań zapominają o różnicy i przesądach poszczególnych sekt, łącząc się w uwielbianiu jedynego Boga. Mówimy o ludach, kroczących na czele cywilizacji. Pod wielu względami dalecy jesteśmy od doskonałości i trzeba jeszcze zburzyć wiele przesądów, zanim znikną ostatnie ślady barbarzyństwa; czy jednak przesądy te będą mogły się ostać wobec niepowstrzymanej mocy postępu, wobec tej żywej siły, która sama jest prawem natury? Jeżeli pokolenie obecne stoi wyżej od pokolenia minionego, dlaczego następne nie miałoby postąpić dalej, niż nasze? Postąpi siłą rzeczy; najpierw ponieważ z każdym pokoleniem giną obrońcy dawnych nadużyć, a społeczeństwo kształtuje się powoli z elementów nowych, wyzbywających się starych przesądów; po wtóre, ponieważ człowiek, pragnący postępu, bada przeszkody i usiłuje je obalić. Skoro ruch postępowy nie da się zaprzeczyć, to i przyszły postęp nie ulega wątpliwości. Człowiek chce być szczęśliwym, to tkwi w jego naturze; otóż postępu pragnie tylko dla pomnożenia swego szczęścia, bez tego postęp byłby bezprzedmiotowym; bo i na czym by dlań ten postęp polegał, gdyby nie miał polepszyć jego położenia? Lecz, gdy osiągnie sumę uciech, których może dostarczyć, postęp intelektualny, spostrzeże, że szczęście jego nie jest zupełne; pozna, że szczęście jest niemożliwe bez zabezpieczenia stosunków społecznych, a bezpieczeństwo to można osiągnąć tylko przez postęp moralny. Sam więc siłą rzeczy popchnie postęp na tę drogę, a spirytyzm posłuży mu za najpotężniejszą dźwignię do tego celu.
V
Ci, którzy powiadają, że światu grozi zalew wierzeń spirytystycznych, głoszą tym samym ich potęgę, idea bowiem, pozbawiona logicznych podstaw, nie mogłaby się stać powszechną; jeżeli więc spirytyzm wszędzie się krzewi, jeśli znajduje zwolenników w klasach oświeconych, jak to powszechnie wiadomo, to znaczy, że u podstaw jego leży prawda. Daremne tedy wysiłki tych, którzy go usiłują ośmieszyć; nie tylko nie zdołają powstrzymać jego rozwoju, lecz przeciwnie, dodają mu nowego rozmachu. Wynik ten potwierdza w zupełności to, co nam wielekroć powtarzały duchy: "Nie przejmujcie się sprzeciwem; wszystko, co kto uczyni przciwko wam, obróci się na waszą korzyść, a wasi najzagorzalsi przeciwnicy, chcąc nie chcąc, będą musieli służyć
waszej sprawie. Przeciwko woli Bożej nie może się ostać zła wola ludzka."
Przy pomocy spirytyzmu powinna ludzkość wejść w nowy okres, okres postępu moralnego, który jest jego nieuniknionym skutkiem. Nie dziwcie się tedy szybkości, z jaką się szerzą idee spirytystyczne; przyczyna tego leży w zadowoleniu, jakie znajduje każdy, kto je zechce zgłębiać, a widzi w tym coś więcej, niż pustą rozrywkę. Skoro każdy pragnie przede wszystkim swego szczęścia, nic dziwnego, że ludzie przywiązują się do idei, która ich czyni szczęśliwymi.
W rozwoju tych pojęć można odróżnić trzy oddzielne okresy: pierwszy okres - ciekawości wobec nieznanych zjawisk, drugi - rozumowania i filozofii, trzeci - zastosowania i skutków. Okres zaciekawienia minął; ciekawość trwa tylko jakiś czas: gdy zostanie zaspokojona, porzuca dany przedmiot, żeby przejść do innego. Nie tak się jednak ma z tym, co dotyczy myśli i sądów poważnych. Drugi okres już się zaczął, po nim nadejdzie nieuchronnie trzeci. W spirytyzmie dokonał się postęp, szczególnie od czasu, gdy zaczęto go lepiej rozumieć w jego istotnej treści, gdy pojęto jego doniosłe znaczenie w związku z najważniejszym dla człowieka zagadnieniem: szczęścia i to nawet już na tym świecie. W tym tkwi przyczyna jego rozpowszechnienia, sekret jego siły, która mu zgotuje triumf. Uszczęśliwia on na razie tych, którzy go rozumieją, lecz wpływ jego rozlewa się i na szerokie masy. Nawet ten, kto nie był świadkiem żadnego materialnego zjawiska manifestacji, mówi sobie: poza tymi zjawiskami jest tu nowa filozofia; tłumaczy mi ona to, czego żadna inna nie mogła wyjaśnić, daje mi racjonalne rozwiązanie zagadnień, związanych w najwyższym stopniu z moją przyszłością. Przynosi mi pokój, bezpieczeństwo, wyzwala z wiru niepewności. Wobec tego kwestia faktów materialnych jest zagadnieniem drugorzędnym. - Wy wszyscy, którzy zwalczacie spirytyzm, chy chcecie znaleźć przeciwko niemu skuteczny środek? Oto macie. Zastąpcie go czymś lepszym; wynajdźcie bardziej filozoficzne rozwiązanie wszystkich zagadnień, jakie on rozwiązuje, dajcie człowiekowi inną pewność, która go uczyni szczęśliwszym, a zrozumiecie doniosłość tego wyrazu pewność, bo człowiek przyjmuje za pewne tylko to, co mu się wydaje logiczne. Nie wystarczy powiedzieć: to nie istnieje; to za mało. Trzeba dowieść - nie prostym zaprzeczaniem, ale faktami - że ono nie jest, nigdy nie było i n i e może być. Jeśli nie istnieje, powiedzcie, czym się da zastąpić. Udowodnijcie wreszcie, że spirytyzm nie czyni ludzi lepszymi i szczęśliwszymi, pobudzając ich do stosowania najczystszych zasad moralności ewangelicznej, tej moralności, o której mówi się wiele, lecz mało stosuje w życiu. Gdy to zrobicie, będziecie mieli prawo atakować spirytyzm.
Spirytyzm jest potężny, albowiem opiera się na podstawach samej religii: na pojęciu Boga i duszy, przyszłych kar i nagród. Wykazuje on, że te kary i nagrody są naturalnymi skutkami życia ziemskiego i że w obrazie przyszłości, jaki on przedstawia, nie ma nic takiego, czego by nie mógł przyjąć rozum, choćby najwybredniejszy. Wy wszyscy, których nauka polega na zaprzeczaniu przyszłości, jaką nagrodę dajecie za cierpienia ziemskie? Wy opieracie się na niedowiarstwie, on na wierze w Boga; podczas gdy on zaprasza ludzi do szczęścia, do nadziei, do prawdziwego braterstwa, ofiarowujecie im nicość w przyszłości i egoizm na pociechę. On wszystko objaśnia, wy nic; on dowodzi faktami, wy nie dowodzicie niczego; jakże chcecie, aby wahano się, którą naukę wybrać?
VI
Błędne pojęcie o spirytyzmie mają ci, którzy sądzą, że siła jego polega na przejawach materialnych, a więc, że hamując te przejawy, można podważyć byt spirytyzmu. Siła jego tkwi w jego filozofii, w odwoływaniu się do rozumu, do zdrowego rozsądku. W starożytności był on przedmiotem tajemnych nauk, starannie ukrywanych przed pospólstwem; dziś nie ma w nim nic tajemnego, mówi językiem jasnym, niedwuznacznym, chce być zrozumiałym dla wszystkich, albowiem nadeszły czasy, kiedy prawda musi być ludziom odkryta. Daleki od sprzeciwiania się szerzeniu światła, pragnie go dla wszystkich. Nie wymaga ślepej wiary, chce, żeby każdy wiedział, dlaczego ma wierzyć; opierając się na rozumie, będzie zawsze silniejszy od tej nauki, która opiera się na nicości. Czyż, stawiając przeszkody jego zjawiskom, można by je stłumić? Nie, gdyż odniosłoby to, jak każde prześladowanie, wręcz przeciwny skutek: pobudziłoby u ludzi ciekawość i pragnienie poznania rzeczy zakazanej.
Z drugiej strony, gdyby manifestacje spirytystyczne pozostawały w związku z jednym człowiekiem, wówczas bez wątpienia, usuwając tego człowieka, położono by koniec manifestacjom; na nieszczęście dla przeciwników są dostępne wszystkim i może z nich korzystać każdy, od najmniejszego do największego, od pałacu do ubogiej izdebki na poddaszu. Można by zabronić publicznego ich wykonywania; ale właśnie wiadomo, że najlepiej udają się nie w miejscach publicznych, tylko w ścisłym kółku; otóż, skoro każdy może być medium, jakże można zabronić, by ktoś na łonie swej rodziny, czy samotnie w ciszy swego gabinetu, a choćby i jako więzień za kratą, porozumiewał się z duchami, bez wiedzy, a choćby i na oczach zbirów? Gdyby i zabroniono w jednym kraju, to któż zabroniłby w kraju sąsiednim i na całym świecie? Bo nie ma zakątka na ziemi, gdzie by nie było mediów. Chcąc uwięzić wszystkie media, trzeba wtrącić do więzienia połowę rodzaju ludzkiego; przypuśćmy zaś, że - co by również niełatwo przyszło - spalono by wszystkie książki spirytystyczne, na cóż by się to zdało? Wszak znów powstałyby nowe, bo źródło ich niedosięgalne i nie można uwięzić ni spalić duchów, które są ich prawdziwymi autorami.
Spirytyzm nie jest dziełem jednego człowieka; nikt nie może się nazwać jego twórcą, albowiem jest on tak stary, jak świat; znajduje się wszędzie, we wszystkich religiach, a w katolickiej bardziej jeszcze i z większą powagą, niż we wszystkich innych, gdyż można tam znaleźć wszystkie jego pierwiastki: duchy wszelkich stopni, ich stosunki jawne i tajne z ludźmi, aniołów-stróżów, powtórne wcielenie, wyzwolenie duszy za życia, podwójny wzrok, wizje, manifestacje wszelkiego rodzaju, zjawy i to nawet zjawy dotykalne. Co się tyczy diabłów, to nic innego, tylko złe duchy i według jednych wierzeń są w mocy zła na wieki, podczas gdy drugie przyznają im możność poprawy.
Do czego dąży nowożytna nauka spirytystyczna? Zbiera w jedną całość to, co było rozproszone, we właściwych wyrazach tłumaczy to, co było dotąd wypowiadane w postaci alegorii; odrzuca to, co wydały przesąd i ciemnota, by zostawić tylko rzeczy istotne. Oto jej rola. Rola założycielki jednak nie przypada jej w udziale; pokazuje to, co jest, porządkuje, ale nic nie stwarza, bo podstawy jej istniały zawsze i wszędzie. Któż uważałby się tedy za dość silnego, by móc ją zdławić sarkazmem, a choćby i prześladowaniem? Jeśli się jej zabroni w jednym miejscu, odrodzi się w innych i to tam również, skąd ją uprzednio wygnano, istnieje bowiem w naturze, a nie jest dane człowiekowi zniszczyć jakąś siłę przyrody, ni położyć swoje veto przeciw wyrokom Bożym.
Jaką korzyść zresztą osiągnięto by, przeszkadzając szerzeniu się pojęć spirytystycznych? Pojęcia te wprawdzie przeciwstawiają się nadużyciom, jakie rodzi pycha i egoizm; wszelako nadużycia te, z których korzystają tylko nieliczne jednostki, przynoszą ogółowi szkodę. Spirytyzm pociągnie więc za sobą masy, znajdując poważnych przeciwników jedynie w tych, którzy byli osobiście zainteresowani w podtrzymywaniu nadużyć. Wpływem swoim uczyni ludzi lepszymi wzajemnie dla siebie, mniej chciwymi dóbr materialnych i więcej zdanymi na wyroki Opatrzności, co jest zadatkiem ładu i spokoju.
VII
Spirytyzm występuje pod trzema różnymi postaciami: jako fakty manifestacji, jako zasady filozofii i wypływającej z niej moralności, oraz jako zastosowanie tych zasad. Stąd trzy klasy, albo raczej trzy stopnie wśród jego wyznawców: 1. ci, którzy wierzą w zjawiska duchowe i ograniczają się do ich stwierdzenia; spirytyzm jest dla nich nauką doświadczalną; 2. ci, którzy pojmują jego doniosłość moralną; 3. ci, którzy się do tej moralności stosują w praktyce, albo usiłują się do niej stosować. Z jakiegokolwiek punktu widzenia patrzy się na te dziwne zjawiska, z naukowego czy moralnego, zrozumie każdy, że powstaje tu nowy szereg pojęć, które pociągną za sobą głębokie zmiany w łonie ludzkości i to zmiany - jak to również łatwo pojąć - na lepsze.
Jeśli chodzi o przeciwników, można ich również podzielić na trzy
kategorie: 1. tych, którzy przeczą z zasady wszystkiemu, co nowe, lub co nie pochodzi od nich i którzy mówią o tym bez znajomości przyczyn. Do tej grupy należą ci wszyscy, którzy poza świadectwem zmysłów niczego nie uznają; nic nie widzieli, niczego nie chcą widzieć, a tym mniej zgłębić; gniewałoby ich to, gdyby zobaczyli zbyt jasno, gdyż byliby zmuszeni przyznać, że nie mają racji. Spirytyzm jest dla nich złudzeniem, szaleństwem, utopią, krótko mówiąc: nie istnieje. Są to nie wierzący z zasady. Obok nich można postawić tych, którzy raczyli rzucić okiem dla uspokojenia swego sumienia, aby móc powiedzieć: chciałem widzieć, ale nic nie ujrzałem; nie rozumieją, że pół godziny nie wystarczy, żeby sobie zdać sprawę z całokształtu wiedzy. 2. Z tych, którzy są aż nadto przekonani o rzeczywistości zjawisk, mimo to zbijają je z powodów osobistych. Dla nich spirytyzm istnieje, lecz boją się jego skutków; napadają nań jako na swego nieprzyjaciela. 3. Z tych, którzy znajdują, że moralność spirytystyczna zbyt surowo osądza ich czyny i ich dążenia. Spirytyzm, poważnie pojęty, byłby dla nich niewygodny; nie odrzucają go.

Re: kinga porady
Autor: kjt (IP zapamiętane)
Data: 27 wrz 2012 - 22:18:54

zadluzonyznadzieja69 Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> Dla człowieka złego nie ma na ziemi większej
> udręki, niż obecność jego ofiar; dlatego unika ich
> bez ustanku. W jakim położeniu znajdzie się, gdy
> mu opadnie z oczu zasłona, gdy zrozumie
> niegodziwość, jakiej się dopuścił, gdy zobaczy
> najtajniejsze swe uczynki odkryte, swoją obłudę
> zdemaskowaną i nie będzie mógł wzroku od tego
> odwrócić? Podczas, gdy dusza człowieka grzesznego
> jest ciągłą ofiarą hańby, żalu i wyrzutów
> sumienia, dusza sprawiedliwego zażywa błogiego
> pokoju.
> Czy wspomnienie grzechów, których się dusza
> dopuściła, gdy by la jeszcze niedoskonała, nie
> mąci jej błogości, gdy się już oczyściła?
> "Nie, ponieważ się wykupiła ze swych grzechów i
> wyszła zwycięsko z doświadczeń, którym się w tym
> celu poddała."
> Czy cierpienia, jakie ją jeszcze czekają, nim się
> oczyści do reszty, nie zakłócają jej szczęścia?
> "Jeśli mowa o duszy jeszcze znieprawionej, to tak.
> Nie może ona zażywać prawdziwej błogości, dopóki
> nie będzie całkowicie oczyszczona. Dla duszy
> jednak rozwiniętej już i rozbudzonej, nie ma myśl
> o doświadczeniach, których ma się jeszcze podjąć,
> nic przygniatającego."
> Dusza po osiągnięciu pewnego stopnia czystości
> zażywa już szczęścia; przenika ją poczucie
> błogiego zadowolenia. Jest szczęśliwa ze
> wszystkiego, co widzi, co ją otacza; podnosi się
> przed nią zasłona, zakrywająca tajemnice i cuda
> stworzenia, a doskonałość Boska objawia się jej w
> wielkiej swej jasności."
> Czy więzy sympatii, plączące duchy tej samej
> kategorii, są dla nich źródłem szczęśliwości?
> "Złączenie duchów, zjednoczonych w dobrym, jest
> jedną z największych rozkoszy, ponieważ się nie
> obawiają, żeby związek ten był skażony egoizmem.
> Tworzą one w świecie duchowym rodziny przeniknięte
> wspólnym uczuciem i na tym polega ich szczęście
> duchowe, podobnie jak wy zgromadzacie się według
> pewnych kategorii i znajdujecie w tym przyjemność,
> gdy jesteście razem. Czyste i bezinteresowne
> przywiązanie do siebie, którym darzą się nawzajem,
> jest niewyczerpanym źródłem ich szczęścia; nie ma
> tam już żadnych przyjaciół fałszywych, ani
> obłudników."
> Człowiek zażywa przedsmak tego szczęścia już na
> ziemi, gdy spotka dusze, z którymi może się
> połączyć więzami czystymi i świętymi. W żywocie
> czystszym będzie rozkosz ta niewysłowiona i
> nieograniczona, ponieważ spotykają się tam tylko
> dusze sympatyzujące z sobą, których egoizm nie
> wyziębił.
> Czy istnieje - jeśli chodzi o przyszły stan ducha
> - jaka różnica między tym, który za życia obawiał
> się śmierci, a tym, który wyczekiwał jej
> obojętnie, albo nawet z radością?
> "Różnica ta może być bardzo wielka, ale często
> zanika wobec przyczyn, wywołujących ów lęk lub
> pragnienie. Czy człowiek boi się śmierci, czy
> sobie jej życzy, może być do tego powodowany
> różnymi pobudkami, a te uczucia właśnie wpływają
> na stan ducha. Oczywiście, gdy ktoś życzy sobie
> śmierci jedyne dlatego, by skrócić swe cierpienia,
> jest to pewnego rodzaju szemraniem przeciw wyrokom
> Opatrzności i doświadczeniom, którym ma się
> poddać."
> Czy wyznawanie spirytyzmu i wiara w przejawy
> duchowe jest potrzebna, by zapewnić nam przyszły
> los?
> "Gdyby tak było, wynikałoby z tego, że wszyscy,
> którzy w to nie wierzą, albo nie są o tym
> pouczeni, są wydziedziczeni, co byłoby
> niedorzecznością. Tylko dobro zapewnia nasz
> przyszły los; otóż dobro jest zawsze dobrem, na
> jakiejkolwiek drodze do niego dochodzimy."
> Wiara w spirytyzm pomaga wielce do poprawy,
> zwracając myśl do pewnych zagadnień przyszłości;
> przyśpiesza postęp jednostek i mas, uprzytomniając
> nam, czym się pewnego dnia staniemy. Jest podporą,
> jest światłem, które nas prowadzi. Spirytyzm uczy
> znosić swój los cierpliwie i z rezygnacją,
> wstrzymuje od czynów, mogących opóźnić przyszłe
> szczęście. W ten sposób przyczynia się do naszego
> uszczęśliwienia, ale nikt nie mówi, że bez niego
> nie można do tego dojść.
> Skoro duch, który odpokutowuje swoje grzechy,
> doznaje w nowym żywocie cierpień fizycznych,
> niesłusznym jest chyba powiedzenie, że po śmierci
> cierpi dusza tylko moralnie?
> "Prawdą jest, że gdy dusza jest wcielona, odczuwa
> dotkliwie przykrości żywota cielesnego, wszelako
> tylko ciało cierpi cieleśnie.
> Mówicie często, że kto umarł, już nie cierpi;
> jednak nie zawsze jest to prawda. Jako duch nie
> doznaje już cierpień fizycznych, ale według
> grzechów, których się dopuścił, może odczuwać tym
> większe boleści moralne i w nowym żywocie może być
> jeszcze bardziej nieszczęśliwy. Niegodziwy bogacz
> będzie żebrał o jałmużnę i będzie oddany na pastwę
> nędzy, dumny dozna wszelkich upokorzeń; kto
> nadużywał mocy, postępował ze swoimi podwładnymi
> bezwzględnie i z pogardą, będzie zmuszony słuchać
> innego pana, jeszcze surowszego i
> bezwzględniejszego, niż był on sam. Wszystkie
> przykrości i udręki życiowe są pokutą za grzechy z
> poprzednich żywotów, o ile nie są następstwem
> przewinień żywota obecnego. Gdy odejdziecie z tego
> świata, zrozumiecie to.
> Człowiek uważający się na ziemi za szczęśliwego,
> ponieważ może zaspokoić swoje życzenia i
> zachcianki, najmniej myśli o swej poprawie. Za to
> złudne szczęście pokutuje często jeszcze w tym
> życiu, lecz nie minie go zapewne w innym życiu
> całkowicie materialna pokuta."
> Czy wcielenie ducha na świecie mniej materialnym
> jest nagrodą?
> "Jest to skutek jego oczyszczenia. W miarę
> oczyszczenia wcielają się duchy na światach coraz
> doskonalszych, aż się wyzwolą z materii i zmyją z
> siebie wszelkie zmazy, by rozkoszować się wieczną
> szczęśliwością duchów czystych na łonie Bożym".
> Na światach, gdzie żywot nie jest tak materialny,
> jak tutaj na ziemi, nie są potrzeby tak grube, a
> wszelkie cierpienia cielesne są mniej dojmujące.
> Ludzie tam nie podlegają niskim namiętnościom,
> które czynią jednych nieprzyjaciółmi drugich. Nie
> znając nienawiści, ani zazdrości, żyją między sobą
> w pokoju, wypełniając prawa sprawiedliwości,
> miłości i miłosierdzia; nie znają także różnych
> przykrości i trosk, pochodzących z nienawiści,
> pychy i samolubstwa, które stanowią udrękę naszego
> życia ziemskiego.
> Co stanie się z człowiekiem, który, aczkolwiek nie
> popełnia nic złego, nic nie czyni, by wyzwolić się
> z materii?
> "Skoro nie postąpił naprzód, musi powtórzyć żywot
> podobny do tego, jaki opuścił. W ten sposób
> przedłuża sobie przykrości pokuty."
> Są ludzie, których żywot upływa w zupełnym
> spokoju, a nie mając potrzeby pracować dla siebie,
> są wolni od wszelkich trosk życiowych. Czy ten
> szczęśliwy żywot jest dowodem, że nie mają już nic
> do odpokutowania z żywotów poprzednich?
> "Czy wielu znacie takich? Mylisz się, jeśli tak
> myślisz, często jest to spokój pozorny. Podobny
> żywot mogli sobie wybrać niektórzy, lecz gdy ten
> świat opuszczą, spostrzegą, że nie przyczynili się
> do ich postępu i żałują czasu zmarnowanego.
> Pamiętajcie dobrze, że duch nabywa wiadomości i
> podnosi się tylko bezustanną pracą; jeśli usypia w
> bezczynności, nie postępuje naprzód. Pamiętajcie,
> że każdy będzie zdawał rachunek z samowolnej
> bezczynności i bezużyteczności swego żywota;
> bezczynność ta jest zawsze przeszkodą w
> osiągnięciu przyszłego szczęścia. Stopień
> przyszłej szczęśliwości odpowiada sumie dobra,
> które człowiek wykonał; przyszłe zaś nieszczęście
> jest odpowiednikiem zła popełnionego."
> Są ludzie, którzy, chociaż nie są złymi,
> unieszczęśliwiają dzięki swemu charakterowi całe
> swoje otoczenie; jaki będzie to miało dla nich
> skutek?
> "Nie są oni w istocie dobrymi i odpokutują to,
> spoglądając na tych, których unieszczęśliwili;
> będzie to wyrzutem dla nich, a poza tym w innym
> żywocie przecierpią to samo, co drudzy musieli
> znieść z ich powodu."
> Czy żal za grzechy odbywa się w stanie cielesnym,
> czy duchowym?
> "W stanie duchowym, ale może dziać się i w stanie
> cielesnym, o ile rozumiecie dobrze różnicę między
> dobrem a złem."
> Jaki jest skutek żalu za grzechy w stanie
> duchowym?
> "Pragnienie ponownego wcielenia, by się oczyścić.
> Duch poznaje, wady i błędy, przeszkadzające mu w
> osiągnięciu szczęśliwości i dlatego dąży do nowych
> narodzin, by mógł odpokutować swoje grzechy."
> Jaki jest skutek skruchy w stanie cielesnym?
> "Dążenie do postępu w życiu obecnym, jeśli nie
> zabraknie czasu na naprawę błędów. Gdy sumienie
> czyni wyrzuty i wskazuje na różne niedoskonałości,
> można się zawsze poprawić."
> Czy są ludzie, którzy mają pociąg tylko do złego i
> są nieprzystępni dla żalu za grzechy?
> "Powiedziałem już, że musicie iść naprzód bez
> ustanku. Kto ma w obecnym żywocie tylko pociąg do
> złego, będzie miał w innym żywocie pociąg do
> dobrego i dlatego będzie się rodził wielokrotnie,
> gdyż wszyscy powinni iść naprzód, by dojść do
> celu, tylko że jedni osiągną go wcześniej, a
> drudzy później własnej woli. Kto ma pociąg tylko
> do dobrego, jest już oczyszczony, chociaż mógł
> mieć jeszcze w poprzednim żywocie pociąg do
> złego."
> Czy człowiek przewrotny, który nie uznawał swych
> grzechów za życia, pozna je po śmierci?
> "Tak, a wtedy cierpi tym więcej, bo cierpi za
> wszystko zło popełnione, lub którego był
> przyczyną. Ale skrucha nie przychodzi zawsze od
> razu, są bowiem duchy, które pomimo cierpień
> trwają nadal w złym. Prędzej jednak lub później
> poznają swój błąd i drogę fałszywą, po której
> kroczą, a wtedy przyjdzie żal za grzechy. Duchy
> dobre starają się je uświadomić, a wy im możecie
> także w tym pomagać."
> Czy są także duchy obojętne na swój los, chociaż
> nie są złe?
> "Bywaj ą duchy, które nie zajmują się niczym
> użytecznym; znajdują się w stanie wyczekiwania. W
> danym wypadku cierpią jednak za to w odpowiednim
> stopniu, a ponieważ postęp musi być we wszystkim,
> dokonuje się ów postęp ze wzrastającym
> cierpieniem."
> Czy nie pragną one skrócić swoich cierpień?
> "Bez wątpienia, ale nie mają dość energii, by
> chcieć tego, co by im przyniosło ulgę. Ileż to
> ludzi macie między sobą, którzy wolą umrzeć z
> głodu, niż pracować uczciwie."
> Skoro duchy widzą cierpienia, wynikające z ich
> niedoskonałości, czemu się to dzieje, że niektóre
> pogarszają swój los i przedłużają swój stan
> niższości, czyniąc źle jako duchy i odwracając
> ludzi z dobrej drogi?
> "Postępują tak te, u których żal za grzechy się
> opóźnia. Duch pokutujący może się dać znów
> sprowadzić na złą drogę przez inne, jeszcze
> bardziej opóźnione duchy."
> Można widzieć duchy bardzo niskie, dostępne dla
> dobrych uczuć i podatne na działanie modlitwy,
> zasyłanej za nie. Skąd to pochodzi, że inne duchy,
> które trzeba by uważać za więcej oświecone,
> okazują zatwardziałość i cynizm, którego nic nie
> może pokonać?
> "Zbawienny skutek modlitwy spływa tylko na ducha,
> który żałuje za grzechy; duchom, które zdjęte
> pychą, buntują się przeciw Bogu i trwają w swoich
> błędach, potęgując je jeszcze bardziej - modlitwa
> nie pomaga, dopóki nie zaświta u nich pierwszy
> przebłysk żalu."
> Nie wolno zapominać, że duch po śmierci swego
> ciała nie przemienia się od razu; jeżeli żywot
> jego był naganny, to dlatego, że był duchem
> niedoskonałym. Śmierć zaś nie uczyni nikogo od
> razu doskonałym. Taki duch może trwać w swych
> błędach, w swoich sądach fałszywych i przesądach
> tak długo, dopóki się nie oświeci przez naukę,
> rozważania i cierpienia.
> Czy pokuta następuje w stanie cielesnym, czy
> duchowym?
> "Pokuta dokonuje się w żywocie cielesnym przez
> cierpienia doczesne, a w życiu duchowym przez
> cierpienia moralne, związane z niższością ducha."
> Czy szczery żal i skrucha za życia wystarczą do
> zgładzenia grzechów?
> i skrucha pomagają duchowi do poprawy, przeszłość
> jednak musi być odpokutowana."
> Czy możemy w obecnym żywocie odkupić nasze
> grzechy?
> "Tak, naprawiając je; ale nie sądźcie, że możecie
> je odkupić jakimś dziecinnym odmawianiem sobie
> potrzeb, lub rozdaniem po śmierci wszystkiego, co
> posiadacie, gdy już niczego nie będziecie
> potrzebowali. Bóg nie wynagradza próżnej pokory,
> która polega tylko na uderzeniu się w pierś!
> Utrata małego palca przy oddaniu komuś usługi
> więcej zmazę grzechów, niż biczowanie się i
> noszenie włosienicy przez całe lata dla korzyści
> własnej.
> Zło może być naprawione tylko dobrem, a naprawa
> nie jest żadną zasługą, jeśli nie dosięga
> człowieka ani w pysze, ani w jego interesach
> materialnych. I cóż z tego, że rozda po śmierci
> majątek niegodziwie nabyty, gdy ten już nie ma
> żadnego znaczenia dla niego, a za życia naużywał
> się go do woli?! Cóż mu pomoże pozbawić się
> niektórych przemijających i zbytecznych radości,
> gdy bezprawie, innym wyrządzone, pozostaje nie
> naprawione? A na koniec, cóż mu pomoże korzenie
> się przed Bogiem, gdy zachowa swą pychę i dumę
> wobec ludzi?!"
> Czy nie jest to zasługą, gdy zapewniamy po swej
> śmierci dobry użytek naszego majątku?
> "Lepsze to, niż nic; ale na nieszczęście jest ten,
> który rozdaje dopiero po śmierci, raczej samolubem
> niż szczodrym; chce zdobyć zaszczytne miano
> dobroczyńcy, nie ponosząc żadnych wysiłków. Kto
> sobie odmawia za życia, korzysta podwójnie: ma
> zasługę ofiary i radość z uszczęśliwiania
> bliźnich. Samolubstwo jednak mówi często do
> człowieka: Co darujesz, urywasz sobie z własnych
> uciech. A ponieważ samolubstwo głośniej się
> odzywa, niż bezinteresowność i miłość bliźniego,
> zatrzymuje człowiek swoje dostatki pod pozorem
> własnej potrzeby i wymagań swego stanowiska. O!
> Ubolewajcie nad tym, który nie zna radości
> dawania, albowiem jest on pozbawiony jednej z
> najczystszych i najprzyjemniejszych rozkoszy!!
> Co ma czynić ten, który w chwili śmierci pozna swe
> grzechy, ale nie ma już czasu do ich naprawy ? Czy
> wystarczy w tym wypadku sam żal za grzechy?
> "Żal za grzechy przyśpiesza jego poprawę, ale go
> nie rozgrzeszy. Ma przecież przed sobą przyszłość,
> która dla niego nie jest nigdy zamknięta."
> Trwanie przyszłych kar
> Czy czas trwania cierpień winowajcy w przyszłym
> żywocie jest dowolny, czy też podlega jakiemuś
> prawu?
> "Wszystko we wszechświecie kieruje się według
> praw, w których przejawia się mądrość i
> dobrotliwość Boża."
> Na czym opiera się czas trwania cierpień
> grzesznika?
> "Na czasie, potrzebnym do jego poprawy. Stan
> cierpienia i szczęścia odpowiada stopniowi
> oczyszczenia ducha, przeto charakter i okres
> trwania cierpień zależy od czasu, zużytego do jego
> poprawy. Odpowiednio do postępu i uszlachetnienia
> jego uczuć i myśli zmniejszają się i jego
> cierpienia i zmienia się ich jakość."
> Czy czas zdaje się dla ducha cierpiącego krótszy,
> czy tak długi, jak za życia?
> "Raczej dłuższy, ponieważ nie ma tam snu. Dopiero
> dla duchów, które osiągnęły już pewien stopień
> oczyszczenia, zanika czas, że tak powiem, wobec
> nieskończoności."
> Czy cierpienia ducha mogą być wieczne?
> "Bez wątpienia, gdyby był wiecznie złym, tj. gdyby
> się nigdy nie upokorzył i nie poprawił, cierpiałby
> wiecznie. Bóg jednak nie stworzył takich istot,
> które byłyby oddane złemu na wieki. On stworzył je
> jako istoty czyste i niewinne, a wszystkie muszą
> iść naprzód w krótszym lub dłuższym czasie według
> swej woli. Z własnej woli mogą się więcej lub
> mniej opóźnić, ale postępować muszą naprzód
> prędzej czy później wskutek nieprzepartej
> potrzeby, jaką odczuwa każdy duch, to jest, by się
> wydobyć ze stanu niskości i być szczęśliwym. Prawo
> rządzące trwaniem kar jest więc mądre i
> dobrotliwe, ponieważ uzależnia czas trwania pokuty
> od dobrej woli i przyczynienia się ducha. Nie
> ukróca w niczym jego wolnej woli, ale gdy jej
> nadużyje, musi tego skutki ponosić."
> Czy są duchy, które nigdy nie żałują za grzechy ?
> "Są takie, u których skrucha przychodzi bardzo
> późno; twierdzić jednak, że nigdy się nie
> poprawią, byłoby nieuznawaniem prawa postępu."
> Czy długość kary zależy zawsze od woli ducha, czy
> może są kary, nakładane na pewien określony czas?
> "Tak, kary mogą być nałożone na pewien czas, ale
> Bóg, pragnący szczęścia swych stworzeń, przyjmuje
> zawsze pokutę, a pragnienie poprawy nie jest nigdy
> odrzucone."
> Według tego nie byłoby kar wiecznych?
> "Pytajcie się waszego zdrowego rozumu i badajcie,
> czy wieczne zatracenie za grzechy, popełnione w
> niewielu chwilach, nie byłoby zaprzeczeniem
> dobroci Bożej. Czymże jest długość żywota, choćby
> i stuletniego, wobec bezmiaru wieczności? Czy
> pojmujecie dobrze to słowo? Cierpienia i męki bez
> końca i bez nadziei za kilka nieszczęsnych chwil
> grzechu! Czy nie odpycha wasz rozum takiej myśli?
> Że starożytni widzieli w Panu wszechświata
> groźnego, zazdrosnego i mściwego Boga, to można
> łatwo zrozumieć. W swej nieświadomości
> przypisywali Bogu ludzkie namiętności, ale to nie
> jest Bóg chrześcijan, który nakazuje przede
> wszystkim miłość, miłosierdzie i odpuszczenie
> uraz, jako najważniejsze cnoty. Czy mógłby sam nie
> mieć tych przymiotów, które ustanawia jako
> obowiązek? Czy nie ma w tym sprzeczności, gdy się
> Mu przypisuje nieskończoną dobrotliwość i wieczną
> zemstę? Mówicie, że jest przede wszystkim
> sprawiedliwy i że człowiek nie pojmuje Jego
> sprawiedliwości; ale sprawiedliwość nie wyklucza
> dobroci. Nie byłby dobry, gdyby skazywał większą
> część swoich stworzeń na wieczne męki. Czy mógłby
> nakazać dziatkom swoim sprawiedliwość, nie dając
> im możności jej pojęcia? A na koniec czy nie w tym
> właśnie tkwi najwyższa sprawiedliwość, złączona z
> dobrocią, że uzależnia czas trwania pokuty od
> wysiłków grzesznika, by się poprawił? Tutaj
> widzicie prawdziwość słów: "Każdemu będzie
> odmierzone według zasługi jego."
> "Walczcie wszystkimi środkami, jakie macie do
> rozporządzenia, przeciwko wierze w kary wieczne,
> starajcie się zniszczyć tę myśl, urągającą
> sprawiedliwości i dobroci Bożej, to najobfitsze
> źródło niewiary, materializmu i obojętności, które
> owładać poczęły masami, gdy zaczęła się rozwijać
> ich inteligencja. Duch nieco oświecony, choćby był
> i mało wykształcony, zrozumie od razu ogromną ich
> niesprawiedliwość. Rozum jego je odpycha i rzadko
> się wówczas zdarza, aby wraz z karą, która go
> oburza, nie odrzucił i pojęcia Boga, któremu ją
> przypisuje. Stąd pochodzą niezliczone cierpienia,
> które na was spadają, a na które przynosimy wam
> lekarstwo. Zadanie, które wam poruczamy, będzie
> wam tym łatwiej spełnić, że wszystkie autorytety,
> na których opierają się obrońcy i rzecznicy tej
> wiary, unikały wyraźnego wypowiedzenia się w tym
> względzie. Ani Sobory, ani Ojcowie Kościoła nie
> rozstrzygnęli tej niezmiernie ważnej sprawy. Gdy
> według samych ewangelistów - jeśli bierzemy
> alegoryczne powiedzenie Chrystusa dosłownie -
> groził On grzesznikom ogniem, który nie gaśnie,
> ogniem wiecznym, to jednak w słowach Jego nie ma
> absolutnie nic, co by świadczyło, że ich skazywał
> na wieczne potępienie.
> Biedne, zbłąkane owieczki, wiedzcie, że przychodzi
> do was dobry Pasterz, daleki od tego, by was na
> zawsze odepchnąć od siebie, przeciwnie, idzie wam
> sam naprzeciwko, by was z powrotem zaprowadzić do
> owczarni Ojca niebieskiego! Dzieci marnotrawne,
> opuśćcie wasze dobrowolne wygnanie, zwróćcie kroki
> wasze do domu ojcowskiego; albowiem Ojciec wyciąga
> ku wam ramiona i jest zawsze gotów wyprawić gody
> na uczczenie waszego powrotu na łono rodziny."
> "Walki o słowa! Walki o słowa! Czy nie dosyć
> jeszcze przelaliście krwi? Czy mają na nowo
> zapłonąć stosy? Kłócicie się o słowa: wieczność
> pokuty i wieczność kar! Czy nie wiecie, że temu,
> co rozumiecie dziś przez słowo "wieczność",
> nadawali starożytni inne znaczenie? Niech
> teologowie badają źródła. Znajdą, że tekst
> hebrajski nie przypisywał temu słowu tego
> znaczenia, które nadały mu język grecki, łaciński
> i nowożytne, tłumacząc go jako kary bez końca,
> nieprzemijające. Wieczność kary odpowiada
> wieczności grzechu. Tak, dopóki będzie grzech
> między ludźmi, będą trwać i kary; w tym to
> względnym znaczeniu trzeba wykładać teksty święte.
> Wieczność kary jest więc względna, a nie
> absolutna. Gdy nadejdzie dzień, w którym wszyscy
> ludzie przez ukorzenie i pokutę przyobleką na nowo
> szatę niewinności, nie będzie już płaczu i
> zgrzytania zębów. Nie ma chyba człowieka dobrej
> woli i wiary, który by, zastanowiwszy się, mógł
> inaczej rozumieć wieczność kar. Wieczność kar!
> Wtedy trzeba by przypuścić, że i zło jest wieczne.
> Jedynie Bóg jest wieczny, inaczej musielibyśmy Mu
> odmówić wszechmocy, najwspanialszej Jego
> własności, albowiem ten nie byłby wszechmocnym,
> który stworzyłby żywioł, niszczący Jego dzieła.
> Nie mógł dopuścić do istnienia wiecznego zła.
> Ludzkości! Nie zatapiaj już smutnego wzroku w
> głębiny ziemi, szukając tam przybytku kary; płacz,
> ufaj, pokutuj, a zwróć się myślą do Boga,
> nieskończenie dobrotliwego, miłościwego,
> wszechmogącego i najsprawiedliwszego!
> "Dążenie do zjednoczenia z Bogiem jest celem
> ludzkości; do osiągnięcia celu tego potrzebne są
> trzy rzeczy: sprawiedliwość, miłość i wiedza. Trzy
> rzeczy temu przeszkadzają i sprzeciwiają się, a
> mianowicie: niesprawiedliwość, nienawiść i
> niewiedza. Otóż zaprawdę mówię wam, zadajecie kłam
> tym trzem zasadom naczelnym, wypaczając pojęcie
> Boga przypisywaną Mu surowością; wypaczacie je
> podwójnie, przypisując duchowi stworzonemu więcej
> łagodności, słodyczy, miłości i prawdziwej
> sprawiedliwości, niż przyznajecie Istocie
> nieskończonej. Wy sami burzycie pojęcie piekła,
> czyniąc je śmiesznym i nie do przyjęcia dla was
> samych, tak jak dla waszego serca strasznym są
> widowiskiem kaźnie, stosy i tortury średniowiecza!
> Czyż w wieku, w którym ślepe kary usuwa się na
> zawsze z ustawodawstwa ludzkiego, chcielibyście
> zachować je jeszcze w pojęciach o ideale? O,
> wierzcie mi, wierzcie, bracia w Bogu i Jezusie
> Chrystusie, jeśli nie chcecie zagłady waszych
> wierzeń, musicie je ożywić, przetworzyć,
> otwierając je na wpływy błogosławione, które dobre
> duchy w tym czasie do nich wlewają. Pojęcie piekła
> z gorejącymi czeluściami, z kotłami wrzącymi
> mogłoby być cierpiane i przebaczone w stuleciu
> krwi i żelaza; ale w stuleciu dziewiętnastym jest
> tylko straszakiem, zdolnym straszyć małe dzieci.
> Jeżeli nadal pozostaniecie w tym straszliwym
> omamieniu, wywołacie niewiarę, rodzicielkę
> wszelkiego nieładu i nierządu społecznego.
> Zaprawdę, powiadam wam, przestańcie porównywać ze
> sobą i uważać za równoległe pod względem
> wiecznotrwania Dobro, istotę Stwórcy, ze Złem,
> istotą Stworzenia."
> Nauka o wieczności kar w znaczeniu absolutnym
> czyni z Istoty najwyższej Boga nieubłaganego. Czyż
> byłoby rozumnym twierdzić, że ten lub ów mocarz
> jest bardzo dobry i miłościwy, że pragnie tylko
> szczęścia tych, którzy go otaczają, ale że jest
> równocześnie zazdrosny, mściwy, nieubłagany w swej
> srogości i oddaje na najstraszniejsze katusze trzy
> czwarte swych poddanych za obrazę lub
> przekroczenie swych praw - tych nawet, którzy
> zbłądzili, ponieważ ich nie znali?! Czyż nie
> byłaby to sprzeczność? Czy może tedy być Bóg mniej
> dobrym, niż człowiek?
> Słowa "wieczny" używa się często w potocznej mowie
> jako przenośni, by oznaczyć rzecz długotrwałą,
> której końca się nie przewiduje, aczkolwiek bardzo
> dobrze się wie, że koniec będzie. Mówimy np.
> wieczne lody na wysokich górach i w krajach
> polarnych, chociaż wiemy z jednej strony, że świat
> materialny się skończy, a z drugiej strony, że
> stan krain tych może się zmienić wskutek zwykłego
> nachylenia się osi ziemskiej lub jakichś
> kataklizmów. Słowo "wieczny" nie znaczy w tym
> wypadku "trwający w nieskończoność". Gdy cierpimy
> na długotrwałą chorobę, mówimy, że nasza choroba
> jest wieczna. Cóż dziwnego, że duchy cierpiące
> lata, stulecia a nawet tysiąclecia mówią to samo?
> Nie zapominajmy i o tym, że ich niskość nie
> zezwala widzieć końca drogi; mniemają, że będą
> cierpiały bez końca, co jest dla nich karą.
> Na koniec w czasach dzisiejszych porzuciła już
> wysoka teologia naukę o ogniu materialnym, o
> piecach ognistych i mękach nieskończonych co
> przejęto ongiś z pogańskiego Tartaru, a tylko w
> szkołach pokutują jeszcze podawane młodzieży
> odstraszające obrazy o piekle i czyśćcu ze szkodą
> dla niej samej. Teologia dzisiejsza uznaje już, że
> słowa "ogień" używano w przenośni i że pod nim
> należy rozumieć niejako ogień moralny.
> Zmartwychwstanie ciała
> Czy dogmat o zmartwychwstaniu dala jest
> potwierdzeniem nauki duchów o reinkarnacji?
> "Czy chcecie, aby było inaczej? Ze słowem tym ma
> się rzecz tak samo, jak z wielu innymi, które
> wydają się niektórym ludziom niedorzecznymi,
> dlatego tylko, że tłumaczy się je dosłownie, a to
> prowadzi tak często do niedowiarstwa. Dajcie im
> rozumne wyjaśnienie a ci, których nazywacie
> wolnomyślicielami, przyjmą je snadnie, gdy im
> przemówicie do rozumu; bądźcie pewni, że oni
> niczego więcej nie pragną, jak tylko uwierzyć i
> więcej, niż wszyscy inni, pragną przyszłości, ale
> nie chcą przyjąć tego, co jest sprzeczne z wiedzą.
> Nauka o wcieleniach wielokrotnych jest zgodna ze
> sprawiedliwością Boską i ona jedna tylko może
> wyświetlić, czego bez niej nie można wyjaśnić;
> jakże byście chcieli, żeby zasada jej nie wynikała
> z istoty samej religii?"
> Czy więc Kościół dogmatem o zmartwychwstaniu
> wyznaje zasady reinkarnacji?
> "Oczywiście; zresztą nauka ta wynika z wielu
> rzeczy, które przechodziły niepostrzeżenie, a
> które niedługo będą zrozumiane w znaczeniu
> właściwym. W krótkim czasie zrozumieją ludzie, że
> spirytyzm ujawnia się na każdym kroku z treści
> Pisma św. Duchy nie przychodzą do was, by obalać
> religię, jak to niektórzy twierdzą, przeciwnie:
> przychodzą, by ją potwierdzić i umocnić dowodami
> niezaprzeczalnymi. Ponieważ jednak minął już czas,
> gdzie posługiwano się mową obrazową,
> podobieństwami i porównaniami, wypowiadają się
> obecnie bez obsłonek i nadają rzeczom jasny i
> ściśle określony wyraz, który nie może być już
> dowolnie wypaczany. Dlatego też będziecie mieli w
> krótkim czasie więcej ludzi prawdziwie religijnych
> i wierzących, aniżeli dotychczas."
> "Wiedza wasza istotnie wykazuje niemożliwość
> zmartwychwstania w powszednim tego słowa
> znaczeniu. Gdyby szczątki ciała ludzkiego,
> chociażby rozsypane i w proch obrócone, pozostały
> jednorodne, można by jeszcze zrozumieć ich
> połączenie w danym czasie; lecz w rzeczywistości
> tak nie jest. Ciało nasze składa się z wielu
> różnorodnych pierwiastków: z tlenu, wodoru, azotu,
> węgla itd.; wskutek rozkładu ciała rozpraszają się
> te pierwiastki i służą do tworzenia nowych ciał. W
> ten sposób ta sama cząsteczka węgla np. może
> kolejno wchodzić w skład wielu tysięcy różnych
> organizmów, tak że pewien osobnik może mieć w
> swoim ciele cząsteczki, należące kiedyś do ludzi z
> pierwszych wieków, a nawet cząsteczki organiczne,
> które przyjmujecie w pokarmach, mogą pochodzić z
> ciała znanego wam człowieka itd. Ponieważ materia
> istnieje w pewnej określonej ilości, a jej
> przemiany w ilości nieskończonej, w jaki sposób
> każde z tych ciał mogłoby się odbudować z tych
> samych pierwiastków? To jest materialne
> niepodobieństwo. Nie można przeto zmartwychwstania
> ciała pojmować inaczej, niż jako przenośnię,
> symbolizującą zjawisko kolejnych wcieleń, a
> wówczas nie ma w tym już nic, co by sprzeciwiało
> się rozumowi, co byłoby sprzeczne z zasadami
> wiedzy.
> Prawdą zresztą jest, że to zmartwychwstanie stanie
> się dopiero po spełnieniu czasów, podczas gdy
> według naszej nauki spełnia się codziennie; ale
> czyż nie ma w obrazie sądu ostatecznego wzniosłego
> i pięknego podobieństwa, ukrywającego pod
> płaszczykiem alegorii jedną z owych niezmiennych
> prawd, która nie znajdzie niedowiarków; skoro
> tylko będzie rzeczywiście zrozumiana i uznana?
> Rozważcie tylko dobrze zasadę spirytystyczną o
> przyszłości duszy, oraz jej przeznaczeniu i losie
> wskutek rozlicznych doświadczeń, jakim się ma
> poddać, a zobaczycie, że sąd, który ma ją
> rozgrzeszyć lub potępić, nie jest żadnym wymysłem
> lub bajką, jak sobie to przedstawiają
> niewierzący."
> Raj, piekło i czyściec
> Czy istnieje we wszechświecie, jakie określone
> miejsce dla kar i wynagrodzenia duchów według ich
> zasług?
> "Na to pytanie już odpowiedzieliśmy. Kary i
> nagrody zależą od stopnia doskonałości duchów.
> Każdy sam z siebie czerpie pierwiastek własnej
> szczęśliwości lub nieszczęścia, a ponieważ
> znajdują się one wszędzie, dlatego nie ma żadnego
> oznaczonego lub zamkniętego miejsca,
> przeznaczonego dla jednego lub drugiego. Co się
> tyczy duchów wcielonych, to są mniej lub więcej
> szczęśliwymi lub nieszczęśliwymi, odpowiednio do
> stanu rozwoju światów, które zamieszkują."
> Według tego nie byłyby raj i piekło takie, jak je
> sobie ludzie wyobrażają?
> "To są tylko obrazy i symbole; wszędzie są duchy
> szczęśliwe i nieszczęśliwe. Lecz, jak już
> powiedziano, duchy jednego stopnia rozwoju łączą
> się z sobą na mocy sympatii, a skoro osiągną
> stopień pełnej doskonałości, mogą się zgromadzać,
> gdzie zechcą."
> Umiejscowienie przybytków kar i nagród jest
> wytworem wyobraźni człowieka i pochodzi z jego
> pragnienia uzmysłowienia i ograniczenia tych
> rzeczy, których istnienia nie może pojąć.
> Co należy więc rozumieć przez czyściec?
> "Cierpienia cielesne i moralne; jest to czas
> pokuty. Zgoła zawsze jest ziemia waszym czyśćcem,
> gdzie odpokutujecie za swoje grzechy."
> Co człowiek nazywa czyśćcem, jest właściwie
> przenośnią, pod którą należy rozumieć nie jakieś
> określone miejsce, lecz stan duchów
> niedoskonałych, pokutujących aż do ich zupełnego
> oczyszczenia, które ma je podnieść do stanu
> prawdziwej szczęśliwości. Ponieważ owo
> oczyszczenie dokonuje się w rozlicznych
> wcieleniach, przeto czyściec stanowią różnorodne
> doświadczenia żywota cielesnego.
> Skąd to pochodzi, że duchy -jak można sądzić z ich
> mowy - wzniosłe przedstawiły pojęcie piekła i
> czyśćca ludziom bardzo poważnym w sposób, jak
> sobie to ludzie zazwyczaj wyobrażają ?
> "Mówią językiem zrozumiałym dla osób, które je
> zapytują. Jeżeli te osoby są mocno opanowane
> pewnymi pojęciami, nie chcą ich zbyt nagle
> wstrząsać, by nie obrazić ich przekonań. Gdyby,
> który duch odważył się powiedzieć mahometanom bez
> osłonek, że Mahomet nie był świętym prorokiem,
> byłby zaiste bardzo źle przyjęty."
> Pojmujemy, że może tak być ze strony duchów,
> chcących nas pouczać; ale dlaczego duchy,
> zapytywane o ich stan, odpowiadały, że cierpią
> męki piekielne lub udręki czyśćcowe?
> "Jeżeli to są duchy niższe i jeszcze niezupełnie
> wyzwolone z materii, zachowują jeszcze częściowo
> pojęcia ziemskie i wyrażają swoje uczucia i
> wrażenia słowami sobie znanymi. Znajdują się w
> środowisku, które im pozwala połowicznie zgłębiać
> przyszłość, a to jest przyczyną, że duchy
> wędrujące, lub niedawno wyzwolone, mówią często
> tak, jak za życia na ziemi. Piekło można tłumaczyć
> żywotem bardzo ciężkim, z niepewnością poprawy na
> lepsze, a czyściec także żywotem pełnym cierpień,
> ale ze świadomością lepszej przyszłości. Jeżeli
> doznajecie wielkiego bólu, czy nie mówicie, że
> cierpicie jak potępieniec? Są to tylko słowa,
> użyte w postaci przenośni."
> Jak mamy rozumieć niebo?
> "Czy sądzicie, że jest to pewno miejsce, jak pola
> Elizejskie u starożytnych, gdzie przebywają
> wszystkie dobre duchy bez żadnej innej troski, jak
> tylko by zażywać wiecznej szczęśliwości? Nie, to
> jest przestwór wszechświata, są to planety,
> gwiazdy i wszystkie światy wyższe, gdzie duchy
> używają wszystkich swoich zdolności, bez
> odczuwania udręk żywota materialnego i niepokojów,
> złączonych z niskością rozwoju duchowego."
> Duchy opowiadały nam, że przebywają w czwartym i
> piątym niebie itd.; jak to należy rozumieć?
> "Pytacie się ich, w którym niebie przebywają,
> ponieważ przypuszczacie istnienie więcej nieb,
> umieszczonych nad sobą, jak poszczególne piętra
> jakiegoś domu; dlatego odpowiadają wam według
> waszych pojęć, słowami tymi jednak oznaczają
> czwarty i piąty stopień oczyszczenia, a co za tym
> idzie i szczęśliwości. Jest to tak samo, jak kiedy
> pytacie się jakiegoś ducha, czy jest w piekle.
> Jeżeli jest nieszczęśliwy, odpowie - tak, ponieważ
> piekło jest dla niego synonimem cierpienia, wie
> jednak, że to nie jest czeluść lub piec ognisty.
> Poganin powiedziałby, że jest w Tartarze."
> Dawniej mieli ludzie bardzo ograniczone pojęcie o
> miejscu kar i nagród; sądzili, że ziemia jest
> ośrodkiem wszechświata, a niebo sklepieniem,
> usianym gwiazdami. Niebo umieszczali u góry, a
> piekło na dole. Stąd pochodzą wyrażenia: "wstąpić
> do nieba, przebywać w niebie najwyższym, być
> strąconym do piekła" itd. Obecnie, gdy nauka
> wykazała, że ziemia jest jednym z najmniejszych
> światów pomiędzy wielu milionami innych, gdy
> zbadała historię jej ukształtowania się i opisała
> jej budowę, gdy okazało się, że przestwór jest
> nieskończony, a we wszechświecie nie ma miejsca na
> pojęcia "na górze", ani "na dole", musiano
> odstąpić od mniemania, że niebo jest ponad
> obłokami, a piekło w głębiach niezbadanych. Co
> dotyczy czyśćca, nie przypisywano mu żadnego
> miejsca. Spirytyzmówi przypadło w udziale dać
> wszystkiemu wytłumaczenie najrozumniejsze,
> najwznioślejsze, a równocześnie przynoszące
> ludzkości najwięcej pociechy. Można więc
> powiedzieć, że każdy nosi w sobie samym swoje
> piekło i swój raj.
> W jaki sposób mamy rozumieć słowa Chrystusa:
> "Królestwo moje nie jest z tego świata"?
> "Gdy Chrystus tak odpowiadał, mówił obrazowo;
> chciał powiedzieć, że panuje tylko w sercach
> czystych i bezinteresownych. Jest on wszędzie,
> gdzie króluje miłość dobra, natomiast ludzie,
> chciwi bogactw tego świata, nie są z Nim."
> Czy nastanie, kiedy królestwo dobra na ziemi?
> "Dobro zapanuje wówczas na ziemi, gdy pośród
> duchów, które przychodzą ją zamieszkiwać, będą
> miały przewagę dobre duchy. One zaprowadzą tam
> panowanie miłości i sprawiedliwości, które są
> źródłem dobra i szczęścia. Przez postęp moralny i
> spełnianie praw Boskich przywabi człowiek dobre
> duchy na ziemię, a oddali złe; duchy złe jednak
> nie opuszczą prędzej ziemi, dopóki nie zniknie tam
> pycha i samolubstwo."
> Przemiana rodzaju ludzkiego była już dawno
> zapowiedziana a wy zbliżacie się już do tej doby,
> którą przyśpieszają wszyscy ludzie, pracujący dla
> dobra i postępu ludzkości. Spełni się przez
> wcielenie lepszych duchów, które stworzą nowe
> pokolenie na ziemi. Wtedy będą duchy złych ludzi,
> których śmierć codziennie kosi, i wszyscy, którzy
> usiłują powstrzymać bieg rzeczy, z ziemi
> wydziedziczeni, ponieważ nie byliby już na swoim
> miejscu między ludźmi dobrymi, zakłócając ich
> szczęśliwość. Pójdą na nowe, mniej udoskonalone
> światy spełniać ciężkie zadania, gdzie będą mogły
> pracować dla własnego postępu, przyczyniając się
> zarazem do podnoszenia i udoskonalenia swoich
> braci, jeszcze bardziej w postępie opóźnionych.
> Czy nie widzicie w tym wyłączeniu z przemienionej
> ziemi wspaniałego obrazu Raju utraconego, a w
> człowieku, który przyszedł na ziemię w podobnych
> okolicznościach, mając w sobie jeszcze zarodek
> swych wad i oznaki swej niskości - nie mniej
> wspaniałej przenośni o grzechu pierworodnym?
> Grzech pierworodny, tak pojmowany, tkwi w
> niedoskonałej naturze człowieka, odpowiedzialnego
> tylko za siebie samego i za grzechy własne, a nie
> za grzechy swych rodziców.
> Pracujcie więc wszyscy ludzie wierzący i dobrej
> woli pilnie, wytrwale i odważnie nad wielkim
> dziełem odrodzenia, a zbierać będziecie żniwo
> stokrotne z zasianego ziarna. Biada tym, którzy
> zamkną oczy przed światłem, albowiem skazują się
> na długie stulecia ciemności i złudzeń; biada tym,
> którzy w bogactwach i rozkoszach tego świata
> szukają swego szczęścia, albowiem cierpieć będą
> więcej niedostatku i bólu, niż radości; biada
> zwłaszcza samolubom, albowiem nie znajdą nikogo,
> kto by im pomógł znosić ich dolę!"
> Zakończenie
> Kto znałby działanie magnetyzmu ziemskiego jedynie
> z namagnesowanych kaczuszek, które się puszcza na
> wodę w miednicy, trudno byłoby mu pojąć, że
> zabawka ta zawiera w sobie tajemnicę mechanizmu
> całego wszechświata i ruchu światów. Podobnie ma
> się rzecz i z tym, kto zna ze spirytyzmu tylko
> poruszanie się stolików; widzi w tym jedynie
> zabawkę, towarzyską rozrywkę, a nie pojmuje, że
> zjawisko to, tak proste, tak powszednie, już w
> starożytności znane narodom cywilizowanym i na
> wpół dzikim, mogłoby łączyć się z najważniejszymi
> zagadnieniami porządku społecznego. Bo w istocie,
> dla powierzchownego badacza, cóż może mieć stolik
> wirujący wspólnego z moralnością i przyszłością
> ludzkości? Ale kto uważnie bada, ten sobie
> przypomni, że ze zwykłego kociołka, w którym się
> woda gotuje, a jego pokrywka się podnosi -
> kociołka, w którym i w najodleglejszych czasach
> starożytności gotowano - że z niego wyszła ogromna
> siła mechaniczna, za której pomocą przebiega
> człowiek przestrzeń i pokonuje odległości.
> Wiedzcie więc wy wszyscy, którzy wierzycie jedynie
> w świat meterialny, że z tego stolika,
> poruszającego się i wywołującego wasz uśmiech
> pogardliwy, wyszła cała wiedza, ba, nawet
> wytłumaczenie zagadnień, których nie mogła
> dotychczas żadna filozofia wyjaśnić. Odwołujemy
> się do wszystkich przeciwników i pytamy się ich -
> czy zadali sobie trud zbadać to, co odrzucają!
> Według zdrowego rozumu ma krytyka wartość tylko w
> tym wypadku, jeżeli pochodzi od człowieka, który
> daną rzecz znał doskonale. Naśmiewać się z tego,
> czego nie znamy, czegośmy nie przestudiowali z
> uwagą badacza sumiennego, nie jest krytyką, lecz
> dowodem lekkomyślności i braku zdrowego sądu.
> Gdybyśmy podali filozofię tę jako dzieło rozumu
> ludzkiego, spotkałaby się zapewne z mniejszym
> oporem i byłaby badana przez tych, którzy
> przywłaszczają sobie prawo kierowania opinią
> publiczną; ona wszakże pochodzi od duchów jakież
> to więc głupstwo! Zaledwie warta jest ich
> spojrzenia. Pomińcie, jeśli chcecie, jej
> pochodzenie, a przypuśćcie, że ta księga jest
> dziełem jakiegoś człowieka i powiedzcie sobie
> sumiennie w duchu, gdy ją naprawdę uważnie
> przeczytacie, czy znajdziecie w niej powód do
> szyderstw.
>
> II
> Spirytyzm jest najstraszliwszym przeciwnikiem
> materializmu, nie należy się więc dziwić, że
> materialiści go zwalczają; ale ponieważ
> materializm jest taką nauką, do której ludzie
> niezbyt śmiało się przyznają, dlatego zasłaniają
> się płaszczem rozumu i wiedzy. Dziwna to rzecz, że
> największe niedowiarki mówią nawet w imieniu
> religii, którą tak samo mało znają i pojmują, jak
> spirytyzm. Za cel ich pocisków służy przede
> wszystkim cudowność i nadprzyrodzoność, których
> nie uznają. Ponieważ spirytyzm opiera się ponoć na
> cudowności, może być według nich tylko śmiesznym
> majaczeniem. Nie zastanawiają się, że potępiając
> bez zastrzeżenia cudowność i nadprzyrodzoność,
> czynią to samo wobec religii. Bo w rzeczywistości
> zasadza się religia na objawieniu i tak zwanych
> cudach. Otóż, czymże jest objawienie, jeśli nie
> pozaludzkim obcowaniem ze światem ducha. Wszyscy
> święci pisarze i nauczyciele, już od Mojżesza,
> mówili o takim obcowaniu. Czymże są cuda, jeśli
> nie faktami w najwyższym stopniu cudownymi i
> nadprzyrodzonymi? Wszakże w znaczeniu liturgicznym
> są to zboczenia od praw przyrodzonych. Jeżeli więc
> przeciwnicy spirytyzmu odrzucają rzeczy cudowne i
> nadprzyrodzone, odrzucają tym samym i podstawy
> religii. Ale nie należy w ten sposób patrzeć na te
> rzeczy. Zadaniem spirytyzmu nie jest dociekanie,
> czy istnieją cuda, czy nie, tj. czy Bóg może w
> pewnych wypadkach ominąć prawa wieczne, rządzące
> wszechświatem. Pozostawia nam w tym względzie
> zupełną wolność wiary; mówi i wykazuje, że
> zjawiska, na których się opiera, nie mają nic
> nadprzyrodzonego. Zjawiska te są takowymi w oczach
> niektórych ludzi i tylko dlatego, że są
> nadzwyczajne i w działaniu niezwykłe, ale nie są
> więcej nadprzyrodzone, niż wszystkie inne
> zjawiska, które wiedza dzisiejsza wyjaśnia, a
> które w dawniejszych czasach uważano by za cuda.
> Wszystkie przejawy spirytystyczne bez wyjątku są
> wynikiem praw powszechnych i objawiają nam jedną z
> sił przyrodzonych - siłę nieznaną lub, lepiej
> mówiąc, dotychczas niezrozumianą, której istnienie
> w porządku świata wykazują uważne badania.
> Spirytyzm w mniejszym stopniu zasadza się więc na
> cudowności i nadprzyrodzoności, niż religia.
> Którzy go z tej strony napadają, czynią tak
> dlatego, ponieważ go nie znają, a choćby to byli i
> najuczeńsi ludzie, powiemy im: "Jeżeli wiedza,
> która was pouczyła o tylu innych rzeczach, nie
> nauczyła was, że dziedzina przyrody jest
> nieskończona, jesteście uczonymi tylko w
> połowie."
> III
> Mówicie, że pragniecie wyleczyć wasz wiek z manii,
> zagrażającej rzekomo całemu światu! Czyż wolicie,
> aby świat opanowało niedowiarstwo, które
> usiłujecie szerzyć? Czy to nie brakowi wiary
> należy przypisać rozluźnienie życia rodzinnego i
> większą część nieładu, nurtującego społeczeństwo?
> Spirytyzm, który wykazuje istnienie i
> nieśmiertelność duszy, ożywia wiarę w przyszłość,
> wzmacnia odwagę w upadających i pomaga znosić z
> rezygnacją niedole żywota - ośmielacie się nazywać
> zgorszeniem! Oto są dwie nauki: jedna, która nie
> uznaje przyszłości i druga, która ją głosi i
> wykazuje; jedna, która nic nie wyświetla, a druga,
> która wyjaśnia wszystko i zwraca się do rozumu;
> jedna jest uświęceniem samolubstwa, druga jest
> podstawą sprawiedliwości, miłosierdzia i miłości
> bliźniego; pierwsza widzi tylko obecność i niszczy
> wszelką nadzieję, a druga pociesza i wskazuje na
> niezmierzone pole przyszłości. Która z nich jest
> szkodliwsza?
> Niektórzy ludzie i to spośród najbardziej
> niewierzących, występują w roli apostołów
> braterstwa i postępu. Braterstwo jednak wymaga
> bezinteresowności i zaparcia się siebie samego.
> Przy braterstwie prawdziwym jest pycha zboczeniem.
> Jakim przeto prawem wymagacie jakiejkolwiek ofiary
> od tego, któremu mówicie, że gdy umrze, będzie dla
> niego wszystko skończone, że jutro będzie już
> tylko jakimś starym, do kąta wyrzuconym wiechciem?
> Dlaczego miałby sobie czegoś odmawiać? Czy nie
> jest przeto naturalniejsze, że stara się w tej
> krótkiej dobie, którą mu przyznajecie, żyć jak
> najwygodniej? Z tego pochodzi żądza posiadania jak
> najwięcej, by można użyć; z żądzy tej rodzi się
> zazdrość wobec tych, którzy więcej posiadają, a od
> tej zazdrości do pożądania tego, co mają, jest
> tylko jeden krok. Co go powstrzymuje? Czy prawo?
> Ale prawo nie dosięga wszystkich wypadków. Może
> powiecie: sumienie lub poczucie obowiązku. Ale na
> czym opiera się to poczucie obowiązku? Czy
> poczucie to ma rację bytu wobec wiary, że ze
> śmiercią wszystko się skończy? Przy takiej wierze
> jest usprawiedliwiona tylko jedna zasada: każdy
> niech żyje dla siebie; pojęcia braterstwa,
> sumienia, obowiązku, ludzkości i samego postępu
> będą jedynie pustymi słowami. O wy, którzy
> wygłaszacie podobne nauki, nie wiecie, jakie zło
> stwarzacie dla społeczeństwa, za ile zbrodni
> bierzecie na siebie odpowiedzialność. Lecz co
> mówię o odpowiedzialności, niewierzący nie zna
> żadnej, korzy się i kłania jedynie przed materią.
> IV
> Postęp ludzkości zasadza się na zastosowaniu prawa
> sprawiedliwości, miłości i miłosierdzia; prawo to
> opiera się na wierze w przyszłość; z odjęciem tej
> wiary usuwa się spod niego kamień węgielny. Z tego
> prawa pochodzą wszystkie inne, ponieważ zawiera
> ono wszystkie warunki szczęścia ludzkiego; ono
> jedno potrafi zagoić rany społeczeństwa, a
> człowiek, porównując dzieje ludów na przestrzeni
> wieków, może osądzić, jak poprawiają się warunki
> jego bytu w miarę lepszego pojmowania i stosowania
> tego prawa w praktyce. Jeżeli zastosowanie
> częściowe i niezupełne daje już rzeczywistą
> korzyść, cóż by było dopiero, gdyby ono się stało
> podstawą wszystkich urządzeń społecznych! Czy jest
> to możliwe? Tak, bo
> kto mógł zrobić dziesięć kroków, może zrobić
> dwadzieścia i więcej. Wszak można wnioskować o
> przyszłości na podstawie przeszłości. Widzimy już,
> jak z wolna gasną nienawiści między narodami;
> zapory, które je dzieliły, zaczyna cywilizacja
> powoli już usuwać; podają sobie ręce z jednego
> końca świata na drugi. Większa sprawiedliwość
> zaczyna panować w prawie międzynarodowym; wojny
> stają się coraz rzadsze, a uczucie ludzkości jest
> coraz więcej szanowane. We wzajemnych stosunkach
> ustala się jednostajność; różnice rasowe i kastowe
> się zacierają, a ludzie różnych wyznań zapominają
> o różnicy i przesądach poszczególnych sekt, łącząc
> się w uwielbianiu jedynego Boga. Mówimy o ludach,
> kroczących na czele cywilizacji. Pod wielu
> względami dalecy jesteśmy od doskonałości i trzeba
> jeszcze zburzyć wiele przesądów, zanim znikną
> ostatnie ślady barbarzyństwa; czy jednak przesądy
> te będą mogły się ostać wobec niepowstrzymanej
> mocy postępu, wobec tej żywej siły, która sama
> jest prawem natury? Jeżeli pokolenie obecne stoi
> wyżej od pokolenia minionego, dlaczego następne
> nie miałoby postąpić dalej, niż nasze? Postąpi
> siłą rzeczy; najpierw ponieważ z każdym pokoleniem
> giną obrońcy dawnych nadużyć, a społeczeństwo
> kształtuje się powoli z elementów nowych,
> wyzbywających się starych przesądów; po wtóre,
> ponieważ człowiek, pragnący postępu, bada
> przeszkody i usiłuje je obalić. Skoro ruch
> postępowy nie da się zaprzeczyć, to i przyszły
> postęp nie ulega wątpliwości. Człowiek chce być
> szczęśliwym, to tkwi w jego naturze; otóż postępu
> pragnie tylko dla pomnożenia swego szczęścia, bez
> tego postęp byłby bezprzedmiotowym; bo i na czym
> by dlań ten postęp polegał, gdyby nie miał
> polepszyć jego położenia? Lecz, gdy osiągnie sumę
> uciech, których może dostarczyć, postęp
> intelektualny, spostrzeże, że szczęście jego nie
> jest zupełne; pozna, że szczęście jest niemożliwe
> bez zabezpieczenia stosunków społecznych, a
> bezpieczeństwo to można osiągnąć tylko przez
> postęp moralny. Sam więc siłą rzeczy popchnie
> postęp na tę drogę, a spirytyzm posłuży mu za
> najpotężniejszą dźwignię do tego celu.
> V
> Ci, którzy powiadają, że światu grozi zalew
> wierzeń spirytystycznych, głoszą tym samym ich
> potęgę, idea bowiem, pozbawiona logicznych
> podstaw, nie mogłaby się stać powszechną; jeżeli
> więc spirytyzm wszędzie się krzewi, jeśli znajduje
> zwolenników w klasach oświeconych, jak to
> powszechnie wiadomo, to znaczy, że u podstaw jego
> leży prawda. Daremne tedy wysiłki tych, którzy go
> usiłują ośmieszyć; nie tylko nie zdołają
> powstrzymać jego rozwoju, lecz przeciwnie, dodają
> mu nowego rozmachu. Wynik ten potwierdza w
> zupełności to, co nam wielekroć powtarzały duchy:
> "Nie przejmujcie się sprzeciwem; wszystko, co kto
> uczyni przciwko wam, obróci się na waszą korzyść,
> a wasi najzagorzalsi przeciwnicy, chcąc nie chcąc,
> będą musieli służyć
> waszej sprawie. Przeciwko woli Bożej nie może się
> ostać zła wola ludzka."
> Przy pomocy spirytyzmu powinna ludzkość wejść w
> nowy okres, okres postępu moralnego, który jest
> jego nieuniknionym skutkiem. Nie dziwcie się tedy
> szybkości, z jaką się szerzą idee spirytystyczne;
> przyczyna tego leży w zadowoleniu, jakie znajduje
> każdy, kto je zechce zgłębiać, a widzi w tym coś
> więcej, niż pustą rozrywkę. Skoro każdy pragnie
> przede wszystkim swego szczęścia, nic dziwnego, że
> ludzie przywiązują się do idei, która ich czyni
> szczęśliwymi.
> W rozwoju tych pojęć można odróżnić trzy oddzielne
> okresy: pierwszy okres - ciekawości wobec
> nieznanych zjawisk, drugi - rozumowania i
> filozofii, trzeci - zastosowania i skutków. Okres
> zaciekawienia minął; ciekawość trwa tylko jakiś
> czas: gdy zostanie zaspokojona, porzuca dany
> przedmiot, żeby przejść do innego. Nie tak się
> jednak ma z tym, co dotyczy myśli i sądów
> poważnych. Drugi okres już się zaczął, po nim
> nadejdzie nieuchronnie trzeci. W spirytyzmie
> dokonał się postęp, szczególnie od czasu, gdy
> zaczęto go lepiej rozumieć w jego istotnej treści,
> gdy pojęto jego doniosłe znaczenie w związku z
> najważniejszym dla człowieka zagadnieniem:
> szczęścia i to nawet już na tym świecie. W tym
> tkwi przyczyna jego rozpowszechnienia, sekret jego
> siły, która mu zgotuje triumf. Uszczęśliwia on na
> razie tych, którzy go rozumieją, lecz wpływ jego
> rozlewa się i na szerokie masy. Nawet ten, kto nie
> był świadkiem żadnego materialnego zjawiska
> manifestacji, mówi sobie: poza tymi zjawiskami
> jest tu nowa filozofia; tłumaczy mi ona to, czego
> żadna inna nie mogła wyjaśnić, daje mi racjonalne
> rozwiązanie zagadnień, związanych w najwyższym
> stopniu z moją przyszłością. Przynosi mi pokój,
> bezpieczeństwo, wyzwala z wiru niepewności. Wobec
> tego kwestia faktów materialnych jest zagadnieniem
> drugorzędnym. - Wy wszyscy, którzy zwalczacie
> spirytyzm, chy chcecie znaleźć przeciwko niemu
> skuteczny środek? Oto macie. Zastąpcie go czymś
> lepszym; wynajdźcie bardziej filozoficzne
> rozwiązanie wszystkich zagadnień, jakie on
> rozwiązuje, dajcie człowiekowi inną pewność, która
> go uczyni szczęśliwszym, a zrozumiecie doniosłość
> tego wyrazu pewność, bo człowiek przyjmuje za
> pewne tylko to, co mu się wydaje logiczne. Nie
> wystarczy powiedzieć: to nie istnieje; to za mało.
> Trzeba dowieść - nie prostym zaprzeczaniem, ale
> faktami - że ono nie jest, nigdy nie było i n i e
> może być. Jeśli nie istnieje, powiedzcie, czym się
> da zastąpić. Udowodnijcie wreszcie, że spirytyzm
> nie czyni ludzi lepszymi i szczęśliwszymi,
> pobudzając ich do stosowania najczystszych zasad
> moralności ewangelicznej, tej moralności, o której
> mówi się wiele, lecz mało stosuje w życiu. Gdy to
> zrobicie, będziecie mieli prawo atakować
> spirytyzm.
> Spirytyzm jest potężny, albowiem opiera się na
> podstawach samej religii: na pojęciu Boga i duszy,
> przyszłych kar i nagród. Wykazuje on, że te kary i
> nagrody są naturalnymi skutkami życia ziemskiego i
> że w obrazie przyszłości, jaki on przedstawia, nie
> ma nic takiego, czego by nie mógł przyjąć rozum,
> choćby najwybredniejszy. Wy wszyscy, których nauka
> polega na zaprzeczaniu przyszłości, jaką nagrodę
> dajecie za cierpienia ziemskie? Wy opieracie się
> na niedowiarstwie, on na wierze w Boga; podczas
> gdy on zaprasza ludzi do szczęścia, do nadziei, do
> prawdziwego braterstwa, ofiarowujecie im nicość w
> przyszłości i egoizm na pociechę. On wszystko
> objaśnia, wy nic; on dowodzi faktami, wy nie
> dowodzicie niczego; jakże chcecie, aby wahano się,
> którą naukę wybrać?
> VI
> Błędne pojęcie o spirytyzmie mają ci, którzy
> sądzą, że siła jego polega na przejawach
> materialnych, a więc, że hamując te przejawy,
> można podważyć byt spirytyzmu. Siła jego tkwi w
> jego filozofii, w odwoływaniu się do rozumu, do
> zdrowego rozsądku. W starożytności był on
> przedmiotem tajemnych nauk, starannie ukrywanych
> przed pospólstwem; dziś nie ma w nim nic
> tajemnego, mówi językiem jasnym, niedwuznacznym,
> chce być zrozumiałym dla wszystkich, albowiem
> nadeszły czasy, kiedy prawda musi być ludziom
> odkryta. Daleki od sprzeciwiania się szerzeniu
> światła, pragnie go dla wszystkich. Nie wymaga
> ślepej wiary, chce, żeby każdy wiedział, dlaczego
> ma wierzyć; opierając się na rozumie, będzie
> zawsze silniejszy od tej nauki, która opiera się
> na nicości. Czyż, stawiając przeszkody jego
> zjawiskom, można by je stłumić? Nie, gdyż
> odniosłoby to, jak każde prześladowanie, wręcz
> przeciwny skutek: pobudziłoby u ludzi ciekawość i
> pragnienie poznania rzeczy zakazanej.
> Z drugiej strony, gdyby manifestacje
> spirytystyczne pozostawały w związku z jednym
> człowiekiem, wówczas bez wątpienia, usuwając tego
> człowieka, położono by koniec manifestacjom; na
> nieszczęście dla przeciwników są dostępne
> wszystkim i może z nich korzystać każdy, od
> najmniejszego do największego, od pałacu do
> ubogiej izdebki na poddaszu. Można by zabronić
> publicznego ich wykonywania; ale właśnie wiadomo,
> że najlepiej udają się nie w miejscach
> publicznych, tylko w ścisłym kółku; otóż, skoro
> każdy może być medium, jakże można zabronić, by
> ktoś na łonie swej rodziny, czy samotnie w ciszy
> swego gabinetu, a choćby i jako więzień za kratą,
> porozumiewał się z duchami, bez wiedzy, a choćby i
> na oczach zbirów? Gdyby i zabroniono w jednym
> kraju, to któż zabroniłby w kraju sąsiednim i na
> całym świecie? Bo nie ma zakątka na ziemi, gdzie
> by nie było mediów. Chcąc uwięzić wszystkie media,
> trzeba wtrącić do więzienia połowę rodzaju
> ludzkiego; przypuśćmy zaś, że - co by również
> niełatwo przyszło - spalono by wszystkie książki
> spirytystyczne, na cóż by się to zdało? Wszak znów
> powstałyby nowe, bo źródło ich niedosięgalne i nie
> można uwięzić ni spalić duchów, które są ich
> prawdziwymi autorami.
> Spirytyzm nie jest dziełem jednego człowieka; nikt
> nie może się nazwać jego twórcą, albowiem jest on
> tak stary, jak świat; znajduje się wszędzie, we
> wszystkich religiach, a w katolickiej bardziej
> jeszcze i z większą powagą, niż we wszystkich
> innych, gdyż można tam znaleźć wszystkie jego
> pierwiastki: duchy wszelkich stopni, ich stosunki
> jawne i tajne z ludźmi, aniołów-stróżów, powtórne
> wcielenie, wyzwolenie duszy za życia, podwójny
> wzrok, wizje, manifestacje wszelkiego rodzaju,
> zjawy i to nawet zjawy dotykalne. Co się tyczy
> diabłów, to nic innego, tylko złe duchy i według
> jednych wierzeń są w mocy zła na wieki, podczas
> gdy drugie przyznają im możność poprawy.
> Do czego dąży nowożytna nauka spirytystyczna?
> Zbiera w jedną całość to, co było rozproszone, we
> właściwych wyrazach tłumaczy to, co było dotąd
> wypowiadane w postaci alegorii; odrzuca to, co
> wydały przesąd i ciemnota, by zostawić tylko
> rzeczy istotne. Oto jej rola. Rola założycielki
> jednak nie przypada jej w udziale; pokazuje to, co
> jest, porządkuje, ale nic nie stwarza, bo podstawy
> jej istniały zawsze i wszędzie. Któż uważałby się
> tedy za dość silnego, by móc ją zdławić sarkazmem,
> a choćby i prześladowaniem? Jeśli się jej zabroni
> w jednym miejscu, odrodzi się w innych i to tam
> również, skąd ją uprzednio wygnano, istnieje
> bowiem w naturze, a nie jest dane człowiekowi
> zniszczyć jakąś siłę przyrody, ni położyć swoje
> veto przeciw wyrokom Bożym.
> Jaką korzyść zresztą osiągnięto by, przeszkadzając
> szerzeniu się pojęć spirytystycznych? Pojęcia te
> wprawdzie przeciwstawiają się nadużyciom, jakie
> rodzi pycha i egoizm; wszelako nadużycia te, z
> których korzystają tylko nieliczne jednostki,
> przynoszą ogółowi szkodę. Spirytyzm pociągnie więc
> za sobą masy, znajdując poważnych przeciwników
> jedynie w tych, którzy byli osobiście
> zainteresowani w podtrzymywaniu nadużyć. Wpływem
> swoim uczyni ludzi lepszymi wzajemnie dla siebie,
> mniej chciwymi dóbr materialnych i więcej zdanymi
> na wyroki Opatrzności, co jest zadatkiem ładu i
> spokoju.
> VII
> Spirytyzm występuje pod trzema różnymi postaciami:
> jako fakty manifestacji, jako zasady filozofii i
> wypływającej z niej moralności, oraz jako
> zastosowanie tych zasad. Stąd trzy klasy, albo
> raczej trzy stopnie wśród jego wyznawców: 1. ci,
> którzy wierzą w zjawiska duchowe i ograniczają się
> do ich stwierdzenia; spirytyzm jest dla nich nauką
> doświadczalną; 2. ci, którzy pojmują jego
> doniosłość moralną; 3. ci, którzy się do tej
> moralności stosują w praktyce, albo usiłują się do
> niej stosować. Z jakiegokolwiek punktu widzenia
> patrzy się na te dziwne zjawiska, z naukowego czy
> moralnego, zrozumie każdy, że powstaje tu nowy
> szereg pojęć, które pociągną za sobą głębokie
> zmiany w łonie ludzkości i to zmiany - jak to
> również łatwo pojąć - na lepsze.
> Jeśli chodzi o przeciwników, można ich również
> podzielić na trzy
> kategorie: 1. tych, którzy przeczą z zasady
> wszystkiemu, co nowe, lub co nie pochodzi od nich
> i którzy mówią o tym bez znajomości przyczyn. Do
> tej grupy należą ci wszyscy, którzy poza
> świadectwem zmysłów niczego nie uznają; nic nie
> widzieli, niczego nie chcą widzieć, a tym mniej
> zgłębić; gniewałoby ich to, gdyby zobaczyli zbyt
> jasno, gdyż byliby zmuszeni przyznać, że nie mają
> racji. Spirytyzm jest dla nich złudzeniem,
> szaleństwem, utopią, krótko mówiąc: nie istnieje.
> Są to nie wierzący z zasady. Obok nich można
> postawić tych, którzy raczyli rzucić okiem dla
> uspokojenia swego sumienia, aby móc powiedzieć:
> chciałem widzieć, ale nic nie ujrzałem; nie
> rozumieją, że pół godziny nie wystarczy, żeby
> sobie zdać sprawę z całokształtu wiedzy. 2. Z
> tych, którzy są aż nadto przekonani o
> rzeczywistości zjawisk, mimo to zbijają je z
> powodów osobistych. Dla nich spirytyzm istnieje,
> lecz boją się jego skutków; napadają nań jako na
> swego nieprzyjaciela. 3. Z tych, którzy znajdują,
> że moralność spirytystyczna zbyt surowo osądza ich
> czyny i ich dążenia. Spirytyzm, poważnie pojęty,
> byłby dla nich niewygodny; nie odrzucają go.


O! To właśnie jest sedno!!!!!

Re: kinga porady
Autor: zadluzonyznadzieja69 (IP zapamiętane)
Data: 27 wrz 2012 - 22:22:09

Koinonia Jan Chrzciciel Słupsk
Charyzmat Wspólnoty
Nazwa &#8222;Koinonia Jan Chrzciciel&#8221; wyraża istotę wspólnoty: mówi o tym, czym ona jest i co czyni. Koinonia jest więc wspólnotą przyjaciół, powołaną do ewangelizowania w mocy Ducha Świętego. Przykładem jest Jan Chrzciciel, który dawał świadectwo i swoim życiem wskazywał na Jezusa. Tym, co Koinonię wyróżnia, jest pierwsze głoszenie Ewangelii, otwartość na znaki charyzmatyczne oraz intensywne życie wspólnotowe.
Koinonia Jan Chrzciciel, która powstała na skutek silnego doświadczenia Ducha Świętego jest Stowarzyszeniem w służbie Nowej Ewangelizacji i pragnie przyczynić się do udzielenia odpowiedzi na wyzwania stojące przed współczesnym Kościołem, oferując ewangelizację nową w swej gorliwości, w metodach i środkach wyrazu, zgodnie ze wskazaniami aktualnego Magisterium Kościoła. Wspólnota składa się z dwóch &#8222;części&#8221;: ze Wspólnoty Wewnętrznej i Zewnętrznej. Wspólnotę Wewnętrzną tworzą Siostry i Bracia Celibetariusze (w tym kapłani) składający według reguły Koinonii śluby czystości. Wspólnotę Zewnętrzną tworzą rodziny, osoby samotne, młodzież, studenci &#8211; w sumie wszystkie inne stany społeczne. Obie te &#8222;części&#8221; tworzą całość Koinonii, pozostają w tym samym powołaniu, &#8222;Głosu wołającego na pustkowiu: Prostujcie ścieżki Panu&#8221; ale na sposób odpowiedniego stanu. Tam gdzie sytuacja na to pozwala powstają Oazy z Pasterzem Oazy na czele.

Historia
Wspólnota powstała w 1979 roku, z inicjatywy argentyńskiego kapłana o. Ricardo
Arganaraz. Tuż po święceniach kapłańskich o. Ricardo wyjechał do Włoch, która od tej pory stała się jego drugą ojczyzną. Pod koniec lat &#8217;70 został powołany przez Pana do tworzenia nowego dzieła pastoralnego. Wraz z dwoma braćmi i jedną siostrą zamieszkał w Camparmo, górskiej miejscowości w prowincji Vicenza. Rozpoczęli oni tam życie poświęcone modlitwie, pracy i nauce. W tej samotności początkowo wsłuchiwali się w Słowo Boże i zakorzeniali w braterskiej przyjaźni oraz doświadczaniu Bożej Opatrzności, która troszczyła się o każdą dziedzinę ich życia. Data powstania Koinonii została oficjalnie ustalona na 1 stycznia 1979 r. - Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi, w związku z mającą wówczas miejsce pielgrzymką braci do Świętego Domu w Loreto. Modlitwa od początku stanowiła centrum życia wspólnoty i każdego z jej członków. Po roku życia w samotności zaczęły napływać do niej osoby pragnące doświadczyć modlitwy i wspólnoty. Sprawiło to, że pierwsi bracia opuścili dotychczasowy, nieco monastyczny i rolniczy styl życia, aby poświęcić się przyjmowaniu i apostolstwu osób przybywających na spotkania.
Od czasu ukonstytuowania się wspólnoty Koinonia Jan Chrzciciel znalazła wielu kontynuatorów nie tylko we Włoszech ale w całej Europie i poza nią.
We Wrocławiu w 1992 o. Ricardo, o. Emmanuel, Pepe Prado i kilku innych braci z Koinonii zorganizowało Kurs Paweł. Kurs ten zapoczątkował wspólnotę we Wrocławiu. Wspólnota charyzmatyczna &#8222;Idzie Jezus&#8221; przez pięć lat naśladowała Koinonię, postępowała wiernie w nowym powołaniu i po tych pięciu latach próby i rozpoznawania w roku 1997 na stałe została przyjęta do struktury Koinonii Jan Chrzciciel.


Struktura Wspólnoty Wrocławskiej
Wspólnota Koinonia Jan Chrzciciel we Wrocławiu jest prawnie cywilnym Stowarzyszeniem Koinonia Jan Chrzciciel Oaza Wrocław, założonym w 1996 roku. Strukturalnie obejmuje swoją opieką Wrocław, Legnicę, Kalisz, Poznań i Łódź. Od 1997 roku posiada Asystenta Kościelnego w osobie Proboszcza i Przeora o. Paulinów lub w zastępstwie wyznaczonego przez niego księdza (od 1998 roku o. Bogdan Waliczek. Od 2005 o. Emanuel Matusiak, od 2008 o. Mariusz Tabulski). Od stycznia 2010 roku pisemnie nominowanym przez księdza Arcybiskupa Mariana Gołębiowskiego Asystentem Kościelnym pozostaje o. Mariusz Tabulski. Koordynatorem Wspólnoty jest Marek Maj, który z Januszem Wróblem i Piotrem Chmurą tworzą Zarząd Stowarzyszenia. Zarząd powołał, jako ciało doradcze przy Koordynatorze Wspólnoty 11 osobową Radę Pastoralną. Walne Zgromadzenie Koinonii Jan Chrzciciel Oaza Wrocław tworzy Konwent Seniorów Koinonii.
Stowarzyszenie Koinonia Jan Chrzciciel Oaza Wrocław realizuje powołanie, jakim żyje cała Koinonia i pozostaje w szerszych strukturach Koinonii Jan Chrzciciel na zasadzie federacji.
Na Koinonię Jan Chrzciciel Oaza Wrocław składająca się :
&#8226; 34 Wspólnoty Rodzinne zrzeszające mieszkające w pobliżu siebie członków Koinonii, którzy zachowując odrębność zamieszkania, uczestniczą we wspólnych spotkaniach i KJCh odbywają się wspólne spotkania ewangelizacyjne i formacyjne,
&#8226; comiesięczne spotkania członków wspólnoty zwane spotkaniami Koinonii,
&#8226; cotygodniowe Spotkania Ewangelizacyjne w każda środę w Kościele o. Paulinów,
&#8226; comiesięczną, w drugą niedzielę miesiąca msze św za chorych,
&#8226; 123 Domy Modlitwy, czyli domy rodzinne, w których zamieszkujące je rodziny czy osoby samotne zapraszają na wspólną modlitwę i składają świadectwo wiary,
&#8226; 12 Posług, w tym inn. Diakonia Muzyczna, Posługa rodzin, Posługa w zakładach karnych, Posługa Modlitwy wstawienniczj itd., a w szczególności Szkoła Nowej Ewangelizacji,.
Szkoła Nowej Ewangelizacji SNE, otwarta dla wszystkich, kształtuje ewangelizatorów potrafiących konkretnie i praktycznie przekazywać orędzie ewangeliczne. Szkoła oferuje programy formacyjne na rożnych poziomach: formacja życia chrześcijańskiego, formacja ewangelizatorów, formatorów i dyrektorów szkół ewangelizacji
Koinonia we wszystkich wymiarach swojej działalności pastoralnej wpisuje się aktywnie w struktury kościelne, wnosząc własne doświadczenie w realizowanie lokalnych planów duszpasterskich.
Obecnie SNE jest Parafialną Szkołą Nowej Ewangelizacji i działa na podstawie złozonego w Parafii św. Mikołaja we Wrocławiu Statutu.

Duchowość
Duchowość Koinonii Jan Chrzciciel oparta jest na charakterystycznym dla niej określeniu KeKaKo i przeżywana jest w duchu Jana Chrzciciela głoszącego i wskazującego Jezusa-Baranka Bożego, który gładzi grzechy świata.
Duchowość ta promuje nową mentalność, pozwalającą przejść od pragnienia Kościoła, który jest zewangelizowany do Kościoła, który ewangelizuje; od wyjaśniania, kim jest Jezus do przedstawiania Go jako żywą Osobę działającą poprzez Ducha Świętego. Ke oznacza kerygmat: dynamiczne i skuteczne głoszenie śmierci i zmartwychwstania Chrystusa oraz zesłania Ducha Świętego. Dla nas oznacza także bycie świadkiem naszego osobistego spotkania z Jezusem tak, jak był nim Jan Chrzciciel.
Ka oznacza charyzmat, a dosłownie dar łaski. Darem w swej istocie jest sam Duch Święty, który udziela nam charyzmatów, które potwierdzają głoszone Słowo i budują wspólnotę. Dla nas oznacza to żyć w duchu Pięćdziesiątnicy, posługując charyzmatami i pozostając w atmosferze radości, jaka była udziałem Jana Chrzciciela, który już w łonie swojej matki, Elżbiety, został napełniony Duchem Świętym.
Ko dosłownie oznacza komunię. Od osobistego spotkania z Jezusem jesteśmy doprowadzani do komunii z Ojcem i wszczepieni w jedno ciało złączone więzią doskonałości. Dla nas to życie w przyjaźni jako jeden lud, ożywiany wiernością i hojną służbą, na wzór Jana Chrzciciela, który gotów był oddać życie, aby ukazać światu Mesjasza.

Re: kinga porady
Autor: kjt (IP zapamiętane)
Data: 27 wrz 2012 - 22:27:57

O odpowiedzialności jaką ponosi administrator serwisu internetowego w związku z treściami umieszczanymi przez użytkowników tego serwisu pisałem już kilkakrotnie &#8211; wystarczy spojrzeć na artykuł o odpowiedzialności YouTube. Temat jest jednak dość interesujący, dlatego dziś po długim okresie milczenia pozwoliłem sobie zaprezentować jedno z ciągle nielicznych orzeczeń w tej sprawie. Wyrok jest stosunkowo &#8222;świeży", ma niespełna rok i dotyczy serwisu nasza-klasa.pl w kontekście odpowiedzialności za naruszenie dóbr osobistych.

W przedmiotowej sprawie Sąd Apelacyjny we Wrocławiu (sygn. Akt I ACa 1202/09) rozstrzygał kwestie dotyczące odpowiedzialności serwisu społecznościowego za naruszenie dóbr osobistych, do którego doszło w wyniku stworzenia przez jednego z jego użytkowników fałszywego profilu innej osoby fizycznej. Należy tutaj zaznaczyć, iż osoba ta nie miała wcześniej profilu w serwisie. Za pomocą fałszywego profilu do &#8222;realnych&#8221; znajomych poszkodowanego rozsyłano obraźliwe komentarze, w treści profilu ujawniono zaś jego dane osobowe, numer telefonu (zastrzeżony), datę urodzenia oraz miejsce zamieszkania. Dodatkowo do nazwiska dopisano słowo &#8222;Holzbaum&#8221; &#8211; mające sugerować, iż poszkodowany jest osobą pochodzenia żydowskiego, a także wrzucono mające poniżać poszkodowanego zdjęcia z imprezy sylwestrowej, która dobyła się w 1991 roku. Istnienie profilu jako pierwsza odnotowała żona pokrzywdzonego i to ona w dn. 9 czerwca 2008 r. podjęła pierwsze kroki mające na celu jego wyeliminowanie.

Poszkodowany i jego żona kilkakrotnie interweniowali u administratorów serwisu. Pierwotnie interwencje te przybrały formę wiadomości e-mail wysyłanych na adresy podane na stronie nasza-klasa.pl, w dziale kontakt. Nie otrzymali odpowiedzi, więc postanowili skontaktować się z administratorami serwisu osobiście w ich siedzibie. Nadaremnie &#8211; adres podany w KRS jako siedziba spółki Nasza Klasa sp. z o.o. okazał się nieaktualny. Dopiero założenie konta w serwisie i użycie formularza kontaktowego przyniosło efekt. Miało to miejsce 28 czerwca 2008 r., a 1 lipca poszkodowany uzyskał odpowiedź od administratora z prośbą o link do naruszającego jego prawa profilu. Link wysłał niezwłocznie. Nasza Klasa usunęła jednak krzywdzący profil dopiero 18 lipca 2008 r.

Dlaczego tak późno? Serwis zasłonił się wewnętrznymi procedurami, zgodnie z którymi najpierw skontaktowano się z osobą, która założyła fałszywy profili i odczekano 14 dni na jej wyjaśnienia. Wobec barku wyjaśnień postanowiono usunąć profil.

W efekcie takiego a nie innego działania serwisu poszkodowany narażony był na naruszenia swoich dóbr osobistych jeszcze przez ponad miesiąc od chwili stwierdzenia (i poinformowania administratorów), iż za pośrednictwem serwisu społecznościowego do takich naruszeń dochodzi.

Ni jak się to ma do obowiązku zablokowania dostępu do bezprawnych treści niezwłocznie po uzyskaniu wiarygodnej informacji. Przede wszystkim należy ustalić, kiedy pozwana Nasza Klasa sp. z o.o. otrzymała &#8222;wiarygodną informację o bezprawnym charakterze przechowywanych danych&#8221;? Serwis twierdził, iż dopiero 28 czerwca &#8211; kiedy skontaktowano się z nim za pomocą formularza kontaktowego. Jednocześnie pozwany odpierał zarzuty, iż zawiadomienie miało miejsce 9 czerwca.

Pierwszym argumentem mającym przemawiać za późniejszym terminem miał być regulamin serwisu. Nasza Klasa twierdziła, iż zgodnie z regulaminem użytkownicy powinni zgłaszać naruszenia nie przez podany na stronie adres e-mail, ale bezpośrednio za pomocą formularza kontaktowego. I z tego też faktu wyprowadzano drugi argument &#8211; wiadomości wysyłane na adres podany na stronie ( kontakt@nasza-klasa.pl) nie były przez pozwanego czytane. Trafiały co prawda do pozwanego, ale jego system mailowy nie potrafił ich przydzielić do konkretnego pracownika &#8211; czynił to natomiast formularz kontaktowy.

Sąd Apelacyjny za nieuzasadnione uznał powoływanie się w tym wypadku na regulamin. Powód &#8211; w chwili gdy pierwszy raz dokonywał zgłoszenia &#8211; nie był użytkownikiem serwisu. Nie korzystał z niego. Regulamin nie może mieć więc wobec niego mocy wiążącej:
Regulamin ten bowiem może wiązać wyłącznie członków zarejestrowanych na tym portalu. To oni, rejestrując się podpisują oświadczenie, że zapoznali się z treścią regulaminu i zobowiązują się stosować do jego postanowień. Bezspornie powód nigdy członkiem portalu nie był, a więc brak podstaw, aby regulamin miał do niego zastosowanie. Skoro tak, każda forma zawiadomienia pozwanego przez powoda o naruszeniu jego dóbr powinna być uznana za dopuszczalną.

Czyli każda forma zawiadomienia jest w tym wypadku prawidłowa. Ja pozwolę sobie ten pogląd rozszerzyć &#8211; w mojej ocenie, nawet jeżeli poszkodowany byłby użytkownikiem serwisu i regulamin by go wiązał, to i tak zapis dotyczący możliwości zgłoszenia treści bezprawnych wyłącznie za pomocą formularza kontaktowego nie miał by mocy prawnej. Art. 14 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną nie pozwala na ograniczenie przez administratora formy w jakiej przyjmuje wiarygodne zawiadomienia. Każdy sposób prowadzący do tego, iż administrator ma możliwość zapoznania się z informacją będzie skuteczny.

Również wyznaczenie sobie przez usługodawcę czasu w jakim podejmie decyzję o zablokowaniu dostępu narusza przepisy ustawy. Zgodnie z przepisem usługodawca musi zablokować dostęp niezwłocznie po uzyskaniu informacji. Przy czym trzeba tu podkreślić, iż usługodawca ma zablokować dostęp, nie musi danych usuwać.

Warto też przytoczyć inny fragment uzasadnienia wyroku, a w zasadzie pogląd sądu pierwszej instancji, podzielonego przez Sąd Apelacyjny. Fragment ten dotyczy właśnie możliwości zapoznania się przez administratora z nadesłaną mu informacją:
(...) wiarygodna wiadomość, o której mowa w art. 14 ustawy o usługach elektronicznych, nie jest oświadczeniem woli i w jej przypadku właściwym jest przyjęcie, że ten, kto udostępnia zasoby systemu teleinformatycznego w celu przechowywania danych przez usługobiorcę, uzyskuje ją już w chwili doręczenia jej w taki sposób, że mógł się z nią zapoznać, a nie dopiero z chwilą faktycznego zapoznania się z nią. Nie może być bowiem tak, że fakt uzyskania wiarygodnej wiadomości o naruszeniach byłby uzależniony od woli zapoznania się z nią przez tego, kto udostępnia zasoby systemu teleinformatycznego w celu przechowywania danych przez usługobiorcę.

Czyli nie ma znaczenia czy usługodawca/administrator zapoznał się z treścią informacji &#8211; ważne jest wyłącznie to, że miał taką możliwość. Czyli wystarczy, iż e-mail dotrze na podany na stronie adres. To na usługodawcy ciąży obowiązek zadbania o to aby dane kontaktowe były aktualne.

Może niektórych zaciekawi, iż Sąd Okręgowy zasądził na rzecz powoda od społki Nasza Klasa sp. z o.o. zadośćuczynienie w kwocie 5000zł. W ocenie Sądu rozmiar doznanej krzywdy uzasadniał przyznanie zadośćuczynienia właśnie w takiej wysokości - niestety nie wiem o jaką kwotę wnosił powód.



Akcja: ForaWątkiSzukajZaloguj
Przykro nam, ale nie możesz pisać na tym forum.
powered by Phorum.